czwartek, 26 sierpnia 2021

13 - Idealne

 

ROZDZIAŁ 13

Idealne

 

 

Tydzień i dwa dni później…

Włożyłam głowę do lodówki, zastanawiając się, co będziemy jeść na kolację, i pomyślałam, że może powinniśmy zamówić jedzenie na wynos, kiedy usłyszałam, jak otwierają się rozsuwane szklane drzwi.

„Hej, kochanie, chcesz piwo?” - zapytałam, gdy usłyszałam, jak drzwi się zamykają.

„Burbon” - odpowiedział Hop.

Wyciągnęłam głowę z lodówki i odwróciłam się do niego, żeby zobaczyć, że ma twarz jak chmura gradowa. Otworzył też szafkę nad barkiem, w której trzymałam mocny alkohol.

„Wszystko w porządku?” - zapytałam, przenosząc się do wyspy.

Hop odkorkował Jacka Danielsa, a następnie pociągnął zdrowy łyk prosto z butelki.

Zanotowałam sobie w pamięci, żeby kupić drugi dla towarzystwa, a ten zostawić Hop’owi.

Opuścił butelkę i spojrzał mi w oczy - „Złap to gówno, Shy pieprzy Tabby”.

Otworzyłam usta, serce mi nabrzmiało, a wyraz jego twarzy był jedyną rzeczą, która powstrzymywała mnie przed zrobieniem dziewczęcego skoku w powietrzu, z rękami nad głową i krzykiem: „Hurra!”

Tabitha Allen była jedyną córką Tacka. Miała dwadzieścia kilka lat, ale kiedy była nastolatką, była zakochana w Shy’u.

Nie miałam pojęcia, dlaczego Hop wyglądał, jakby chciał kogoś zabić, ale może nie wiedział, że Tab bardzo się podkochiwała w Shy. Niezależnie od tego pomyślałam, że to było fajne. Oznaczało to, że leczyła się ze swojej straty. Pogrążyła się tak głęboko w swoim smutku, że wszyscy przez chwilę baliśmy się, że w nim utonie. Ale wróciła do dawnej siebie.

Zastanawiałam się, czy Shy ma z tym coś wspólnego i miałam nadzieję, że tak.

„Uch, czy to Shy jest tym, kogo chcesz zabić, a jeśli tak, to dlaczego?” - zapytałam, a Hop tylko się na mnie skrzywił, więc dałam mu inną opcję - „A może po prostu jesteś wkurzony na świat, ponieważ miałeś zły dzień?”

„Usłyszałaś mnie?” - zapytał.

„Tak, powiedziałeś, że Shy i Tabby są się razem.”

„Shy jest Shy, mała. To znaczy, że ją pieprzy.”

„Cóż, tak, przekroczył wiek przyzwolenia, a Shy jest Shy. Jest gorący i może to dobrze, że ona trochę dostanie.”

„Od brata?” - splunął z obrzydzeniem.

Postanowiłam spróbować milczeć przez chwilę, aby zobaczyć, czy podzieli się więcej, żebym wiedziała, o co chodzi.

To nie zadziałało, gdy Hop przestał mówić i wychylił więcej Jacka.

Kiedy ponownie upuścił butelkę, powiedziałam mu - „Hop, to jeden z tych momentów, w których musisz pamiętać, że twoja starsza pani jest raczkującą starszą panią i musisz wyjaśnić.”

„Jest córką Tacka” - przypomniał mi coś, co wiedziałam.

Skinęłam głową.

„Niedostępne, mała” - oświadczył.

„Dobrze…”

„I on o tym wie.”

Podeszłam do niego, podeszłam bliżej i podniosłam rękę, aby położyć ją na jego klatce piersiowej, zanim powiedziałam - „Serce czasami nie dba o granice.”

Coś w jego oczach się zmieniło i znałam go na tyle dobrze, by wiedzieć, że ta zmiana nie wróżyła mi dobrze.

Ta wiedza została potwierdzona, gdy stwierdził - „Byli w tym przez jakiś czas, lepiej to ukrywają niż ty i ja, a do twojej informacji, Shy o nas wie. Wiedziałaś już o High’u, Hount był w kuchni, kiedy się przychodziliśmy, a Hount ma wielką pieprzoną gębę, więc Boz, Tug, Brick, Dog, Snapper i Bat też wiedzą.”

O jej.

„A Wielki Petey wziął mnie na bok i doradził” - ciągnął Hop - „Nikt mu nie plotkował, ale staruszek nie ma nic do roboty poza kręceniem się i obserwacją. Niewiele mu umyka.”

„Kogo to minęło?” - zapytałam, nie mając dobrego przeczucia.

„Arlo, Roscoe, Speck… i Tack.”

On miał rację. Po prostu nie miałem ochoty przyjąć jego punktu widzenia, więc zmieniłam temat - „Skończyłeś łykać Bourbon? Chcesz piwo?”

Uniósł rękę, żeby zawinąć ją wokół mojej szyi.

„Mała, Shy i Tab trzymali to gówno z dala od Tacka, a on jest naprawdę cholernie wkurzony. Ma powód i przyznaję, że to co robimy jest inne, ale niewiele. Tab jest jego córką. Shy wie lepiej, ale kłamali. Ukrywali się. Tack chce go wyrzucić.”

Moje płuca ścisnęły - „Poważnie?”

„Mówi, że ją kocha, ale to jest Shy, a ona jest pieprzoną Tabby.”

Wpatrywałam się w niego, moje płuca rozluźniły się, a serce puchło.

„Mówi, że ją kocha?

„Kochanie, to nie jest Kopciuszek i książę z bajki.”

„Tak, jest.”

Zamrugał, zanim zapytał - „Co takiego?”

„Kiedyś bardzo się w nim podkochiwała.”

„Lanie…”

Przerwałam mu - „Dziewczyna, Hop, każda dziewczyna, która podkochuje się w takim chłopaku, cóż… nie jesteś dziewczyną, i dzięki Bogu, że nie jesteś. Mimo to oznacza to, że nigdy się nie dowiesz. Mieć taką obsesję, a potem ten chłopiec zakocha się w tobie, Hop, to spełnienie marzeń. Tabby tak wiele straciła, kochanie, zasługuje na spełnienie marzenia.”

Jego szczęka zacisnęła się i spojrzał w bok, co było czymś innym, co nie dawało mi dobrego samopoczucia.

„Co?” - zapytałam.

Spojrzał na mnie.

„Mieliśmy dzisiaj ostateczną rozgrywkę lub raczej Shy miał z Tackiem, a Klub poparł Tacka. Tabby wdarła się do środka i zmieniło się to z naprawdę cholernie złego w kataklizm. Shy powiedział, że jest gotów zrezygnować dla niej.”

Zrezygnować z naszywki?

To było szalone. Żaden brat nie zrezygnowałby z własnej woli.

Chyba że był naprawdę zakochany.

„O mój Boże” - wyszeptałam.

„Tak” - powiedział Hop - „To wstrząsnęło naszym gównem, jak każda deklaracja porzucenia bractwa. Potem weszła jej mama i odeszłaś, lady, więc nigdy jej nie spotkałaś, ale Naomi, była Tacka, jest poważną suką. Zrobiła sztukę z bycia taką, a jej arcydzieła rozbijały jaja Tacka i wydzierały Tab, aż poczuła się jak zero.”

Wiedziałam to. Słyszałam o Naomi od Ty-Ty. Z tego, co słyszałam, Hop się nie mylił. Była naprawdę poważną suką.

Hop ciągnął dalej - „Większość chłopców wie, że Naomi wychodziła do Tacka i Tabby z równym jadem, więc nie jest naszą ulubioną osobą, tak bardzo, że została ostrzeżona przed Chaosem. Ale Shy, przysięgam na Chrystusa, ta kobieta weszła i myśleliśmy, że Shy oderwie jej głowę. Bez wahania, wyciągnął ją za drzwi i stanął na wprost jej, tak szorstko, że suka nie powiedziała ani słowa, a Naomi ma arsenał słów i używa ich jako broni. Ani pisnęła. Wsiadła do samochodu i pojechała. Wiedziałem, że Shy był dobrym bratem, poza tym gównem z Tab, więcej jest wart niż waży: jest mądry, nie boi się, dlatego poparłem go w rekrutacji, ale nie miałem pojęcia, że ma to w sobie.”

Uśmiechnęłam się - „Miłość sprawia, że możesz robić wiele rzeczy, o których nie myślałbyś, że masz w sobie.”

Jego palce wbiły się w moją skórę, gdy jego oczy stały się intensywne. Zdałam sobie sprawę z tego, co powiedziałam i poczułam, że mój uśmiech znika.

„Mała” - mruknął.

Naprawdę nie chcąc o tym mówić, szybko zmieniłam temat - „Myślę, że to wszystko brzmi dobrze, Hopper. Wiem, że to szok. Wszyscy znacie Tabby, odkąd była małą dziewczynką, więc zajmie ci trochę czasu, zanim przyzwyczaisz się do tego, że nie jest już małą dziewczynką. Ale nic, co powiedziałeś, nie jest złe. Wszystko, co powiedziałeś, kochanie, jeśli słuchasz swoich słów, też nie jest dobre. Jest wspaniałe. Chętnie zrezygnuje z naszywki, zajmuje się mamą. To jest piękne.”

„Przegapiłaś co chciałem powiedzieć” - powiedział łagodnie.

„Wiem” - szepnęłam.

Wciągnął powietrze przez nos.

Potem stwierdził - „Ta scena, kiedy widziałem, jak ten potwór wdziera się w ciebie, lady, musisz wiedzieć, że nie chcę cię tam zabierać, ale to gówno trwa zbyt długo.”

O nie.

To się nie działo. Nie teraz. Może za tydzień. Albo trzy. Albo sto pięćdziesiąt.

„Nie jestem gotowa” - stwierdziłam pospiesznie.

„To moje zadanie, żeby cię przygotować.”

Zacisnęłam zęby i odwróciłam wzrok.

„Lanie, mała, spójrz na mnie.”

Odwróciłam się, a on zbliżył twarz.

„Musisz porozmawiać z Tyrą i to nie o nas.”

To uczucie nabrzmiewało we mnie, rosnąc, przejmując kontrolę - „Hop...”

„Ona cię nie obwinia.”

„Proszę przestać mówić.”

Zamknął usta. Potem przesunął się, żeby postawić butelkę Burbona na blacie i wrócił do mnie unosząc drugą rękę, żeby owinąć ją wokół mojej szyi, a jego twarz znów się zbliżyła.

„Trzymaj się, trzymaj na dystans, kontroluj to tak, jak trzeba, lady, ale zrób to wszystko, wpuszczając to…” - zaczął i nie pomyślałam, żeby to był dobry początek, więc przygotowałam się.

Dobrze zrobiłam.

„Nigdy nie zostałem postrzelony. Nigdy nie widziałem, jak umiera ktoś, kogo kocham. Ale dźwigałem ciężar poczucia, że spieprzyłem i ktoś został z tego powodu zraniony.”

„Hop…” - spróbowałam.

„Posłuchaj, lady” - szepnął.

Zamykam usta.

Hop ciągnął dalej.

„Black został zlikwidowany, ponieważ moje dziewczyny mówiły. Zmagałem się z tym przez długi czas. Zostawił dwóch chłopców i starszą panią, Klub się nimi opiekuje, ale to za mało. To nigdy nie wystarczy. Nie ruszyła dalej. Kochała go tak cholernie bardzo, że się rozpadła i nigdy się nie pozbierała. To ciążyło mi, mała, dopóki Tack nie zauważył i nie omówiliśmy tego. Sprawił, że zrozumiałem, że nie ja wierciłem naboje w naszego brata i nie ja ujadałem do niewłaściwych ludzi, narażając go na niebezpieczeństwo. Wykonywałem swoją pracę, wykonując polecenia, które mi wydał. Powiedział mi, że ma taką samą odpowiedzialność, bo wydał rozkazy, które doprowadziły do zabicia Blacka. Ale najważniejsze dla nas obu było to, że nie zrobiliśmy tego. Zrobiłaś to, co uważałaś za słuszne, Lanie. Ale nigdy nie dźgnęłaś swojej dziewczyny nożem. Musisz odpuścić to gówno.”

„Przestaniesz teraz mówić?” - zapytałam cichym, słabym głosem.

Logicznie rozumiałam, co mówił, ale z jakiegoś złego powodu ten potwór we mnie żywił się poczuciem winy i wymykał się spod kontroli.

Wiedziałam, że Hop to zauważył, kiedy odpowiedział - „Zrobię to, ale uczciwie cię ostrzegam, miałaś czas. Ten czas się kończy. W pewnym sensie coś dla mnie znaczysz, więc jako mężczyzna chcę, żeby świat o tym wiedział. Jestem dumny, że jesteś na moim ramieniu i w moim łóżku, i chcę się tym podzielić z moją rodziną. Nie zabieraj mi tego.”

Wpatrywałam się w jego oczy, gdy potwór uchodził we mnie.

Puf!

Potem schowałam brodę i wsadziłam czoło w jego klatkę piersiową.

O Boże.

Byłam zakochana.

Boże. Zakochałam się w Hopperze Kincaid.

„Odnajdziesz to w sobie, żeby pomóc mi zabić tego potwora?” - zapytał, obejmując mnie ramionami.

Nie, prawdopodobnie nie.

Po prostu wiedziałam, że Hop miał w sobie to, żeby to zrobić.

Mimo to odpowiedziałam - „Tak, Hop. Ale daj mi jeszcze kilka dni. Okej?”

„Masz to, mała.”

Masz to, mała.

Miałam to.

Kocham cię - pomyślałam, ale słowa ze mnie nie wyszły.

Zamiast tego owinęłam ramiona wokół niego i trzymałam mocno.

„Co robimy na kolację?” - zapytał.

Zamknęłam oczy i trzymałam mocniej.

On na to pozwalał.

Tak bardzo go kochałam.

Otworzyłam oczy i opuściłam głowę do tyłu - „Na wynos?”

„Dla mnie może być.”

Posłałam mu drżący uśmiech.

Jego uśmiech w odpowiedzi nie był drżący.

„Hop?”

„Tutaj, lady.”

„Znajdź to w sobie, aby dać szansę Shy i Tab.”

„Już namówiłaś mnie do tego wniosku, mała.”

Tak. Byłam zakochana w Hopperze Kincaid.

„Dobrze” - szepnęłam.

„Chińszczyzna, pizza czy meksykańskie?” - zapytał.

„Ty wybierz.”

„Meksykańskie” - zdecydował.

„Idealne” - zgodziłam się.

Opuścił usta i otarł je o moje, a jego wąsy mnie połaskotały.

Potem puścił mnie i poszedł do lodówki po piwo.

Patrzyłam na niego, myśląc o tym, że jest twardzielem w wyblakłych dżinsach, wyblakłym czarnym henleyu i poobijanych motocyklowych butach. Potrzebował ostrzyżenia i golenia. Zbyt często używał wulgaryzmów. A w jego życiu były mroczne rzeczy, przed którymi musiał mnie chronić.

Ale tak.

Wszystko to było idealne.

Absolutnie.

 


 

6 komentarzy:

  1. Ta scena w części o Tabby była okropna. Ból i rozpacz tamtej dwójki, straszne. Doceniam to, że Lanie dostrzegła piękno w tym co łączy młodych. Dziękuję ❤️

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziękuję...cieszę się że wróciłeś

    OdpowiedzUsuń
  3. Mino przeszkód które wystapiły dziękuję za rozdział i czekam na kolejny :)
    No nareszcie zrozumiała że kocha Hopa. Teraz tylko czekac na ujawnienie związku wśród znajomych.

    OdpowiedzUsuń