środa, 18 sierpnia 2021

9 - Nie żałować

 

ROZDZIAŁ 9

Nie żałować

 

 

„Więc byłeś gwiazdą rocka?”

Uśmiechnęłam się, patrząc, jak Hop wciska swoją przystojną głowę w poduszkę i wybucha śmiechem.

To był wtorkowy wieczór.

Byłam w łóżku Hop’a w domu Hop’a. Byłam tam po raz pierwszy.

Postępując zgodnie z jego wskazówkami, odkryłam, że Hopper Kincaid mieszkał w nieokreślonym ślepym zaułku w zwykłej dzielnicy, a nie w tajnym bunkrze motocyklowym, do którego musiałbym być prowadzona z zawiązanymi oczami.

To była niespodzianka, ale nie rozczarowanie.

Dom był ładny, chociaż było jasne, że mógłby spędzać więcej czasu nad podwórkiem. Chwilę po tym, jak miałam tę myśl, mój umysł ją wyczyścił. Hopper Kincaid i praca na podwórku nie szły w parze. To, co szło w parze, to to, że nawet jeśli jego sąsiadom się to nie podobało, prawdopodobnie nie narzekali i po prostu to znosili, ponieważ był twardzielem motocyklistą.

W chwili, w której weszłam (po tym, jak Hop dał mi gorący i ciężki pocałunek w otwartych drzwiach), zostałam zaatakowana przez wystrój, który krzyczał: „Tu mieszka mężczyzna!

Dominowały kolory czarny i brązowy. Ciemny brąz.

Nie chodziło o „siedź i zostań na chwilę”, ale „odpocznij i odpocznij tak długo, jak chcesz, najlepiej z piwem”.

Nie tak bym udekorowała, ale musiałam powiedzieć, że mi się podobało.

To był czysty Hop.

Wszędzie były oprawione w ramki pamiątki rocka. Podpisane zdjęcia Springsteena, Segera, Claptona, Page’a przeplatały się z oprawionymi biletami, plakatami z koncertów rockowych i plakatami z rajdów motocyklowych.

Niestety nie miałam zbyt wiele czasu na zapoznanie się z tym Muzeum Rocka (i Zlotów Motocyklowych), bo kolacja była gotowa i dostałam niespodziankę numer dwa tego wieczoru.

Hop potrafił gotować.

Zrobił pieczeń, która została polana słodzonym sosem pomidorowym, który był nie z tego świata. To było tak dobre, że Babunia by to zaaprobowała, a to coś mówiło. Kiedy podzieliłam się tą informacją, uśmiechnął się do mnie i stwierdził - „Nie podniecaj się, lady. Mogę skopać tyłek mieloną wołowiną i upiec cholernego kotleta wieprzowego, ale poza tym moja gotowanie nie jest czymś do opowiadania.”

Nie mogłam się doczekać, kiedy zrobi dla mnie „cholerny kotlet schabowy”, ale nie podzieliłam się tym głównie dlatego, że wkładałam do ust pieczeń.

Teraz brudne naczynia były w zlewie, a my byliśmy w łóżku Hop’a. To dlatego, że nie tracił czasu po obiedzie na rozpoczęcie zwiedzania swojego domu. Obejmowało to o wiele więcej rzeczy męskich, niezbyt zaskakującą wiedzę, że Hop nie był dokładnie uporządkowany, i równie niezbyt zaskakującą wiedzę, że Cody był Mini-Hop’em (widząc, że jego pokój był wypełniony motocyklami i rockowymi rzeczami).

Objawieniem był pokój Molly, pomalowany na pastelową żółć i wylewnie udekorowany we wszystkich odcieniach fioletu pod słońcem, z hojnym posypaniem stokrotek w postaci stokrotkowych lamp, motywem stokrotek na pościeli, stokrotkami na ścianach, i lampka nocna w stokrotki.

Zajrzenie do pokoju Molly było bardziej dowodem na to, że twardziel Hopper Kincaid kochał swoją córkę. Nie pasował on do tej chaotycznej, dwupoziomowej męskiej jaskini.

A jednak poznając Hop’a, absolutnie tak się było.

Koniec wycieczki był w pokoju Hop’a i ponownie zaskoczył mnie tu gigantycznym, wyściełanym czarną skórą łóżkiem wodnym. Chociaż wyglądało to niesamowicie fajnie, dwa razy w życiu spałam na łóżku wodnym i, choć była to przygoda, rzucanie się na fale za każdym razem, gdy się trzęsiesz, nie było moim pomysłem na spokojną noc.

Nie miałam czasu się nad tym zastanawiać, ponieważ Hop nie tracił czasu na zakończenie tury wycieczkowej i rozpoczęcie kolejnej.

Nowa tura trwała dwie godziny.

W tym czasie Hop’owi zajęło całe trzydzieści minut, żeby zdjąć ze mnie wszystkie moje ubrania. Mi zajęło kolejne dziesięć, żeby zdjąć wszystkie z niego.

Innymi słowy, chodziło o poświęcenie czasu. Chodziło o eksplorację, ponowne odkrywanie i zapamiętywanie dotyku, smaku, dźwięku i wrażeń.

Dwie godziny.

Dwie godziny kochania się.

To było fenomenalne i zanim Hopper powoli wsunął się we mnie, podczas gdy jego oczy wpatrywały się we moje, byłam tak przygotowana, że doszłam natychmiast. Robiłam to mocno i trwało to długo.

I było to najlepsze, jakie kiedykolwiek miałam.

Za każdym razem to z Hop’em wydawało się nowe.

I za każdym razem z Hop’em to było nowe najlepsze.

Więc teraz leżałam na nim, jego ciemna pościel była naciągnięta na mój tyłek, włosy jego na klatce czułam szorstko na moich piersiach, jego palce zaciskały się wokół moich pośladków i robiłam coś, co wiedziałam w tym momencie, że mogłabym robić przez całe życie.

Patrzeć, jak się śmieje.

Kiedy jego śmiech ucichł do chichotu, pochylił podbródek i skupił się na mnie, by powiedzieć - „Nigdy nie byłem gwiazdą rocka, mała.”

„Wydawało się, że tam na górze czułeś się całkiem wygodnie” – zauważyłam.

„Tak, zgaduję, że to jest jak jazda na motorze” - wymamrotał, a ja przycisnęłam się bliżej, przesuwając ręce w górę jego klatki piersiowej, by owinąć palce wokół jego szyi.

„Powiedz mi” - nalegałam miękko, a on przygryzł wargę, jego silne białe zęby zatopiły się w pełnej dolnej wardze i musiałam powstrzymać dreszcz, to było takie seksowne.

Przestał gryźć wargę i zaczął - „Dobrze”.

Oderwałam oczy od jego ust, żeby spojrzeć w oczy.

Kontynuował - „Po którejś kłótni tata kupił gitarę. Mama się wkurzyła, co było jego zamiarem. Zrobiła się kurewsko wściekła. Kiedy wrócił do domu z tą gitarą, była to najgorsza walka do tej pory, ale ona była oddana ulepszaniu tego, więc nie była to ich najgorsza walka w historii. Mimo to była jedną z takich. Tata chociaż raz nie wycofał się i nie zwrócił gitary. Cały czas był w garażu, szarpiąc struny. Chodziło o to, że był gówniany robiąc to, a ponieważ była elektryczna i miał też wzmacniacz, robił tylko hałas i ten hałas był głośny, co raz za razem doprowadzało ją to do furii.”

„Zaczynam myśleć, że twoje dzieciństwo było gorsze niż moje” - podzieliłam się i patrzyłam, jak twarz Hop’a staje się ciepła i skupiona.

„Jak długo topi się w butelce?” - zapytał cicho.

„Pewnego roku potknęła się i wylała kieliszek czerwonego wina na mój bajeczny cygański kostium na Halloween” - odpowiedziałam natychmiast - „Ponieważ nie byłoby dobrze, gdybym wyszła w poplamionym winem kostiumie cygańskim, bez względu na to, jak był wspaniały, tata musiał wyciąć dziury w prześcieradle z sypialni dla gości, więc poszłam jako niebieski duch. Prześcieradło było tak ogromne, że potknęłam się o nie i złamałam sobie przedni ząb na chodniku przed domem naszego sąsiada. Mam ten ząb nadbudowany. Miałam dziewięć lat.”

„Mała” - mruknął niskim i szorstkim głosem, wypełnionym uczuciem.

Uczuciem do mnie.

To uczucie pochodzące od Hop’a było miłe, ale powód, dla którego mi je dał, nie, więc wzruszyłam ramionami - „Coś, czego życie uczyło mnie raz za razem, że może być do kitu”.

„Tak, może być, lady” - zgodził się.

„W każdym razie” - przesunęłam, by zmienić temat - „Rozumiem, że skonfiskowałaś gitarę swojego taty.”

Hop na szczęście, ale nic dziwnego, poszedł ze mną, ale zrobił to, podczas gdy obie ręce przesuwały się po moich plecach, odgarniał włosy z mojej twarzy i jedną ręką trzymał je z tyłu głowy, podczas gdy druga poruszała się, by głaskać moje plecy.

To też było miłe.

Albo milsze.

„Tak” - potwierdził - „Tata miał dość denerwowania mamy, a ja byłem ciekawy. Podniosłem to. Do dziś nie wiem, jak to się stało, ale po prostu się tym zająłem. Żadnych lekcji, nic. Po prostu zacząłem brzdąkać i tworzyć muzykę. Tata był cholernie zachwycony. Myślał, że to gówno. Mama była wkurzona. Myślała, że to podsunie mi pomysły na bycie bohaterem szafy grającej. Nie obchodziło mnie, co myślało którekolwiek z nich. Dwie rzeczy wyrywały mnie z tego gówna, jakim było moje życie z nimi, a to było przebywanie z tatą w sklepie motocyklowym lub siedzenie w garażu i pieprzenie się z tą gitarą.”

„Ile miałeś lat?” - zapytałam.

„Dwanaście” - odpowiedział.

„Łał, to młodo” - zauważyłam i przyszła kolej na Hop’a, by wzruszyć ramionami - „To też naprawdę fajnie” - kontynuowałam.

Wtedy Hop się uśmiechnął - „Też tak myślałem. Kiedy miałem czternaście lat, poznałem Danny’ego z zeszłej nocy. Brał lekcje, jego rodzice chcieli, żeby grał na gitarze klasycznej, ale jemu chodziło o rockowy riff. Byli rozczarowani, ale go to nie obchodziło. Jak ten robak cię gryzie, nie ma na to lekarstwa.”

„Najwyraźniej było dla ciebie lekarstwo” - powiedziałam, a jego ręka przestała głaskać moje plecy, gdy mocno owinął swoje ramię wokół mnie.

„Mnie nie chodziło o to samo, co Danny’emu” - powiedział Hop - „Żywi się tym, co widziałaś zeszłej nocy: stanie przed mikrofonem tworząc muzykę, z kobietami przyciśniętymi do przodu sceny, krzyczącymi, tańczącymi. Odurza się tym klimatem, a potem przepracowuje go w pokoju hotelowym z kilkoma butelkami Burbona, trawką i tak wieloma ciepłymi, miękkimi ciałami, jak tylko może. Kiedy zwerbowaliśmy chłopaków i założyliśmy zespół, jeśli pojawiał się na próbach, to był cud. Ale nigdy nie opuścił występu.”

„O co chodziło tobie?” - zapytałam.

„Poezja” - odpowiedział Hop i byłam tak zaskoczona tą odpowiedzią, że zamrugałam.

„Co?”

„Muzyka to poezja, mała. Każda nuta to słowo, które jest specjalnie stworzone, aby pasowało do następnej nuty. Dla mnie jedynym sposobem na poprawę jest dodanie tego do tekstu. Rozbierasz je na części, każda dobra piosenka opowiada historię osobno, poprzez muzykę i słowa. To, co sprawia, że łapie cię za jaja, to fakt, że łączysz je razem. W moim życiu nie było zbyt wiele piękna. Znalazłem to w tym.”

To było głębokie, kolejna rewelacja dotycząca Hop’a, która mnie nie zaskoczyła, ale poczułam, że moje brwi się zsuwają.

„Więc dlaczego zrezygnowałeś?”

„Zrezygnowałem, ponieważ miałem sposób na nuty. Bog, basista, którego wtedy mieliśmy, który teraz mieszka w LA i produkuje płyty z dość dużymi pieprzonymi nazwiskami, miał umiejętność posługiwania się słowami, ale Danny nie chciał odchodzić od coverów. Nie sądził, że możemy konkurować z Segerem i Springsteenem. Nie sądził, żeby bary, w których graliśmy, przyciągały tłumy oryginalną muzyką. Powiedział, że ludzie chcą usłyszeć to, co znają.”

Myślałam, że to ma sens, ale nie powiedziałam tego, ponieważ Hop kontynuował.

„Poza tym wszystkim był cholernie przerażony. Zaczęliśmy grać koncerty w liceum, co zresztą nie uszczęśliwiło mojej mamy. Byliśmy wtedy dobrzy, jeszcze lepsi. Nie mieliśmy praktyki, ale mieliśmy pasję. Mieliśmy dobrą rzecz i ludzie to czuli. Graliśmy więcej koncertów. Zarabialiśmy pieniądze. Odbyliśmy trochę podróży. Zobaczyłem dużo barów, dużo dróg i zaliczyłem dużo kobiet. Nie chciał tego spieprzyć. Nie umiał w tym ryzykować. Nie rozumiał, że nie chodziło o pokonanie bogów rocka. Seger, Clapton, wielcy popełnili tak fantastyczne utwory, że nikt, bez względu na to, jak bardzo byłby utalentowany, nie przyćmiłby tego. W muzyce nie chodzi o rywalizację. Chodzi o komunikację. Jest niezliczona ilość historii do opowiedzenia, lady, i nawet jeśli twoja historia nie jest tak fantastyczna, że będzie żyła wiecznie, to nie znaczy, że nie powinna być opowiadana.”

Musiałam przyznać, że miał rację i to też było głębokie.

I cool.

Hop mówił dalej.

„Bog był sfrustrowany, potem wkurzony, wystartował i założył własny zespół. To nie zadziałało, ale przynajmniej próbował. Myślę, że wolałby teraz tworzyć własną muzykę, ale nie narzeka, bo żyje swoim życiem grając. A mnie odchodzący Bog wkurzył. Nie mogłem wiele zrobić ze słowami, ale mogłem z muzyką i bez autora tekstów utknąłem. Uwielbiałem muzykę. Uwielbiałem grać. Nie podobało mi się, że każdej nocy było tak samo. Danny i ja byliśmy blisko, bawiliśmy się razem, odkąd byliśmy dziećmi i były to jedne z jedynych dobrych chwil, jakie miałem. Doszedłem do wniosku, że jak będę kontynuował to bez zmian, a mój świat będzie nadal tak wąski, to zacznę mieć do niego pretensje i straciłbym to, co miałem z Dannym. Aby to zachować, też wystartowałem.”

„Dołączyłeś do innego zespołu?”

Hop potrząsnął głową - „Miałem przesłuchania kilku z nich, ale ten zespół z Dannym był moim zespołem, naszym zespołem i…” - uśmiechnął się - „…nie jestem człowiekiem, który podąża za kimś, który lubi, gdy mówi się mu, co grać, co robić, więc wiedziałem o tym, że nie zadziałałoby to dla mnie i zrezygnowałem z tego.”

„To trochę smutne” - powiedziałam mu - „Jeśli ostatnia noc jest jakąkolwiek wskazówką, jesteś naprawdę, naprawdę dobry.”

Posłał mi łagodny uśmiech w uznaniu komplementu, ale znowu pokręcił głową.

„To nie jest smutne” - odparł - „Danny żyje tym samym życiem, mała. Brak wzrostu. Nic do pokazania. Mają lojalnych zwolenników, którzy są o wiele więksi niż to, co mieliśmy wtedy, co oznacza, że mają przyzwoitego menedżera, który trzyma ich na koncertach i mogą zapłacić dwóm pomocnikom, więc nie muszą dźwigać sprzętu. Ale to każdej nocy inny bar, inne ciało w jego łóżku, inny hotel. Każdego dnia wraca do kampera, jest w drodze, zmierzając do tego samego. Jego życie jest wciąż ograniczone. Myślę, że mu się to podoba, a jeśli tak to fajnie. Ale on i ja mamy po czterdzieści lat. Za dziesięć lat, piętnaście, jeśli będzie miał szczęście, te laski z przodu będą wyglądać na równie zmęczone jak on. Nie ma znaczenia, jak świetnie może sprzedać Feel Like a Number, świeża cipka wysycha, a koncertów będzie coraz mniej i, gwarantuję lady, że znajdzie się w takim momencie, w którym spojrzy wstecz i zastanowi się, a będzie żałował.”

Kiwnęłam głową, ponieważ to prawdopodobnie była prawda.

Hop kontynuował.

„Zrezygnowałem i odnalazłem Chaos. Mam dzieci. Mam braci. Mam dom. Mam pracę, którą lubię wykonywać w warsztacie, sklepie, w moim klubie. Mam rodzinę.” - jednym ramieniem ścisnął mnie, a jego usta wykrzywiły się - „Mam w łóżku piękną kobietę i miałem ją wystarczająco dużo razy, by wiedzieć co zrobić, żeby dla mnie jęczała. Jeśli tego nie spieprzę, to zachowam to, a, bez względu na to, co myślą kobiety, prawdziwy mężczyzna chce wiedzieć, jak sprawić, by jego kobieta jęczała, podejmuje wyzwanie utrzymania tego i poprawienia tego. Nie chce zaczynać tego od czasu do czasu z kolejną suką. Mówię, że wylądowałem w dobrym miejscu, mała, i nigdy nie oglądałem się za siebie. Niczego nie żałuję.”

Jego słowa o mnie, o tym, że wiedział, jak sprawić, żebym jęczała, jak prawdziwy mężczyzna chce to utrzymać i sprawić, by było lepiej, znaczyły dla mnie wszystko.

Wszystko.

Gdybym mogła powiedzieć mu słowami, aby wiedział, że moje serce i instynkt doprowadziły mnie prosto do miejsca, w którym powinnam być - naga w łóżku wodnym Hop’a, mogłyby nie być dokładnie takie same, ponieważ nie byłam twardzielem.

Ale miałyby to samo znaczenie.

Dlatego szepnęłam - „Uwielbiam piosenkę, którą dla mnie zaśpiewałeś.”

Jego twarz zrobiła się łagodna, ale jego uśmiechnięte usta powiedziały - „Myślę, że to zrozumiałem, kiedy stałaś na krześle i krzyczałaś, że jestem gównem, a potem skoczyłaś na mnie w chwili, gdy weszliśmy w twoje drzwi wejściowe. Poważnie, mała, myślę, że mam odparzenia od dywanu na tyłku i łopatkach, tak mocno mnie ujeżdżałaś.”

Odwzajemniłam uśmiech, ale nadal klepnęłam go w ramię i odpowiedziałam - „Nie masz odparzeń od dywanu”.

Ciągle się uśmiechał, mruknął - „Czuję jakbym miał.” - też się uśmiechałam, a Hop kontynuował - „Dobrze, że masz dywanik w drzwiach wejściowych, lady. Jakbyś jeździła na mnie w ten sposób z moimi plecami na płytkach, nie byłbym w stanie chodzić, ale to byłoby najmniejsze z moich zmartwień, ponieważ prawdopodobnie miałabym wstrząs mózgu.”

„Zamknij się” - wymamrotałam, wciąż się uśmiechając, a jego uśmiech stał się większy - „Tata o nas wie”.

Tak, to właśnie wypaliłam. Wiedziałam, że to ze mnie wyszło, gdy brwi Hop’a uniosły się.

„Powtórz?” - zapytał.

Wzięłam oddech.

Powiedziałam to. Powiedziałam to w łóżku Hop’a. Powiedziałam to po podjęciu nieświadomej, ale niezaprzeczalnej decyzji o wpuszczeniu go do środka, więc zdecydowałam, że nadszedł czas, aby dać mu więcej.

„O to właśnie chodziło w Vail” - przyznałam.

„Kurwa” - mruknął.

„Tak” - mruknęłam w odpowiedzi, a jego ręka wysunęła się z moich włosów, by owinąć się wokół karku.

„Nie mogę powiedzieć, że to zbyt zaskakujące, mała” - powiedział łagodnie - „Byliśmy gówniani w ukrywaniu tego.”

„Tak” - powtórzyłam.

„Musiałby być głupi i ślepy, a twój staruszek nie jest. Przyłapałem twoją mamę, jak na nas spoglądała i, nie wiem, nie pogadamy o tym z nią, dopóki ty i ja nie zdecydujemy, że nadszedł czas, ale nie sądzę, żeby umknęło to Molly” - powiedział mi i mój żołądek podskoczył.

„Naprawdę? Molly?” - zapytałam.

„Kocha swojego tatę. Zwraca uwagę. Jest dziewczyną. Nawet w jej wieku omdlewa z powodu bzdur facetów z boysbandów i z telewizji, których uważa za uroczych. Romantyczna fantazja jest zakorzeniona w laskach. Może wyjdzie powoli, ale zawsze wyjdzie. Świetnie wyglądasz. Świetnie się ubierasz. Uśmiechasz się do niej, jakby była jedyną dziewczyną na świecie i uszczęśliwiasz jej staruszka. Będzie miała pomysły. W tym przypadku są po prostu właściwe.”

„To prawda” - mruknęłam, a on uśmiechnął się, po czym jego uśmiech zniknął.

„Więc powiedział ci o mnie gówno?”

„Tak” - odpowiedziałam.

„A ty spakowałeś się i wyszłaś.”

To nie było pytanie, ponieważ nie musiał kwestionować, skoro przyjechał mi na ratunek, ale było coś w jego tonie. Coś, co sprawiło, że moje serce napuchło. Coś ważnego.

„No, tak” - stwierdziłam - „Przyjechałeś mi na ratunek, pamiętasz?”

„Twój tata mówił o mnie gówno, a ty spakowałeś się i wyszłaś.”

Znowu tym tonem. Ciężkim.

Nie, ważkim.

Znaczącym.

Coś się tu działo.

„Hop…” - zaczęłam, ale przestałam, kiedy obrócił nas tak, że był na górze, a jego ręka podniosła się, by objąć moją szczękę i zauważyłam, że już nie tylko patrzył na mnie.

Jego oczy wypalały moje.

„Przez całe to gówno, które bez wątpienia musiałaś przeżyć ze swoją mamą, zrobiłaś kiedyś coś takiego?” - zapytał.

„Nie” - szepnęłam.

„Ale twój tata obgadywał mnie, więc rzuciłaś dramat i wyszłaś.”

„Tak” - odpowiedziałam, chociaż nie nazwałabym tego „rzucaniem dramatu”. Nie mogłam dyskutować, że nie, ponieważ technicznie to zrobiłam.

Poza tym Hop wciąż był intensywny, więc musiałam się skoncentrować, a nie dyskutować z terminologią.

„Więc gadał o mnie bzdury?”

Skręciłam się trochę, ale zatrzymałam się, gdy palce Hop’a wbiły się lekko w moją skórę.

„Powiedział, że jesteś pomyłką, jak Elliott” - przyznałam ostrożnie.

„Myli się” - warknął Hop nieostrożnie.

„Hop…”

„On się myli, Lanie” - wycedził.

„Okej” - powiedziałam powoli.

„Nie pozwól mu karmić w tobie tego potwora. Nie o mnie” - rozkazał.

„Okej” - powtórzyłam.

„W przypadku kobiet chodzi o powolne nasiąkanie, mała. Dupki wylewają gówno na powierzchnię, a kobiety dalej idą, nawet nie wiedząc, że to gówno wsiąka. Aż pewnego dnia, znikąd, ten kwas wypali się głęboko, pozostawiając ranę, która nigdy się nie zagoi. Zetrzyj to gówno, Lanie. Nie pozwól temu wsiąknąć. On mnie nie zna. Nie może mieć zdania w tej sprawie.”

„Tak mu powiedziałam” - podzieliłam się.

„Dobrze” - uciął.

„Hmmm, Hop, on jest moralistą motocyklistów i jest, no cóż… innych rodzajów moralistą. Mówiłam ci to, zanim go poznałeś” - zauważyłam.

„Tak, powiedziałaś mi to, ale to było o tym, jak będzie ze mną. Mam to w dupie, że on wskazuje swój punkt odsuwając się ode mnie po uściśnięciu dłoni. Przejmuję się, że daje gówno mojej kobiecie i może kwestionuje jej bycie ze mną. A kiedy mówię, że mnie to obchodzi, mam na myśli w wielkim pieprzonym stylu.”

Rany, niewiele uciekało Hop’owi.

„Nie spowodował, że to kwestionuję, Hopper” - obiecałam, po czym spróbowałam poprawić nastrój - „A tak na marginesie, to trochę przerażające, jak dobrze znasz kobiety.”

„Mała, najlepsze zamydlenie oczu, jakie kiedykolwiek mężczyźni osiągnęli, to pozwolenie kobietom myśleć, że myślimy naszymi kutasami. Poświęcamy kurewsko dużo uwagi. Znamy wasze gówno może bardziej niż wy, ponieważ żyjemy nim razem z wami i niektóre z was próbują nas zmusić do jedzenia tego. Po prostu niektórzy z nas nie chcą dać się wciągnąć w ten dramat i zamiast tego skupiają się na regularnym uprawianiu seksu.”

Poczułam, że moje oczy robią się duże, zanim objęłam go ramionami i zaczęłam chichotać, ale udało mi się przebić się przez mój chichot - „Słonko, nie jestem pewna, czy powinnaś dzielić się sekretami bractwa.”

„Jak to mówisz, żadna kobieta nie wysłucha. Wolą myśleć, że mózg mężczyzny jest w jego penisie. Daje im to coś do zrzędzenia.”

„Znowu przeraża mnie to, jak dobrze znasz kobiety” - powiedziałam, wciąż chichocząc i w końcu jego twarz się rozjaśniła, i uśmiechnął się do mnie.

Potem jego kciuk przesunął się po moich ustach, zanim go odsunął, a opuścił głowę, żeby mógł je muskać swoimi ustami.

Kiedy ponownie się podniósł, nie uśmiechał się.

„Spakowałaś się i wyszłaś” - szepnął.

Przestałam chichotać i moje zęby wyszły, by musnąć dolną wargę, zanim potwierdziłam (ponownie) - „Tak”.

„Wiele znaczy, mała.”

Tak było. Absolutnie.

Cieszyłam się, że się zgadzał.

Zacisnęłam ramiona wokół niego, ale nic nie powiedziałam.

Hop nie skończył.

„To wiele znaczy, że wreszcie jesteś w moim łóżku.”

Moja ręka wsunęła się w jego plecy, abym mogła palcami bawić się jego włosami, ale znowu nic nie powiedziałam.

„Dobrze będzie się tu z tobą obudzić.”

Zabijał mnie.

To było wspaniałe, ale musiałam to zatrzymać, zanim się roztopiłam i stałam się jednością z jego łóżkiem wodnym.

„Muszę powiedzieć, że byłam też trochę przerażona faktem, że masz łóżko wodne, ale nawet podczas naszych różnych, czasem energicznych zajęć, fale nas nie wyrzuciły.”

Znowu dał mi zmianę tematu. Jego oczy rozbłysły rozbawieniem, a jego ręka przesunęła się w dół do boku mojej szyi, aby kciuk mógł pogłaskać moje gardło.

To było naprawdę miłe.

„Jest bezfalowe, Lanie.”

„Takie akweny wodne, nawet małe, pozbawione fal nie są naturalne, Hop” - zauważyłam.

„Bycie na Księżycu też nie jest naturalne, ale człowiekowi się to udało” - odpowiedział.

„Bycie na Księżycu polega na wykorzystaniu nauki i technologii. Łóżka wodne bez fal służą do ujarzmienia natury, a to z definicji nie jest naturalne” - odpaliłam.

„Kochanie, nie leżysz na cudzie” - powiedział przez drganie ust.

„Nie, leżę pod jednym.”

Jego usta przestały drgać, jego ciało znieruchomiało, z wyjątkiem tego, że podbródek cofnął się, a oczy znów zaczęły płonąć. To wszystko potwierdziło fakt, że te kilka słów rzeczywiście wyszło z moich ust.

Cholera.

„Hop…”

Przerwał mi - „To powiedziałaś. Nie psuj tego.”

Zamknęłam usta, a jego ręka uniosła się, palce wbiły się we włosy z boku mojej głowy, jego kciuk wysunął się, by ogarnąć mój policzek, jego twarz zbliżyła się, jego ciało wcisnęło się w moje, a jego usta szepnęły - „Czy dajesz mi to?"

Wiedziałam, co miał na myśli. Stawałam się biegła w Mowie Hop’a, ale już osiągnęłam biegłość w Mowie Chaosu, więc nie przegapiłam jego pytania.

Zrozumiałam to całkowicie.

„To” oznaczało mnie.

„Hop…” - zaczęłam.

„Proste pytanie, Lanie.”

„Nie, nie jest” - spierałam się, bo, cóż, nie było!

„Dobrze, poprawię. Dajesz mi szansę na zdobycie tego?”

„Cóż…” - przerwałam, a potem pomyślałam, będąc naga w jego łóżku, dzieląc się historiami i śmiechem, że można bezpiecznie powiedzieć „Tak”.

„Nie, lady” - potrząsnął głową - „Nie rozumiesz mnie. Dajesz mi szansę na to, żeby to mieć?” - jego kciuk przesunął się po moim policzku - „Na serio. Dzielenie się. Budowanie. Patrzenie w przyszłość.”

No dobrze, może nie byłam jeszcze biegła w Mowie Hop’a.

Znowu się wiłam - „Hop…”

„Chcę tego” - oświadczył.

Nadeszła moja kolej, aby moje ciało znieruchomiało.

„Mam czterdzieści lat, mała, ale nie mam nic przeciwko szukaniu i robieniu jazdy próbnej. Jestem też wystarczająco dorosły, by wiedzieć, że z tobą podoba mi się to, co widzę. Lubię to, co czuję. Lubię to, co wiem. Lubię wszystko, czego się uczę. Więc wiem, że jestem gotowy do pracy nad zabraniem tego tam z tobą. Mając dzieci, muszę wiedzieć, czy jesteś gotowa do pracy nad zabraniem ich tam ze mną.”

Po tym, jak Hop przyszedł do mojego domu, żeby mnie sprawdzić i znieść jedną walizkę po schodach (między innymi), tak naprawdę była tylko jedna odpowiedź, więc dałam mu ją.

„Opuściłam mamę i tatę przez ciebie, Słonko.”

Spojrzał mi w oczy.

Potem wymamrotał - „Jesteś gotowa do pracy nad zabraniem tego tam ze mną.”

„Myślę, że po Ratunku Dodge’m RAM i Boba Segera You’ll Accomp’ny Me potwierdzono, że jesteś prawdziwy, więc tak. Jestem gotowa do pracy nad zabraniem tego tam z tobą.”

Tak. Powiedziałam to.

Boże, powiedziałam to.

I miałam to na myśli.

Jego ręka poruszyła się lekko, aby jego kciuk mógł pociągnąć wzdłuż mojej dolnej wargi, gdy warknął - „Najlepsza decyzja, jaką podejmiesz w swoim życiu, mała.”

„Cóż, przynajmniej to jest stanowcze… nawet jeśli jest zarozumiałe” - zażartowałam, ale zrobiłam to bez tchu.

„Nie” - powiedział, po czym jego ręka przesunęła się tak, że jego twarz mogła zniknąć na mojej szyi i obiecał łaskocząc wąsami moją skórę - „Planuję być zarozumiały. Już jestem stanowczy.”

Moje sutki mrowiły, gdy przycisnął dowód swojego drugiego oświadczenia do mojego uda.

„Hop” - odetchnęłam, ale nie powiedziałam nic więcej, ponieważ jego usta poruszały się w dół mojej klatki piersiowej.

Wiłam się pod nim, moje ręce poruszały się na nim, ale zatrzymałam się, gdy jego usta ominęły moje piersi, poruszając się przez dolinę między nimi i ślizgając się po bliźnie pod nimi, a potem w dół, by poszybować wzdłuż tej na moim brzuchu.

Poczułam, że jego usta się odsuwają i zawołał - „Lady” - Uniosłam głowę, żeby spojrzeć na niego z dołu. Spojrzał mi w oczy, po czym cicho obiecał - „Ty też nie będziesz żałowała. Zajmę się tym. Masz moje słowo.”

Cała moja klatka piersiowa się rozgrzała i na chwilę zacisnęłam usta, zanim oddałam to z powrotem.

„Zrobię co w mojej mocy, żebyś dostał to samo ode mnie, Hop.”

Patrzyłam, jak opada mu głowa, a potem, jak jego usta i wąsy znów kreślą bliznę na moim brzuchu i zadrżałam, co było dobre z wielu powodów.

Uniósł głowę i jego oczy znalazły moje.

„Już wiem, że to mam, Lanie. Teraz otwórz nogi, mała. Chcę tę cipkę.”

Zapomniałam czuć się poruszona chwilą, gdy wstrząsnęło mną drżenie i jedyne o czym myślałam to rozwarcie nóg.

Więc zrobiłam to.

Hop zarzucił je na swoje ramiona, zanurzył twarz w moją stronę i dostał to, czego chciał.

Ja też.

I, jeśli się nie myliłam, stało się to dla nas obojga na różne sposoby.


 

6 komentarzy: