poniedziałek, 9 sierpnia 2021

PROLOG - Skomplikowane

 

PROLOG

Skomplikowane

 

 

Hopper „Hop” Kincaid obserwował, jak przedziera się przez głośnych, hałaśliwych, pijanych motocyklistów i ich groupies, zmierzając w jego stronę.

Lanie Heron.

Nie poruszył się. Wciąż opierał się o słupek podtrzymujący dach nad patio Kompleksu, trzymając piwo i obserwując jej ruch.

Jezu, była naprawdę poważnie pierwsza klasowa. Nawet kiedy przychodziła do Kompleksu, żeby grać w bilard lub na pieczeń wieprzową, by obcować z braćmi z Klubu Motocyklowego Chaos, nie dostosowywała się. Designerski strój, od stóp do głów. Wyglądała jak pieprzona modelka, tyle że lepiej, bo była prawdziwa, właśnie tam, idąc prosto do niego, z oczami utkwionymi w jego oczach.

Była też super poważnie popapraną suką.

Nie tylko dlatego, że kobieta była czystym dramatem.

Kurwa, widział, jak tworzyła scenę, kiedy dietetyczna wiśniowa 7Up, którą wylewała, musowała w jej szklance.

Nie, Lanie Heron była popaprana, ponieważ trwała przy swoim mężczyźnie.

W normalnych okolicznościach Hopper uznałby tę cechę godną podziwu u każdej kobiety, głównie dlatego, że wiedział z doświadczenia, że jest to rzadka cecha.

Z Lanie nie było to godne podziwu.

To dlatego, że zanim mężczyzna Lanie, Elliott Belova, został zastrzelony, był jeszcze bardziej popaprany niż ona. Dowodem na to było to, że teraz był już bardzo martwy, a ona miała blizny po kulach, które kupił jej zmarły narzeczony, ponieważ chciał jej dać jakieś szalone, poza sezonem kwiaty na ślub i zaangażował się w rosyjską mafię, żeby to zrobić.

Pieprzoną rosyjską mafię.

Do kwiatów.

Nie popaprane, popieprzone.

Zanim wszystko się skończyło, Lanie dowiedziała się, że jej mężczyzna pracuje dla mafii. Oczywiście będąc kobietą, najpierw rozwaliła mu jaja. Potem podjęła strasznie złą decyzję i stała przy nim nawet po tym, jak jego gówno doprowadziło do jej porwania. Potem patrzyła, jak umiera i podczas tego prawie zginęła.

Popieprzone. Jak twój stary wplątuje się w rosyjską mafię i to powoduje porwanie twojego tyłka, kiedy zostaniesz uratowana, kopiesz go na aut. Bez pytania. Po prostu to zrób.

Nie dajesz złapać się z nim i nie dajesz się postrzelić.

Hop patrzył, jak Lanie porusza się, myśląc o tym wszystkim, a jednocześnie myśląc o chwili, w której zobaczył ją po raz pierwszy. To była noc, kiedy dowiedziała się, że jej stary podejmuje chybione decyzje, aby kupić jej kwiaty. Mimo że w tamtym czasie była w pełnym dramacie - po pierwsze wtedy jej dramat był zrozumiały, po drugie Hop zobaczył ją lata temu - pomyślał, że zdecydowanie był naprawdę piękną dupą.

Patrząc teraz, jak idzie w jego stronę, nie zmienił zdania.

Normalnie nie była w jego guście. Za wysoka, za chuda, fajny tyłek, ale za mały jak na jego zwykły gust. Poza tym za mało cycków i zdecydowanie zbyt zebrana w sobie w połączeniu z jej designerskimi dżinsami i butami na wysokim obcasie, które musiały kosztować pieprzoną fortunę.

Ale nie można było zaprzeczyć, że jej lśniące, długie, ciemne włosy były cholernie cudowne. A jej zielone oczy określały to, co Hop zawsze uważał za głupotę, by tak mówić, ale w jej przypadku była to prawda: miała oczy jak z sypialni. Takie oczu, w jakie każdy mężczyzna z funkcjonującym kutasem chciałby mieć wpatrujące się w niego, gdyby poruszał się w niej.

Kurwa, jej oczy były niesamowite.

Po tym, jak prawie straciła życie stojąc przy swoim mężczyźnie, wyjechała. Przeniosła się z Denver, aby być blisko swojej rodziny w Connecticut i została tam przez jakiś czas, liżąc rany. Według Tyry, najlepszej przyjaciółki Lanie i starszej pani Kane’a „Tacka” Allena, prezesa klubu motocyklowego, Chaos MC, do którego należał Hop, ten czas trwał zbyt długo. Tyra, znana chłopcom jako „Cherry”, poleciała do Connecticut, rozwierciła tyłek Lanie i zabrała ją z powrotem do Denver.

Lanie ponownie zajęła się domem i pracą, a teraz była podstawą na spotkaniach Chaosu, głównie dlatego, że była najlepszą przyjaciółką Tyry. Również dlatego, że bracia lubili na nią patrzeć, więc nie mieli nic przeciwko byciu jej w pobliżu, a nawet Hop musiał przyznać, że jej częste dramaty były cholernie zabawne (kiedy nie były denerwujące). Trzeba przyznać każdemu, kto był tym, kim był, bez względu na to, kto był w pobliżu i to była czysta Lanie. Była Lanie: nie rozwadniała tego i nie obchodziło jej, co kto o niej myśli.

To był sposób motocyklistów, pozwalanie temu wszystkiemu trwać, więc ludzie tacy jak Hop i jego bracia mogli to docenić.

Prawdę mówiąc, zwariowałbyś, bo przepełnione 7Up byłoby na całej koszulce. Mimo to suka tak wspaniała jak Lanie Heron… Kurwa, patrzyłbyś, jak siedzi i ogląda telewizję. Napad z rozlanym napojem był zdecydowanie wart zachodu. Zwłaszcza jeśli robiłaby to tak, jak to robiła, skakała tak, że włosy się kołysały, te oczy migały i jak małe cycki i tyłek poruszały się razem z nią.

Gdy się zbliżyła, Hop oderwał od niej oczy i spojrzał przez tłum.

Nigdzie nie było widać ani Tacka, ani Cherry. To nie była niespodzianka. Było późno; robiło się hałaśliwie, ale to nie dlatego ta dwójka zniknęła. Hop wiedział, że albo jechali na motorze Tacka z powrotem pod górę do ich domu, albo byli w jego pokoju w Kompleksie. Pobrali się, byli razem od jakiegoś czasu; żadne z nich nie dobiegało dwudziestki, mieli dwóch małych chłopców, ale mimo to rzucali się na siebie jak nastolatki.

To też nie było niespodzianką. Tyra miała cycki i tyłek, dużo włosów i poważną ilość wyszczekania. Taka kobieta była stworzona do spania i to często, i Tack to wykorzystał. Z drugiej strony dlatego Tack przyjął tę kulę u nogi. Właściwie nie tyle to zaakceptował, ile zmusił ją do zaciśnięcia kajdan na jego kostce. Biorąc pod uwagę możliwość budzenia się każdego ranka u boku Tyry Allen, niewielu mężczyzn nie zaakceptowałoby jej kajdan.

„Hej” - usłyszał, jak Lanie go wita i ponownie spojrzał na nią.

„Hej” - odpowiedział.

Jej głowa pochyliła się lekko w dół, ale jej oczy nigdy nie opuściły jego, gdy zauważyła - „Awantura”.

„Jak zawsze” - mruknął, przesuwając wzrokiem po jej ramieniu, gdy pomyślał: Jezu, ona była wysoka. Musiała mieć 175 cm bez tych obcasów. W nich miała ponad 180 cm wzrostu.

Prawie jego wzrostu. Byli prawie oko w oko.

Normalnie mu się to nie podobało.

Lanie… oko w oko z tymi pieprzonymi oczami?

Gówno.

„Chcesz się pieprzyć?”

Na jej pytanie jego spojrzenie wróciło do niej, gdy poczuł, że jego ciało podskakuje w szoku.

„Powtórz?” - zapytał.

Pochyliła się lekko, nie odwracając wzroku i powtórzyła - „Chcesz się pieprzyć?”

Hop wpatrywał się w nią. Właśnie patrzył, jak podchodzi do niego, wijąc się przez głośnych, nawalonych motocyklistów i ich suki, a jej chód był stabilny. Nie poruszała się, jakby była nawalona. Ani trochę. Nawet teraz jej spojrzenie było czyste, ponieważ trzymało się jego oczu.

Mimo to, zapytał - „Wychyliłaś jeden za dużo, mała?”

„Nie” - odpowiedziała natychmiast i podeszła bliżej.

To nie było dobre, ponieważ kiedy to zrobiła, mógł wyczuć jej perfumy.

Te oczy, oczy sypialni.

Te perfumy, pieprz-mnie perfumy.

Jezu, już od lat wyczuwał je i nigdy go nie zawiodły. Nie wiedział, co to było - fakt, że pachniały drogo, intensywną kobiecością, która mówiła wprost: „Cała jestem pieprzoną kobietą”, czy fakt, że zapach był nieuchwytny. Jeśli poczułeś ten jeden zapach, kobieta, która go nosiła, była twoja, ponieważ zrobiłbyś wszystko, aby wrócić po więcej. Za każdym razem, gdy Lanie się do niego zbliżała, Hop miał nadzieję, że złapie jej zapach. Czasami to robił. Czasami nie. Ale za każdym razem miał na to nadzieję.

Teraz jednak czucie jej zapachu było bardzo złe.

„Nie jestem pewien, czy to dobry pomysł, Lanie” - powiedział jej, łagodząc głos, gdy okazywał jej szczerość.

„Dlaczego?” - zapytała natychmiast i poczuł, jak jego oczy się zwężają, zanim odpowiedział.

„Może dlatego, że przyjaźnisz się ze starszą panią Tacka. Szanuję go, szanuję ją, i takie gówno, mała, to się skomplikuje. Każda komplikacja jest do bani, ale taka komplikacja…” - potrząsnął głową - „…nikt tego nie potrzebuje.”

Machnęła ręką i oświadczył niedbale - „To nie będzie się bardziej skomplikowane.”

Dobra, może była popaprana, popieprzona, królowa dramatu, bardzo wymagająca i wariatka.

„Bzdura” - odpowiedział - „Zawsze się komplikuje”

Przysunęła się bliżej i, Jezus, jej zapach, te włosy, te oczy, wszystko tak blisko. Gdyby się zbliżyła, musiałby ją fizycznie odstawić lub podnieść i zanieść do swojego pokoju.

„Chcesz mnie przelecieć?” - zapytała. Jej głos, zwykle słodki i kobiecy, był teraz łagodny i trochę niezdecydowany, a trochę podekscytowany, a ta odurzająca kombinacja też działała na niego.

„Mała, patrzyłaś ostatnio w lustro?” - zapytał w odpowiedzi - „Facet musiałby być martwy, żeby nie chciał cię pieprzyć”.

Mały uśmiech wykrzywił jej śliczne usta i wiedział, że ma przerąbane, bo to było słodkie i cholernie seksowne jak cholera.

Gówno.

Zbliżyła się, a Hop się naprężył. Jeszcze bliżej, a będzie przytulona do niego. Była aby o centymetry od niego.

„Podobam ci się?” - zapytała.

„Wszystkim się podobasz” - odpowiedział.

„Nie pytam wszystkich, Hop” - powiedziała, a on spojrzał jej w oczy.

„Tak, mała, wiesz, że tak” - odpowiedział w końcu, kiedy nie poruszyła się ani nie odezwała, tylko czekała - „Jesteś zabawna, słodka, gorąca i nie masz problemu, żeby działać po swojemu. Dlatego wszyscy cię lubią. Dlatego mi też to się podoba.”

Do tego wróciła - „W porządku. Dobrze. Więc żadnych komplikacji, Hop. Tylko ty i ja, i tylko dziś w nocy. Jutro nie oczekuję kwiatów. Nie oczekuję spóźnionej uprzejmości. Nawet nie oczekuję, że zabierzesz mnie na kawę. Nie o to chodzi. Nawet tego nie chcę. Chcę tylko ciebie i seksu. Brak oczekiwań. Nic poza tym, co mamy dziś” - powiedziała mu - „Tack i Ty-Ty, czy ktokolwiek, nawet nie muszą wiedzieć.”

Odsunął się od słupa, wyciągnął rękę, żeby postawić piwo na pobliskim stole piknikowym i zaryzykował, żeby się do niej wyprostować, bo to oznaczało, że byli bliżej. Ale to też dało mu kilka centymetrów, które wciąż miał wzrostu, kiedy była w tych szpilkach, a on tego potrzebował.

„Nie chcę być kutasem, lady” - ostrzegł łagodnie - „…ale suki cały czas mówią to gówno. Potem rano oczekują śniadania, kawy i powrotu do pracy z różami z kartką, że facet nigdy nie miał nic lepszego. Jak masz faceta, który myśli o kupieniu ci róż, mówi, że nigdy nie miał nic lepszego, to masz duże szanse, że kłamie. Po prostu chce to regularnie i przyjmie to, jak nadejdzie.”

Wiedział, że każde słowo z jego ust uczyniło go kutasem, którym powiedział jej, że nie chce być, ale musiała iść dalej. Jeśli była w nastroju na seks, musiała znaleźć sobie trochę poza Chaosem. Cherry, kobieta Tacka, wybrała Chaos, ale to nie znaczyło, że nie straci rozumu, jeśli jej najlepsza przyjaciółka zwiąże się z bratem. Zrobi to. Hop wiedział o tym. Ale jeśli to gówno by się wydarzyło, Cherry chciałaby sama wybrać brata, który by w to wszedł, a Hop wiedział też, że ten brat absolutnie nie będzie nim.

„Więc weźmy to tak, jak jest” - odpaliła, nie okazując się w najmniejszym stopniu urażona, a jej słowa wyszły prawie jak wyzwanie.

„Lanie…” - zaczął, ale ona pochyliła się i, kurwa, gdyby poruszył ustami o centymetr, byłyby na jej ustach. Była wszystkim, co mógł zobaczyć, wszystkim, co mógł wąchać, i jedyne, o czym mógł myśleć, to to, że była również wszystkim, co chciał czuć.

„Znasz moją historię” - szepnęła - „Czy myślisz, że chcę innego faceta?” - przerwała i zakończyła z naciskiem - „Kiedykolwiek?

Rozumiał ją. Jej nieżyjący stary był kretynem, a ona zapłaciła za jego gówno w najgorszy możliwy sposób. Jej lojalność nie przyniosła jej nic poza bólem: ranami postrzałowymi i bólem serca. Nie wspominając o tym, że jej mężczyzna mógł być dobry w tym, jak zarabiał na życie: komputerowy maniak, który był lepszy niż wszyscy maniacy komputerowi, ale nie było na co patrzeć. Więc nie tylko dała miłość i lojalność, ale wyszła ze strefy, z której żadna kobieta, która wyglądała jak ona, nie musiała wyjść, aby to dać.

Więc tak, Belova był kretynem, a ona wybrała to. Wiedział, że chce wrócić na siodło, ale jest płochliwa, jeśli chodzi o kupowanie konia.

Po prostu nie z nim miała wrócić na siodło.

Hop zaczął unosić ręce, aby owinąć je wokół jej ramion i odsunąć ją, ale ona poruszyła się szybko, unosząc ręce, by owinąć je wokół boków jego szyi. Przybyło z nimi ciepło. Jej perfumy zaatakowały go od razu i znieruchomiał.

„Nie chcę tego” - kontynuowała - „To, czego chcę, to… ty. Na jedną noc. Tylko jedna noc.”

Pieprzyć go.

Pieprzyć go.

„Lady” - mruknął, ale zanim zdążył powiedzieć coś więcej, mówiła dalej.

„To było… Wiem, że wiesz, gdzie byłam i z kim byłam, i wiem, że wtedy ty też miałeś kobietę, Hop, ale mimo to, tamtej nocy, kiedy cię spotkałam, nie mogłam nie zauważyć, że byłeś dobry - tylko patrząc. Ale nie jesteś już z nikim i ja naprawdę nie jestem już z nikim, i myślałam o tym od dawna, po prostu zbyt się bałam, żeby coś z tym zrobić. Teraz zdecydowałam, że coś z tym zrobię.”

„Muszę powiedzieć, podoba mi się to, że podobam ci się, mała” - odpowiedział łagodnie - „Już ci powiedziałem, że jesteś piękna i w każdych innych okolicznościach nie zawahałbym się skorzystać z oferty tego słodkiego. Więc musisz wiedzieć, że to mnie zabija, nawet jeśli musisz mi zaufać, kiedy mówię, że to nie jest dobry pomysł.”

„Nie miałam nikogo od niego” - wyszeptała i nie myśląc o tym, Hop uniósł ręce i ułożył je jej talii, ściskając ją. Ruch był intymny, ale pocieszający. Wiadomość, że ta kobieta, ta szalenie cudowna kobieta i wszystko, czym nie była, przez te pieprzone lata nie miała między nogami mężczyzny, poruszyła go, mimo że zaniepokoiła.

„Lanie, Słonko” - mruknął, pierwszy raz nie mając pieprzonego pojęcia, co jeszcze powiedzieć.

„Pomyślałam o tym i zdecydowałam, że to ty” - jej ręce na jego szyi ścisnęły go i pieprzyć go, pieprzyć go, to poruszyło go jeszcze bardziej - „Rozumiem, dlaczego nie chcesz, ale obiecuję, Hop, przysięgam, bez żartów, poważnie, bez więzi. Brak oczekiwań. Tylko my. Jedna noc. Jutro będzie jak zawsze. Jakby to się nawet nie stało. Obiecuję.”

Jej ręce zsunęły się na jego klatkę piersiową, ale nie odsunęła się, gdy skończyła mu to wykładać.

„Teraz idę do twojego pokoju i będę tam czekać piętnaście minut. Jeśli się nie pokażesz, nie szkodzi, nie będę miała żalu. To też obiecuję. Nic się między nami nie zmieni. Nikt niczego się nie dowie.” - wciągnęła powietrze i zrobiła pół kroku do tyłu, jej ręce opadły, gdy cicho zakończyła - „Ale…” - wzięła głęboki oddech - „…mam nadzieję, że się pokażesz.”

Z tymi słowami, nie dając mu szansy na powiedzenie choćby słowa, odwróciła się i, kiwając swoim wąskim tyłkiem, pomaszerowała przez głośnych, hałaśliwych, pijanych motocyklistów i ich suki, jej włosy kołysały się, a ramiona poruszały się z gracją, kiedy jej zapach wciąż był w jego nozdrzach.

„Cholera” - wyszeptał, kiedy patrzył, jak otwiera drzwi do Kompleksu.

„Cholera” - powtórzył, gdy drzwi się za nią zamknęły.

Nie odrywał oczu od drzwi i robił to przez chwilę.

Ta kobieta, ta szalenie wspaniała kobieta, była teraz w jego pokoju.

„Cholera” - wyszeptał jeszcze raz tuż przed udaniem się do drzwi.

*****

Hopper zerwał kontakt z przymkniętymi oczami Lanie, oczami, które były o wiele bardziej seksowne, odkąd właśnie doszedł w niej, zrobił to mocno, zrobił to długo, i wepchnął twarz w jej szyję.

Jedyne, co mógł wyczuć, to ona. Czuł tylko jej ciepłe, miękkie ciało pod swoim - jedną z jej nóg owiniętą wokół jego uda, drugą uniesioną wysoko, jej udo przyciśnięte do jego boku, ale jej łydka wsunięta, jej pięta spoczywała na jego plecach. Jej ramiona były mocno owinięte wokół niego: jedno na jego ramionach, drugie pod kątem, opierając się na jego kręgosłupie. Wreszcie, mógł poczuć kutasa pochowanego w jej niewiarygodnie ciasnej, mokrej cipce.

Nie wiedział, co to było. Może dlatego, że nigdy nie miała dzieci. Może dlatego, że od tak dawna nie miała mężczyzny. Cokolwiek to było, jej cipka była prawie dziewicza, tak była ciasna. Na szczęście była też elegancka. Na szczęście smakowała jak cholerny miód.

Miał rację, kiedy rozmawiali na zewnątrz.

To miało się skomplikować.

Poruszyła głową i poczuł jej usta przy uchu, gdy usłyszał jej łagodne, niepewne słowa - „Czy to w porządku?”

Hop zamknął oczy, gdy jego biodra odruchowo wcisnęły się w jej biodra i delikatnie zacisnął dłoń, którą wbił w jej włosy.

Martwiła się, że wyszła z praktyki. Martwiła się, że to nie jest dla niego dobre. A biorąc pod uwagę fakt, że, nawet gdyby wyszła z wprawy, kiedy zaczęłaby się huśtać, byłaby poza wykresami, jej zmartwienie było zarówno miłe, jak i słodkie i, jak wszystko inne w niej, działało na niego.

Tak, sprawy się skomplikują.

Otworzył oczy, poruszył głową tak, że jego usta znalazły się przy jej uchu, i mruknął - „Lady, nie udaję. Nie tylko dlatego, że nie mogę, ale dlatego, że nawet gdybym mógł, nie zrobiłbym tego”.

Wszystkie jej członki zacisnęły się wokół niego, a jej cipka zrobiła to samo, i, Jezu, Boże, to było naprawdę cholernie dobre.

Potem zrobiło się lepiej, gdy jej ciało zaczęło się pod nim poruszać i usłyszał jej ochrypły, niski chichot w uchu.

Uniósł głowę, starając się przyjrzeć jej roześmianej twarzy w ciemności. Od kiedy wróciła do Denver i Tyra wzięła ją w swoje ręce, Lanie dużo się śmiała. Lubił patrzeć, jak się śmieje. Zawsze, za każdym razem, kiedy to widział, był to dobry pokaz.

Teraz było lepiej, bo to czuł. Chociaż niewiele widział, to mało, co widział, wciąż było czystym pięknem.

Całkowicie skomplikowane.

Lubił jej zapach. Lubił jej dotyk. Podobał mu się dźwięk jej cichego śmiechu. Lubił jej niepewność. Podobało mu się, jak mocno zmusiła go do dojścia. Podobało mu się, jak mocno pod nim doszła, jej cipka zaciskała się wokół jego kutasa, jej długie kończyny owijały się wokół jego ciała, jej miękkie podniebienie i słodkie jęki do jego ucha, a co najważniejsze, jej piękna twarz, kiedy jej to dał.

Całkowicie cholernie skomplikowane.

Poczekał, aż przestała się śmiać, zanim wysunął rękę z jej włosów na jej szczękę, a następnie potarł opuszką kciuka jej usta, pytając - „Jak się czujesz?”.

„Uh… dobrze” - odpowiedziała, a jej słowa miały być oczywistym niedopowiedzeniem, kiedy jej usta poruszały się na jego kciuku, unosząc się nawet tylko podczas mówienia.

„Wystarczająco dobrze na jeszcze raz?” - zapytał, naciskając kciukiem, ciągnąc jej niewiarygodnie pełną dolną wargę i poczuł, jak przesuwa się pod nim.

Wiedział, co oznacza ta zmiana, jeszcze zanim doszedł do niego jej chrapliwy głos - „Jeszcze raz?”

Zastąpił kciuk ustami - „Tak, jeszcze raz”.

„Tak wcześnie?” - brzmiała, jakby nie wierzyła.

„Będziesz musiała mnie podniecić, lady, ale… tak. Jak tylko będziesz gotowa, moje usta chcą więcej tej cipki.”

Ona też tego chciała. Wiedział o tym, ponieważ jej ciało zadrżało pod nim.

„Tak, jestem, umm… gotowa na jeszcze raz” - powiedziała mu, jej słodki głos wciąż był dyszący.

„Więc nie ruszaj się.” - przycisnął usta do jej ust, zanim podniósł głowę. „Muszę do ubikacji i wrócę.”

„Nie poruszę się” - szepnęła.

Lepiej nie. Gdyby to zrobiła, znalazłby ją i przyciągnął z powrotem. Nie obchodziło go, czy przesłałaby swój tyłek na Marsa.

Kurwa.

Skomplikowane.

Wiedział o tym i nie obchodziło go to, gdy wyślizgnął się z niej, pocałował jej w gardło, czując jej skórę, wąchając jej zapach, stoczył się z niej i z łóżka, aby udać się do łazienki i pozbyć się prezerwatywy.

Kiedy wrócił, nie poruszyła się, ale kilka sekund później on ją poruszył.

Rozchylił jej nogi, zarzucił je na swoje ramiona i nie wahał się ani chwili, zanim zanurzył twarz w czystym miodzie.

*****

Hop wyszedł z łazienki i zobaczył Lanie siedzącą na brzegu jego łóżka, odwróconą do niego plecami i wkładającą stanik.

„Co ty kurwa robisz?” - warknął i, cholera, to było to. Nie mógł temu zaprzeczyć. Nawet on to słyszał.

Warknął.

Obróciła się i w ciemności poczuł na sobie jej wzrok.

„Ty-Ty i Tack są na dole. Nie wyjdą na powietrze aż do rana, ale już prawie ranek, więc do tego czasu powinnam już zniknąć.”

„Nie jedziesz” - poinformował ją, kładąc kolano na łóżku i ruszając w jej stronę.

„Ja… uff…” - sapnęła, gdy zaczepił ją o brzuch, szarpnął z powrotem na łóżko i przewrócił się na nią. Zamrugała na niego w ciemności i dokończyła - „…nie?”

„Nie skończyłem z tobą” - poinformował ją.

„Ty…” - powiedziała znowu chrapliwym głosem, coś, co czuł w brzuchu, klatce piersiowej i penisie - „…nie?” - i znowu z niedowierzając.

Całkowicie niedowierzając.

„Nie skończyłem” - potwierdził Hop.

„Czy to nawet…” - pauza - „…możliwe?”

„Czy co jest możliwe?” - zapytał.

„Trzy razy w ciągu jednej, hmmm… nocy?”

Oczywiście Belova był nie tylko popaprany, popieprzony i głupi, najwyraźniej nie miał wytrzymałości, co było kurewsko szalone. Dziewięćdziesięcioletni mężczyzna jakby miał szansę na tę piękność, znalazłby sposób, by się postawić i zrobić to wielokrotnie, nawet gdyby go zabiło.

„Tak, to możliwe.”

Hop patrzył, jak jej głowa przechyla się na poduszce - „Ja… Bez obrazy, Hop, ale ci nie wierzę.”

Kurewsko świetnie.

Przesunął ręce w górę jej boków, gdy przyłożył usta do jej ust - „Racja. Dobrze, mała. Muszę ci to udowodnić.”

Z bliska patrzył, jak jej oczy się rozszerzają.

„Łał” - szepnęła przy jego ustach.

„Nie mów tego teraz” - rozkazał - „Możesz to powiedzieć później, tak jak po tym, jak zrobiłem to palcami za drugim razem.”

Jej ciało przesunęło się pod jego, jej klatka piersiowa uniosła się do góry; przypomniała sobie coś, o czym wiedział, że szybko nie zapomni i powtórzyła szeptem - „Łał”

Uśmiechnął się do jej ust i obiecał - „Dam ci łał”.

„Dałeś mi już trzy łał” - przypomniała mu.

„Cztery” - poprawił.

„O tak” - wymamrotała, jej dłonie przesunęły się lekko po skórze jego pleców - „Zapomniałam o tym, ponieważ był tak blisko drugiego.”

Jej ręce dotarły do jego tyłka, więc zdecydował, że ich rozmowa się skończyła, i aby przekazać to Lanie, zapytał - „Czy będziemy dalej rozmawiać, czy chcesz łał?”

Poruszyła głową, przesuwając usta od jego ust, przez policzek do szczęki i wreszcie do ucha.

Kiedy tam dotarły, wymamrotała - „Daj mi łał”.

Z ustami na jej szyi, pociągnął ją w dół do jej obojczyka, następnie zaatakował językiem, a potem, nie spiesząc się, powoli dał jej łał pięć i sześć.

*****

Hop wyszedł z łazienki i zobaczył Lanie stojącą po drugiej stronie łóżka w majtkach, z rękoma splecionymi za plecami, zakładającą stanik. Znowu.

Nie powiedział ani słowa. Podkradł się do niej, wyciągnął rękę w chwili, gdy był blisko, szarpnął ją do siebie i padł na plecy na łóżku, zabierając ją ze sobą.

„Hop…” - zaczęła, opierając się na jego ramionach, ale zsunął ją z siebie i nie marnował czasu, przewracając się na nią i przyszpilając do ją łóżka.

„Śpij” - rozkazał, gdy zauważył jej wzrok w słabym świcie - „Po odpoczynku przyniosę kawę, podładujemy się, a potem runda czwarta.”

Zamrugała i odetchnęła - „Czwarta?”

„Jest o wiele więcej tego, co chcę ci zrobić” - poinformował ją i obserwował, jak jej oczy stają się łagodniejsze, seksowniejsze, a potem zęby musnęły jej grubą dolną wargę, również cholernie seksowną, a jej ramiona owinęły się wokół niego.

Ale zapytała - „A co z Tackiem i Ty-Ty?”

„Upewnię się, że droga jest wolna” - powiedział.

„Ale zobaczą mój samochód” - powiedziała.

„Przestawię” - zaproponował.

Jej ręka przesunęła się w górę jego pleców, wokół jego ramienia, a następnie do jego szyi, gdzie jej kciuk przesunął się, by go pogłaskać. Jej dotyk był lekki, ale, kurwa, czuł go dobrze. Nigdy wcześniej kobieta nie dotykała go w taki nieświadomy sposób, tylko dotyk, głaskanie, dawanie czegoś, co nic nie znaczyło, a robienie tego bez zastanowienia, co oznaczało wszystko.

Cholera.

Skomplikowane.

„To miała być tylko jedna noc” - przypomniała mu cicho, ale widział to w jej oczach. Nawet nie próbowała tego ukryć. Ugryzła więcej, niż mogła przeżuć.

On też tak miał i nie był bliski końca jedzenia.

Była słodka. Była urocza. Była gorąca. Była lepsza, niż się spodziewał, a spodziewał się, że będzie cholernie dobra. Wszystko to zapakowane w tak cudowną paczkę?

Tak.

Nie był blisko, by skończyć jeść.

„Zmiana planów. Noc i poranek, a może popołudnie, a może jeszcze jedna noc” - poprawił, a jej oczy złagodniały, gdy jej dłoń przesunęła się, by objąć jego szczękę.

„Muszę pracować” - powiedziała mu.

„Odwołaj” - powiedział jej.

„Nie mogę. Jestem właścicielem.” - wyjaśniła mu coś, o czym wiedział, skoro prowadziła własną agencję reklamową - „A rzeczy są trochę szalone.”

Rzeczy zawsze były dla Lanie szalone. Kobieta żyła jak szalona. Żywiła się tym. Jeśli nie było szaleństwa, podburzała to, ponieważ nie mogła bez tego oddychać.

„Mała…” - przycisnął swoje ciało do jej ciała - „…powiedziałem ci, że jest więcej, co chcę ci zrobić.”

Poczuł jej dreszcz, ale jej usta wyszeptały - „Hop, ja nie…”

Przerwał jej szybkim pocałunkiem, po czym podniósł głowę i zapytał - „Gdzie są twoje klucze?”

„Nie powinniśmy spać razem. Spanie jest złe. Seks jest dobry, wspólne spanie to coś innego” - stwierdziła i miała rację.

Po prostu go to nie obchodziło.

„Gdzie są klucze?” - zapytał.

„Hop…”

„Lady, nie śpimy, odpoczywamy, a potem jeszcze trochę się popieprzymy. Ostatni razem to powiem. Nie skończyłem z tobą, mam rzeczy, które chcę ci zrobić i zrobię je. A teraz, gdzie… są… twoje… klucze?”

Spojrzała na niego, a jej spojrzenie było gorące i ciało było niespokojne, przesuwając się pod jego ciałem, gdy wyszeptała - „Kieszeń dżinsów”.

Wyciągnął się, by sięgnąć dłonią do podłogi, chwycił jej dżinsy, wsunął rękę do kieszeni i wyrwał jej klucze. Kiedy miał je w ręku, wrócił do niej i ją pocałował. Nie spieszył się i pocałunek był mokry, głęboki i cholernie genialny.

Kiedy trzymała się go mocno i odwzajemniała pocałunek, jakby nigdy nie chciała, żeby się skończył, zakończył to. Unosząc usta do jej czoła, dotknął jej tam, po czym zanurzył podbródek i spojrzał jej w oczy.

„Odpocznij, Słonko. Przestawię twój samochód i wrócę.”

„Dobrze” - zgodziła się cicho.

Dotknął ustami jej ust, stoczył się, chwycił dżinsy, koszulkę, włożył skarpetki i buty i skierował się do drzwi. Odwrócił się, zanim wślizgnął się przez lekko uchylone drzwi.

Była zwinięta w literę „S” w jego łóżku, z poduszką przyciśniętą do piersi, głową na policzku, ramionami wokół niej, włosami wszędzie. Jej nagie plecy były odsłonięte i mógł zobaczyć jedną nogę i jej tyłek w czerwonych koronkowych majtkach. Oczy zwrócone miała na niego.

Kurwa, cudowna, w każdym kawałku, a smakowała i czuł ją tak dobrze, jak wyglądała.

Uśmiechnęła się.

Przepiękna.

Odwzajemnił jej uśmiech, wślizgnął się przez drzwi i poszedł przestawić jej samochód.

Kiedy wrócił, była martwa dla świata.

Zdjął ubranie, rzucił je na podłogę i wsunął się do łóżka obok niej. Ostrożnie obrócił ją w swoje ramiona.

Nie obudziła się. Po prostu przytuliła się bliżej, jej ramię wiło się po jego brzuchu, a potem mocno go ścisnęła, jej tors wcisnął się w jego, kolano ugięło się i spoczęło na jego udzie.

To też było dobre.

Miała rację. Nie powinni spać razem. Spanie sugerowało coś więcej. Rodzaj wspólnoty, której żadne z nich nie chciało. Śpiąc z nią w ten sposób, czując się z tym tak dobrze - to było, ze wszystkim innym, wystarczające, aby sprawić, że będzie chciał o cholernie wiele więcej.

Więc było dobrze, pomyślał Hop, że nie śpią, tylko odpoczywają.

Na tę myśl zasnął, Lanie przycisnęła się i trzymała się mocno w jego ramieniu, a jej perfumy pokryły jego prześcieradło.

*****

Trzy godziny później Hop się obudził.

Perfumy Lanie wciąż były na jego prześcieradle.

Tylko Lanie w nich nie było.

*****

Tej nocy Hop leżał rozciągnięty na puszystej poduszce na leżance na jej patio, ze stopami skrzyżowanymi w kostkach i wzrokiem utkwionym w tylnych drzwiach garażu.

Nie miał pojęcia, jak było późno. Po prostu wiedział, że było ciemno i był tam naprawdę cholernie długo.

Za długo.

Wystarczająco długo, żeby się wkurzył.

Albo bardziej wkurzył.

Usłyszał, jak otwierają się drzwi jej garażu i nie ruszał się, kiedy słyszał, jak zgrzytają ani kiedy słyszał mruczenie jej słodkiej bryczki. Perłowo-czerwony Lexus LFA. Według informacji Chaosu na jej temat, kupił ją jej ojciec.

Wysoka klasa po przodkach. Pieniądze też.

Zsunął się z krzesła dopiero, gdy usłyszał, że drzwi garażu opadają.

Był na nogach, kiedy zapaliły się zewnętrzne światła na patio, które oddzielały jej dom z piaskowca od garażu, ale nie ruszył się ze swojego miejsca, nawet gdy drzwi na dziedziniec się otworzyły.

Wyszła, seks na obcasach: obcisła spódnica, dopasowana marynarka, która była niewiarygodnie kobieca, włosy rozpuszczone, w ręku smukła, błyszcząca, droga teczka, wykończona, mała designerska torebka na ramieniu.

Dziewczyna Cosmo wystrojona w strój biznesowy.

„Yo” - zawołał, kiedy zamknęła drzwi. Patrzył, jak podskakuje i obraca się w jego stronę, z bladą twarzą i ogromnymi oczami.

„O mój Boże, Hop. Przestraszyłeś mnie na śmierć.”

Nie odpowiedział.

Kiedy milczał, jej twarz straciła bladość. Jej głowa przechyliła się na bok i zmarszczyła brwi, gdy zapytała - „Co tutaj robisz?”

„Mówiłem ci, że jeszcze z tobą nie skończyłem” - odpowiedział, a jej głowa natychmiast się wyprostowała.

„Hop…” - zaczęła.

„Powiedziałem ci to…” - przerwał jej - „…mimo to wymknęłaś się z mojego łóżka i uciekłaś.”

Zrobiła jeden krok w jego stronę, jej ciało poruszało się, jakby miała wziąć więcej, ale nagle się zatrzymała.

„Powiedziałam tylko jedna noc” - przypomniała mu.

„A ja powiedziałem, że jeszcze z tobą nie skończyłem” - odpalił.

„Ja…” - zaczęła, ale znowu jej przerwał.

„Miałaś kolację?”

Jej głowa podskoczyła ze zdziwienia, po czym odpowiedziała - „Tak, biznesową. Nowy klient.”

„Dobrze” - mruknął - „Na górę. Naga. Teraz.”

Poczuł, jak nadchodzi to od niej falami.

Ona tego chciała.

Bardzo.

Potem znów jej głowa poruszyła się, jakby się do tego zmuszała, potrząsając nią z boku na bok - „Zgodziliśmy się. Jedna noc.”

„Myślę, że zgodziliśmy się też, chociaż słowa nie zostały wypowiedziane, że jedna noc to za mało”.

„To nie może się skomplikować” - przypomniała mu.

„Jak ty będziesz trzymała gębę na kłódkę, ja będę trzymał gębę na kłódkę, będziemy sprytni, będziemy trzymali się tego, nikt się nie dowie, a my utrzymamy się granic, to nie będzie.”

„Nie sądzę…”

„Lanie. Na górę. Naga. Teraz.”

Widział, jak jej oddech przyspieszył, jej klatka piersiowa poruszała się wraz z nim i, Jezu, pieprz go, mógł posmakować jej podniecenia, a był pięć kroków od niej.

„Nie powinniśmy…”

„Pieprzyłem cię na plecach. Lubię patrzeć w twoje oczy, kiedy jestem w tobie. Zrobione. Teraz chcę cię na kolanach, będę pieprzyć twoją twarz i twoją cipkę i nie mogę tego zrobić w podwórzu. Już to by zszokowało, czysta klasa taka jak ty, jakbyś brała mnie w siebie, ale jeśli będę miał cię nagą, chcę byś była cała moja. Nie podzielę się z sąsiadami.”

Stała bez ruchu, z oczami przykuty do niego. Jedyną rzeczą poruszającą się po jej ciele była klatka piersiowa, unosząca się i opadająca z szybkimi oddechami.

„Lanie…” - pochylił się - „..na górę. Naga. W tej… kurwa… chwili.”

Ruszyła w kierunku swoich rozsuwanych szklanych drzwi.

Hop się nie poruszył, ale uśmiechnął się, kiedy upuściła klucze, przeklęła pod nosem i przykucnęła w tej obcisłej spódniczce, żeby je zdobyć.

Drugie podejście: weszła i zostawiła otwarte drzwi, pospiesznie wchodząc do środka.

Hop wpatrywał się w drzwi, po czym wziął głęboki oddech i podszedł do nich.

Wszedł do środka i zobaczył, że jest tam duża kuchnia, salon, jadalnia. Zobaczył zegar na kuchence mikrofalowej, który mówił, że jest dziesiąta czterdzieści dwie.

Nie przyjął więcej.

Zrozumiał, że, by upewnić się, że to się nie skomplikuje, nie może wziąć z jej osobowości nic sam ani co ona mogła dać. Nie mógł patrzeć na jej gówno, oglądać zdjęć w ramkach, sprawdzać, czy jest czysta, czy niechlujna, czytać, co mógł z tego, jak dekorowała.

Zrozumiał to.

Zamierzał wziąć to, co było na górze, nagie w jej łóżku.

Odwrócił się powoli i zasunął drzwi. Zamknął je na klucz.

Potem przeszedł przez ciemną przestrzeń.

Znalazł marynarkę na dywanie schodów. Na podeście koszulka. Jej spódnica po następnych kilku krokach. Majtki, stanik i buty prowadziły go do pokoju, w którym świeciło przyćmione światło.

Był twardy, kiedy dotarł do jej pokoju.

Tam też się nie rozglądał. Nie dlatego, że nie to od niej brał, ale dlatego, że siedziała na tyłku w łóżku, z kolanami przy piersi, brodą do kolan, ramionami owinięte wokół łydek i kostkami skrzyżowanymi na tyłku, ukrywając wszystko, ale wciąż słodka jak wszystko kurwa.

Jego kutas zaczął pulsować.

„Pieprzyć mnie, dojdę po prostu tu stojąc i patrząc na ciebie” - wymamrotał i patrzył, jak powoli zamyka oczy, coś porusza się po jej twarzy, czyniąc piękno tak pięknym, że prawie niemożliwe było jego ogarnięcie. Jak wpatrywanie się w słońce, gdyby jeszcze chwilę patrzyłby w ten wyraz jej twarzy, oślepłby.

Otworzyła oczy, wypchnęła się ze swojej pozy i z gracją przesunęła się na brzeg łóżka. Postawiła stopy na podłodze, naga spojrzała w jego kierunku, a on patrzył na nią. Podeszła do niego i zatrzymała się tak blisko, że mógł poczuć jej perfumy.

Natychmiast jej ręce powędrowały do jego koszulki i szarpnęła.

Hop uniósł ręce. Zdjęła koszulkę i upuściła ją.

Potem jej usta powędrowały do jego klatki piersiowej, jej dłonie podążyły za nimi, poruszając się, liżąc, ssąc, dotykając, a potem zsunęła się w dół.

Będąc na kolanach rozpięła jego pasek, rozsunęła go, rozpięła jego dżinsy, nie patrząc na niego przez to. Nie miał nic poza błyszczącymi włosami na czubku jej głowy.

Wiedział dlaczego, kiedy sięgnęła do środka, znalazła go, wyrwała i wsunęła głęboko do ust.

Miała coś, czego pragnęła i koncentrowała się na tym, żeby to zdobyć.

Kurwa.

Kurwa.

Odchylił głowę do tyłu, wsunął palce w jej włosy, a jego głos był ochrypły, kiedy rozkazał - „Mała, wstawaj. Kobieta taka jak ty nie pada na kolana.”

Zacisnęła wokół niego pięść, wysunęła go z ust, a on spojrzał w dół w samą porę, by zobaczyć, jak odchyla głowę do tyłu, te oczy, te pieprzone oczy, pół przymknięte i obrócone do góry, patrzące na niego.

„Podoba mi się to, kochanie.”

„Ssij mnie w łóżku. Nie na kolanach. Kobieta z klasą jak ty nie pada na kolana.”

„Hop…”

„W górę, Lanie. Idź do łóżka.”

„Ale…”

Szarpnął biodrami do tyłu, straciła kontrolę nad jego penisem i włożył ręce pod jej ramiona. Podciągnął ją i wziął w ramiona. Zrobił cztery kroki i rzucił ją na łóżko.

Pochylił się, zdjął buty, skarpetki, dżinsy i dołączył do niej.

Wziął ją w ramiona, przewrócił się na plecy i wturlał ją na siebie.

„Dobrze, teraz możesz mnie wyssać” - powiedział jej.

„Mogę wrócić do tego, co robiłam później” - powiedziała mu, a on uśmiechnął się na widok jej twarzy. Wciąż wyglądała na podnieconą. Wyglądała też na urażoną.

Ładna.

Właściwie to urocza.

Kurwa. Aby to się nie skomplikowało, musiał włożyć sporo pracy.

„Może” - skłamał - „Teraz wracaj do pracy”.

„Ty-Ty powiedziała mi, że wy faceci posuwacie się do skrajności i robicie wszystko, aby postawić na swoim. To dlatego wymknęłam się dziś rano z twojego łóżka. Mówiłam ci, że nie powinniśmy spać razem. Wydawało się, że nie przyjmiesz odpowiedzi „nie”, więc musiałam wykazać się kreatywnością” - podzieliła się i tak było.

Cherry plotkowała, żeby Lanie była przygotowana.

Będzie musiał wziąć to pod uwagę w przyszłości.

„Mówisz mi to, zamiast na mnie zejść, bo…?” - podpowiedział.

„Bo chcę twojej obietnicy, mogę dokończyć to, co zaczęłam później…” - wyjaśniła.

„Lady, możesz to zrobić teraz. Właściwie byłbym zobowiązany, gdybyś zechciała” - powiedział jej.

Zmarszczyła nos - „…tak jak byliśmy wcześniej”.

Hop potrząsnął głową - „Powiedziałem nie. Nie tak.”

Jej dłoń dotknęła jego policzka, a jej twarz zbliżyła się - „Hop, to, co powiedziałeś, było słodkie i podobało mi się to, ale podobało mi się też to, co robiłam i…”

Przeturlał się na nią i przesunął rękę na jej policzek, położył kciuk przy jej ustach, naciskając i jego twarz się zbliżyła.

„Domyślam się, że rozumiesz, co to jest. Jeśli igralibyśmy z ogniem, spłonęlibyśmy, teraz musimy powstrzymać płomień, ale nie mówię, że mam zamiaru go gasić i, mała, rozumiem, że skoro zostawiłaś mi ślad okruszków do tego pokoju, ty też nie”.

Próbowała odwrócić głowę, żeby oderwać się od jego kciuka, żeby coś powiedzieć, ale Hop ciągnął dalej.

„Dostajemy to, nie musimy o tym rozmawiać. Wiemy, co mamy, kręci się wokół bycia nago w łóżku, więc nie powinnaś dostawać tego, co ci teraz dam. Ale ci to dam. Nigdy nie miałem kobiety z klasą. Nigdy nie miałem piękna. Powtarzam, nigdy… nie miałem… klasy. Nie będę pieprzył się z Cherry, na której mi zależy, ani Tackiem, który jest moim bratem, i wiem, że ty też nie chcesz tego robić, więc miejmy to, co mamy, dopóki jest dobre. Ale to jest czyste, największe piękno, jakiego nigdy nie miałem, będę je szanował, jak czuję, że muszę, a ty mi na to pozwolisz.”

Zatrzymał się, pochylił twarz bliżej jej i zniżył głos.

„A więc nie, Lanie, nie padasz na kolana jak każda biker baby czy groupies, albo pijana bogata dupencja, by mi obciągnąć. Jak schodzisz na mnie, robisz to tak, jak ktoś kim jesteś. Szacunek. Jak tego nie chcesz, a chcesz pobawić się szorstko, możesz iść, znaleźć innego faceta, który zrobi z ciebie zdzirę. Ode mnie tego dostaniesz. A teraz skończysz robić mi loda, czy będziesz ze mną walczyć?”

Leżała tam i patrzyła na niego, nie mówiąc ani słowa, więc Hop dał jej alternatywną opcję.

„A może będziesz tam leżała i gapiła się na mnie?”

„Myślę, że muszę tu poleżeć i patrzeć na ciebie jeszcze przez jakieś trzydzieści sekund” - wyszeptała, a Hop poczuł, jak jego usta drgną.

Potem cicho zaproponował - „Miej to, mała.”

„Chociaż, jak tak leżę tutaj i wpatruję się w ciebie, stwierdzam, że naprawdę lubię twoje wąsy” - powiedziała mu.

„Dobrze wiedzieć” - mruknął, jego usta wciąż drgały.

„To niezły super-cool wygląd motocyklisty” - kontynuowała.

„Racja” - mruczał, teraz z uśmiechem.

„I to dobrze to czuć na mojej szyi i… w innych miejscach” - kontynuowała, a jego uśmieszek zmienił się w pełen uśmiech.

„Również dobrze wiedzieć.”

„Myślę, że skończyłam się na ciebie gapić” – oznajmiła.

„Więc zajmiesz się mną?”

Kłamała.

Nie skończyła się na niego gapić. Wiedział o tym, ponieważ wpatrywała się jeszcze przez chwilę, zanim podniosła głowę i dotknęła ustami jego ust.

„Tak” - szepnęła.

Uśmiechnął się do jej ust, zanim ją pocałował, obracając ją ze sobą i kładąc się na plecy.

Kiedy przerwał pocałunek, zeszła na niego i obciągnęła mu w łóżku.

Jak kobieta z klasą.

Jak lady.

*****

Ubrany i siedzący na boku jej łóżka, Hop odsunął miękkie, ciężkie włosy z szyi Lanie, pochylił się i przyłożył usta.

„Łaskoczesz” - mruknęła. Uniósł głowę i spojrzał jej w oczy - „W dobry sposób” - zakończyła.

„Dobrze” - mruknął w odpowiedzi i przysunął bliżej swoją, i tak już będącą blisko, twarz - „Słońce wzeszło, Słonko.”

„Tak” - szepnęła.

„Później” - powiedział.

„Tak” - wzięła wdech i zapytała - „Dzisiaj wieczorem?”

„Chcesz tego?”

Skinęła głową na poduszce.

Doskonale. On też tego chciał.

Podniósł usta do jej skroni, tam ją pocałował, przysunął do jej ucha i powiedział cicho - „Dobrze”.

Potem, bez kolejnego spojrzenia na nią w łóżku zaspaną, seksowną i zaspokojoną, od czego wiedział, że nie mógłby odejść, odszedł od niej, przeszedł przez jej dom i wyszedł przez przesuwane szklane drzwi, wyrzucając Lanie Heron ze swojego umysł.

Do wieczora.


 

11 komentarzy:

  1. Dziękuję 😘 piękna pułapka 😉 gdy facetowi mówisz, że ci nie zależy on chce tym bardziej 🤪

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziękuję,czekałam na tą serię z niecierpliwością 😘
    Jesteś najlepsza 😘

    OdpowiedzUsuń
  3. Niepopularna opinia. Nie polubiłam tej pary po tym rozdziale 🥺💔 Ale na razie nie skreślam. Dziękuję!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja ogólnie podchodzę do nich sceptycznie. Bo ona mi się kojarzy z tym wystawnym ślubem, przez jej zapędy jej facet idiota się zadłużył byle jej ta imprezę życia dać. A Hop miał kobietę i ją zdradzał z klubową larwą. Ale może być fajne 😉 kto to wie 🤪

      Usuń
  4. Dziękuje za rozdział.
    Osobiście nie mam jeszcze opini czy mi sie podoba.
    Czekam na kolejne rozdziały :)

    OdpowiedzUsuń
  5. No cóż. Powiem tak. Larę lubię. Nie jej wina, że Belova był idiotą. Ona nie wymagała wielkich gestów. Hop zdradzał swoją panią. Powiem tak...jedno po przejściach, drugie niezbyt polubiłam. Nie oceniam. Na razie wygląda na to, że jedno chciało po prostu wrócić do życia, drugie się zabawić, a okazało się, że oboje ciągnie do siebie. Nie oceniam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lanie, moja zdolność do przekręcania imion robi ze mnie legendę.

      Usuń