PROLOG
Skomplikowane
Hopper
„Hop” Kincaid obserwował, jak przedziera się przez głośnych, hałaśliwych,
pijanych motocyklistów i ich groupies, zmierzając w jego stronę.
Lanie
Heron.
Nie
poruszył się. Wciąż opierał się o słupek podtrzymujący dach nad patio Kompleksu,
trzymając piwo i obserwując jej ruch.
Jezu,
była naprawdę poważnie pierwsza klasowa. Nawet kiedy przychodziła do Kompleksu,
żeby grać w bilard lub na pieczeń wieprzową, by obcować z braćmi z Klubu
Motocyklowego Chaos, nie dostosowywała się. Designerski strój, od stóp do głów.
Wyglądała jak pieprzona modelka, tyle że lepiej, bo była prawdziwa, właśnie
tam, idąc prosto do niego, z oczami utkwionymi w jego oczach.
Była
też super poważnie popapraną suką.
Nie
tylko dlatego, że kobieta była czystym dramatem.
Kurwa,
widział, jak tworzyła scenę, kiedy dietetyczna wiśniowa 7Up, którą wylewała,
musowała w jej szklance.
Nie,
Lanie Heron była popaprana, ponieważ trwała przy swoim mężczyźnie.
W
normalnych okolicznościach Hopper uznałby tę cechę godną podziwu u każdej
kobiety, głównie dlatego, że wiedział z doświadczenia, że jest to rzadka cecha.
Z
Lanie nie było to godne podziwu.
To
dlatego, że zanim mężczyzna Lanie, Elliott Belova, został zastrzelony, był
jeszcze bardziej popaprany niż ona. Dowodem na to było to, że teraz był już
bardzo martwy, a ona miała blizny po kulach, które kupił jej zmarły narzeczony,
ponieważ chciał jej dać jakieś szalone, poza sezonem kwiaty na ślub i zaangażował
się w rosyjską mafię, żeby to zrobić.
Pieprzoną
rosyjską mafię.
Do
kwiatów.
Nie
popaprane, popieprzone.
Zanim
wszystko się skończyło, Lanie dowiedziała się, że jej mężczyzna pracuje dla
mafii. Oczywiście będąc kobietą, najpierw rozwaliła mu jaja. Potem podjęła
strasznie złą decyzję i stała przy nim nawet po tym, jak jego gówno
doprowadziło do jej porwania. Potem patrzyła, jak umiera i podczas tego prawie
zginęła.
Popieprzone.
Jak twój stary wplątuje się w rosyjską mafię i to powoduje porwanie twojego
tyłka, kiedy zostaniesz uratowana, kopiesz go na aut. Bez pytania. Po prostu to
zrób.
Nie
dajesz złapać się z nim i nie dajesz się postrzelić.
Hop
patrzył, jak Lanie porusza się, myśląc o tym wszystkim, a jednocześnie myśląc o
chwili, w której zobaczył ją po raz pierwszy. To była noc, kiedy dowiedziała
się, że jej stary podejmuje chybione decyzje, aby kupić jej kwiaty. Mimo że w
tamtym czasie była w pełnym dramacie - po pierwsze wtedy jej dramat był
zrozumiały, po drugie Hop zobaczył ją lata temu - pomyślał, że zdecydowanie był
naprawdę piękną dupą.
Patrząc
teraz, jak idzie w jego stronę, nie zmienił zdania.
Normalnie
nie była w jego guście. Za wysoka, za chuda, fajny tyłek, ale za mały jak na
jego zwykły gust. Poza tym za mało cycków i zdecydowanie zbyt zebrana w sobie w
połączeniu z jej designerskimi dżinsami i butami na wysokim obcasie, które
musiały kosztować pieprzoną fortunę.
Ale
nie można było zaprzeczyć, że jej lśniące, długie, ciemne włosy były cholernie
cudowne. A jej zielone oczy określały to, co Hop zawsze uważał za głupotę, by
tak mówić, ale w jej przypadku była to prawda: miała oczy jak z sypialni. Takie
oczu, w jakie każdy mężczyzna z funkcjonującym kutasem chciałby mieć wpatrujące
się w niego, gdyby poruszał się w niej.
Kurwa,
jej oczy były niesamowite.
Po
tym, jak prawie straciła życie stojąc przy swoim mężczyźnie, wyjechała. Przeniosła
się z Denver, aby być blisko swojej rodziny w Connecticut i została tam przez
jakiś czas, liżąc rany. Według Tyry, najlepszej przyjaciółki Lanie i starszej
pani Kane’a „Tacka” Allena, prezesa klubu motocyklowego, Chaos MC, do którego
należał Hop, ten czas trwał zbyt długo. Tyra, znana chłopcom jako „Cherry”,
poleciała do Connecticut, rozwierciła tyłek Lanie i zabrała ją z powrotem do
Denver.
Lanie
ponownie zajęła się domem i pracą, a teraz była podstawą na spotkaniach Chaosu,
głównie dlatego, że była najlepszą przyjaciółką Tyry. Również dlatego, że
bracia lubili na nią patrzeć, więc nie mieli nic przeciwko byciu jej w pobliżu,
a nawet Hop musiał przyznać, że jej częste dramaty były cholernie zabawne
(kiedy nie były denerwujące). Trzeba przyznać każdemu, kto był tym, kim był,
bez względu na to, kto był w pobliżu i to była czysta Lanie. Była Lanie: nie
rozwadniała tego i nie obchodziło jej, co kto o niej myśli.
To
był sposób motocyklistów, pozwalanie temu wszystkiemu trwać, więc ludzie tacy
jak Hop i jego bracia mogli to docenić.
Prawdę
mówiąc, zwariowałbyś, bo przepełnione 7Up byłoby na całej koszulce. Mimo to
suka tak wspaniała jak Lanie Heron… Kurwa, patrzyłbyś, jak siedzi i ogląda
telewizję. Napad z rozlanym napojem był zdecydowanie wart zachodu. Zwłaszcza
jeśli robiłaby to tak, jak to robiła, skakała tak, że włosy się kołysały, te
oczy migały i jak małe cycki i tyłek poruszały się razem z nią.
Gdy
się zbliżyła, Hop oderwał od niej oczy i spojrzał przez tłum.
Nigdzie
nie było widać ani Tacka, ani Cherry. To nie była niespodzianka. Było późno;
robiło się hałaśliwie, ale to nie dlatego ta dwójka zniknęła. Hop wiedział, że
albo jechali na motorze Tacka z powrotem pod górę do ich domu, albo byli w jego
pokoju w Kompleksie. Pobrali się, byli razem od jakiegoś czasu; żadne z nich
nie dobiegało dwudziestki, mieli dwóch małych chłopców, ale mimo to rzucali się
na siebie jak nastolatki.
To
też nie było niespodzianką. Tyra miała
cycki i tyłek, dużo włosów i poważną ilość wyszczekania. Taka kobieta była stworzona
do spania i to często, i Tack to wykorzystał. Z drugiej strony dlatego Tack
przyjął tę kulę u nogi. Właściwie nie tyle to zaakceptował, ile zmusił ją do
zaciśnięcia kajdan na jego kostce. Biorąc pod uwagę możliwość budzenia się
każdego ranka u boku Tyry Allen, niewielu mężczyzn nie zaakceptowałoby jej
kajdan.
„Hej”
- usłyszał, jak Lanie go wita i ponownie spojrzał na nią.
„Hej”
- odpowiedział.
Jej
głowa pochyliła się lekko w dół, ale jej oczy nigdy nie opuściły jego, gdy
zauważyła - „Awantura”.
„Jak
zawsze” - mruknął, przesuwając wzrokiem po jej ramieniu, gdy pomyślał: Jezu,
ona była wysoka. Musiała mieć 175 cm bez tych obcasów. W nich miała ponad 180
cm wzrostu.
Prawie
jego wzrostu. Byli prawie oko w oko.
Normalnie
mu się to nie podobało.
Lanie…
oko w oko z tymi pieprzonymi oczami?
Gówno.
„Chcesz
się pieprzyć?”
Na
jej pytanie jego spojrzenie wróciło do niej, gdy poczuł, że jego ciało podskakuje
w szoku.
„Powtórz?”
- zapytał.
Pochyliła
się lekko, nie odwracając wzroku i powtórzyła - „Chcesz się pieprzyć?”
Hop
wpatrywał się w nią. Właśnie patrzył, jak podchodzi do niego, wijąc się przez
głośnych, nawalonych motocyklistów i ich suki, a jej chód był stabilny. Nie poruszała
się, jakby była nawalona. Ani trochę. Nawet teraz jej spojrzenie było czyste,
ponieważ trzymało się jego oczu.
Mimo
to, zapytał - „Wychyliłaś jeden za dużo, mała?”
„Nie”
- odpowiedziała natychmiast i podeszła bliżej.
To
nie było dobre, ponieważ kiedy to zrobiła, mógł wyczuć jej perfumy.
Te
oczy, oczy sypialni.
Te
perfumy, pieprz-mnie perfumy.
Jezu,
już od lat wyczuwał je i nigdy go nie zawiodły. Nie wiedział, co to było -
fakt, że pachniały drogo, intensywną kobiecością, która mówiła wprost: „Cała jestem pieprzoną kobietą”, czy
fakt, że zapach był nieuchwytny. Jeśli poczułeś ten jeden zapach, kobieta,
która go nosiła, była twoja, ponieważ zrobiłbyś wszystko, aby wrócić po więcej.
Za każdym razem, gdy Lanie się do niego zbliżała, Hop miał nadzieję, że złapie
jej zapach. Czasami to robił. Czasami nie. Ale za każdym razem miał na to
nadzieję.
Teraz
jednak czucie jej zapachu było bardzo złe.
„Nie
jestem pewien, czy to dobry pomysł, Lanie” - powiedział jej, łagodząc głos, gdy
okazywał jej szczerość.
„Dlaczego?”
- zapytała natychmiast i poczuł, jak jego oczy się zwężają, zanim odpowiedział.
„Może
dlatego, że przyjaźnisz się ze starszą panią Tacka. Szanuję go, szanuję ją, i
takie gówno, mała, to się skomplikuje. Każda komplikacja jest do bani, ale taka
komplikacja…” - potrząsnął głową - „…nikt tego nie potrzebuje.”
Machnęła
ręką i oświadczył niedbale - „To nie będzie się bardziej skomplikowane.”
Dobra,
może była popaprana, popieprzona, królowa dramatu, bardzo wymagająca i wariatka.
„Bzdura”
- odpowiedział - „Zawsze się komplikuje”
Przysunęła
się bliżej i, Jezus, jej zapach, te włosy, te oczy, wszystko tak blisko. Gdyby
się zbliżyła, musiałby ją fizycznie odstawić lub podnieść i zanieść do swojego
pokoju.
„Chcesz
mnie przelecieć?” - zapytała. Jej głos, zwykle słodki i kobiecy, był teraz łagodny
i trochę niezdecydowany, a trochę podekscytowany, a ta odurzająca kombinacja też
działała na niego.
„Mała,
patrzyłaś ostatnio w lustro?” - zapytał w odpowiedzi - „Facet musiałby być
martwy, żeby nie chciał cię pieprzyć”.
Mały
uśmiech wykrzywił jej śliczne usta i wiedział, że ma przerąbane, bo to było
słodkie i cholernie seksowne jak cholera.
Gówno.
Zbliżyła
się, a Hop się naprężył. Jeszcze bliżej, a będzie przytulona do niego. Była aby
o centymetry od niego.
„Podobam
ci się?” - zapytała.
„Wszystkim
się podobasz” - odpowiedział.
„Nie
pytam wszystkich, Hop” - powiedziała, a on spojrzał jej w oczy.
„Tak,
mała, wiesz, że tak” - odpowiedział w końcu, kiedy nie poruszyła się ani nie
odezwała, tylko czekała - „Jesteś zabawna, słodka, gorąca i nie masz problemu,
żeby działać po swojemu. Dlatego wszyscy cię lubią. Dlatego mi też to się
podoba.”
Do
tego wróciła - „W porządku. Dobrze. Więc żadnych komplikacji, Hop. Tylko ty i
ja, i tylko dziś w nocy. Jutro nie oczekuję kwiatów. Nie oczekuję spóźnionej
uprzejmości. Nawet nie oczekuję, że zabierzesz mnie na kawę. Nie o to chodzi.
Nawet tego nie chcę. Chcę tylko
ciebie i seksu. Brak oczekiwań. Nic poza tym, co mamy dziś” - powiedziała mu -
„Tack i Ty-Ty, czy ktokolwiek, nawet nie muszą wiedzieć.”
Odsunął
się od słupa, wyciągnął rękę, żeby postawić piwo na pobliskim stole piknikowym
i zaryzykował, żeby się do niej wyprostować, bo to oznaczało, że byli bliżej.
Ale to też dało mu kilka centymetrów, które wciąż miał wzrostu, kiedy była w
tych szpilkach, a on tego potrzebował.
„Nie
chcę być kutasem, lady” - ostrzegł łagodnie - „…ale suki cały czas mówią to
gówno. Potem rano oczekują śniadania, kawy i powrotu do pracy z różami z
kartką, że facet nigdy nie miał nic lepszego. Jak masz faceta, który myśli o kupieniu
ci róż, mówi, że nigdy nie miał nic lepszego, to masz duże szanse, że kłamie.
Po prostu chce to regularnie i przyjmie to, jak nadejdzie.”
Wiedział,
że każde słowo z jego ust uczyniło go kutasem, którym powiedział jej, że nie
chce być, ale musiała iść dalej. Jeśli była w nastroju na seks, musiała znaleźć
sobie trochę poza Chaosem. Cherry, kobieta Tacka, wybrała Chaos, ale to nie
znaczyło, że nie straci rozumu, jeśli jej najlepsza przyjaciółka zwiąże się z
bratem. Zrobi to. Hop wiedział o tym. Ale jeśli to gówno by się wydarzyło,
Cherry chciałaby sama wybrać brata, który by w to wszedł, a Hop wiedział też,
że ten brat absolutnie nie będzie nim.
„Więc
weźmy to tak, jak jest” - odpaliła, nie okazując się w najmniejszym stopniu
urażona, a jej słowa wyszły prawie jak wyzwanie.
„Lanie…”
- zaczął, ale ona pochyliła się i, kurwa, gdyby poruszył ustami o centymetr,
byłyby na jej ustach. Była wszystkim, co mógł zobaczyć, wszystkim, co mógł
wąchać, i jedyne, o czym mógł myśleć, to to, że była również wszystkim, co
chciał czuć.
„Znasz
moją historię” - szepnęła - „Czy myślisz, że chcę innego faceta?” - przerwała i
zakończyła z naciskiem - „Kiedykolwiek?”
Rozumiał
ją. Jej nieżyjący stary był kretynem, a ona zapłaciła za jego gówno w najgorszy
możliwy sposób. Jej lojalność nie przyniosła jej nic poza bólem: ranami
postrzałowymi i bólem serca. Nie wspominając o tym, że jej mężczyzna mógł być
dobry w tym, jak zarabiał na życie: komputerowy maniak, który był lepszy niż
wszyscy maniacy komputerowi, ale nie było na co patrzeć. Więc nie tylko dała
miłość i lojalność, ale wyszła ze strefy, z której żadna kobieta, która
wyglądała jak ona, nie musiała wyjść, aby to dać.
Więc
tak, Belova był kretynem, a ona wybrała to. Wiedział, że chce wrócić na siodło,
ale jest płochliwa, jeśli chodzi o kupowanie konia.
Po
prostu nie z nim miała wrócić na siodło.
Hop
zaczął unosić ręce, aby owinąć je wokół jej ramion i odsunąć ją, ale ona poruszyła
się szybko, unosząc ręce, by owinąć je wokół boków jego szyi. Przybyło z nimi
ciepło. Jej perfumy zaatakowały go od razu i znieruchomiał.
„Nie
chcę tego” - kontynuowała - „To, czego chcę, to… ty. Na jedną noc. Tylko jedna
noc.”
Pieprzyć
go.
Pieprzyć go.
„Lady”
- mruknął, ale zanim zdążył powiedzieć coś więcej, mówiła dalej.
„To
było… Wiem, że wiesz, gdzie byłam i z kim byłam, i wiem, że wtedy ty też miałeś
kobietę, Hop, ale mimo to, tamtej nocy, kiedy cię spotkałam, nie mogłam nie
zauważyć, że byłeś dobry - tylko patrząc. Ale nie jesteś już z nikim i ja naprawdę nie jestem już z nikim, i
myślałam o tym od dawna, po prostu zbyt się bałam, żeby coś z tym zrobić. Teraz
zdecydowałam, że coś z tym zrobię.”
„Muszę
powiedzieć, podoba mi się to, że podobam ci się, mała” - odpowiedział łagodnie
- „Już ci powiedziałem, że jesteś piękna i w każdych innych okolicznościach nie
zawahałbym się skorzystać z oferty tego słodkiego. Więc musisz wiedzieć, że to
mnie zabija, nawet jeśli musisz mi zaufać, kiedy mówię, że to nie jest dobry pomysł.”
„Nie
miałam nikogo od niego” - wyszeptała i nie myśląc o tym, Hop uniósł ręce i ułożył
je jej talii, ściskając ją. Ruch był intymny, ale pocieszający. Wiadomość, że
ta kobieta, ta szalenie cudowna kobieta i wszystko, czym nie była, przez te
pieprzone lata nie miała między nogami mężczyzny, poruszyła go, mimo że zaniepokoiła.
„Lanie,
Słonko” - mruknął, pierwszy raz nie mając pieprzonego pojęcia, co jeszcze
powiedzieć.
„Pomyślałam
o tym i zdecydowałam, że to ty” - jej ręce na jego szyi ścisnęły go i pieprzyć
go, pieprzyć go, to poruszyło go
jeszcze bardziej - „Rozumiem, dlaczego nie chcesz, ale obiecuję, Hop,
przysięgam, bez żartów, poważnie, bez więzi. Brak oczekiwań. Tylko my. Jedna
noc. Jutro będzie jak zawsze. Jakby to się nawet nie stało. Obiecuję.”
Jej
ręce zsunęły się na jego klatkę piersiową, ale nie odsunęła się, gdy skończyła
mu to wykładać.
„Teraz
idę do twojego pokoju i będę tam czekać piętnaście minut. Jeśli się nie
pokażesz, nie szkodzi, nie będę miała żalu. To też obiecuję. Nic się między
nami nie zmieni. Nikt niczego się nie dowie.” - wciągnęła powietrze i zrobiła
pół kroku do tyłu, jej ręce opadły, gdy cicho zakończyła - „Ale…” - wzięła
głęboki oddech - „…mam nadzieję, że się pokażesz.”
Z
tymi słowami, nie dając mu szansy na powiedzenie choćby słowa, odwróciła się i,
kiwając swoim wąskim tyłkiem, pomaszerowała przez głośnych, hałaśliwych,
pijanych motocyklistów i ich suki, jej włosy kołysały się, a ramiona poruszały
się z gracją, kiedy jej zapach wciąż był w jego nozdrzach.
„Cholera”
- wyszeptał, kiedy patrzył, jak otwiera drzwi do Kompleksu.
„Cholera”
- powtórzył, gdy drzwi się za nią zamknęły.
Nie
odrywał oczu od drzwi i robił to przez chwilę.
Ta
kobieta, ta szalenie wspaniała kobieta, była teraz w jego pokoju.
„Cholera”
- wyszeptał jeszcze raz tuż przed udaniem się do drzwi.
*****
Hopper
zerwał kontakt z przymkniętymi oczami Lanie, oczami, które były o wiele
bardziej seksowne, odkąd właśnie doszedł w niej, zrobił to mocno, zrobił to
długo, i wepchnął twarz w jej szyję.
Jedyne,
co mógł wyczuć, to ona. Czuł tylko jej ciepłe, miękkie ciało pod swoim - jedną
z jej nóg owiniętą wokół jego uda, drugą uniesioną wysoko, jej udo przyciśnięte
do jego boku, ale jej łydka wsunięta, jej pięta spoczywała na jego plecach. Jej
ramiona były mocno owinięte wokół niego: jedno na jego ramionach, drugie pod
kątem, opierając się na jego kręgosłupie. Wreszcie, mógł poczuć kutasa
pochowanego w jej niewiarygodnie ciasnej, mokrej cipce.
Nie
wiedział, co to było. Może dlatego, że nigdy nie miała dzieci. Może dlatego, że
od tak dawna nie miała mężczyzny. Cokolwiek to było, jej cipka była prawie
dziewicza, tak była ciasna. Na szczęście była też elegancka. Na szczęście
smakowała jak cholerny miód.
Miał
rację, kiedy rozmawiali na zewnątrz.
To
miało się skomplikować.
Poruszyła
głową i poczuł jej usta przy uchu, gdy usłyszał jej łagodne, niepewne słowa -
„Czy to w porządku?”
Hop
zamknął oczy, gdy jego biodra odruchowo wcisnęły się w jej biodra i delikatnie
zacisnął dłoń, którą wbił w jej włosy.
Martwiła
się, że wyszła z praktyki. Martwiła się, że to nie jest dla niego dobre. A
biorąc pod uwagę fakt, że, nawet gdyby wyszła z wprawy, kiedy zaczęłaby się
huśtać, byłaby poza wykresami, jej zmartwienie było zarówno miłe, jak i słodkie
i, jak wszystko inne w niej, działało na niego.
Tak,
sprawy się skomplikują.
Otworzył
oczy, poruszył głową tak, że jego usta znalazły się przy jej uchu, i mruknął -
„Lady, nie udaję. Nie tylko dlatego, że nie mogę, ale dlatego, że nawet gdybym
mógł, nie zrobiłbym tego”.
Wszystkie
jej członki zacisnęły się wokół niego, a jej cipka zrobiła to samo, i, Jezu,
Boże, to było naprawdę cholernie dobre.
Potem
zrobiło się lepiej, gdy jej ciało zaczęło się pod nim poruszać i usłyszał jej
ochrypły, niski chichot w uchu.
Uniósł
głowę, starając się przyjrzeć jej roześmianej twarzy w ciemności. Od kiedy
wróciła do Denver i Tyra wzięła ją w swoje ręce, Lanie dużo się śmiała. Lubił
patrzeć, jak się śmieje. Zawsze, za każdym razem, kiedy to widział, był to
dobry pokaz.
Teraz
było lepiej, bo to czuł. Chociaż niewiele widział, to mało, co widział, wciąż
było czystym pięknem.
Całkowicie
skomplikowane.
Lubił
jej zapach. Lubił jej dotyk. Podobał mu się dźwięk jej cichego śmiechu. Lubił
jej niepewność. Podobało mu się, jak mocno zmusiła go do dojścia. Podobało mu
się, jak mocno pod nim doszła, jej cipka zaciskała się wokół jego kutasa, jej
długie kończyny owijały się wokół jego ciała, jej miękkie podniebienie i słodkie
jęki do jego ucha, a co najważniejsze, jej piękna twarz, kiedy jej to dał.
Całkowicie
cholernie skomplikowane.
Poczekał,
aż przestała się śmiać, zanim wysunął rękę z jej włosów na jej szczękę, a
następnie potarł opuszką kciuka jej usta, pytając - „Jak się czujesz?”.
„Uh…
dobrze” - odpowiedziała, a jej słowa miały być oczywistym niedopowiedzeniem, kiedy
jej usta poruszały się na jego kciuku, unosząc się nawet tylko podczas mówienia.
„Wystarczająco
dobrze na jeszcze raz?” - zapytał, naciskając kciukiem, ciągnąc jej
niewiarygodnie pełną dolną wargę i poczuł, jak przesuwa się pod nim.
Wiedział,
co oznacza ta zmiana, jeszcze zanim doszedł do niego jej chrapliwy głos -
„Jeszcze raz?”
Zastąpił
kciuk ustami - „Tak, jeszcze raz”.
„Tak
wcześnie?” - brzmiała, jakby nie wierzyła.
„Będziesz
musiała mnie podniecić, lady, ale… tak. Jak tylko będziesz gotowa, moje usta
chcą więcej tej cipki.”
Ona
też tego chciała. Wiedział o tym, ponieważ jej ciało zadrżało pod nim.
„Tak,
jestem, umm… gotowa na jeszcze raz” - powiedziała mu, jej słodki głos wciąż był
dyszący.
„Więc
nie ruszaj się.” - przycisnął usta do jej ust, zanim podniósł głowę. „Muszę do
ubikacji i wrócę.”
„Nie
poruszę się” - szepnęła.
Lepiej
nie. Gdyby to zrobiła, znalazłby ją i przyciągnął z powrotem. Nie obchodziło
go, czy przesłałaby swój tyłek na Marsa.
Kurwa.
Skomplikowane.
Wiedział
o tym i nie obchodziło go to, gdy wyślizgnął się z niej, pocałował jej w
gardło, czując jej skórę, wąchając jej zapach, stoczył się z niej i z łóżka,
aby udać się do łazienki i pozbyć się prezerwatywy.
Kiedy
wrócił, nie poruszyła się, ale kilka sekund później on ją poruszył.
Rozchylił
jej nogi, zarzucił je na swoje ramiona i nie wahał się ani chwili, zanim
zanurzył twarz w czystym miodzie.
*****
Hop
wyszedł z łazienki i zobaczył Lanie siedzącą na brzegu jego łóżka, odwróconą do
niego plecami i wkładającą stanik.
„Co
ty kurwa robisz?” - warknął i, cholera, to było to. Nie mógł temu zaprzeczyć.
Nawet on to słyszał.
Warknął.
Obróciła
się i w ciemności poczuł na sobie jej wzrok.
„Ty-Ty
i Tack są na dole. Nie wyjdą na powietrze aż do rana, ale już prawie ranek,
więc do tego czasu powinnam już zniknąć.”
„Nie
jedziesz” - poinformował ją, kładąc kolano na łóżku i ruszając w jej stronę.
„Ja…
uff…” - sapnęła, gdy zaczepił ją o
brzuch, szarpnął z powrotem na łóżko i przewrócił się na nią. Zamrugała na
niego w ciemności i dokończyła - „…nie?”
„Nie
skończyłem z tobą” - poinformował ją.
„Ty…”
- powiedziała znowu chrapliwym głosem, coś, co czuł w brzuchu, klatce
piersiowej i penisie - „…nie?” - i znowu z niedowierzając.
Całkowicie
niedowierzając.
„Nie
skończyłem” - potwierdził Hop.
„Czy
to nawet…” - pauza - „…możliwe?”
„Czy
co jest możliwe?” - zapytał.
„Trzy
razy w ciągu jednej, hmmm… nocy?”
Oczywiście
Belova był nie tylko popaprany, popieprzony i głupi, najwyraźniej nie miał
wytrzymałości, co było kurewsko szalone. Dziewięćdziesięcioletni mężczyzna jakby
miał szansę na tę piękność, znalazłby sposób, by się postawić i zrobić to
wielokrotnie, nawet gdyby go zabiło.
„Tak,
to możliwe.”
Hop
patrzył, jak jej głowa przechyla się na poduszce - „Ja… Bez obrazy, Hop, ale ci
nie wierzę.”
Kurewsko
świetnie.
Przesunął
ręce w górę jej boków, gdy przyłożył usta do jej ust - „Racja. Dobrze, mała.
Muszę ci to udowodnić.”
Z
bliska patrzył, jak jej oczy się rozszerzają.
„Łał”
- szepnęła przy jego ustach.
„Nie
mów tego teraz” - rozkazał - „Możesz to powiedzieć później, tak jak po tym, jak
zrobiłem to palcami za drugim razem.”
Jej
ciało przesunęło się pod jego, jej klatka piersiowa uniosła się do góry;
przypomniała sobie coś, o czym wiedział, że szybko nie zapomni i powtórzyła
szeptem - „Łał”
Uśmiechnął
się do jej ust i obiecał - „Dam ci łał”.
„Dałeś
mi już trzy łał” - przypomniała mu.
„Cztery”
- poprawił.
„O
tak” - wymamrotała, jej dłonie przesunęły się lekko po skórze jego pleców -
„Zapomniałam o tym, ponieważ był tak blisko drugiego.”
Jej
ręce dotarły do jego tyłka, więc zdecydował, że ich rozmowa się skończyła, i aby
przekazać to Lanie, zapytał - „Czy będziemy dalej rozmawiać, czy chcesz łał?”
Poruszyła
głową, przesuwając usta od jego ust, przez policzek do szczęki i wreszcie do
ucha.
Kiedy
tam dotarły, wymamrotała - „Daj mi łał”.
Z
ustami na jej szyi, pociągnął ją w dół do jej obojczyka, następnie zaatakował
językiem, a potem, nie spiesząc się, powoli dał jej łał pięć i sześć.
*****
Hop
wyszedł z łazienki i zobaczył Lanie stojącą po drugiej stronie łóżka w
majtkach, z rękoma splecionymi za plecami, zakładającą stanik. Znowu.
Nie
powiedział ani słowa. Podkradł się do niej, wyciągnął rękę w chwili, gdy był
blisko, szarpnął ją do siebie i padł na plecy na łóżku, zabierając ją ze sobą.
„Hop…”
- zaczęła, opierając się na jego ramionach, ale zsunął ją z siebie i nie
marnował czasu, przewracając się na nią i przyszpilając do ją łóżka.
„Śpij”
- rozkazał, gdy zauważył jej wzrok w słabym świcie - „Po odpoczynku przyniosę
kawę, podładujemy się, a potem runda czwarta.”
Zamrugała
i odetchnęła - „Czwarta?”
„Jest
o wiele więcej tego, co chcę ci zrobić” - poinformował ją i obserwował, jak jej
oczy stają się łagodniejsze, seksowniejsze, a potem zęby musnęły jej grubą
dolną wargę, również cholernie seksowną, a jej ramiona owinęły się wokół niego.
Ale
zapytała - „A co z Tackiem i Ty-Ty?”
„Upewnię
się, że droga jest wolna” - powiedział.
„Ale
zobaczą mój samochód” - powiedziała.
„Przestawię”
- zaproponował.
Jej
ręka przesunęła się w górę jego pleców, wokół jego ramienia, a następnie do
jego szyi, gdzie jej kciuk przesunął się, by go pogłaskać. Jej dotyk był lekki,
ale, kurwa, czuł go dobrze. Nigdy wcześniej kobieta nie dotykała go w taki
nieświadomy sposób, tylko dotyk, głaskanie, dawanie czegoś, co nic nie
znaczyło, a robienie tego bez zastanowienia, co oznaczało wszystko.
Cholera.
Skomplikowane.
„To
miała być tylko jedna noc” - przypomniała mu cicho, ale widział to w jej
oczach. Nawet nie próbowała tego ukryć. Ugryzła więcej, niż mogła przeżuć.
On
też tak miał i nie był bliski końca jedzenia.
Była
słodka. Była urocza. Była gorąca. Była lepsza, niż się spodziewał, a spodziewał
się, że będzie cholernie dobra. Wszystko to zapakowane w tak cudowną paczkę?
Tak.
Nie
był blisko, by skończyć jeść.
„Zmiana
planów. Noc i poranek, a może popołudnie, a może jeszcze jedna noc” - poprawił,
a jej oczy złagodniały, gdy jej dłoń przesunęła się, by objąć jego szczękę.
„Muszę
pracować” - powiedziała mu.
„Odwołaj”
- powiedział jej.
„Nie
mogę. Jestem właścicielem.” - wyjaśniła mu coś, o czym wiedział, skoro prowadziła
własną agencję reklamową - „A rzeczy są trochę szalone.”
Rzeczy
zawsze były dla Lanie szalone. Kobieta żyła jak szalona. Żywiła się tym. Jeśli
nie było szaleństwa, podburzała to, ponieważ nie mogła bez tego oddychać.
„Mała…”
- przycisnął swoje ciało do jej ciała - „…powiedziałem ci, że jest więcej, co
chcę ci zrobić.”
Poczuł
jej dreszcz, ale jej usta wyszeptały - „Hop, ja nie…”
Przerwał
jej szybkim pocałunkiem, po czym podniósł głowę i zapytał - „Gdzie są twoje
klucze?”
„Nie
powinniśmy spać razem. Spanie jest złe. Seks jest dobry, wspólne spanie to coś
innego” - stwierdziła i miała rację.
Po
prostu go to nie obchodziło.
„Gdzie
są klucze?” - zapytał.
„Hop…”
„Lady,
nie śpimy, odpoczywamy, a potem jeszcze trochę się popieprzymy. Ostatni razem
to powiem. Nie skończyłem z tobą, mam rzeczy, które chcę ci zrobić i zrobię je.
A teraz, gdzie… są… twoje… klucze?”
Spojrzała
na niego, a jej spojrzenie było gorące i ciało było niespokojne, przesuwając
się pod jego ciałem, gdy wyszeptała - „Kieszeń dżinsów”.
Wyciągnął
się, by sięgnąć dłonią do podłogi, chwycił jej dżinsy, wsunął rękę do kieszeni
i wyrwał jej klucze. Kiedy miał je w ręku, wrócił do niej i ją pocałował. Nie
spieszył się i pocałunek był mokry, głęboki i cholernie genialny.
Kiedy
trzymała się go mocno i odwzajemniała pocałunek, jakby nigdy nie chciała, żeby
się skończył, zakończył to. Unosząc usta do jej czoła, dotknął jej tam, po czym
zanurzył podbródek i spojrzał jej w oczy.
„Odpocznij,
Słonko. Przestawię twój samochód i wrócę.”
„Dobrze”
- zgodziła się cicho.
Dotknął
ustami jej ust, stoczył się, chwycił dżinsy, koszulkę, włożył skarpetki i buty
i skierował się do drzwi. Odwrócił się, zanim wślizgnął się przez lekko
uchylone drzwi.
Była
zwinięta w literę „S” w jego łóżku, z poduszką przyciśniętą do piersi, głową na
policzku, ramionami wokół niej, włosami wszędzie. Jej nagie plecy były
odsłonięte i mógł zobaczyć jedną nogę i jej tyłek w czerwonych koronkowych
majtkach. Oczy zwrócone miała na niego.
Kurwa,
cudowna, w każdym kawałku, a smakowała i czuł ją tak dobrze, jak wyglądała.
Uśmiechnęła
się.
Przepiękna.
Odwzajemnił
jej uśmiech, wślizgnął się przez drzwi i poszedł przestawić jej samochód.
Kiedy
wrócił, była martwa dla świata.
Zdjął
ubranie, rzucił je na podłogę i wsunął się do łóżka obok niej. Ostrożnie
obrócił ją w swoje ramiona.
Nie
obudziła się. Po prostu przytuliła się bliżej, jej ramię wiło się po jego
brzuchu, a potem mocno go ścisnęła, jej tors wcisnął się w jego, kolano ugięło
się i spoczęło na jego udzie.
To
też było dobre.
Miała
rację. Nie powinni spać razem. Spanie sugerowało coś więcej. Rodzaj wspólnoty,
której żadne z nich nie chciało. Śpiąc z nią w ten sposób, czując się z tym tak
dobrze - to było, ze wszystkim innym, wystarczające, aby sprawić, że będzie
chciał o cholernie wiele więcej.
Więc
było dobrze, pomyślał Hop, że nie śpią, tylko odpoczywają.
Na
tę myśl zasnął, Lanie przycisnęła się i trzymała się mocno w jego ramieniu, a
jej perfumy pokryły jego prześcieradło.
*****
Trzy
godziny później Hop się obudził.
Perfumy
Lanie wciąż były na jego prześcieradle.
Tylko
Lanie w nich nie było.
*****
Tej
nocy Hop leżał rozciągnięty na puszystej poduszce na leżance na jej patio, ze
stopami skrzyżowanymi w kostkach i wzrokiem utkwionym w tylnych drzwiach
garażu.
Nie
miał pojęcia, jak było późno. Po prostu wiedział, że było ciemno i był tam
naprawdę cholernie długo.
Za
długo.
Wystarczająco
długo, żeby się wkurzył.
Albo
bardziej wkurzył.
Usłyszał,
jak otwierają się drzwi jej garażu i nie ruszał się, kiedy słyszał, jak
zgrzytają ani kiedy słyszał mruczenie jej słodkiej bryczki. Perłowo-czerwony
Lexus LFA. Według informacji Chaosu na jej temat, kupił ją jej ojciec.
Wysoka
klasa po przodkach. Pieniądze też.
Zsunął
się z krzesła dopiero, gdy usłyszał, że drzwi garażu opadają.
Był
na nogach, kiedy zapaliły się zewnętrzne światła na patio, które oddzielały jej
dom z piaskowca od garażu, ale nie ruszył się ze swojego miejsca, nawet gdy
drzwi na dziedziniec się otworzyły.
Wyszła,
seks na obcasach: obcisła spódnica, dopasowana marynarka, która była
niewiarygodnie kobieca, włosy rozpuszczone, w ręku smukła, błyszcząca, droga
teczka, wykończona, mała designerska torebka na ramieniu.
Dziewczyna
Cosmo wystrojona w strój biznesowy.
„Yo”
- zawołał, kiedy zamknęła drzwi. Patrzył, jak podskakuje i obraca się w jego
stronę, z bladą twarzą i ogromnymi oczami.
„O
mój Boże, Hop. Przestraszyłeś mnie na śmierć.”
Nie
odpowiedział.
Kiedy
milczał, jej twarz straciła bladość. Jej głowa przechyliła się na bok i
zmarszczyła brwi, gdy zapytała - „Co tutaj robisz?”
„Mówiłem
ci, że jeszcze z tobą nie skończyłem” - odpowiedział, a jej głowa natychmiast
się wyprostowała.
„Hop…”
- zaczęła.
„Powiedziałem
ci to…” - przerwał jej - „…mimo to wymknęłaś się z mojego łóżka i uciekłaś.”
Zrobiła
jeden krok w jego stronę, jej ciało poruszało się, jakby miała wziąć więcej,
ale nagle się zatrzymała.
„Powiedziałam
tylko jedna noc” - przypomniała mu.
„A
ja powiedziałem, że jeszcze z tobą nie skończyłem” - odpalił.
„Ja…”
- zaczęła, ale znowu jej przerwał.
„Miałaś
kolację?”
Jej
głowa podskoczyła ze zdziwienia, po czym odpowiedziała - „Tak, biznesową. Nowy
klient.”
„Dobrze”
- mruknął - „Na górę. Naga. Teraz.”
Poczuł,
jak nadchodzi to od niej falami.
Ona
tego chciała.
Bardzo.
Potem
znów jej głowa poruszyła się, jakby się do tego zmuszała, potrząsając nią z
boku na bok - „Zgodziliśmy się. Jedna noc.”
„Myślę,
że zgodziliśmy się też, chociaż słowa nie zostały wypowiedziane, że jedna noc
to za mało”.
„To
nie może się skomplikować” - przypomniała mu.
„Jak
ty będziesz trzymała gębę na kłódkę, ja będę trzymał gębę na kłódkę, będziemy
sprytni, będziemy trzymali się tego, nikt się nie dowie, a my utrzymamy się
granic, to nie będzie.”
„Nie
sądzę…”
„Lanie.
Na górę. Naga. Teraz.”
Widział,
jak jej oddech przyspieszył, jej klatka piersiowa poruszała się wraz z nim i,
Jezu, pieprz go, mógł posmakować jej podniecenia, a był pięć kroków od niej.
„Nie
powinniśmy…”
„Pieprzyłem
cię na plecach. Lubię patrzeć w twoje oczy, kiedy jestem w tobie. Zrobione.
Teraz chcę cię na kolanach, będę pieprzyć twoją twarz i twoją cipkę i nie mogę
tego zrobić w podwórzu. Już to by zszokowało, czysta klasa taka jak ty, jakbyś brała
mnie w siebie, ale jeśli będę miał cię nagą, chcę byś była cała moja. Nie podzielę
się z sąsiadami.”
Stała
bez ruchu, z oczami przykuty do niego. Jedyną rzeczą poruszającą się po jej
ciele była klatka piersiowa, unosząca się i opadająca z szybkimi oddechami.
„Lanie…”
- pochylił się - „..na górę. Naga. W tej… kurwa… chwili.”
Ruszyła
w kierunku swoich rozsuwanych szklanych drzwi.
Hop
się nie poruszył, ale uśmiechnął się, kiedy upuściła klucze, przeklęła pod
nosem i przykucnęła w tej obcisłej spódniczce, żeby je zdobyć.
Drugie
podejście: weszła i zostawiła otwarte drzwi, pospiesznie wchodząc do środka.
Hop
wpatrywał się w drzwi, po czym wziął głęboki oddech i podszedł do nich.
Wszedł
do środka i zobaczył, że jest tam duża kuchnia, salon, jadalnia. Zobaczył zegar
na kuchence mikrofalowej, który mówił, że jest dziesiąta czterdzieści dwie.
Nie
przyjął więcej.
Zrozumiał,
że, by upewnić się, że to się nie skomplikuje, nie może wziąć z jej osobowości nic
sam ani co ona mogła dać. Nie mógł patrzeć na jej gówno, oglądać zdjęć w
ramkach, sprawdzać, czy jest czysta, czy niechlujna, czytać, co mógł z tego,
jak dekorowała.
Zrozumiał
to.
Zamierzał
wziąć to, co było na górze, nagie w jej łóżku.
Odwrócił
się powoli i zasunął drzwi. Zamknął je na klucz.
Potem
przeszedł przez ciemną przestrzeń.
Znalazł
marynarkę na dywanie schodów. Na podeście koszulka. Jej spódnica po następnych
kilku krokach. Majtki, stanik i buty prowadziły go do pokoju, w którym świeciło
przyćmione światło.
Był
twardy, kiedy dotarł do jej pokoju.
Tam
też się nie rozglądał. Nie dlatego, że nie to od niej brał, ale dlatego, że
siedziała na tyłku w łóżku, z kolanami przy piersi, brodą do kolan, ramionami
owinięte wokół łydek i kostkami skrzyżowanymi na tyłku, ukrywając wszystko, ale
wciąż słodka jak wszystko kurwa.
Jego
kutas zaczął pulsować.
„Pieprzyć
mnie, dojdę po prostu tu stojąc i patrząc na ciebie” - wymamrotał i patrzył,
jak powoli zamyka oczy, coś porusza się po jej twarzy, czyniąc piękno tak
pięknym, że prawie niemożliwe było jego ogarnięcie. Jak wpatrywanie się w
słońce, gdyby jeszcze chwilę patrzyłby w ten wyraz jej twarzy, oślepłby.
Otworzyła
oczy, wypchnęła się ze swojej pozy i z gracją przesunęła się na brzeg łóżka. Postawiła
stopy na podłodze, naga spojrzała w jego kierunku, a on patrzył na nią.
Podeszła do niego i zatrzymała się tak blisko, że mógł poczuć jej perfumy.
Natychmiast
jej ręce powędrowały do jego koszulki i szarpnęła.
Hop
uniósł ręce. Zdjęła koszulkę i upuściła ją.
Potem
jej usta powędrowały do jego klatki piersiowej, jej dłonie podążyły za nimi,
poruszając się, liżąc, ssąc, dotykając, a potem zsunęła się w dół.
Będąc
na kolanach rozpięła jego pasek, rozsunęła go, rozpięła jego dżinsy, nie
patrząc na niego przez to. Nie miał nic poza błyszczącymi włosami na czubku jej
głowy.
Wiedział
dlaczego, kiedy sięgnęła do środka, znalazła go, wyrwała i wsunęła głęboko do
ust.
Miała
coś, czego pragnęła i koncentrowała się na tym, żeby to zdobyć.
Kurwa.
Kurwa.
Odchylił
głowę do tyłu, wsunął palce w jej włosy, a jego głos był ochrypły, kiedy
rozkazał - „Mała, wstawaj. Kobieta taka jak ty nie pada na kolana.”
Zacisnęła
wokół niego pięść, wysunęła go z ust, a on spojrzał w dół w samą porę, by
zobaczyć, jak odchyla głowę do tyłu, te oczy, te pieprzone oczy, pół przymknięte
i obrócone do góry, patrzące na niego.
„Podoba
mi się to, kochanie.”
„Ssij
mnie w łóżku. Nie na kolanach. Kobieta z klasą jak ty nie pada na kolana.”
„Hop…”
„W
górę, Lanie. Idź do łóżka.”
„Ale…”
Szarpnął
biodrami do tyłu, straciła kontrolę nad jego penisem i włożył ręce pod jej
ramiona. Podciągnął ją i wziął w ramiona. Zrobił cztery kroki i rzucił ją na
łóżko.
Pochylił
się, zdjął buty, skarpetki, dżinsy i dołączył do niej.
Wziął
ją w ramiona, przewrócił się na plecy i wturlał ją na siebie.
„Dobrze,
teraz możesz mnie wyssać” -
powiedział jej.
„Mogę
wrócić do tego, co robiłam później” - powiedziała mu, a on uśmiechnął się na
widok jej twarzy. Wciąż wyglądała na podnieconą. Wyglądała też na urażoną.
Ładna.
Właściwie
to urocza.
Kurwa.
Aby to się nie skomplikowało, musiał włożyć sporo pracy.
„Może”
- skłamał - „Teraz wracaj do pracy”.
„Ty-Ty
powiedziała mi, że wy faceci posuwacie się do skrajności i robicie wszystko,
aby postawić na swoim. To dlatego wymknęłam się dziś rano z twojego łóżka.
Mówiłam ci, że nie powinniśmy spać razem. Wydawało się, że nie przyjmiesz
odpowiedzi „nie”, więc musiałam wykazać się kreatywnością” - podzieliła się i
tak było.
Cherry
plotkowała, żeby Lanie była przygotowana.
Będzie
musiał wziąć to pod uwagę w przyszłości.
„Mówisz
mi to, zamiast na mnie zejść, bo…?” - podpowiedział.
„Bo
chcę twojej obietnicy, mogę dokończyć to, co zaczęłam później…” - wyjaśniła.
„Lady,
możesz to zrobić teraz. Właściwie byłbym zobowiązany, gdybyś zechciała” -
powiedział jej.
Zmarszczyła
nos - „…tak jak byliśmy wcześniej”.
Hop
potrząsnął głową - „Powiedziałem nie.
Nie tak.”
Jej
dłoń dotknęła jego policzka, a jej twarz zbliżyła się - „Hop, to, co
powiedziałeś, było słodkie i podobało mi się to, ale podobało mi się też to, co
robiłam i…”
Przeturlał
się na nią i przesunął rękę na jej policzek, położył kciuk przy jej ustach,
naciskając i jego twarz się zbliżyła.
„Domyślam
się, że rozumiesz, co to jest. Jeśli igralibyśmy z ogniem, spłonęlibyśmy, teraz
musimy powstrzymać płomień, ale nie mówię, że mam zamiaru go gasić i, mała, rozumiem,
że skoro zostawiłaś mi ślad okruszków do tego pokoju, ty też nie”.
Próbowała
odwrócić głowę, żeby oderwać się od jego kciuka, żeby coś powiedzieć, ale Hop ciągnął
dalej.
„Dostajemy
to, nie musimy o tym rozmawiać. Wiemy, co mamy, kręci się wokół bycia nago w
łóżku, więc nie powinnaś dostawać tego, co ci teraz dam. Ale ci to dam. Nigdy
nie miałem kobiety z klasą. Nigdy nie miałem piękna. Powtarzam, nigdy… nie
miałem… klasy. Nie będę pieprzył się
z Cherry, na której mi zależy, ani Tackiem, który jest moim bratem, i wiem, że
ty też nie chcesz tego robić, więc miejmy to, co mamy, dopóki jest dobre. Ale
to jest czyste, największe piękno, jakiego nigdy nie miałem, będę je szanował,
jak czuję, że muszę, a ty mi na to pozwolisz.”
Zatrzymał
się, pochylił twarz bliżej jej i zniżył głos.
„A
więc nie, Lanie, nie padasz na kolana jak każda biker baby czy groupies, albo
pijana bogata dupencja, by mi obciągnąć. Jak schodzisz na mnie, robisz to tak, jak
ktoś kim jesteś. Szacunek. Jak tego nie chcesz, a chcesz pobawić się szorstko, możesz
iść, znaleźć innego faceta, który zrobi z ciebie zdzirę. Ode mnie tego dostaniesz.
A teraz skończysz robić mi loda, czy będziesz ze mną walczyć?”
Leżała
tam i patrzyła na niego, nie mówiąc ani słowa, więc Hop dał jej alternatywną
opcję.
„A
może będziesz tam leżała i gapiła się na mnie?”
„Myślę,
że muszę tu poleżeć i patrzeć na ciebie jeszcze przez jakieś trzydzieści sekund”
- wyszeptała, a Hop poczuł, jak jego usta drgną.
Potem
cicho zaproponował - „Miej to, mała.”
„Chociaż,
jak tak leżę tutaj i wpatruję się w ciebie, stwierdzam, że naprawdę lubię twoje
wąsy” - powiedziała mu.
„Dobrze
wiedzieć” - mruknął, jego usta wciąż drgały.
„To
niezły super-cool wygląd motocyklisty” - kontynuowała.
„Racja”
- mruczał, teraz z uśmiechem.
„I
to dobrze to czuć na mojej szyi i… w innych miejscach” - kontynuowała, a jego
uśmieszek zmienił się w pełen uśmiech.
„Również
dobrze wiedzieć.”
„Myślę,
że skończyłam się na ciebie gapić” – oznajmiła.
„Więc
zajmiesz się mną?”
Kłamała.
Nie
skończyła się na niego gapić. Wiedział o tym, ponieważ wpatrywała się jeszcze przez
chwilę, zanim podniosła głowę i dotknęła ustami jego ust.
„Tak”
- szepnęła.
Uśmiechnął
się do jej ust, zanim ją pocałował, obracając ją ze sobą i kładąc się na plecy.
Kiedy
przerwał pocałunek, zeszła na niego i obciągnęła mu w łóżku.
Jak
kobieta z klasą.
Jak
lady.
*****
Ubrany
i siedzący na boku jej łóżka, Hop odsunął miękkie, ciężkie włosy z szyi Lanie,
pochylił się i przyłożył usta.
„Łaskoczesz”
- mruknęła. Uniósł głowę i spojrzał jej w oczy - „W dobry sposób” - zakończyła.
„Dobrze”
- mruknął w odpowiedzi i przysunął bliżej swoją, i tak już będącą blisko, twarz
- „Słońce wzeszło, Słonko.”
„Tak”
- szepnęła.
„Później”
- powiedział.
„Tak”
- wzięła wdech i zapytała - „Dzisiaj wieczorem?”
„Chcesz
tego?”
Skinęła
głową na poduszce.
Doskonale.
On też tego chciał.
Podniósł
usta do jej skroni, tam ją pocałował, przysunął do jej ucha i powiedział cicho
- „Dobrze”.
Potem,
bez kolejnego spojrzenia na nią w łóżku zaspaną, seksowną i zaspokojoną, od
czego wiedział, że nie mógłby odejść, odszedł od niej, przeszedł przez jej dom
i wyszedł przez przesuwane szklane drzwi, wyrzucając Lanie Heron ze swojego
umysł.
Do
wieczora.
Słodkie ❤️
OdpowiedzUsuńDziękuję 😘 piękna pułapka 😉 gdy facetowi mówisz, że ci nie zależy on chce tym bardziej 🤪
OdpowiedzUsuńDziękuję
OdpowiedzUsuńDziękuję :-)
OdpowiedzUsuńDziękuję,czekałam na tą serię z niecierpliwością 😘
OdpowiedzUsuńJesteś najlepsza 😘
Niepopularna opinia. Nie polubiłam tej pary po tym rozdziale 🥺💔 Ale na razie nie skreślam. Dziękuję!
OdpowiedzUsuńJa ogólnie podchodzę do nich sceptycznie. Bo ona mi się kojarzy z tym wystawnym ślubem, przez jej zapędy jej facet idiota się zadłużył byle jej ta imprezę życia dać. A Hop miał kobietę i ją zdradzał z klubową larwą. Ale może być fajne 😉 kto to wie 🤪
UsuńDziękuję
OdpowiedzUsuńDziękuje za rozdział.
OdpowiedzUsuńOsobiście nie mam jeszcze opini czy mi sie podoba.
Czekam na kolejne rozdziały :)
No cóż. Powiem tak. Larę lubię. Nie jej wina, że Belova był idiotą. Ona nie wymagała wielkich gestów. Hop zdradzał swoją panią. Powiem tak...jedno po przejściach, drugie niezbyt polubiłam. Nie oceniam. Na razie wygląda na to, że jedno chciało po prostu wrócić do życia, drugie się zabawić, a okazało się, że oboje ciągnie do siebie. Nie oceniam.
OdpowiedzUsuńLanie, moja zdolność do przekręcania imion robi ze mnie legendę.
Usuń