ROZDZIAŁ
13
Idealne
Tydzień i dwa dni później…
Włożyłam
głowę do lodówki, zastanawiając się, co będziemy jeść na kolację, i pomyślałam,
że może powinniśmy zamówić jedzenie na wynos, kiedy usłyszałam, jak otwierają
się rozsuwane szklane drzwi.
„Hej,
kochanie, chcesz piwo?” - zapytałam, gdy usłyszałam, jak drzwi się zamykają.
„Burbon”
- odpowiedział Hop.
Wyciągnęłam
głowę z lodówki i odwróciłam się do niego, żeby zobaczyć, że ma twarz jak chmura
gradowa. Otworzył też szafkę nad barkiem, w której trzymałam mocny alkohol.
„Wszystko
w porządku?” - zapytałam, przenosząc się do wyspy.
Hop
odkorkował Jacka Danielsa, a następnie pociągnął zdrowy łyk prosto z butelki.
Zanotowałam
sobie w pamięci, żeby kupić drugi dla towarzystwa, a ten zostawić Hop’owi.
Opuścił
butelkę i spojrzał mi w oczy - „Złap to gówno, Shy pieprzy Tabby”.
Otworzyłam
usta, serce mi nabrzmiało, a wyraz jego twarzy był jedyną rzeczą, która
powstrzymywała mnie przed zrobieniem dziewczęcego skoku w powietrzu, z rękami
nad głową i krzykiem: „Hurra!”
Tabitha
Allen była jedyną córką Tacka. Miała dwadzieścia kilka lat, ale kiedy była
nastolatką, była zakochana w Shy’u.
Nie
miałam pojęcia, dlaczego Hop wyglądał, jakby chciał kogoś zabić, ale może nie
wiedział, że Tab bardzo się podkochiwała w Shy. Niezależnie od tego pomyślałam,
że to było fajne. Oznaczało to, że leczyła się ze swojej straty. Pogrążyła się
tak głęboko w swoim smutku, że wszyscy przez chwilę baliśmy się, że w nim
utonie. Ale wróciła do dawnej siebie.
Zastanawiałam
się, czy Shy ma z tym coś wspólnego i miałam nadzieję, że tak.
„Uch,
czy to Shy jest tym, kogo chcesz zabić, a jeśli tak, to dlaczego?” - zapytałam,
a Hop tylko się na mnie skrzywił, więc dałam mu inną opcję - „A może po prostu
jesteś wkurzony na świat, ponieważ miałeś zły dzień?”
„Usłyszałaś
mnie?” - zapytał.
„Tak,
powiedziałeś, że Shy i Tabby są się razem.”
„Shy
jest Shy, mała. To znaczy, że ją pieprzy.”
„Cóż,
tak, przekroczył wiek przyzwolenia, a Shy jest Shy. Jest gorący i może to
dobrze, że ona trochę dostanie.”
„Od
brata?” - splunął z obrzydzeniem.
Postanowiłam
spróbować milczeć przez chwilę, aby zobaczyć, czy podzieli się więcej, żebym
wiedziała, o co chodzi.
To
nie zadziałało, gdy Hop przestał mówić i wychylił więcej Jacka.
Kiedy
ponownie upuścił butelkę, powiedziałam mu - „Hop, to jeden z tych momentów, w
których musisz pamiętać, że twoja starsza pani jest raczkującą starszą panią i
musisz wyjaśnić.”
„Jest
córką Tacka” - przypomniał mi coś, co wiedziałam.
Skinęłam
głową.
„Niedostępne,
mała” - oświadczył.
„Dobrze…”
„I
on o tym wie.”
Podeszłam
do niego, podeszłam bliżej i podniosłam rękę, aby położyć ją na jego klatce
piersiowej, zanim powiedziałam - „Serce czasami nie dba o granice.”
Coś
w jego oczach się zmieniło i znałam go na tyle dobrze, by wiedzieć, że ta
zmiana nie wróżyła mi dobrze.
Ta
wiedza została potwierdzona, gdy stwierdził - „Byli w tym przez jakiś czas,
lepiej to ukrywają niż ty i ja, a do twojej informacji, Shy o nas wie. Wiedziałaś
już o High’u, Hount był w kuchni, kiedy się przychodziliśmy, a Hount ma wielką
pieprzoną gębę, więc Boz, Tug, Brick, Dog, Snapper i Bat też wiedzą.”
O
jej.
„A
Wielki Petey wziął mnie na bok i doradził” - ciągnął Hop - „Nikt mu nie plotkował,
ale staruszek nie ma nic do roboty poza kręceniem się i obserwacją. Niewiele mu
umyka.”
„Kogo
to minęło?” - zapytałam, nie mając dobrego przeczucia.
„Arlo, Roscoe, Speck… i Tack.”
On
miał rację. Po prostu nie miałem ochoty przyjąć jego punktu widzenia, więc
zmieniłam temat - „Skończyłeś łykać Bourbon? Chcesz piwo?”
Uniósł
rękę, żeby zawinąć ją wokół mojej szyi.
„Mała,
Shy i Tab trzymali to gówno z dala od Tacka, a on jest naprawdę cholernie
wkurzony. Ma powód i przyznaję, że to co robimy jest inne, ale niewiele. Tab
jest jego córką. Shy wie lepiej, ale kłamali. Ukrywali się. Tack chce go
wyrzucić.”
Moje
płuca ścisnęły - „Poważnie?”
„Mówi,
że ją kocha, ale to jest Shy, a ona jest pieprzoną Tabby.”
Wpatrywałam
się w niego, moje płuca rozluźniły się, a serce puchło.
„Mówi,
że ją kocha?
„Kochanie,
to nie jest Kopciuszek i książę z bajki.”
„Tak,
jest.”
Zamrugał,
zanim zapytał - „Co takiego?”
„Kiedyś
bardzo się w nim podkochiwała.”
„Lanie…”
Przerwałam
mu - „Dziewczyna, Hop, każda dziewczyna, która podkochuje się w takim chłopaku,
cóż… nie jesteś dziewczyną, i dzięki Bogu, że nie jesteś. Mimo to oznacza to,
że nigdy się nie dowiesz. Mieć taką obsesję, a potem ten chłopiec zakocha się w
tobie, Hop, to spełnienie marzeń. Tabby tak wiele straciła, kochanie, zasługuje
na spełnienie marzenia.”
Jego
szczęka zacisnęła się i spojrzał w bok, co było czymś innym, co nie dawało mi
dobrego samopoczucia.
„Co?”
- zapytałam.
Spojrzał
na mnie.
„Mieliśmy
dzisiaj ostateczną rozgrywkę lub raczej Shy miał z Tackiem, a Klub poparł
Tacka. Tabby wdarła się do środka i zmieniło się to z naprawdę cholernie złego
w kataklizm. Shy powiedział, że jest gotów zrezygnować dla niej.”
Zrezygnować
z naszywki?
To
było szalone. Żaden brat nie zrezygnowałby z własnej woli.
Chyba
że był naprawdę zakochany.
„O
mój Boże” - wyszeptałam.
„Tak”
- powiedział Hop - „To wstrząsnęło naszym gównem, jak każda deklaracja
porzucenia bractwa. Potem weszła jej mama i odeszłaś, lady, więc nigdy jej nie
spotkałaś, ale Naomi, była Tacka, jest poważną suką. Zrobiła sztukę z bycia taką,
a jej arcydzieła rozbijały jaja Tacka i wydzierały Tab, aż poczuła się jak zero.”
Wiedziałam
to. Słyszałam o Naomi od Ty-Ty. Z tego, co słyszałam, Hop się nie mylił. Była naprawdę
poważną suką.
Hop
ciągnął dalej - „Większość chłopców wie, że Naomi wychodziła do Tacka i Tabby z
równym jadem, więc nie jest naszą ulubioną osobą, tak bardzo, że została
ostrzeżona przed Chaosem. Ale Shy, przysięgam na Chrystusa, ta kobieta weszła i
myśleliśmy, że Shy oderwie jej głowę. Bez wahania, wyciągnął ją za drzwi i stanął
na wprost jej, tak szorstko, że suka nie powiedziała ani słowa, a Naomi ma
arsenał słów i używa ich jako broni. Ani pisnęła. Wsiadła do samochodu i
pojechała. Wiedziałem, że Shy był dobrym bratem, poza tym gównem z Tab, więcej jest
wart niż waży: jest mądry, nie boi się, dlatego poparłem go w rekrutacji, ale
nie miałem pojęcia, że ma to w sobie.”
Uśmiechnęłam
się - „Miłość sprawia, że możesz robić wiele rzeczy, o których nie myślałbyś,
że masz w sobie.”
Jego
palce wbiły się w moją skórę, gdy jego oczy stały się intensywne. Zdałam sobie
sprawę z tego, co powiedziałam i poczułam, że mój uśmiech znika.
„Mała”
- mruknął.
Naprawdę
nie chcąc o tym mówić, szybko zmieniłam temat - „Myślę, że to wszystko brzmi
dobrze, Hopper. Wiem, że to szok. Wszyscy znacie Tabby, odkąd była małą
dziewczynką, więc zajmie ci trochę czasu, zanim przyzwyczaisz się do tego, że
nie jest już małą dziewczynką. Ale nic, co powiedziałeś, nie jest złe.
Wszystko, co powiedziałeś, kochanie, jeśli słuchasz swoich słów, też nie jest
dobre. Jest wspaniałe. Chętnie
zrezygnuje z naszywki, zajmuje się mamą. To jest piękne.”
„Przegapiłaś
co chciałem powiedzieć” - powiedział łagodnie.
„Wiem”
- szepnęłam.
Wciągnął
powietrze przez nos.
Potem
stwierdził - „Ta scena, kiedy widziałem, jak ten potwór wdziera się w ciebie, lady,
musisz wiedzieć, że nie chcę cię tam zabierać, ale to gówno trwa zbyt długo.”
O
nie.
To
się nie działo. Nie teraz. Może za tydzień. Albo trzy. Albo sto pięćdziesiąt.
„Nie
jestem gotowa” - stwierdziłam pospiesznie.
„To
moje zadanie, żeby cię przygotować.”
Zacisnęłam
zęby i odwróciłam wzrok.
„Lanie,
mała, spójrz na mnie.”
Odwróciłam
się, a on zbliżył twarz.
„Musisz
porozmawiać z Tyrą i to nie o nas.”
To
uczucie nabrzmiewało we mnie, rosnąc, przejmując kontrolę - „Hop...”
„Ona
cię nie obwinia.”
„Proszę
przestać mówić.”
Zamknął
usta. Potem przesunął się, żeby postawić butelkę Burbona na blacie i wrócił do
mnie unosząc drugą rękę, żeby owinąć ją wokół mojej szyi, a jego twarz znów się
zbliżyła.
„Trzymaj
się, trzymaj na dystans, kontroluj to tak, jak trzeba, lady, ale zrób to
wszystko, wpuszczając to…” - zaczął i nie pomyślałam, żeby to był dobry
początek, więc przygotowałam się.
Dobrze
zrobiłam.
„Nigdy
nie zostałem postrzelony. Nigdy nie widziałem, jak umiera ktoś, kogo kocham.
Ale dźwigałem ciężar poczucia, że spieprzyłem i ktoś został z tego powodu zraniony.”
„Hop…”
- spróbowałam.
„Posłuchaj,
lady” - szepnął.
Zamykam
usta.
Hop
ciągnął dalej.
„Black
został zlikwidowany, ponieważ moje dziewczyny mówiły. Zmagałem się z tym przez
długi czas. Zostawił dwóch chłopców i starszą panią, Klub się nimi opiekuje,
ale to za mało. To nigdy nie wystarczy. Nie ruszyła dalej. Kochała go tak cholernie
bardzo, że się rozpadła i nigdy się nie pozbierała. To ciążyło mi, mała, dopóki
Tack nie zauważył i nie omówiliśmy tego. Sprawił, że zrozumiałem, że nie ja wierciłem
naboje w naszego brata i nie ja ujadałem do niewłaściwych ludzi, narażając go
na niebezpieczeństwo. Wykonywałem swoją pracę, wykonując polecenia, które mi
wydał. Powiedział mi, że ma taką samą odpowiedzialność, bo wydał rozkazy, które
doprowadziły do zabicia Blacka. Ale najważniejsze dla nas obu było to, że nie
zrobiliśmy tego. Zrobiłaś to, co uważałaś za słuszne, Lanie. Ale nigdy nie
dźgnęłaś swojej dziewczyny nożem. Musisz odpuścić to gówno.”
„Przestaniesz
teraz mówić?” - zapytałam cichym, słabym głosem.
Logicznie
rozumiałam, co mówił, ale z jakiegoś złego powodu ten potwór we mnie żywił się
poczuciem winy i wymykał się spod kontroli.
Wiedziałam,
że Hop to zauważył, kiedy odpowiedział - „Zrobię to, ale uczciwie cię
ostrzegam, miałaś czas. Ten czas się kończy. W pewnym sensie coś dla mnie
znaczysz, więc jako mężczyzna chcę, żeby świat o tym wiedział. Jestem dumny, że
jesteś na moim ramieniu i w moim łóżku, i chcę się tym podzielić z moją
rodziną. Nie zabieraj mi tego.”
Wpatrywałam
się w jego oczy, gdy potwór uchodził we mnie.
Puf!
Potem
schowałam brodę i wsadziłam czoło w jego klatkę piersiową.
O
Boże.
Byłam
zakochana.
Boże.
Zakochałam się w Hopperze Kincaid.
„Odnajdziesz
to w sobie, żeby pomóc mi zabić tego potwora?” - zapytał, obejmując mnie
ramionami.
Nie,
prawdopodobnie nie.
Po
prostu wiedziałam, że Hop miał w sobie to, żeby to zrobić.
Mimo
to odpowiedziałam - „Tak, Hop. Ale daj mi jeszcze kilka dni. Okej?”
„Masz
to, mała.”
Masz to, mała.
Miałam
to.
Kocham cię -
pomyślałam, ale słowa ze mnie nie wyszły.
Zamiast
tego owinęłam ramiona wokół niego i trzymałam mocno.
„Co
robimy na kolację?” - zapytał.
Zamknęłam
oczy i trzymałam mocniej.
On
na to pozwalał.
Tak
bardzo go kochałam.
Otworzyłam
oczy i opuściłam głowę do tyłu - „Na wynos?”
„Dla
mnie może być.”
Posłałam
mu drżący uśmiech.
Jego
uśmiech w odpowiedzi nie był drżący.
„Hop?”
„Tutaj,
lady.”
„Znajdź
to w sobie, aby dać szansę Shy i Tab.”
„Już
namówiłaś mnie do tego wniosku, mała.”
Tak.
Byłam zakochana w Hopperze Kincaid.
„Dobrze”
- szepnęłam.
„Chińszczyzna,
pizza czy meksykańskie?” - zapytał.
„Ty
wybierz.”
„Meksykańskie”
- zdecydował.
„Idealne”
- zgodziłam się.
Opuścił
usta i otarł je o moje, a jego wąsy mnie połaskotały.
Potem
puścił mnie i poszedł do lodówki po piwo.
Patrzyłam
na niego, myśląc o tym, że jest twardzielem w wyblakłych dżinsach, wyblakłym
czarnym henleyu i poobijanych motocyklowych butach. Potrzebował ostrzyżenia i
golenia. Zbyt często używał wulgaryzmów. A w jego życiu były mroczne rzeczy,
przed którymi musiał mnie chronić.
Ale
tak.
Wszystko
to było idealne.
Absolutnie.
Ta scena w części o Tabby była okropna. Ból i rozpacz tamtej dwójki, straszne. Doceniam to, że Lanie dostrzegła piękno w tym co łączy młodych. Dziękuję ❤️
OdpowiedzUsuńDziękuję...cieszę się że wróciłeś
OdpowiedzUsuńDziękuję ❤️❤️
OdpowiedzUsuńDziękuję
OdpowiedzUsuńMino przeszkód które wystapiły dziękuję za rozdział i czekam na kolejny :)
OdpowiedzUsuńNo nareszcie zrozumiała że kocha Hopa. Teraz tylko czekac na ujawnienie związku wśród znajomych.
Dziękuje.
OdpowiedzUsuń