ROZDZIAŁ
9
Nie
żałować
„Więc
byłeś gwiazdą rocka?”
Uśmiechnęłam
się, patrząc, jak Hop wciska swoją przystojną głowę w poduszkę i wybucha
śmiechem.
To
był wtorkowy wieczór.
Byłam
w łóżku Hop’a w domu Hop’a. Byłam tam po raz pierwszy.
Postępując
zgodnie z jego wskazówkami, odkryłam, że Hopper Kincaid mieszkał w
nieokreślonym ślepym zaułku w zwykłej dzielnicy, a nie w tajnym bunkrze motocyklowym,
do którego musiałbym być prowadzona z zawiązanymi oczami.
To
była niespodzianka, ale nie rozczarowanie.
Dom
był ładny, chociaż było jasne, że mógłby spędzać więcej czasu nad podwórkiem.
Chwilę po tym, jak miałam tę myśl, mój umysł ją wyczyścił. Hopper Kincaid i
praca na podwórku nie szły w parze. To, co szło w parze, to to, że nawet jeśli
jego sąsiadom się to nie podobało, prawdopodobnie nie narzekali i po prostu to
znosili, ponieważ był twardzielem motocyklistą.
W
chwili, w której weszłam (po tym, jak Hop dał mi gorący i ciężki pocałunek w
otwartych drzwiach), zostałam zaatakowana przez wystrój, który krzyczał: „Tu mieszka mężczyzna!”
Dominowały
kolory czarny i brązowy. Ciemny brąz.
Nie
chodziło o „siedź i zostań na chwilę”, ale „odpocznij i odpocznij tak długo,
jak chcesz, najlepiej z piwem”.
Nie
tak bym udekorowała, ale musiałam powiedzieć, że mi się podobało.
To
był czysty Hop.
Wszędzie
były oprawione w ramki pamiątki rocka. Podpisane zdjęcia Springsteena, Segera,
Claptona, Page’a przeplatały się z oprawionymi biletami, plakatami z koncertów
rockowych i plakatami z rajdów motocyklowych.
Niestety
nie miałam zbyt wiele czasu na zapoznanie się z tym Muzeum Rocka (i Zlotów
Motocyklowych), bo kolacja była gotowa i dostałam niespodziankę numer dwa tego
wieczoru.
Hop
potrafił gotować.
Zrobił
pieczeń, która została polana słodzonym sosem pomidorowym, który był nie z tego
świata. To było tak dobre, że Babunia by to zaaprobowała, a to coś mówiło.
Kiedy podzieliłam się tą informacją, uśmiechnął się do mnie i stwierdził - „Nie
podniecaj się, lady. Mogę skopać tyłek mieloną wołowiną i upiec cholernego
kotleta wieprzowego, ale poza tym moja gotowanie nie jest czymś do opowiadania.”
Nie
mogłam się doczekać, kiedy zrobi dla mnie „cholerny kotlet schabowy”, ale nie
podzieliłam się tym głównie dlatego, że wkładałam do ust pieczeń.
Teraz
brudne naczynia były w zlewie, a my byliśmy w łóżku Hop’a. To dlatego, że nie
tracił czasu po obiedzie na rozpoczęcie zwiedzania swojego domu. Obejmowało to
o wiele więcej rzeczy męskich, niezbyt zaskakującą wiedzę, że Hop nie był
dokładnie uporządkowany, i równie niezbyt zaskakującą wiedzę, że Cody był
Mini-Hop’em (widząc, że jego pokój był wypełniony motocyklami i rockowymi
rzeczami).
Objawieniem
był pokój Molly, pomalowany na pastelową żółć i wylewnie udekorowany we
wszystkich odcieniach fioletu pod słońcem, z hojnym posypaniem stokrotek w
postaci stokrotkowych lamp, motywem stokrotek na pościeli, stokrotkami na
ścianach, i lampka nocna w stokrotki.
Zajrzenie
do pokoju Molly było bardziej dowodem na to, że twardziel Hopper Kincaid kochał
swoją córkę. Nie pasował on do tej chaotycznej, dwupoziomowej męskiej jaskini.
A
jednak poznając Hop’a, absolutnie tak się było.
Koniec
wycieczki był w pokoju Hop’a i ponownie zaskoczył mnie tu gigantycznym,
wyściełanym czarną skórą łóżkiem wodnym. Chociaż wyglądało to niesamowicie
fajnie, dwa razy w życiu spałam na łóżku wodnym i, choć była to przygoda,
rzucanie się na fale za każdym razem, gdy się trzęsiesz, nie było moim pomysłem
na spokojną noc.
Nie
miałam czasu się nad tym zastanawiać, ponieważ Hop nie tracił czasu na
zakończenie tury wycieczkowej i rozpoczęcie kolejnej.
Nowa
tura trwała dwie godziny.
W
tym czasie Hop’owi zajęło całe trzydzieści minut, żeby zdjąć ze mnie wszystkie
moje ubrania. Mi zajęło kolejne dziesięć, żeby zdjąć wszystkie z niego.
Innymi
słowy, chodziło o poświęcenie czasu. Chodziło o eksplorację, ponowne odkrywanie
i zapamiętywanie dotyku, smaku, dźwięku i wrażeń.
Dwie
godziny.
Dwie godziny
kochania się.
To
było fenomenalne i zanim Hopper powoli wsunął się we mnie, podczas gdy jego
oczy wpatrywały się we moje, byłam tak przygotowana, że doszłam natychmiast.
Robiłam to mocno i trwało to długo.
I
było to najlepsze, jakie kiedykolwiek miałam.
Za
każdym razem to z Hop’em wydawało się nowe.
I
za każdym razem z Hop’em to było nowe najlepsze.
Więc
teraz leżałam na nim, jego ciemna pościel była naciągnięta na mój tyłek, włosy jego
na klatce czułam szorstko na moich piersiach, jego palce zaciskały się wokół moich
pośladków i robiłam coś, co wiedziałam w tym momencie, że mogłabym robić przez
całe życie.
Patrzeć,
jak się śmieje.
Kiedy
jego śmiech ucichł do chichotu, pochylił podbródek i skupił się na mnie, by
powiedzieć - „Nigdy nie byłem gwiazdą rocka, mała.”
„Wydawało
się, że tam na górze czułeś się całkiem wygodnie” – zauważyłam.
„Tak,
zgaduję, że to jest jak jazda na motorze” - wymamrotał, a ja przycisnęłam się
bliżej, przesuwając ręce w górę jego klatki piersiowej, by owinąć palce wokół
jego szyi.
„Powiedz
mi” - nalegałam miękko, a on przygryzł wargę, jego silne białe zęby zatopiły
się w pełnej dolnej wardze i musiałam powstrzymać dreszcz, to było takie
seksowne.
Przestał
gryźć wargę i zaczął - „Dobrze”.
Oderwałam
oczy od jego ust, żeby spojrzeć w oczy.
Kontynuował
- „Po którejś kłótni tata kupił gitarę. Mama się wkurzyła, co było jego
zamiarem. Zrobiła się kurewsko wściekła. Kiedy wrócił do domu z tą gitarą, była
to najgorsza walka do tej pory, ale ona była oddana ulepszaniu tego, więc nie
była to ich najgorsza walka w historii. Mimo to była jedną z takich. Tata
chociaż raz nie wycofał się i nie zwrócił gitary. Cały czas był w garażu,
szarpiąc struny. Chodziło o to, że był gówniany robiąc to, a ponieważ była
elektryczna i miał też wzmacniacz, robił tylko hałas i ten hałas był głośny, co
raz za razem doprowadzało ją to do furii.”
„Zaczynam
myśleć, że twoje dzieciństwo było gorsze niż moje” - podzieliłam się i
patrzyłam, jak twarz Hop’a staje się ciepła i skupiona.
„Jak
długo topi się w butelce?” - zapytał cicho.
„Pewnego
roku potknęła się i wylała kieliszek czerwonego wina na mój bajeczny cygański
kostium na Halloween” - odpowiedziałam natychmiast - „Ponieważ nie byłoby
dobrze, gdybym wyszła w poplamionym winem kostiumie cygańskim, bez względu na
to, jak był wspaniały, tata musiał wyciąć dziury w prześcieradle z sypialni dla
gości, więc poszłam jako niebieski duch. Prześcieradło było tak ogromne, że
potknęłam się o nie i złamałam sobie przedni ząb na chodniku przed domem
naszego sąsiada. Mam ten ząb nadbudowany. Miałam dziewięć lat.”
„Mała”
- mruknął niskim i szorstkim głosem, wypełnionym uczuciem.
Uczuciem
do mnie.
To
uczucie pochodzące od Hop’a było miłe, ale powód, dla którego mi je dał, nie,
więc wzruszyłam ramionami - „Coś, czego życie uczyło mnie raz za razem, że może
być do kitu”.
„Tak,
może być, lady” - zgodził się.
„W
każdym razie” - przesunęłam, by zmienić temat - „Rozumiem, że skonfiskowałaś
gitarę swojego taty.”
Hop
na szczęście, ale nic dziwnego, poszedł ze mną, ale zrobił to, podczas gdy obie
ręce przesuwały się po moich plecach, odgarniał włosy z mojej twarzy i jedną
ręką trzymał je z tyłu głowy, podczas gdy druga poruszała się, by głaskać moje plecy.
To
też było miłe.
Albo
milsze.
„Tak”
- potwierdził - „Tata miał dość denerwowania mamy, a ja byłem ciekawy.
Podniosłem to. Do dziś nie wiem, jak to się stało, ale po prostu się tym
zająłem. Żadnych lekcji, nic. Po prostu zacząłem brzdąkać i tworzyć muzykę.
Tata był cholernie zachwycony. Myślał, że to gówno. Mama była wkurzona. Myślała,
że to podsunie mi pomysły na bycie bohaterem szafy grającej. Nie obchodziło
mnie, co myślało którekolwiek z nich. Dwie rzeczy wyrywały mnie z tego gówna,
jakim było moje życie z nimi, a to było przebywanie z tatą w sklepie motocyklowym
lub siedzenie w garażu i pieprzenie się z tą gitarą.”
„Ile
miałeś lat?” - zapytałam.
„Dwanaście”
- odpowiedział.
„Łał,
to młodo” - zauważyłam i przyszła kolej na Hop’a, by wzruszyć ramionami - „To
też naprawdę fajnie” - kontynuowałam.
Wtedy
Hop się uśmiechnął - „Też tak myślałem. Kiedy miałem czternaście lat, poznałem
Danny’ego z zeszłej nocy. Brał lekcje, jego rodzice chcieli, żeby grał na
gitarze klasycznej, ale jemu chodziło o rockowy riff. Byli rozczarowani, ale go
to nie obchodziło. Jak ten robak cię gryzie, nie ma na to lekarstwa.”
„Najwyraźniej
było dla ciebie lekarstwo” - powiedziałam, a jego ręka przestała głaskać moje plecy,
gdy mocno owinął swoje ramię wokół mnie.
„Mnie
nie chodziło o to samo, co Danny’emu” - powiedział Hop - „Żywi się tym, co
widziałaś zeszłej nocy: stanie przed mikrofonem tworząc muzykę, z kobietami
przyciśniętymi do przodu sceny, krzyczącymi, tańczącymi. Odurza się tym
klimatem, a potem przepracowuje go w pokoju hotelowym z kilkoma butelkami
Burbona, trawką i tak wieloma ciepłymi, miękkimi ciałami, jak tylko może. Kiedy
zwerbowaliśmy chłopaków i założyliśmy zespół, jeśli pojawiał się na próbach, to
był cud. Ale nigdy nie opuścił występu.”
„O
co chodziło tobie?” - zapytałam.
„Poezja”
- odpowiedział Hop i byłam tak zaskoczona tą odpowiedzią, że zamrugałam.
„Co?”
„Muzyka
to poezja, mała. Każda nuta to słowo, które jest specjalnie stworzone, aby
pasowało do następnej nuty. Dla mnie jedynym sposobem na poprawę jest dodanie
tego do tekstu. Rozbierasz je na części, każda dobra piosenka opowiada historię
osobno, poprzez muzykę i słowa. To, co sprawia, że łapie cię za jaja, to fakt,
że łączysz je razem. W moim życiu nie było zbyt wiele piękna. Znalazłem to w
tym.”
To
było głębokie, kolejna rewelacja dotycząca Hop’a, która mnie nie zaskoczyła,
ale poczułam, że moje brwi się zsuwają.
„Więc
dlaczego zrezygnowałeś?”
„Zrezygnowałem,
ponieważ miałem sposób na nuty. Bog, basista, którego wtedy mieliśmy, który
teraz mieszka w LA i produkuje płyty z dość dużymi pieprzonymi nazwiskami, miał
umiejętność posługiwania się słowami, ale Danny nie chciał odchodzić od
coverów. Nie sądził, że możemy konkurować z Segerem i Springsteenem. Nie
sądził, żeby bary, w których graliśmy, przyciągały tłumy oryginalną muzyką.
Powiedział, że ludzie chcą usłyszeć to, co znają.”
Myślałam,
że to ma sens, ale nie powiedziałam tego, ponieważ Hop kontynuował.
„Poza
tym wszystkim był cholernie przerażony. Zaczęliśmy grać koncerty w liceum, co
zresztą nie uszczęśliwiło mojej mamy. Byliśmy wtedy dobrzy, jeszcze lepsi. Nie
mieliśmy praktyki, ale mieliśmy pasję. Mieliśmy dobrą rzecz i ludzie to czuli.
Graliśmy więcej koncertów. Zarabialiśmy pieniądze. Odbyliśmy trochę podróży.
Zobaczyłem dużo barów, dużo dróg i zaliczyłem dużo kobiet. Nie chciał tego
spieprzyć. Nie umiał w tym ryzykować. Nie rozumiał, że nie chodziło o pokonanie
bogów rocka. Seger, Clapton, wielcy popełnili tak fantastyczne utwory, że nikt,
bez względu na to, jak bardzo byłby utalentowany, nie przyćmiłby tego. W muzyce
nie chodzi o rywalizację. Chodzi o komunikację. Jest niezliczona ilość historii
do opowiedzenia, lady, i nawet jeśli twoja historia nie jest tak fantastyczna,
że będzie żyła wiecznie, to nie znaczy, że nie powinna być opowiadana.”
Musiałam
przyznać, że miał rację i to też było głębokie.
I
cool.
Hop
mówił dalej.
„Bog
był sfrustrowany, potem wkurzony, wystartował i założył własny zespół. To nie
zadziałało, ale przynajmniej próbował. Myślę, że wolałby teraz tworzyć własną
muzykę, ale nie narzeka, bo żyje swoim życiem grając. A mnie odchodzący Bog wkurzył.
Nie mogłem wiele zrobić ze słowami, ale mogłem z muzyką i bez autora tekstów
utknąłem. Uwielbiałem muzykę. Uwielbiałem grać. Nie podobało mi się, że każdej
nocy było tak samo. Danny i ja byliśmy blisko, bawiliśmy się razem, odkąd
byliśmy dziećmi i były to jedne z jedynych dobrych chwil, jakie miałem.
Doszedłem do wniosku, że jak będę kontynuował to bez zmian, a mój świat będzie
nadal tak wąski, to zacznę mieć do niego pretensje i straciłbym to, co miałem z
Dannym. Aby to zachować, też wystartowałem.”
„Dołączyłeś
do innego zespołu?”
Hop
potrząsnął głową - „Miałem przesłuchania kilku z nich, ale ten zespół z Dannym
był moim zespołem, naszym zespołem i…” - uśmiechnął się - „…nie jestem
człowiekiem, który podąża za kimś, który lubi, gdy mówi się mu, co grać, co
robić, więc wiedziałem o tym, że nie zadziałałoby to dla mnie i zrezygnowałem z
tego.”
„To
trochę smutne” - powiedziałam mu - „Jeśli ostatnia noc jest jakąkolwiek
wskazówką, jesteś naprawdę, naprawdę
dobry.”
Posłał
mi łagodny uśmiech w uznaniu komplementu, ale znowu pokręcił głową.
„To
nie jest smutne” - odparł - „Danny żyje tym samym życiem, mała. Brak wzrostu.
Nic do pokazania. Mają lojalnych zwolenników, którzy są o wiele więksi niż to,
co mieliśmy wtedy, co oznacza, że mają przyzwoitego menedżera, który trzyma ich
na koncertach i mogą zapłacić dwóm pomocnikom, więc nie muszą dźwigać sprzętu.
Ale to każdej nocy inny bar, inne ciało w jego łóżku, inny hotel. Każdego dnia
wraca do kampera, jest w drodze, zmierzając do tego samego. Jego życie jest
wciąż ograniczone. Myślę, że mu się to podoba, a jeśli tak to fajnie. Ale on i
ja mamy po czterdzieści lat. Za dziesięć lat, piętnaście, jeśli będzie miał
szczęście, te laski z przodu będą wyglądać na równie zmęczone jak on. Nie ma
znaczenia, jak świetnie może sprzedać Feel
Like a Number, świeża cipka wysycha, a koncertów będzie coraz mniej i,
gwarantuję lady, że znajdzie się w takim momencie, w którym spojrzy wstecz i
zastanowi się, a będzie żałował.”
Kiwnęłam
głową, ponieważ to prawdopodobnie była prawda.
Hop
kontynuował.
„Zrezygnowałem
i odnalazłem Chaos. Mam dzieci. Mam braci. Mam dom. Mam pracę, którą lubię
wykonywać w warsztacie, sklepie, w moim klubie. Mam rodzinę.” - jednym
ramieniem ścisnął mnie, a jego usta wykrzywiły się - „Mam w łóżku piękną
kobietę i miałem ją wystarczająco dużo razy, by wiedzieć co zrobić, żeby dla
mnie jęczała. Jeśli tego nie spieprzę, to zachowam to, a, bez względu na to, co
myślą kobiety, prawdziwy mężczyzna chce wiedzieć, jak sprawić, by jego kobieta
jęczała, podejmuje wyzwanie utrzymania tego i poprawienia tego. Nie chce zaczynać
tego od czasu do czasu z kolejną suką. Mówię, że wylądowałem w dobrym miejscu, mała,
i nigdy nie oglądałem się za siebie. Niczego nie żałuję.”
Jego
słowa o mnie, o tym, że wiedział, jak sprawić, żebym jęczała, jak prawdziwy
mężczyzna chce to utrzymać i sprawić, by było lepiej, znaczyły dla mnie
wszystko.
Wszystko.
Gdybym
mogła powiedzieć mu słowami, aby wiedział, że moje serce i instynkt
doprowadziły mnie prosto do miejsca, w którym powinnam być - naga w łóżku
wodnym Hop’a, mogłyby nie być dokładnie takie same, ponieważ nie byłam
twardzielem.
Ale
miałyby to samo znaczenie.
Dlatego
szepnęłam - „Uwielbiam piosenkę, którą dla mnie zaśpiewałeś.”
Jego
twarz zrobiła się łagodna, ale jego uśmiechnięte usta powiedziały - „Myślę, że to
zrozumiałem, kiedy stałaś na krześle i krzyczałaś, że jestem gównem, a potem
skoczyłaś na mnie w chwili, gdy weszliśmy w twoje drzwi wejściowe. Poważnie, mała,
myślę, że mam odparzenia od dywanu na tyłku i łopatkach, tak mocno mnie
ujeżdżałaś.”
Odwzajemniłam
uśmiech, ale nadal klepnęłam go w ramię i odpowiedziałam - „Nie masz odparzeń od
dywanu”.
Ciągle
się uśmiechał, mruknął - „Czuję jakbym miał.” - też się uśmiechałam, a Hop
kontynuował - „Dobrze, że masz dywanik w drzwiach wejściowych, lady. Jakbyś jeździła
na mnie w ten sposób z moimi plecami na płytkach, nie byłbym w stanie chodzić,
ale to byłoby najmniejsze z moich zmartwień, ponieważ prawdopodobnie miałabym
wstrząs mózgu.”
„Zamknij
się” - wymamrotałam, wciąż się uśmiechając, a jego uśmiech stał się większy -
„Tata o nas wie”.
Tak,
to właśnie wypaliłam. Wiedziałam, że to ze mnie wyszło, gdy brwi Hop’a uniosły
się.
„Powtórz?”
- zapytał.
Wzięłam
oddech.
Powiedziałam
to. Powiedziałam to w łóżku Hop’a. Powiedziałam to po podjęciu nieświadomej,
ale niezaprzeczalnej decyzji o wpuszczeniu go do środka, więc zdecydowałam, że
nadszedł czas, aby dać mu więcej.
„O
to właśnie chodziło w Vail” - przyznałam.
„Kurwa”
- mruknął.
„Tak”
- mruknęłam w odpowiedzi, a jego ręka wysunęła się z moich włosów, by owinąć
się wokół karku.
„Nie
mogę powiedzieć, że to zbyt zaskakujące, mała” - powiedział łagodnie - „Byliśmy
gówniani w ukrywaniu tego.”
„Tak”
- powtórzyłam.
„Musiałby
być głupi i ślepy, a twój staruszek
nie jest. Przyłapałem twoją mamę, jak na nas spoglądała i, nie wiem, nie pogadamy
o tym z nią, dopóki ty i ja nie zdecydujemy, że nadszedł czas, ale nie sądzę,
żeby umknęło to Molly” - powiedział mi i mój żołądek podskoczył.
„Naprawdę?
Molly?” - zapytałam.
„Kocha
swojego tatę. Zwraca uwagę. Jest dziewczyną. Nawet w jej wieku omdlewa z powodu
bzdur facetów z boysbandów i z telewizji, których uważa za uroczych.
Romantyczna fantazja jest zakorzeniona w laskach. Może wyjdzie powoli, ale
zawsze wyjdzie. Świetnie wyglądasz. Świetnie się ubierasz. Uśmiechasz się do
niej, jakby była jedyną dziewczyną na świecie i uszczęśliwiasz jej staruszka.
Będzie miała pomysły. W tym przypadku są po prostu właściwe.”
„To
prawda” - mruknęłam, a on uśmiechnął się, po czym jego uśmiech zniknął.
„Więc
powiedział ci o mnie gówno?”
„Tak”
- odpowiedziałam.
„A
ty spakowałeś się i wyszłaś.”
To
nie było pytanie, ponieważ nie musiał kwestionować, skoro przyjechał mi na
ratunek, ale było coś w jego tonie. Coś, co sprawiło, że moje serce napuchło.
Coś ważnego.
„No,
tak” - stwierdziłam - „Przyjechałeś mi na ratunek, pamiętasz?”
„Twój
tata mówił o mnie gówno, a ty spakowałeś się i wyszłaś.”
Znowu
tym tonem. Ciężkim.
Nie,
ważkim.
Znaczącym.
Coś
się tu działo.
„Hop…”
- zaczęłam, ale przestałam, kiedy obrócił nas tak, że był na górze, a jego ręka
podniosła się, by objąć moją szczękę i zauważyłam, że już nie tylko patrzył na
mnie.
Jego
oczy wypalały moje.
„Przez całe
to gówno, które bez wątpienia musiałaś przeżyć ze swoją mamą, zrobiłaś
kiedyś coś takiego?” - zapytał.
„Nie”
- szepnęłam.
„Ale
twój tata obgadywał mnie, więc rzuciłaś dramat i wyszłaś.”
„Tak”
- odpowiedziałam, chociaż nie nazwałabym tego „rzucaniem dramatu”. Nie mogłam
dyskutować, że nie, ponieważ technicznie to zrobiłam.
Poza
tym Hop wciąż był intensywny, więc musiałam się skoncentrować, a nie dyskutować
z terminologią.
„Więc
gadał o mnie bzdury?”
Skręciłam
się trochę, ale zatrzymałam się, gdy palce Hop’a wbiły się lekko w moją skórę.
„Powiedział,
że jesteś pomyłką, jak Elliott” - przyznałam ostrożnie.
„Myli
się” - warknął Hop nieostrożnie.
„Hop…”
„On
się myli, Lanie” - wycedził.
„Okej”
- powiedziałam powoli.
„Nie
pozwól mu karmić w tobie tego potwora. Nie o mnie” - rozkazał.
„Okej”
- powtórzyłam.
„W
przypadku kobiet chodzi o powolne nasiąkanie, mała. Dupki wylewają gówno na
powierzchnię, a kobiety dalej idą, nawet nie wiedząc, że to gówno wsiąka. Aż pewnego
dnia, znikąd, ten kwas wypali się głęboko, pozostawiając ranę, która nigdy się
nie zagoi. Zetrzyj to gówno, Lanie. Nie pozwól temu wsiąknąć. On mnie nie zna.
Nie może mieć zdania w tej sprawie.”
„Tak
mu powiedziałam” - podzieliłam się.
„Dobrze”
- uciął.
„Hmmm,
Hop, on jest moralistą motocyklistów i jest, no cóż… innych rodzajów moralistą.
Mówiłam ci to, zanim go poznałeś” - zauważyłam.
„Tak,
powiedziałaś mi to, ale to było o tym, jak będzie ze mną. Mam to w dupie, że on
wskazuje swój punkt odsuwając się ode mnie po uściśnięciu dłoni. Przejmuję się,
że daje gówno mojej kobiecie i może kwestionuje jej bycie ze mną. A kiedy
mówię, że mnie to obchodzi, mam na myśli w wielkim pieprzonym stylu.”
Rany,
niewiele uciekało Hop’owi.
„Nie
spowodował, że to kwestionuję, Hopper” - obiecałam, po czym spróbowałam
poprawić nastrój - „A tak na marginesie, to trochę przerażające, jak dobrze
znasz kobiety.”
„Mała,
najlepsze zamydlenie oczu, jakie kiedykolwiek mężczyźni osiągnęli, to pozwolenie
kobietom myśleć, że myślimy naszymi kutasami. Poświęcamy kurewsko dużo uwagi.
Znamy wasze gówno może bardziej niż wy, ponieważ żyjemy nim razem z wami i
niektóre z was próbują nas zmusić do jedzenia tego. Po prostu niektórzy z nas
nie chcą dać się wciągnąć w ten dramat i zamiast tego skupiają się na
regularnym uprawianiu seksu.”
Poczułam,
że moje oczy robią się duże, zanim objęłam go ramionami i zaczęłam chichotać,
ale udało mi się przebić się przez mój chichot - „Słonko, nie jestem pewna, czy
powinnaś dzielić się sekretami bractwa.”
„Jak
to mówisz, żadna kobieta nie wysłucha. Wolą myśleć, że mózg mężczyzny jest w
jego penisie. Daje im to coś do zrzędzenia.”
„Znowu
przeraża mnie to, jak dobrze znasz kobiety” - powiedziałam, wciąż chichocząc i w
końcu jego twarz się rozjaśniła, i uśmiechnął się do mnie.
Potem
jego kciuk przesunął się po moich ustach, zanim go odsunął, a opuścił głowę,
żeby mógł je muskać swoimi ustami.
Kiedy
ponownie się podniósł, nie uśmiechał się.
„Spakowałaś
się i wyszłaś” - szepnął.
Przestałam
chichotać i moje zęby wyszły, by musnąć dolną wargę, zanim potwierdziłam
(ponownie) - „Tak”.
„Wiele
znaczy, mała.”
Tak
było. Absolutnie.
Cieszyłam
się, że się zgadzał.
Zacisnęłam
ramiona wokół niego, ale nic nie powiedziałam.
Hop
nie skończył.
„To
wiele znaczy, że wreszcie jesteś w moim łóżku.”
Moja
ręka wsunęła się w jego plecy, abym mogła palcami bawić się jego włosami, ale
znowu nic nie powiedziałam.
„Dobrze
będzie się tu z tobą obudzić.”
Zabijał
mnie.
To
było wspaniałe, ale musiałam to zatrzymać, zanim się roztopiłam i stałam się
jednością z jego łóżkiem wodnym.
„Muszę
powiedzieć, że byłam też trochę przerażona faktem, że masz łóżko wodne, ale
nawet podczas naszych różnych, czasem energicznych zajęć, fale nas nie wyrzuciły.”
Znowu
dał mi zmianę tematu. Jego oczy rozbłysły rozbawieniem, a jego ręka przesunęła
się w dół do boku mojej szyi, aby kciuk mógł pogłaskać moje gardło.
To
było naprawdę miłe.
„Jest
bezfalowe, Lanie.”
„Takie
akweny wodne, nawet małe, pozbawione fal nie są naturalne, Hop” - zauważyłam.
„Bycie
na Księżycu też nie jest naturalne, ale człowiekowi się to udało” -
odpowiedział.
„Bycie
na Księżycu polega na wykorzystaniu nauki i technologii. Łóżka wodne bez fal
służą do ujarzmienia natury, a to z definicji nie jest naturalne” - odpaliłam.
„Kochanie,
nie leżysz na cudzie” - powiedział przez drganie ust.
„Nie,
leżę pod jednym.”
Jego
usta przestały drgać, jego ciało znieruchomiało, z wyjątkiem tego, że podbródek
cofnął się, a oczy znów zaczęły płonąć. To wszystko potwierdziło fakt, że te kilka
słów rzeczywiście wyszło z moich ust.
Cholera.
„Hop…”
Przerwał
mi - „To powiedziałaś. Nie psuj tego.”
Zamknęłam
usta, a jego ręka uniosła się, palce wbiły się we włosy z boku mojej głowy,
jego kciuk wysunął się, by ogarnąć mój policzek, jego twarz zbliżyła się, jego
ciało wcisnęło się w moje, a jego usta szepnęły - „Czy dajesz mi to?"
Wiedziałam,
co miał na myśli. Stawałam się biegła w Mowie Hop’a, ale już osiągnęłam
biegłość w Mowie Chaosu, więc nie przegapiłam jego pytania.
Zrozumiałam
to całkowicie.
„To”
oznaczało mnie.
„Hop…”
- zaczęłam.
„Proste
pytanie, Lanie.”
„Nie,
nie jest” - spierałam się, bo, cóż, nie było!
„Dobrze,
poprawię. Dajesz mi szansę na zdobycie tego?”
„Cóż…”
- przerwałam, a potem pomyślałam, będąc naga w jego łóżku, dzieląc się
historiami i śmiechem, że można bezpiecznie powiedzieć „Tak”.
„Nie,
lady” - potrząsnął głową - „Nie rozumiesz mnie. Dajesz mi szansę na to, żeby to
mieć?” - jego kciuk przesunął się po moim policzku - „Na serio. Dzielenie się.
Budowanie. Patrzenie w przyszłość.”
No
dobrze, może nie byłam jeszcze biegła w Mowie Hop’a.
Znowu
się wiłam - „Hop…”
„Chcę
tego” - oświadczył.
Nadeszła
moja kolej, aby moje ciało znieruchomiało.
„Mam
czterdzieści lat, mała, ale nie mam nic przeciwko szukaniu i robieniu jazdy
próbnej. Jestem też wystarczająco dorosły, by wiedzieć, że z tobą podoba mi się
to, co widzę. Lubię to, co czuję. Lubię to, co wiem. Lubię wszystko, czego się
uczę. Więc wiem, że jestem gotowy do pracy nad zabraniem tego tam z tobą. Mając
dzieci, muszę wiedzieć, czy jesteś gotowa do pracy nad zabraniem ich tam ze mną.”
Po
tym, jak Hop przyszedł do mojego domu, żeby mnie sprawdzić i znieść jedną
walizkę po schodach (między innymi), tak naprawdę była tylko jedna odpowiedź,
więc dałam mu ją.
„Opuściłam
mamę i tatę przez ciebie, Słonko.”
Spojrzał
mi w oczy.
Potem
wymamrotał - „Jesteś gotowa do pracy nad zabraniem tego tam ze mną.”
„Myślę,
że po Ratunku Dodge’m RAM i Boba Segera You’ll
Accomp’ny Me potwierdzono, że jesteś prawdziwy, więc tak. Jestem gotowa do
pracy nad zabraniem tego tam z tobą.”
Tak.
Powiedziałam to.
Boże,
powiedziałam to.
I
miałam to na myśli.
Jego
ręka poruszyła się lekko, aby jego kciuk mógł pociągnąć wzdłuż mojej dolnej
wargi, gdy warknął - „Najlepsza decyzja, jaką podejmiesz w swoim życiu, mała.”
„Cóż,
przynajmniej to jest stanowcze… nawet jeśli jest zarozumiałe” - zażartowałam,
ale zrobiłam to bez tchu.
„Nie”
- powiedział, po czym jego ręka przesunęła się tak, że jego twarz mogła zniknąć
na mojej szyi i obiecał łaskocząc wąsami moją skórę - „Planuję być zarozumiały.
Już jestem stanowczy.”
Moje
sutki mrowiły, gdy przycisnął dowód swojego drugiego oświadczenia do mojego
uda.
„Hop”
- odetchnęłam, ale nie powiedziałam nic więcej, ponieważ jego usta poruszały
się w dół mojej klatki piersiowej.
Wiłam
się pod nim, moje ręce poruszały się na nim, ale zatrzymałam się, gdy jego usta
ominęły moje piersi, poruszając się przez dolinę między nimi i ślizgając się po
bliźnie pod nimi, a potem w dół, by poszybować wzdłuż tej na moim brzuchu.
Poczułam,
że jego usta się odsuwają i zawołał - „Lady” - Uniosłam głowę, żeby spojrzeć na
niego z dołu. Spojrzał mi w oczy, po czym cicho obiecał - „Ty też nie będziesz żałowała.
Zajmę się tym. Masz moje słowo.”
Cała
moja klatka piersiowa się rozgrzała i na chwilę zacisnęłam usta, zanim oddałam to
z powrotem.
„Zrobię
co w mojej mocy, żebyś dostał to samo ode mnie, Hop.”
Patrzyłam,
jak opada mu głowa, a potem, jak jego usta i wąsy znów kreślą bliznę na moim
brzuchu i zadrżałam, co było dobre z wielu powodów.
Uniósł
głowę i jego oczy znalazły moje.
„Już
wiem, że to mam, Lanie. Teraz otwórz nogi, mała. Chcę tę cipkę.”
Zapomniałam
czuć się poruszona chwilą, gdy wstrząsnęło mną drżenie i jedyne o czym myślałam
to rozwarcie nóg.
Więc
zrobiłam to.
Hop
zarzucił je na swoje ramiona, zanurzył twarz w moją stronę i dostał to, czego
chciał.
Ja
też.
I,
jeśli się nie myliłam, stało się to dla nas obojga na różne sposoby.
Dziękuję
OdpowiedzUsuńTo ciekawa rozmowa. Lubię te jego wyjaśnienia ☺️ dziękuję ❤️
OdpowiedzUsuńDziękuję, lubię Hopa, jest najbardziej rozmownym póki co czuć jego dojrzałość ❤️
OdpowiedzUsuńDziękuję
OdpowiedzUsuńdziękuje
OdpowiedzUsuńDziękuję za rozdział
OdpowiedzUsuń