ROZDZIAŁ
16
Najlepsze
Dwa tygodnie i trzy dni później…
Byłam
na pieczeni wieprzowej w Chaosie, świrując.
Hop
jeszcze się nie pokazała, a im dłużej tam byłam, tym dłużej zabiegałam o
wpadnięcie na niego.
Nie
dzwoniłam, nie pisałam ani nie spędzałam czasu w Chaosie po drugą szansę na
drugą szansę z Hop’em. Finał Hop’a był ostateczny.
Ból
był ogromny. Nie mogłam tego zrobić, nie ponownie.
Musiałam
to odpuścić. Spróbować znaleźć sposób na przetrwanie. Nie zadawać sobie więcej
bólu, bo nie byłam na tyle silna, by go znieść.
Musiałam
iść dalej.
Nienawidziłam
tego.
Tak
bardzo za nim tęskniłam, że ból był stały. Zasypiałam z tym. Budziłam się w
środku nocy, czując go. Przetrwałam cały dzień cierpiąc z tego powodu.
Ale
musiałam mieć nadzieję, że to się wypali. Pewnego dnia.
I
może tak. Za jakieś pięćdziesiąt lat.
Nie
powiedziałam Tyrze o tym, co wydarzyło się między mną a Hop’em. Jeszcze nie.
Nie
zwlekałam.
Przygotowywaliśmy
się w pracy do kilku trwających kampanii, więc byłam szalenie zajęta. I
znalazłam krótkoterminową psychoterapeutkę, którą polubiłam, więc zaczęłam się
z nią spotykać.
To,
co zaskakujące, działało i to działało od pierwszej wizyty. To znaczy, przed
rozmową z Tyrą i pójściem do terapeutki, nie śniłam każdej nocy o Kansas City,
ale przychodziło to często. Nie miałam tego ani razu od czasu rozmowy z Tyrą.
Więc
to było dobre.
Nadal
nie spałam dobrze, ale powodem nie byli Elliott i Kansas City.
Powodem
było to, że Hop nie leżał obok mnie, a ja pragnęłam, żeby był blisko.
Ale,
jak powiedział Hop, skończyliśmy.
Tyra
również dała mi inne myśli, bo poprosiła żonę Mitcha, Marę, aby nakłoniła go do
podania temu facetowi mojego numeru, a on zadzwonił cztery razy.
Miał
na imię Jed. Miał niewiarygodnie atrakcyjny głos i w czasach, gdy byłam starą
Lanie, skoczyłabym na spotkanie z nim na kawę i, gdyby jego twarz lub osobowość
dorównywały pięknu jego głosu, miałabym nadzieję, że skoczyłby na mnie (i nie
skończył na byciu palantem).
Niestety,
byłam zakochana w innym mężczyźnie i czułam się okropnie, skoro zachowywałam
pozory z Jedem. Absolutnie nie miałam zamiaru iść z tym dalej, ale musiałam to
zrobić dla Tyry.
Miałam
wrażenie, że Jed wiedział, że nie jestem w to zaangażowana po dwóch minutach
pierwszej rozmowy, kiedy rozmowy o poznaniu, które mogłyby prowadzić do kawy,
randki, a może seksu, zamieniły się w dyskusje na temat poznania się, a to
doprowadziłoby do poznania siebie.
Innymi
słowy, nie tylko miał piękny głos, ale też wydawał się miłym facetem, który
dawał mi to, czego potrzebowałam, aby uszczęśliwić moją przyjaciółkę, nie
wywierając na mnie żadnej presji ani nie odtrącając mnie, kiedy całkowicie mógł
to zrobić. Po prostu tego nie zrobił. Nie wiedziałam dlaczego. Po prostu
wiedziałam dzięki temu, że jest miłym facetem.
Jakby
tego było mało, spędzałam sporo czasu liżąc rany, które sama sobie zadałam,
mając i tracąc Hop’a.
Nie
było więc czasu, żeby usiąść z Tyrą i opowiedzieć jej o Hop’ie.
Dlatego,
kiedy Ty-Ty zadzwoniła, by powiedzieć mi, że jest pieczeń wieprzowa, poprosiła,
żebym przyszła, a ja się sprzeciwiłam, bo jeszcze jej nie powiedziałam, a wiedziałam,
jak bardzo ją martwiłam i wiedziałam, że chciała, żebym żyła moim życiem, kiedy
nalegała, żebym poszła, nie miałam wymówki, żeby tego nie robić.
Więc
byłam tutaj.
Chociaż
powiedziałam jej, że nie mogę zostać długo.
Moja
wymówka na ucieczkę. Poszłam, ale zamierzałam odejść, jak tylko będzie to
właściwe.
Jeszcze
nie nadszedł czas, abyśmy Hop i ja przeszli poza to, kim byliśmy i stali się
dalekimi znajomymi, którzy od czasu do czasu musieli dzielić swoją przestrzeń.
Biorąc
pod uwagę, ile razy w ciągu ostatnich kilku tygodni przestawiałam się na wino i
Boba Segera, torturując się i ledwo powstrzymując ból, wiedziałam, że zajmie to
około siedemdziesięciu pięciu lat.
Dobrą
rzeczą w pieczeni wieprzowej było to, że po raz pierwszy zobaczyłam Tabby i
Shy’a razem i poznałam przystojnego, bardzo miłego brata Shy’a, Landona. Tab i
Shy byli razem słodcy i ktoś musiałby być ślepy, żeby nie zobaczyć, że są do
szaleństwa zakochani i szczęśliwi.
Byłam
zachwycona z jej powodu. Była taka młoda i spokojna, a jej droga do miłości
była bardziej wyboista niż większości kobiet, które miały w swoim życiu jej dziesięciolecia.
Ale
była Tabby. Była dobrym dzieckiem, które wyrosło na uroczą kobietę, zabawną i
słodką. Zasłużyła na to.
A
widząc ją szczęśliwą z Shy’em, stwierdziłam, że warto było przyjść na pieczeń wieprzową
i być może zobaczyć Hop’a z tymi ropiejącymi ranami, które próbowałam bezskutecznie
znieczulać pracą, winem i stylizacjami Silver Bullet Band, które dalej je
otwierały, rozprzestrzeniając ból, szarpiąc moje serce.
Więc
nadszedł czas. Wypiłam kilka piw, zjadłam kanapkę z szarpaną wieprzowiną, porozmawiałam
z Tyrą, Tackiem, Sheilą, Brick’iem, Wielkim Pete’em; zobaczyłam ich i mnie
widziano.
A
Hop się nie pokazał.
Więc
teraz nadszedł czas, aby odejść.
Szłam
przez dziedziniec Ride, unikając ludzi i omijając wielkie bębny wypełnione
ogniem, kiedy poczułam, jak zaciska się na moim ramieniu chwyt przypominający
imadło.
Wydałam
cichy okrzyk z zaskoczenia, a moja głowa obróciła się, gdy moje ciało zaczęło
się poruszać bez mojej woli.
Hop
trzymał mnie i, jeśli jego profil był jakąś wskazówką, był wściekły.
To
nie było dobre.
„Hopper,
puść” - syknęłam, walcząc i przegrywając, gdy szarpnął mnie na obrzeża imprezy
w kierunku warsztatu.
„Zamknij
to” - warknął.
„Pozwól
mi odejść!” - warknęłam.
Puścił
mnie po tym, jak zmusił mnie do wejścia w kąt za betonowymi schodami, które
prowadziły do biura Tyry, a następnie przyszpilił mnie tam swoim ciałem.
Nie
mając dostępnej drogi ucieczki, spojrzałam na niego - „Oszalałeś?”
„Rozmawiasz
z tym facetem” - warknął.
O
jej.
Powinnam
była wiedzieć, że to się stanie. Utrzymanie czegoś w rodzinach było prawie
niemożliwe.
A
Chaos był rodziną.
Cholera.
„Hop…”
„Zdrapałaś
mnie, a za kilka tygodni mnie zastępujesz?” - odgryzł się i poczułam, że moje
oczy się rozszerzają.
„Nie!”
- przycięłam - „Po pierwsze nie zdrapałam
cię, a po drugie to kilka telefonów, nic więcej. Nawet go nie spotkałam! I
nic więcej nie będzie. Robię to tylko po to, żeby Ty-Ty była szczęśliwa.”
Ruszył
do przodu, co było cudem, ponieważ już byłam wciśnięta w pustaki, które
tworzyły warsztat, a on nie miał zbyt wiele miejsca do poruszania się.
„Odsuń
się” - zażądałam.
„Nie
ma mowy” - odpowiedział.
Z
nim tak blisko, z tym korzennym zapachem w nozdrzach, z jego kozacką
wspaniałością, którą widziałam, straciłam opanowanie.
„Boże,
Hop! Odejdź! To nic wielkiego, a nawet gdyby tak było, to nie byłaby twoja
sprawa.”
On
też stracił opanowanie. Wiedziałam to, kiedy przycisnął się jeszcze bliżej,
zmienił temat i warknął - „Nie mogę spać. Nie bywam głodny. Nie mogę się
skoncentrować. Jeśli nie skupiam uwagi, mój umysł wędruje do ciebie.” - jego
twarz zbliżyła się, gdy zaczęłam hiperwentylować na jego słowa - „Próbowałem
dać ci to, czego potrzebowałaś, trzymać się z daleka, pozwolić ci żyć twoim
popieprzonym życiem, ale nie mogę. Czuję twój smak w ustach, lady. Widzę cię w
moich snach.”
O
Boże.
Zabijał
mnie.
Nie
mogłam tego znieść, dlatego szepnęłam - „Przestań.”
„Nie”
- odpowiedział.
„Zadajemy
sobie nawzajem ból” - przypomniałam mu.
„Rozumiem”
- odpowiedział - „Rozumiem, że zakopujesz dobro, które mamy, które jest o wiele
większe niż zło, by uchronić się przed stratą, widząc, że straciłaś wszystko,
co miałaś, co miało znaczenie, poczynając od mamy i taty.”
Dlaczego
musiał być taki mądry?
„Nie
stracisz mnie” - obiecał.
„Nie
możesz tego obiecać” - warknęłam.
„Tak,
kurwa, mogę” - odpalił.
„W
życie się zdarzają różne rzeczy, Hop” - powiedziałam mu.
„Nie
zdarzą się, jeśli go nie przeżyjesz” - odparł.
Widzicie?
Mądrala!
Uch!
„Cóż,
to się nie stanie” - oświadczyłam.
„Kurwa,
tak, stanie się. Skończyłem z tym gównem. Mijają tygodnie, a nie mam w głowie nic
oprócz ciebie. Tygodnie, jak kładę się do łóżka sam, kiedy ty jesteś pierdolone
dwadzieścia minut jazdy ode mnie. Kiedy usłyszałem, że rozmawiałaś z tym
pieprzonym facetem, straciłem opanowanie. Jadłem gówno, robiłem gówno, którego
nienawidziłem, robiłem znaki na mojej cholernej duszy, by walczyć o życie,
którego pragnąłem. Będąc tym mężczyzną, myślisz, że pozwolę pierwszej kobiecie
w moim życiu, która sprawia, że jestem szczęśliwy, prześlizgnąć się przez moje
palce?”
Och.
To
było piękne. Bez względu na to, jak bardzo się bałam, nie mogłam zaprzeczyć
pięknu tego, co powiedział.
„Nie
pozwolę” - stwierdził.
„Hopper…”
Nie
wydobyłam więcej, ponieważ Hop wziął mnie w ramiona i pocałował. Był to głodny,
a nawet zdesperowany pocałunek.
I
wspaniały.
Mimo
to walczyłam z nim, odpychając jego ramiona.
Trwało
to około pięciu sekund, zanim przeniknął do mnie jego smak, dotyk, zapach i
dotarło do mnie, że dostaję swoją działkę. Uderzyło mnie, że przechodziłam głód
odstawienny, a ten ból, który nosiłam ze sobą, powodował we mnie pragnienie
przez prawie miesiąc. Uderzyło mnie wszystko czego potrzebowałam, aby osiągnąć
ten niewiarygodny poziom, który bije wszystko na głowę w czystym pięknie, kiedy
on trzymał mnie w swoich ramionach.
Zsunęłam
ręce z jego barków, otoczyłam go ramionami i odwzajemniłam pocałunek.
Kiedy
to zrobiłam, Hop warknął mi do gardła, a ten dźwięk przeszył mnie, wybuchając w
czystej dobroci między moimi nogami. Pochylił się bardziej do mnie, skręcając
mnie, i pogłębił pocałunek.
Ekstaza.
Odsunęłam
się, płynąc w błogości, kiedy oderwał swoje usta od moich, cofnął się, pozwolił
mi się odsunąć, ale zacisnął palce w mocnym uścisku wokół mojej dłoni i zaczął
iść, ciągnąc mnie za sobą. W butach na wysokim obcasie pognałam za nim. Trzymał
nas w cieniu otaczającym hulankę. Dotarliśmy do Kompleksu, a on dalej nie
marnował czasu, ciągnąc mnie do tylnego korytarza i do swojego pokoju.
Zamknął
i zaryglował drzwi, gdy rzuciłam torebkę na podłogę i zerwałam szal. Potem
zwrócił się do mnie.
Popychał
mnie tyłem do łóżka, gdy jego ręce powędrowały do mojego swetra, podciągnął go
i już go nie było.
Jego
usta uderzyły w moje, a sekundę później moje plecy uderzyły w łóżko.
Całowaliśmy
się głęboko i mokro, kiedy pociągnęłam za jego kurtkę, aby zsunąć ją w dół jego
ramion. Hop przerwał pocałunek, by wygiąć się w łuk, zerwał ją, a potem
ściągnął czarną koszulkę termalną.
Tak!
Moje
dłonie powędrowały na jego klatkę piersiową, moje palce zacisnęły się, paznokcie
szorowały w dół, jeden przeczesywał gęstsze włosy wzdłuż linii po środku jego
brzucha.
Warknął,
wziął moje usta w kolejny pocałunek, gdy szarpnął miseczkę stanika, a jego
kciuk i palec wskazujący znalazły się w środku.
Jęknęłam
w jego usta. Hop wcisnął biodrami swoje twarde w moje miękkie. Nie mogłam
dłużej czekać.
Oderwałam
usta - „Teraz Hop, kochanie. Teraz cię potrzebuję” - błagałam.
„Masz
mnie, lady” - odparł grubym głosem, przesuwając dłoń z mojej piersi na
sprzączkę paska.
Szarpnęłam
i pociągnęłam za jego. To samo on zrobił z moim. Ręce mi trzęsły się z
potrzeby, więc on szybciej wykonał swoje zadanie, a ja straciłam kontrolę nad
jego dżinsami, kiedy ściągnął moje w dół.
„Kurwa.
Twoje buty” - mruknął - „Jak mam pozbyć się tych skurwysynów?”
„Zamek
z boku” - wydyszałam, ściągając majtki. Zdjął moje buty, a potem palce zacisnął
na moich majtkach i już ich nie było.
„Połóż
się. Otwórz” - rozkazał.
Zrobiłam,
o co prosił. Hop mnie nakrył, potem wszedł we mnie.
Nawet
gdy moje plecy wygięły się w łuk, objęłam go wszystkimi kończynami.
O,
tak. Boże, tak.
To
było to, czego potrzebowałam. Nie mogłabym bez tego żyć. Nie mogłam pokonać
tego nałogu. Nawet nie chciałam.
„Piękno,
kurwa, tęskniłem za tym, jak pięknie cię czuć” - mruknął Hop, waląc mocno i
głęboko.
„Tak,
ale piękno to ty” - sapnęłam, podnosząc głowę, wtulając twarz w jego szyję.
„Odchyl
się, mała. Wiesz, że lubię mieć twoje oczy.”
Wiedziałam
o tym.
Odchyliłam
głowę do tyłu.
Hop
pchnął szybko i mocno, unosząc rękę, by obramować moją twarz, jego kciuk
przycisnął do moich ust, ciągnąc za dolną wargę, biorąc w posiadanie to, co już
posiadał.
Włóczyłam
po jego skórze rękami, wbijając w nią paznokcie, zaciskając nogi wokół jego
bioder, biorąc na swój sposób w posiadanie to, co było moje.
Wszystko
moje.
Nagle
to, co mi dawał między nogami, zaczęło mnie przytłaczać.
„Hop”
- wydyszałam.
„Tak,
mała, czuję to” - burknął.
„Hop!”
- zapłakałam.
„Kurwa,
taka piękna” - jęknął i to mnie uderzyło. Doszłam do szczytu, moja głowa
cofnęła się, moje ciało wygięło się w niego, moje ręce i nogi drżały wokół niego,
gdy usłyszałam, jak warczy - „Tak, tak cholernie piękna.”
Potem
miałam jego usta na moich i pomruki jego orgazmu schodziły mi do gardła.
Miał
rację.
Tak
cholernie piękne.
Wiedziałam,
że opuścił go punkt kulminacyjny, gdy jego język przesunął się po moich ustach,
a następnie jego usta osunęły się w dół do mojej szczęki, by zatrzymać się na
mojej szyi i tam pracować.
Odwróciłam
głowę i szepnęłam mu do ucha - „Masz rację. Cholernie się boję, że zaryzykuję
odczucie pełni tego, jak bardzo cię kocham.”
Jego
usta przestały pracować, jego ciało znieruchomiało, z wyjątkiem jego bioder
przyciskających się do moich.
Potem
podniósł głowę i poczułam na sobie jego wzrok w ciemności, ale nie powiedział
ani słowa.
Więc
ja to zrobiłam.
„Nigdy
nie kochałam nikogo tak, jak kocham ciebie.”
„Pieprz
mnie” - wymamrotał szorstkim głosem i to nie dlatego, że właśnie doszedł.
„Moja
mama tak kochała mojego tatę. Podjęła to ryzyko. I przeżyła całe życie, płacąc
za tę decyzję.”
„Mała.”
„Boję
się, Hop; Od jedenastego roku życia i zrozumiałam to. I wszystko, co wydarzyło
się z mężczyznami przez całe moje życie, kończąc się tym, co wydarzyło się w
Kansas City, udowadniało, że miałam rację.”
„Kurwa,
mała” - jęknął, opuszczając głowę tak, że jego czoło spoczęło na moim.
„Odepchnęłam
cię. Miotałam tobą. Budowałam mury i trzymałam się głupich wymówek, żeby nas
rozdzielić, bo się bałam” - przyznałam, a on pochylił głowę, jego usta musnęły
moje, a potem delikatnie wysunął się ze mnie.
Przeturlał
się, zabierając mnie ze sobą, podnosząc nas na łóżku i usiadł opierając się plecami
ze mną w ramionach.
Przycisnęłam
się bliżej. Owijając ramię wokół jego torsu, oparłam policzek na jego klatce
piersiowej.
„Nie
chciałam tylko jednej nocy” - podzieliłam się.
„Wiem”
- powiedział cicho.
„Obserwowałam
cię od lat.”
„Wiem,
mała.”
„Byłam
gotowa ponownie podjąć ryzyko. Po prostu nie byłam gotowa się do tego przyznać,
aż do tej pory, na zewnątrz, kiedy powiedziałeś to, co powiedziałeś, co było
dokładnie tym, przez co ja przechodziłam, a potem mnie pocałowałeś i
wiedziałam, że nie mogę bez ciebie żyć. Ale wszystko, co wydarzyło się
wcześniej… przepuściłam cię przez piekło.”
„Lanie…”
Mocno
zamknęłam oczy, a potem je otworzyłam - „Przepraszam, że cię przez to naraziłam.
Przykro mi.”
„Mi
nie, lady, bo kochałem każdą pierdoloną sekundę.”
Zamrugałam
w ciemności, a potem podniosłam głowę, żeby na niego spojrzeć - „Co?”
„Nie
posiadanie cię przez te ostatnie tygodnie było do kitu, ale doprowadziło to do
tego, że doszedłem tak mocno, tak szybko i dałem ci to samo, więc było warto. I
jesteś tu, w moim łóżku, mówisz mi, że mnie kochasz i zatrzymam cię tutaj, więc,
kurwa, tak. To było tego warte.”
Złapał
mój podbródek palcem wskazującym i kciukiem, aby przyciągnąć moją twarz do
swojej, gdy ciągnął dalej.
„Ale
wcześniej kochałem każdą pierdoloną sekundę, Lanie. Nawet kiedy walczyliśmy. I,
mała, jesteś dla siebie zbyt surowa. Ja też zadawałem ciosy, a wiem, że bywam
kutasem, kiedy to robię. Więc nie rób tego, co robisz, biorąc całe to gówno na
swoje barki.”
„Zawsze
byłeś przodem do mnie. Nie wiedziałam o tym, ale pogrywałam tobą.”
„Masz
namieszane w głowie, Lanie. To nie były gry. To był twój sposób na prostowanie
gówna.”
Podobało
mi się, że tak myślał i miałam nadzieję, że ma rację. Nadal.
„Walczymy
brudno, Słonko” - zauważyłam.
„Nie,
walczymy uczciwie. Zaufaj mi, wiem, kiedy walka wychodzi z jakiegoś brzydkiego,
zimnego, zboczonego miejsca. Dostałem to gówno od Mitzi. Wiem też, kiedy
pochodzi z innego miejsca, z uczucia, które jest dobre, rozpoznam walki, które
są tego warte, aby przejść przez gówno i dowiedzieć się o sobie nawzajem i wiem
o tym, ponieważ my takie mamy.”
„Tak
myślisz?” - zapytałam.
„Wiem
to” - odpowiedział Hop i jego słowa były stanowcze.
Wyciągnęłam
brodę z jego uścisku i przycisnęłam twarz do jego szyi.
„To
boli” - powiedziałam mu.
„To
boli, bo się przejmujesz.”
To
miało sens, ale jednak.
„Powiedziałeś,
że naprawdę cię uszczęśliwiam” - przypomniałam mu.
„Tak,
powiedziałem to” - potwierdził.
Uniosłam
głowę, żeby znów na niego spojrzeć - „Jak? Oszukałam cię. Kłamałam o tym, czego
chciałam od samego początku. Mimo że nie zrobiłam tego świadomie, nadal to zrobiłam.
Schrzaniłam wszystko, a potem robiłam to raz za razem i…”
„Mała…”
- przerwał mi, jego ciało nagle trzęsło się ze śmiechu - „…nie słyszałaś mnie,
kiedy powiedziałem, że lubię wyzwania?”
„Co
innego jak jest wyzwanie, Hop, a inne jak jest ból w dupie.”
Wciąż
się śmiejąc, znów nas obrócił, więc byłam na plecach i wcisnął się we mnie.
„Jesteś
piękna, pieprz mnie, poważnie, tak cholernie piękna, że czasami, przysięgam na
Boga, myślę, że nie mogę dłużej na ciebie patrzeć, bo jeśli to zrobię, twoja
uroda wypali mi oczy.”
O
mój Boże!
To
było takie słodkie.
„Jesteś
zabawna. Jesteś szalona.” - kontynuował - „Jesteś po prostu sobą i do diabła z
tym, co myślą ludzie. Jesteś totalną klasą. Mogłabyś być snobką, bo pochodzisz
z rodziny z pieniędzmi i masz swój rodzaj urody, ale ponieważ jesteś sobą,
pasujesz wszędzie. Dobrze traktujesz moje dzieci. Jesteś fantastyczną pieprzoną
kucharką. Odpuszczasz w łóżku i dochodzisz mocno, dając mi jeszcze więcej
piękna. Leżę z tobą w łóżku, opowiadając ci historie o dziwkach, z którymi
kiedyś się umawiałem, a ty śmiejesz się, nie rzucasz mi w twarz, że przypominam
ci, że kiedyś umawiałem się z tymi sukami. Leżę w łóżku, opowiadając ci
historie o moim życiu, a ty patrzysz na mnie swoimi pięknymi oczami i słuchasz,
jakbym opowiadał ci o tajemniczym Bożym planie harmonii świata. A jak śpiewam
ci piosenkę, ty stoisz na cholernym krześle i krzyczysz, że jestem gównem, a
potem skaczesz na mnie, kiedy wracamy do domu. Nic z tego, nic z tego, lady,
nie jest wrzodem na tyłku. O to wszystko, pod każdym względem, warto walczyć.”
O.
Mój.
Boże!
To
było takie słodkie.
„Hopper”
- wyszeptałam.
„Mała,
posłuchaj tego. Rozgryzłem coś o Mitzi. Nie chciała tego faceta, bo oddała mu
serce. Chciała tego faceta, ponieważ jej tata robił gówno, ale mieszkali w
części miasta, gdzie chodziła do szkoły z dziećmi, które miały poważne
pieniądze. Nie wiem, ale myślę, że to, że bywała biedna wokół bogatych pieprzyło
jej w głowie. A tata tego faceta zarabiał duże pieniądze. Pieniądze, które
oznaczały, że on miał łatwe życie, drzwi się przed nim otworzyły. Więc kiedy go
poznałem, miał żonę, która nie mogła mu dać dzieci, ale wciąż miał dom z
sześcioma sypialniami w Cherry Creek. Jeździł BMW. Ona prowadziła Merca. Nosił pierdolone
mokasyny, które błyszczały tak jasno, że walczyłem z założeniem okularów
przeciwsłonecznych, by walczyć z blaskiem. I był tak pokręcony, że nie trzeba
było psychologa, żeby zorientować się, że używa pieniędzy, by kupić sobie
szczęście. Mitzi tego chciała. Chciała Merca i rzeczy wysokiej klasy. Nie
chciała jego.”
Nie
wiedziałam, dokąd to prowadzi, więc po prostu powiedziałam - „Okej.”
Hop
zrozumiał, że nie zrozumiałam, więc wyjaśnił.
„Mówię,
że to pieprzy z dumą mężczyzny, jak jego kobieta opuszcza go. Ale kiedy Mitzi
uporządkowała swoje gówno i zorientowała się, że zmarnowała większość swojego
życia na marzenie, którym nie mogła żyć, bo nie była wystarczająco dobrą kobietą,
by utrzymać porządnego mężczyznę, zechciała wrócić do mnie. Nie oszukała mnie.
Gówno mnie to obchodziło. Byłem tam tylko po to, żeby nie była samotna i żeby
ją zabrać. Wyszła z naszego życia. Zbyt późno zrozumiała, że krzykliwe
samochody i wielkie domy nie były tym, co powinna chcieć. Mężczyzny jej w
łóżku, który będzie jej wierny i którego najwyższym priorytetem w życiu jest
opieka nad nią i dziećmi, które razem spłodzicie.”
Cóż,
to była szczera Boża prawda.
I
kochałam, kochałam, kochałam to, że
Hop myślał w ten sposób.
„Życie
jest popieprzone” - kontynuował Hop - „Najpierw poprowadziło mnie to do suki,
która chciała życia na wysokim poziomie i wypieprzyła mnie, próbując je zdobyć.
A potem zaprowadziło mnie do dobrej kobiety, która miała życie wysokiej klasy i
wiedziała lepiej, co jest ważne” - Podniósł rękę, by zakryć moją szczękę, zanim
skończył - „Cholernie dziękuję, że to przyszło w tej kolejności, mała, bo
inaczej bym był wypieprzony.”
„Zabawne…”
- powiedziałam cicho - „…ja cholernie dziękowałam, bo w ogóle pojawiłeś się w
moim życiu.”
Po
tym, jak wypowiedziałam swoje słowa, pokój zamarł i pozostał tak przez tak
długi czas, że zaczęło mnie to przerażać.
„Hop?”
- zawołałam.
„Czy
masz jakieś pieprzone pojęcie, jak bardzo cię kocham?”
Po
jego warczących słowach przestałam oddychać. Dlatego potrzebowałam wysiłku, by
wykrztusić - „Teraz tak.”
Poczułam,
jak jego usta uderzają w moje, gdzie powiedział - „Jestem wdzięczny za każdy
krok, każdy oddech, każdą sekundę, w której żyłem na tej Ziemi, bez względu na
to, jak popieprzone, walnięte, twarde lub dobre były, bo całe to gówno
doprowadziło mnie do ciebie.”
O
jej.
Będę
płakać.
Cholera!
Płakałam.
Prawdę
mówiąc, wybuchnęłam stłumionym szlochem, przekręcając głowę i wciskając twarz w
szyję Hop’a.
Jego
ramiona zacisnęły się wokół mnie, przewrócił nas na boki i trzymał blisko,
jedną ręką gładząc mój kręgosłup, gdy dobroć, którą czułam z jego słów, płynęła
z moich oczu do jego skóry.
„Daję
ci klucz do mojego domu” - oznajmiłam głupio, łamiącymi słowami, z urywanym
oddechem.
„Dobrze”
- mruknął, a jego słowa łamały się, bo tłumił śmiech.
„Musimy
przyspieszyć wprowadzanie Cody’ego i Molly w ten koncert, ponieważ nie chcę bez
ciebie spać, nawet jeśli to niestosowne, gdy dziewczyna taty spędza noc” -
oświadczyłam.
„Natychmiast
nad tym popracuję” - odparł Hop, wciąż brzmiąc na rozbawionego.
„Jeśli
to zajmie trochę czasu, kiedy będą spali, wczołgam się przez okno.”
Jeszcze
więcej humoru w jego tonie, gdy stwierdził - „Mała, widząc, że mój pokój jest
na najwyższym piętrze, chciałbym zobaczyć, jak to zrobisz, ale oszczędzę ci
kłopotów i wpuszczę cię przez drzwi frontowe.”
Z
opóźnieniem zamilkłam i przestałam zachowywać się jak idiotka, ale dalej płakałam.
Hop
zapytał - „Wprowadzanie Cody’ego i Molly w ten… koncert?”
Odchyliłam
głowę i spojrzałam na niego - „Co?”
„Nie
mów przy tym słów takich jak „koncert”, lady.”
„Mój
mężczyzna jest motocyklistą. Gówno się udziela.”
W
chwili, gdy skończyłam mówić, ramiona Hop’a zacisnęły się wokół mnie, gdy
wybuchnął śmiechem. Obserwowałam i słuchałam w ciemności, kochając każdą
sekundę.
Wciąż
się śmiejąc, pochylił głowę i ujął moje usta, śmiejąc się w moje usta, gdy mnie
całował. Najlepsze.
Potem
kochał się ze mną, tym razem dużo wolniej. Nawet lepiej.
I
na koniec zasnęłam naga w jego ramionach.
Żadnych
snów. Tylko Hop.
Hm. A kiedy nowy dramat? To najbardziej wybuchowa para z dzieł Kristen. Dziękuję 😘❤️
OdpowiedzUsuńDziękuję
OdpowiedzUsuńDziękuję
OdpowiedzUsuńDziękuje
OdpowiedzUsuń