ROZDZIAŁ
4
Daj
mi szansę
Łóżko
poruszyło się.
A
dokładniej: Hop poruszył się w łóżku i obudziłam się.
Mając
zamknięte oczy, zauważyłam, że spaliśmy na łyżeczki. Czułam klatkę piersiową
Hop’a na plecach; jego ręka była ciężka na mojej talii i miał jedno kolano
wepchnięte w obie zgięte nogi.
Wszystko
to było miłe, ale jego kolano było najprzyjemniejsze. Było wepchnięty między
moje nogi, więc jego udo spoczywało ciepłe i twarde, przy moim cieple.
Moją
pierwszą myślą było otarcie się o jego udo.
Moją
drugą myślą było to, że zapomniałam, jak cudownie było obudzić się obok
ciepłego ciała przytulającego mnie.
Moja
trzecia, znacznie rozsądniejsza myśl dotyczyła tego, jak do diabła mam się
stamtąd wydostać.
Ta
myśl wyleciała z mojej głowy, kiedy znów się przesunął, i poczułam jego usta na
moim ramieniu, gdzie mnie pocałował, a potem poczułam, jak jego ciało
delikatnie się odsuwa.
Delikatnie
i ostrożnie, poruszając się powoli, jego ręka dotknęła skóry na moim biodrze,
odsłoniętej przez podwiniętą koszulkę.
Poza
tym było jasne, że myślał, że śpię i robił wszystko, co mógł, żeby mnie nie
obudzić.
To
było niestety to, z czego zdałam sobie sprawę, czym był Hop. Kładł mnie do
łóżka. Całował moje włosy, czoło, skroń lub ramię, miękko i słodko za każdym
razem, gdy mnie opuszczał. I poruszał się ostrożnie, żeby mnie nie obudzić.
Co
gorsza, najwyraźniej myślał, że śpię.
Jednak
zanim mnie opuścił, pocałował mnie.
Ten
gest nie liczył się nawet jako próba zdobycia dodatkowych punktów, bo myślał,
że śpię, a nadal to robił.
Nie
chciałam więcej potwierdzać wiedzy, której starałam się nie przetwarzać i
żałowałam, że ją mam.
Więc
wepchnęłam to w tył głowy.
Potem,
gdy leżałam sama w jego łóżku, udając sen, powróciły do mnie wydarzenia
poprzedniego wieczoru. To zmusiło mnie do niemałego sennego wysiłku, aby nie
przetwarzać faktu, że poprzedniego wieczoru dowiedziałam się, że twardziel
motocyklista troszczy się o mnie i dzięki temu miał na mnie oko, uratował mnie
przed zgwałceniem, zatroszczył się o mnie, czemu odmówiłam uznania, a potem dał
mi cztery orgazmy, zanim pozwolił mi zasnąć w swojej koszulce.
Wymagało
to wiele wysiłku, co bez kawy było prawie niemożliwe. Dlatego usłyszałam
spuszczanie wody, zanim zdałam sobie sprawę, że powinnam była skorzystać z
okazji, kiedy Hop był w łazience, żeby się ubrać i wydostać się stamtąd w
cholerę.
To
była teraz kwestia sporna, ponieważ poczułam jego obecność w pokoju tuż przed
tym, jak usłyszałam pukanie do drzwi.
Napięłam
się.
Nie
chciałam, żeby ktokolwiek wiedział, że tam jestem.
Kochałam
Ty-Ty. Była moją rodziną przez długi czas – prawdziwą rodziną, prawdziwą
rodziną, taką, jaką wybierasz, a nie taką, jaką los wybiera dla ciebie. Tack i
chłopcy powitali mnie, kiedy powitali Tyrę. Poszli na wszystko, żeby chronić
Elliotta i mnie, zwłaszcza Tack. Kiedy wróciłam do Denver, złożył mnie w
ramiona Chaosu. Dorastając blisko country klubu z ojcem bankierem i zamożną
matką księżniczką z Południa, nie spodziewałam się, że będę czuła się dobrze w
łonie tej konkretnej rodziny. Ale jeśli Chaos cię adoptował, tak jak oni to
zrobili, nie można było nie czuć się komfortowo.
Więc
nie chciałam, żeby ktoś dowiedział się, że Hop i ja się złączyliśmy. Nawet
jeśli to się skończyło (coś, co powiedziałabym mu ponownie, kiedy byśmy rozmawialiśmy),
to nie była niczyja sprawa. Miałam agencję do prowadzenia. Miałam pracowników i
klientów, którzy na mnie polegali. Przydarzyło mi się coś, czego nie do końca rozumiałam
i nie miałam siły by znaleźć sposób na zrozumienie. Nie musiałam zajmować się
jakąkolwiek reakcją, jaką miałby ktokolwiek, zwłaszcza Tyra i Tack, gdyby
dowiedzieli się o mnie i Hop’ie.
Nie,
nie mogłam sobie poradzić.
Więc
nie chciałam być w sytuacji, w której musiałabym.
„Bracie…”
- usłyszałam, jak Hop wita się cicho z kimkolwiek - „…to nie jest dobry czas.
Porozmawiamy później.”
Z
porozumiewawczym uśmiechem w jego głosie usłyszałam odpowiedź - „Masz tam
cipę?”
Ten
głos, który znałam. High, jeden z braci. Lubiłam High’a, nawet jeśli był mniej
przystępny i pogodny niż niektórzy inni faceci. Zawsze był dla mnie miły.
Ale
na jego słowa moje ciało napięło się. „Cipa” było jednym z niezbyt miłych słów,
które faceci używali w odniesieniu do kobiet, tak niemiłym, że nienawidziłabym
tego, jak każda kobieta.
„Lubisz
swój nos taki, jaki jest?” - Hop warknął, a moje oczy otworzyły się, żeby mogły
mrugnąć.
Mówił
cicho, myśląc, że śpię.
Teraz
był wyraźnie wkurzony w taki sposób,
że było jasne, że nie obchodzi go, czy mnie obudzi.
„Powtórz?”
- zapytał High. W jego tonie już nie było uśmiechu. Wydawał się być zaskoczony.
Nie,
w szoku.
„Jak
lubisz swój nos taki jaki jest, bracie, zamknij swoje pieprzone usta” -
ostrzegł Hop.
Spotkało
się to z milczeniem.
Hop
przerwał ciszę - „To, że nie odchodzisz, mówi mi, że masz coś do powiedzenia.
Powiedz to. Mam gówno do zrobienia.”
„Tug
i Roscoe byli wczoraj na patrolu” - oświadczył High. Patrol?
„I?”
- podpowiedział Hop.
„Trzy
z nich na rogu Broadwayu i Missisipi.”
Wpatrywałam
się w poduszkę niespokojnie i z pewnym zmieszaniem, ponieważ nie wiedziałam, co
oznaczają te słowa, ale poczułam wrogą falę przetaczającą się przez pokój.
„Benito
umieścił trzy suki na czteropasmowej drodze prowadzącej do serca miasta?” -
zapytał Hop, jego głos ociekał niedowierzaniem, które było mniejszym
niedowierzaniem, a większą nadzieją, że High powie mu, że żartował.
„Kutas
ma jaja” - odpowiedział High, co uznałam za potwierdzenie.
„Chryste”
- mruknął Hop.
„Tug
mówi, że ich wyparli, ale te suki wiedzą, że nie stłuczemy ich, więc nie czują
z naszej strony niebezpieczeństwa. Oznacza to, że się nas nie boją. Boją się
Benito. A wiesz, że to oznacza, że Benito jak wyśle ich na róg Chaosu, wrócą” -
stwierdził High - „Tack jest na górze, schodzi w dół. Kiedy Roscoe zgłosił się
do niego, Tack zadzwonił do mnie. Ty i ja jesteśmy dziś wpisani na patrol. Jak
znajdziemy cipę, potrzebuje nas, abyśmy wydali mocniejsze oświadczenie niż mogą
zrobić Tug i Roscoe.”
O
jej.
Co
to oznaczało?
„Porozmawiaj
z Dogiem lub Brick’iem. Mam coś na dzisiaj” - powiedział Hop i zamknęłam oczy.
„Tack chce ciebie. Masz sposób na cipy” -
odpowiedział High i wcale mi się to nie podobało, więc mocniej zamknęłam oczy.
„Porozmawiaj
z Dogiem lub Brick’iem, High. Mam coś na dzisiaj” - powtórzył Hop niskim i
niecierpliwym głosem.
Spotkało
się to z kolejną długą ciszą. Następnie - „Porozmawiam z Dogiem lub Brick’iem”.
„Zobowiązany”
- mruknął Hop i usłyszałam kliknięcie drzwi.
Chwilę
później łóżko poruszyło się, gdy Hop wrócił do niego.
Jego
ciało przesunęło się obok mojego, wyginając się, jego ręka znalazła zwinięty
koniec koszulki i przesunęła się w górę mojej skóry, w kierunku mojej piersi.
Moje
ciało napięło się.
Jego
palce zacisnęły się wokół mojej piersi - ciepłe, zaborcze.
Słodkie.
Zacisnęłam
usta.
Poczułam,
że znowu się przesuwa, zanim poczułam jego wąs przy uchu.
„Mała,
wiem, że nie śpisz”
Nic
nie powiedziałam i dalej udawałam sen.
Hop
przycisnął się bliżej - „Lady, śpisz luźno, a jesteś spięta. Wiem, że nie
śpisz.”
Nie
otwierałam oczu, ale zapytałam - „Kim jest Benito?”
Jego
palce wokół mojej piersi zacisnęły się mocniej, zanim rozluźniły się, a jego
ręka przesunęła się do mojej klatki piersiowej. Jego ciało odsunęło się od
mojego i znalazłam się na plecach, ponieważ jego ręka na mojej klatce
piersiowej tam mnie nacisnęła.
Potem
jego ręka wysunęła się z koszulki, gdy przewrócił się na mnie. Otworzyłam oczy
w chwili, gdy jego palce wsunęły się w bok moich włosów, a jego kciuk pogładził
mi skroń.
Rano
wyglądał dobrze, jego zarost wokół wąsów był gęsty i ciemny, a oczy wciąż nosiły
ślady snu.
Nie
wspominając o tym, że czułam miło kciuk w mojej skroni.
Uch!
„Po
pierwsze…” - zaczął cicho - „…dzień dobry.”
„Dzień
dobry” - odpowiedziałam, po czym zapytałam ponownie - „Kim jest Benito?”
Uśmiechnął
się, zanim jego głowa pochyliła się bliżej, a jego usta musnęły moje.
To
też było miłe.
Z
drugiej strony zawsze było.
Podniósł
głowę i spojrzał mi w oczy, gdy mruknął - „Ona zaczyna od razu, nawet nie
czekając na kawę.”
„Kim
jest Benito?” - powtórzyłam.
Studiował
mnie.
Potem
powiedział - „Chcesz tego, mała, masz to.”
Jego
ręka przesunęła się, by objąć moją szczękę i czekałam, ale nie długo.
„W
zależności od brata, ich starsze panie mogą wiedzieć lub nie. Jeśli tak, to nie
mówią. Ani innym braciom, ani sobie nawzajem. Jeśli chodzi o ciebie, to, co
usłyszałaś, było niefortunne. Otworzyłem drzwi, żeby pozbyć się tego, kto za
nimi stoi, i zrobiłem to nago, więc nie mogłem wejść do holu. To gówno się nie
powtórzy. Poza tym, co słyszałaś, nie będziesz wiedziała.”
Nie
było to wiele zdań, ale i tak było sporo do omówienia.
„Nie
jestem twoją starszą panią” - oświadczyłem.
Uśmiechnął
się i zapytał - „Nie jesteś?”
„Nie”
- stwierdziłem stanowczo.
„W
mojej koszulce, w moim łóżku, po nocy, w której mój zapas prezerwatyw
zmniejszył się o trzy, lady, śmiem wątpić” - odpowiedział.
„Więc
to jest to, czego potrzeba? Koszulka i seks?” - zapytałam, unosząc brwi.
„Nie”
- odpowiedział, jego głos stał się głębszy, a jego kciuk gładził słodko po
mojej szczęce - „Teraz Słonko, skoro nadszedł czas, abyś mnie poznała, więc poznasz
mnie.”
O
jej.
Zanim
zdążyłam zaprotestować, szedł dalej.
„Mam
zasady dla kobiet, które zabieram do łóżka. Nie śpię. Nigdy nie obudziłem się z
kobietą. To wysyła złą wiadomość. Naprawdę nie daję jebanej koszulki. Suki
roszczą sobie koszulki. Nie muszę ubierać połowy Denver.”
„Czy
tyle…” - zawahałam się, zanim powiedziałam z naciskiem - „…suk miałeś? Połowa Denver?”
„Obchodzi
cię to?” - odpalił natychmiast.
„Nie”
- skłamałam.
„Kłamczucha”
- wezwał mnie do tego.
Zamknęłam
usta.
Uśmiechnął
się delikatnie, ale otworzył swoje - „Ty, mała, możesz mieć moją koszulkę.”
Przewróciłam
oczami.
Kiedy
spojrzałam na niego, nie uśmiechał się. Szczerzył się.
„W
twoim przypadku chodzi o oczy sypialni. Jebane świetne włosy. Długie nogi.
Ciasna, słodka cipka, która jest tak cholernie mokra, przysięgam na Chrystusa,
za każdym razem, gdy ją mam, nie wiem, czy mam w niej chować twarz, czy kutasa.
Twoje perfumy na moich prześcieradłach. Sposób, w jaki na mnie patrzysz, kiedy
kładę cię do łóżka, jakbym dawał ci diamenty, coś cennego, coś, co chcesz
zachować, coś, czego chcesz na zawsze. Kobieta taka jak ty może dostać
diamenty, po prostu kiwając palcem, więc kobieta taka jak ty nie powinna uważać,
że mężczyzna tulący cię do łóżka jest czymś cennym. Ale ty tak uważasz. Chodzi
też o to, że mówisz mi, że nie zabierzesz tam ze mną, ale jak całuję cię,
rozpalasz się. Niektórzy mężczyźni lubią grę. Inni lubią wyzwania”. - jego
uśmiech się poszerzył - „Znalazłaś mężczyznę, który lubi wyzwania.”
Świetnie
– mruknęłam, a jego uśmiech nie zachwiał się.
On
też nie skończył.
„Chodzi
też o to, że mówisz mi, że za mną tęsknisz i, lady…” - powiedział szybko, kiedy
otworzyłam usta, żeby coś powiedzieć - „…nie zaprzeczaj. Powiedziałaś to. Tak
myślałaś. Dowiesz się, że nie możesz mnie oszukać, ale powiem tylko, że na
wypadek, żeby to zapadło wcześniej, nie możesz mnie oszukać. To wszystko może
nie wystarczyć innemu bratu, ale, mała…” - lekko wzruszył ramionami - „…mi to
wystarczy.”
„To
szaleństwo” - powiedziałam mu.
„Lanie,
jestem członkiem klubu motocyklowego. Jestem przyzwyczajony do ludzi z tamtego
świata, którzy myślą, że mam nierówno pod sufitem. Nie przejmuję się też, że
myślą w ten sposób.”
Dał
mi to, moje otwarcie, więc wskoczyłam na niego - „Więc masz w dupie, że ja tak
myślę?”
Znowu
się uśmiechnął - „Szczerze mówiąc? Teraz nie. Nie myślisz trzeźwo, więc myślisz
w ten sposób z tak pomieszaną głową, jak masz?” - potrząsnął głową - „Gówno
mnie obchodzi, że tak myślisz”.
„Moja
głowa nie jest pomieszana” - oznajmiłam, a jego uśmiech stał się większy i tak
blisko, rano, bardziej seksowny.
Uch!
„Mała”
To
wszystko, co powiedział.
Czas
by iść naprzód.
„W
moim rozumieniu starsze panie odgrywają nieco wyższą rolę w waszym świecie. Nie
tak wysoko, ponieważ twoja struktura obejmuje bractwo na górze, motory pod tym,
życie i jazdę na wolności oraz, być może, starsze panie, jeśli ktoś miał
szczęście, pod tym” - stwierdziłam - „Kobiety w twoim świecie muszą pracować na
to stanowisko, czego nie ja robiłam ani nie zamierzam robić. Ty i ja jesteśmy
kumplami do pieprzenia. Albo byliśmy.”
Uniósł
brwi - „Byliśmy?”
„To
się kończy dziś rano” - oświadczyłam, na co natychmiast odrzucił swoją
przystojną głowę o zarośniętych szczękach i wybuchnął śmiechem tak mocno, że
wstrząsnął mną i łóżkiem.
„Czy
uważasz, że jest coś zabawnego?” - zapytałam zirytowana jego śmiechem.
Również
poprzez swój śmiech skupił się na mnie i przemówił.
„Tak
Słonko. Wskazówką jest to, że się śmieję.”
Spojrzałam
gniewnie i stwierdziłam, że skończyłam z naszą rozmową. Dlatego podniosłam ręce
do jego ramion i popchnęłam.
Nie
dało to żadnego efektu poza tym, że opuścił głowę, ukrył twarz w mojej szyi i
dalej się tam śmiał.
Wpatrywałam
się w sufit, starając się nie myśleć o tym, jakie to miłe uczucie.
Jego
wesołość zmieniła się w chichot, więc zdecydowałam, że czas znów się odezwać.
„Zejdź
ze mnie, Hopper. Jadę taksówką do samochodu i jadę do domu.”
Podniósł
głowę, uśmiechnął się do mnie, a potem potrząsnął głową - „Nie, nie jedziesz.
Porozmawiamy, wszystko wyjaśnimy, potem się popieprzymy, a potem zabieram cię
na śniadanie.”
„To
mogą być twoje plany na dzisiejszy poranek, ale nie są moje.”
„Są
twoje.”
Nic
nie powiedziałam, głównie dlatego, że to, że cokolwiek mówiłam, a Hop się nie
zgadzał, było zarówno frustrujące, jak i irytujące i nie zrobiłam tego ponownie.
Problem
polegał na tym, że nie mogłam mu się sprzeciwić, nie mogłam zrobić tego, co
chciałam, ponieważ nie mogłam też go od siebie odsunąć.
„Hopper,
złaź” - rozkazałam.
„Nie.”
„Złaź”
„Mała,
nie.”
Znowu
tam byliśmy, tam i z powrotem.
Frustrujące i denerwujące.
Pchnęłam
go mocno w ramiona i warknęłam - „Złaź!”
Przycisnął
się do mnie, jego twarz zbliżyła się, a ja znieruchomiałam, bo nagle wyglądał
poważnie.
„Jesteś
Cherry, więc zostałaś wpuszczona, mała, ale nie myśl przez jedną pieprzoną
sekundę, że obserwowanie Klubu pozwala ci dowiedzieć się, co dzieje się w
głowie brata, w jego domu lub w jego łóżku. Któregokolwiek z nas” - zaczął.
Sposób,
w jaki to powiedział, sprawił, że wstrzymałam oddech.
„To
powiedziawszy” - ciągnął - „to gówno, które wyrzuciłaś na temat tego, co
rozumiesz o kobiecie brata, jest bardziej dowodem na to, że twoja głowa jest
kompletnie popieprzona, ponieważ część z tego jest wybiórcza, a reszta jest
pokręcona i wiesz o tym.”
Nienawidziłam
tego przyznać, ale miał rację.
Następnie
przeforsował swój punkt widzenia.
„Nie
możesz leżeć pode mną po oglądaniu Tacka z Cherry przez osiem cholernych lat i
mówić mi, że jego bracia, jego motor i życie na wolności znaczy dla niego
więcej niż żona i, dodam, jego pieprzone dzieci. To, wiesz całkowicie, jesteś
tego świadkiem, czujesz to. To twoja dziewczyna. Wiesz, co ona ma. Widziałem,
jak śmiejesz się z Sheilą, która jest słodka jak cukier, ale to nie znaczy, że
wzięłaby gówno od każdego mężczyzny. Ona przyjmuje to dobrze od Doga, wiesz o
tym, więc wiesz, że te bzdury, które wyszły z twoich ust, nie pasują również do
Doga. Widziałem też, że siedzisz blisko Brick’a, widzisz go, gdy jedna z jego
suczek go kaleczy, więc wiesz, że ma gówniany gust, ale kiedy je wpuszcza,
otwiera się, żeby mogły kopać głęboko.”
To
wszystko też było prawdziwe.
Bardzo
prawdziwe.
Hop
kontynuował - „Inne kluby mogą dotyczyć braci, motocykli, hulanek. Kiedy popatrzysz
na naszego lidera, wiesz dokładnie, o co chodzi w tym Klubie. Więc nie kłam i
nie mów mi, że wiesz inaczej.”
Oczywiście
trafił w sedno i niestety miał rację, ja się myliłam, bardzo się myliłam, a co
gorsza, strasznie się z tym czułam.
Tak
straszne, że nie mogłam tego wytrzymać. Było sprawiedliwe przyznać, że się
myliłam.
„Nie
powinnam była tego mówić.”
„Nie,
nie powinnaś” - odpowiedział.
„Cóż,
przepraszam, że to powiedziałam, bo masz rację. Wiem, że to nieprawda” -
powiedziałam - „Nie z Chaosem.”
„Chciałem
pozwolić temu kłamać, widząc, że twoja głowa jest popieprzona, ale ciągle ze
mną walczysz, musiałem to podkreślić” - odpowiedział Hop.
Dobra,
zaczynałam czuć się mniej okropnie i bardziej zirytowana.
„Chciałabym
poprosić, żebyś przestał mi mówić, że moja głowa jest popieprzona.”
„Pozwól,
że pomogę ci to naprostować, a przestanę ci to mówić” - odparł.
Zacisnęłam
zęby.
Potem
uwolniłam je, by powiedzieć - „Hop, ciągle ci mówię, że to się nie stanie.”
„I
Lanie, wskazówka, nie pozwolę, żeby to się nie stało.”
Moje
serce zaczęło mocno bić i zatoczyłam pełne koło.
„Kim
jest Benito?” - zapytałam.
„Mówiłem
ci, że wiesz tyle, ile chcesz wiedzieć o Benito.”
„Kim
jest Benito?” - powtórzyłem.
„Mała…”
„Kim
jest Benito?”
„Lanie…”
„Kim
jest Benito?”
Jego
brwi złączyły się - „Cholera, lady…”
Nagle
głośno i przeraźliwie wrzasnęłam mu w twarz - „Kim jest Benito?”
Hop
był idealnie nieruchomy na mnie, ale jego oczy stały się skupione, czujne,
zaniepokojone, gdy jego palce zacisnęły się na mojej szczęce.
„Kim
jest Benito, Hop?” - zapytałam.
„Mała,
proszę, oddychaj głęboko, uspokój się i bądźmy cicho przez kilka sekund. Uspokoisz
się, przyniosę kawę i porozmawiamy.”
„Odpowiedz
na moje pytanie” - zażądałam.
„Lanie…”
„Boże!”
- krzyknęłam. Nie mogąc go zrzucić, przyciągnęłam się, wypchnęłam i, cudem
cudów, uwolniłam, więc gramoliłam się po łóżku.
Hop
sięgnął po mnie, ale zatrzymał się, kiedy to zrobiłam, na kolanach w jego łóżku
metr od niego. Bez wahania moje ręce powędrowały do jego koszulki i szarpnęły.
Odrzuciłam ja na bok, więc w swoim łóżku widział mnie w niczym prócz w pary
malusieńkich, czarnych koronkowych majtek.
Nie
zawahałam się wyciągnąć ręki i chwycić go za nadgarstek, przyciągając go do
siebie i rozpłaszczając jego dłoń na bliźnie pod moją piersią.
Pochyliłam
się i przypomniałam mu - „Miałam mężczyznę, Hop, który robił niebezpieczne
rzeczy i mi nie powiedział.”
W
jego rysach pojawiło się zrozumienie. Przysunął się, podnosząc się na kolana, a
jego oczy utkwiły we mnie. Były zbolałe, zmartwione, zaniepokojone i zauważyłam
to, gdy szepnął - „Lady”.
Szarpnęłam
jego dłonią do okaleczonej skóry na brzuchu.
„Chcesz
zgadnąć, jak dużą fanką jestem tego, by pozwolić jakiemukolwiek mężczyźnie być w moim życiu, a potem znowu chcesz
zgadnąć, jak dużą fanką jestem tego, że wpuszczę mężczyznę, który żyje
niebezpiecznie?” - potrząsnęłam głową i nie dałam mu szansy na rozmowę - „Nie
kłopocz się. Powiem ci.” - przycisnęłam jego dłoń do mojego ciała - „To się nie stanie.”
Przysunął
się bliżej, jego wolna ręka przesunęła się do mojego biodra i dookoła. Poczułam
ciepło jego ciała, gdy delikatnie przyciągnął moją klatkę piersiową do swojej,
a jego podbródek opadł, by utrzymać moje oczy.
„Nie
żyję niebezpiecznie, Lanie” - powiedział cicho.
„Kim
jest Benito?” - powtórzyłam jeszcze raz.
Zamknął
usta i zacisnął szczękę.
Zamknęłam
oczy i odwróciłam głowę.
Wyciągnął
rękę z mojego uścisku i uniósł ją, by owinąć się wokół mojej szczęki, zmuszając
mnie do stawienia mu czoła, aby znów mógł uchwycić moje oczy.
Kiedy
wykonał to zadanie, powiedział cicho - „Nigdy nie pozwoliłbym, żeby coś cię
skrzywdziło.”
Moja
odpowiedź nie była cicha - „Nie wierzę ci.”
„Daj
mi szansę, żebym ci to udowodnił” - poprosił.
„Nie”
- odpowiedziałam. Jego ręka ześlizgnęła się z mojej szczęki, w górę i w tył,
więc jego palce przesunęły się w moich włosach, nawet gdy jego twarz zanurzyła
się bardzo blisko, jego oczy przeskanowały moje rysy, zanim przylgnęły do
moich.
„Lanie,
mała, widzę to, czego ty nie możesz. To gówno pożera cię żywcem.”
„Dobrze.
Przynajmniej to gówno to towarzystwo” - warknęłam i patrzyłam, jak się krzywi.
Otrzeźwiał
i stwierdził - „Musisz się tego pozbyć. Wpuść mnie. Pozwól, że pomogę ci się go
pozbyć.”
„Nie
ma mowy.”
Jego
ręka wsunęła się z powrotem w moje włosy, delikatnie zaciskając pięść i
wiedziałam, co to znaczy.
Nie
pozwolił mi się ruszyć. Nie zamierzał uwolnić moich oczu.
Zrozumiałam
dlaczego, kiedy przyznał - „Wczoraj wieczorem mnie nie słyszałaś”.
To
wyszło znikąd, zaskoczyło mnie, więc zapytałam - „Co?”
„Znam
tę historię. Kurwa, mała, wszyscy znają.”
„O
czym mówisz?”
„Postawiłaś
się przed nim. Facet, który wywiercił w tobie dziury, którego znaleźli
gliniarze, myślał, że może złagodzić swój wyrok, mówiąc, że nie byłaś celem.
Nie poszedł tam, żeby cię skrzywdzić. Nie chciał cię tknąć. Na pewno nie wpompować
w ciebie pocisków. Mówił, że po pierwsze rzuciłaś się przed Belovę, a po
drugie, Belova użył cię jako tarczy.”
Na
jego słowa szarpnęłam się gwałtownie w jego ramionach.
To
sprawiło, że upadłam na plecy z nim na sobie, jego ręka wciąż w moich włosach,
jego oczy wciąż mnie więziły.
„Nie,
żeby to gówno kiedykolwiek znowu się rozpadło, ale szczęście się psuje. Jeśli
tak, nie ma mowy, mała. Nie ma mowy, żebyś była moją tarczą.”
„Zejdź
ze mnie” - syknęłam.
„W
żadnym wypadku nie pozwoliłbym ci się narazić na kulę dla mnie.”
„Złaź!”
- warknęłam.
„Nie
ma mowy, żebym pozwolił ci postawić się na drodze czegokolwiek dla mnie.”
„Złaź!”
Nie
zszedł.
Mówił
dalej.
„To
jest punkt, który staram się poruszyć. Jeśli gówno wiesz, gówno czujesz.
Oddychaj spokojnie, jeśli zaryzykujesz ze mną. Co robię, robię. To, co robi
klub, on robi. Nauczysz się ufać mi, braciom, Tackowi. Nie użyję cię jako
tarczy. Ja jestem cholerną tarczą i
nie mówię o kulach, bo takie gówno nie dotyka naszych starszych pań. Nigdy. Mówię o dupkach z monster
truckami. Mówię o klubowych sprawach, życiu, każdej sekundzie życia, każdym
oddechu, który bierzesz. Kiedy dasz mi szansę, twoim największym zmartwieniem będzie
polanie się 7Up.”
„Nie
możesz tego obiecać” - powiedziałam mu.
„Tak,
mogę” - powiedział mi.
„Myślisz,
że Tack obiecał to Tyrze, zanim ją zabrali i pocięli, aż się prawie wykrwawiła
na śmierć?”
Jego
twarz stała się łagodna, a jego głos był ostrożny, ale czuły, kiedy odparł -
„Myślę, że nie chcesz tam iść, ponieważ to nie Tack naraził Tyrę.”
Nadeszła
moja kolej, by zacisnąć szczękę i nie mogąc odwrócić głowy, mocno zacisnęłam
oczy.
Miał
rację, to Elliott to zrobił, a przez Elliotta ja.
„Lady,
spójrz na mnie” - rozkazał delikatnie Hop.
Otworzyłam
oczy.
„Daj
mi szansę” - szepnął.
„Nie”
- odszepnęłam.
„Daj
mi szansę” - powtórzył.
„Nie”
- powtórzyłam też.
„Mała”
- jego usta opadły na moje, ale jego oczy nie pozwoliły mi odejść - „Chryste,
błagam cię, wpuść mnie. Pozwól mi sobie pomóc. Wpuść mnie, żebym mógł rozwiązać
to gówno, które nakręciłaś w sobie.”
Spojrzałam
mu w oczy.
Potem
wcisnęłam głowę w poduszki. Odebrał moją wiadomość, odsunął usta od moich, a ja
ogłosiłam - „Stanęłam przed tymi kulami”.
Poczułam,
jak jego ciało drży, a potem znieruchomiał.
Nie
skończyłam.
„On
mi pozwolił” - podzieliłam się.
Zamknął
oczy i mruknął - „Pieprz mnie, Lanie”.
„Spójrz
na mnie, Hopper.”
Otworzył
oczy i Boże, Boże, były tak
intensywne, że aż cud, że nie wypaliły we mnie dwóch dziur.
„Nie
dam ci szansy” - oświadczyłam - „Nikomu
nie dam szansy.”
Jego
oczy zaczęły płonąć w inny sposób.
„Gdyby
żył, to bym go, kurwa, zabił.” - uciął.
„W
takim razie dobrze, że nie żyje. A teraz zejdź ze mnie” - odpowiedziałam.
„Siedem
lat, Lanie, trzymałaś tego potwora w środku i, powtarzam, zjada cię żywcem.”
„Znam
tego potwora, Hop, rozumiem go” - trochę skłamałam. Znałam go wcześniej. Odkąd
zaproponowałam się Hop’owi przy pieczeni wieprzowej, zachowywał się nieprzewidywalnie
- „To świat na zewnątrz jest tym, którego nie rozumiem” - dokończyłam i to była
szczera prawda.
„W
takim razie wejdź w Chaos, Lanie. Nasz świat jest prosty. Nie masz nic do
zrozumienia poza rodziną.”
Boże!
Na wszystko miał odpowiedź.
„Proszę
posłuchaj mnie. To się nie wydarzy” -
podkreśliłam.
Zamilkł.
Ja
też.
Zakończył
milczenie.
„Przekonam
cię” - oznajmił.
„Nie,
nie zrobisz tego” - zaprzeczyłam.
„Jak
mnie nie wpuścisz, włamię się, wślizgnę, zrobię napad” - obiecał.
„Nie
wejdziesz” - zaprzeczyłam.
Znowu
się zamknął i spojrzał na mnie.
Po
długich chwilach obserwowałam, jak nagle, dziwnie i przede wszystkim
przerażająco, zobaczył we mnie coś, co rozjaśniło jego twarz.
Nie
sądziłam, że to dobrze.
Dowiedziałam
się, że mam rację.
„Zdradzę
ci sekret, mała, i pomyśl o tym” - powiedział mi.
Nie
zamierzałam o niczym myśleć.
„Hop…
zejdź… ze mnie…” - warknęłam.
Jego
ciało przycisnęło się do mojego, żeby mógł podnieść ręce i objąć moją twarz.
„Już jestem w środku. Muszę tylko
poczekać, aż ty zdasz sobie z tego sprawę.”
To
niestety było przerażające stwierdzenie, bo niestety podejrzewałam, że się nie
mylił. Pogłębiając moje nieszczęście, wyczytał to w mojej twarzy, co oznaczało,
że wiedział lub nauczył się mnie czytać.
To
nie było dobre.
W
ogóle.
Ukrywając
swój dyskomfort, poradziłam - „Nie ciesz się tak szybko.”
Opuścił
głowę, dotknął ustami moich, a potem uniósł się, przesuwając się, by umieścić
przedramiona w łóżku po moich bokach - „Chcesz, żebym zabrał cię z powrotem do
twojego samochodu?”
„Nigdy
w życiu” - odpowiedziałam.
Jego
usta drgnęły.
Potem
zapytał - „Chcesz, żebym poprosił jednego z chłopców, żeby to zrobił?”
„Absolutnie
nie” - odpowiedziałam.
Jego
usta wykrzywiły się.
„Chcesz
się pieprzyć naprawdę szybko przed wyjazdem?”
Nie
chciałam „naprawdę szybko się pieprzyć”. Właściwie chciałam się pieprzyć bardzo
wolno.
Nie
powiedziałam mu tego.
Zażądałem
- „Zejdź ze mnie”.
Zjechał
ze mnie.
Starałam
się nie czuć rozczarowania i potoczyłam się w drugą stronę.
Gdy
pospiesznie się ubierałam, poinformowałam go - „Kradnę twoją koszulkę, ponieważ
zepsułeś mi bluzkę”.
„Kupię
ci nową” - powiedział z łóżka.
„Nie
kłopocz się” - mruknęłam, po czym poczułam, że ważne jest, aby to zauważyć - „I
nie kradnę twojej koszulki, bo jest twoja.”
Nadeszła
jego kolej, by mamrotać, a kiedy to zrobił, wymamrotał - „Racja.”
„Nie
dlatego” - oświadczyłam, zapinając spódnicę.
„Wierzę
ci, lady” - stwierdził, jakby absolutnie nie wierzył.
Postanowiłam
to odpuścić i wydostać się stamtąd.
Trzymając
sandały w dłoni, podeszłam do jego dżinsów na podłodze i wyjęłam telefon, zanim
przeniosłam się do torebki w jego fotelu. Chwyciłam ją i boso podeszłam do
drzwi.
Zrobiłam
to z zamiarem odejścia, nie patrząc na niego.
Tak
jak on, kiedy mnie zostawiał, nie patrzył na mnie.
Tak
byłam skupiona, że nie pomyślałam, kiedy zawołał moje imię, kiedy byłam przy
drzwiach, i spojrzałam na niego.
Leżał
nagi na łóżku, na łokciu, z głową w dłoni, patrząc na mnie, wyglądał tak
niesamowicie, że absolutnie nie miałam pojęcia, jakim cudem nie odrzuciłam
swoich rzeczy na bok, nie przebiegłam przez pokój, nie zrobiłam skoku, by dołączyć
do niego.
„Do
zobaczenia dziś wieczorem” - stwierdził. Moja głowa drgnęła, ponieważ byłam
skupiona na swoich myślach, więc jego słowa były zaskoczeniem.
„Co?”
- zapytałam.
„Do
zobaczenia dziś wieczorem” - powtórzył.
W
końcu udało mi się ogarnąć i dlatego mogłam skłamać - „Jestem wieczorem dziś
zajęta.”
Nic
nie powiedział.
„Więc
cię nie zobaczę” - kontynuowałam.
„Zobaczysz
mnie” - oświadczył, a moje oczy zwęziły się na niego.
„Hop…”
„Tack
schodzi z góry, lady. Chcesz odejść, zanim on tu dotrze, albo wszyscy chłopcy w
pobliżu wstaną, lepiej się pospiesz” - poradził.
Cholera!
„Uważaj
na High’a” - ciągnął Hop - „Jest ciekawski, więc będzie się czaił.”
Podwójnie
cholera!
„Jesteś
pewna, że nie chcesz, żebym zabrał cię do twojego samochodu? -zapytał.
„Nie
chcę niczego od ciebie” - odpowiedziałam.
Uśmiechnął
się.
Spojrzałam.
Trwało
to przez jakiś czas, zanim zapytał - „Kochanie, jak niczego ode mnie nie
chcesz, dlaczego stoisz w moim pokoju i patrzysz na mnie?”
Uch!
„Nie
patrzę, tylko wpatruję się” - sprzeciwiłam się.
„To,
co robisz, to czepianie się kłótni, która dawno się skończyła, bo nie chcesz
mnie zostawić” - odpalił.
Boże.
Rzuciłam
mu ostatnie spojrzenie, otworzyłam drzwi i wystrzeliłam przez nie.
Nie
zatrzasnęłam ich.
Szłam
tak cicho, jak tylko mogłam, przez Kompleks, dzwoniąc po taksówkę i zmierzając
do drzwi. Następnie jak najszybciej przeszłam przez dziedziniec Ride, zamawiając
taksówkę. Na koniec usiadłam na ławce na przystanku autobusowym przecznicę
dalej, żeby poczekać na taksówkę, i czekając, włożyłam sandały moje, na teraz
brudne, stopy.
A
zrobiłam to wszystko nie myśląc, że nie mogę się doczekać zobaczenia Hop’a tej
nocy.
Nie,
nie myślałam o tym.
Zdecydowanie
o tym nie myślałam.
Absolutnie
nie.
Chociaż
tak było.
Cholera.
Dziękuję
OdpowiedzUsuńJezu 😐 ustała przed tym dupkiem robiąc za tarczę i on jej pozwolił 😢 żałosny nędzny łysy gnom 👿 Hop błaga 🥺 pytanie czy ona jest tego warta?
OdpowiedzUsuńKażda kobieta jest tego warta ....ciekawie czy wystarczy mu cierpliwości
UsuńKobieta, która zasłania mężczyznę swoim ciałem jest tego warta. Wiesz, że jeśli ją zdobędziesz, jej lojalność, yo do śmierci.
UsuńDziękuję słoneczko ❤️
OdpowiedzUsuńDziękuję
OdpowiedzUsuńDziękuję
OdpowiedzUsuńDziękuje za kolejny rozdział. NO i tradycyjnie dalej buduje mór wiedząc że i tak przegra walkę. Ma on rację że na nia naciska bo jak nie będzie to ta ucieknie.
OdpowiedzUsuńWie że go chce ale uparta jest jak osioł.
Czekam na kolejny rozdział :)
Dziękuje
OdpowiedzUsuń