niedziela, 29 sierpnia 2021

16 - Najlepsze

 

ROZDZIAŁ 16

Najlepsze

 

 

 

Dwa tygodnie i trzy dni później…

Byłam na pieczeni wieprzowej w Chaosie, świrując.

Hop jeszcze się nie pokazała, a im dłużej tam byłam, tym dłużej zabiegałam o wpadnięcie na niego.

Nie dzwoniłam, nie pisałam ani nie spędzałam czasu w Chaosie po drugą szansę na drugą szansę z Hop’em. Finał Hop’a był ostateczny.

Ból był ogromny. Nie mogłam tego zrobić, nie ponownie.

Musiałam to odpuścić. Spróbować znaleźć sposób na przetrwanie. Nie zadawać sobie więcej bólu, bo nie byłam na tyle silna, by go znieść.

Musiałam iść dalej.

Nienawidziłam tego.

Tak bardzo za nim tęskniłam, że ból był stały. Zasypiałam z tym. Budziłam się w środku nocy, czując go. Przetrwałam cały dzień cierpiąc z tego powodu.

Ale musiałam mieć nadzieję, że to się wypali. Pewnego dnia.

I może tak. Za jakieś pięćdziesiąt lat.

Nie powiedziałam Tyrze o tym, co wydarzyło się między mną a Hop’em. Jeszcze nie.

Nie zwlekałam.

Przygotowywaliśmy się w pracy do kilku trwających kampanii, więc byłam szalenie zajęta. I znalazłam krótkoterminową psychoterapeutkę, którą polubiłam, więc zaczęłam się z nią spotykać.

To, co zaskakujące, działało i to działało od pierwszej wizyty. To znaczy, przed rozmową z Tyrą i pójściem do terapeutki, nie śniłam każdej nocy o Kansas City, ale przychodziło to często. Nie miałam tego ani razu od czasu rozmowy z Tyrą.

Więc to było dobre.

Nadal nie spałam dobrze, ale powodem nie byli Elliott i Kansas City.

Powodem było to, że Hop nie leżał obok mnie, a ja pragnęłam, żeby był blisko.

Ale, jak powiedział Hop, skończyliśmy.

Tyra również dała mi inne myśli, bo poprosiła żonę Mitcha, Marę, aby nakłoniła go do podania temu facetowi mojego numeru, a on zadzwonił cztery razy.

Miał na imię Jed. Miał niewiarygodnie atrakcyjny głos i w czasach, gdy byłam starą Lanie, skoczyłabym na spotkanie z nim na kawę i, gdyby jego twarz lub osobowość dorównywały pięknu jego głosu, miałabym nadzieję, że skoczyłby na mnie (i nie skończył na byciu palantem).

Niestety, byłam zakochana w innym mężczyźnie i czułam się okropnie, skoro zachowywałam pozory z Jedem. Absolutnie nie miałam zamiaru iść z tym dalej, ale musiałam to zrobić dla Tyry.

Miałam wrażenie, że Jed wiedział, że nie jestem w to zaangażowana po dwóch minutach pierwszej rozmowy, kiedy rozmowy o poznaniu, które mogłyby prowadzić do kawy, randki, a może seksu, zamieniły się w dyskusje na temat poznania się, a to doprowadziłoby do poznania siebie.

Innymi słowy, nie tylko miał piękny głos, ale też wydawał się miłym facetem, który dawał mi to, czego potrzebowałam, aby uszczęśliwić moją przyjaciółkę, nie wywierając na mnie żadnej presji ani nie odtrącając mnie, kiedy całkowicie mógł to zrobić. Po prostu tego nie zrobił. Nie wiedziałam dlaczego. Po prostu wiedziałam dzięki temu, że jest miłym facetem.

Jakby tego było mało, spędzałam sporo czasu liżąc rany, które sama sobie zadałam, mając i tracąc Hop’a.

Nie było więc czasu, żeby usiąść z Tyrą i opowiedzieć jej o Hop’ie.

Dlatego, kiedy Ty-Ty zadzwoniła, by powiedzieć mi, że jest pieczeń wieprzowa, poprosiła, żebym przyszła, a ja się sprzeciwiłam, bo jeszcze jej nie powiedziałam, a wiedziałam, jak bardzo ją martwiłam i wiedziałam, że chciała, żebym żyła moim życiem, kiedy nalegała, żebym poszła, nie miałam wymówki, żeby tego nie robić.

Więc byłam tutaj.

Chociaż powiedziałam jej, że nie mogę zostać długo.

Moja wymówka na ucieczkę. Poszłam, ale zamierzałam odejść, jak tylko będzie to właściwe.

Jeszcze nie nadszedł czas, abyśmy Hop i ja przeszli poza to, kim byliśmy i stali się dalekimi znajomymi, którzy od czasu do czasu musieli dzielić swoją przestrzeń.

Biorąc pod uwagę, ile razy w ciągu ostatnich kilku tygodni przestawiałam się na wino i Boba Segera, torturując się i ledwo powstrzymując ból, wiedziałam, że zajmie to około siedemdziesięciu pięciu lat.

Dobrą rzeczą w pieczeni wieprzowej było to, że po raz pierwszy zobaczyłam Tabby i Shy’a razem i poznałam przystojnego, bardzo miłego brata Shy’a, Landona. Tab i Shy byli razem słodcy i ktoś musiałby być ślepy, żeby nie zobaczyć, że są do szaleństwa zakochani i szczęśliwi.

Byłam zachwycona z jej powodu. Była taka młoda i spokojna, a jej droga do miłości była bardziej wyboista niż większości kobiet, które miały w swoim życiu jej dziesięciolecia.

Ale była Tabby. Była dobrym dzieckiem, które wyrosło na uroczą kobietę, zabawną i słodką. Zasłużyła na to.

A widząc ją szczęśliwą z Shy’em, stwierdziłam, że warto było przyjść na pieczeń wieprzową i być może zobaczyć Hop’a z tymi ropiejącymi ranami, które próbowałam bezskutecznie znieczulać pracą, winem i stylizacjami Silver Bullet Band, które dalej je otwierały, rozprzestrzeniając ból, szarpiąc moje serce.

Więc nadszedł czas. Wypiłam kilka piw, zjadłam kanapkę z szarpaną wieprzowiną, porozmawiałam z Tyrą, Tackiem, Sheilą, Brick’iem, Wielkim Pete’em; zobaczyłam ich i mnie widziano.

A Hop się nie pokazał.

Więc teraz nadszedł czas, aby odejść.

Szłam przez dziedziniec Ride, unikając ludzi i omijając wielkie bębny wypełnione ogniem, kiedy poczułam, jak zaciska się na moim ramieniu chwyt przypominający imadło.

Wydałam cichy okrzyk z zaskoczenia, a moja głowa obróciła się, gdy moje ciało zaczęło się poruszać bez mojej woli.

Hop trzymał mnie i, jeśli jego profil był jakąś wskazówką, był wściekły.

To nie było dobre.

„Hopper, puść” - syknęłam, walcząc i przegrywając, gdy szarpnął mnie na obrzeża imprezy w kierunku warsztatu.

„Zamknij to” - warknął.

„Pozwól mi odejść!” - warknęłam.

Puścił mnie po tym, jak zmusił mnie do wejścia w kąt za betonowymi schodami, które prowadziły do biura Tyry, a następnie przyszpilił mnie tam swoim ciałem.

Nie mając dostępnej drogi ucieczki, spojrzałam na niego - „Oszalałeś?”

„Rozmawiasz z tym facetem” - warknął.

O jej.

Powinnam była wiedzieć, że to się stanie. Utrzymanie czegoś w rodzinach było prawie niemożliwe.

A Chaos był rodziną.

Cholera.

„Hop…”

„Zdrapałaś mnie, a za kilka tygodni mnie zastępujesz?” - odgryzł się i poczułam, że moje oczy się rozszerzają.

„Nie!” - przycięłam - „Po pierwsze nie zdrapałam cię, a po drugie to kilka telefonów, nic więcej. Nawet go nie spotkałam! I nic więcej nie będzie. Robię to tylko po to, żeby Ty-Ty była szczęśliwa.”

Ruszył do przodu, co było cudem, ponieważ już byłam wciśnięta w pustaki, które tworzyły warsztat, a on nie miał zbyt wiele miejsca do poruszania się.

„Odsuń się” - zażądałam.

„Nie ma mowy” - odpowiedział.

Z nim tak blisko, z tym korzennym zapachem w nozdrzach, z jego kozacką wspaniałością, którą widziałam, straciłam opanowanie.

„Boże, Hop! Odejdź! To nic wielkiego, a nawet gdyby tak było, to nie byłaby twoja sprawa.”

On też stracił opanowanie. Wiedziałam to, kiedy przycisnął się jeszcze bliżej, zmienił temat i warknął - „Nie mogę spać. Nie bywam głodny. Nie mogę się skoncentrować. Jeśli nie skupiam uwagi, mój umysł wędruje do ciebie.” - jego twarz zbliżyła się, gdy zaczęłam hiperwentylować na jego słowa - „Próbowałem dać ci to, czego potrzebowałaś, trzymać się z daleka, pozwolić ci żyć twoim popieprzonym życiem, ale nie mogę. Czuję twój smak w ustach, lady. Widzę cię w moich snach.”

O Boże.

Zabijał mnie.

Nie mogłam tego znieść, dlatego szepnęłam - „Przestań.”

„Nie” - odpowiedział.

„Zadajemy sobie nawzajem ból” - przypomniałam mu.

„Rozumiem” - odpowiedział - „Rozumiem, że zakopujesz dobro, które mamy, które jest o wiele większe niż zło, by uchronić się przed stratą, widząc, że straciłaś wszystko, co miałaś, co miało znaczenie, poczynając od mamy i taty.”

Dlaczego musiał być taki mądry?

„Nie stracisz mnie” - obiecał.

„Nie możesz tego obiecać” - warknęłam.

„Tak, kurwa, mogę” - odpalił.

„W życie się zdarzają różne rzeczy, Hop” - powiedziałam mu.

„Nie zdarzą się, jeśli go nie przeżyjesz” - odparł.

Widzicie? Mądrala!

Uch!

„Cóż, to się nie stanie” - oświadczyłam.

„Kurwa, tak, stanie się. Skończyłem z tym gównem. Mijają tygodnie, a nie mam w głowie nic oprócz ciebie. Tygodnie, jak kładę się do łóżka sam, kiedy ty jesteś pierdolone dwadzieścia minut jazdy ode mnie. Kiedy usłyszałem, że rozmawiałaś z tym pieprzonym facetem, straciłem opanowanie. Jadłem gówno, robiłem gówno, którego nienawidziłem, robiłem znaki na mojej cholernej duszy, by walczyć o życie, którego pragnąłem. Będąc tym mężczyzną, myślisz, że pozwolę pierwszej kobiecie w moim życiu, która sprawia, że jestem szczęśliwy, prześlizgnąć się przez moje palce?”

Och.

To było piękne. Bez względu na to, jak bardzo się bałam, nie mogłam zaprzeczyć pięknu tego, co powiedział.

„Nie pozwolę” - stwierdził.

„Hopper…”

Nie wydobyłam więcej, ponieważ Hop wziął mnie w ramiona i pocałował. Był to głodny, a nawet zdesperowany pocałunek.

I wspaniały.

Mimo to walczyłam z nim, odpychając jego ramiona.

Trwało to około pięciu sekund, zanim przeniknął do mnie jego smak, dotyk, zapach i dotarło do mnie, że dostaję swoją działkę. Uderzyło mnie, że przechodziłam głód odstawienny, a ten ból, który nosiłam ze sobą, powodował we mnie pragnienie przez prawie miesiąc. Uderzyło mnie wszystko czego potrzebowałam, aby osiągnąć ten niewiarygodny poziom, który bije wszystko na głowę w czystym pięknie, kiedy on trzymał mnie w swoich ramionach.

Zsunęłam ręce z jego barków, otoczyłam go ramionami i odwzajemniłam pocałunek.

Kiedy to zrobiłam, Hop warknął mi do gardła, a ten dźwięk przeszył mnie, wybuchając w czystej dobroci między moimi nogami. Pochylił się bardziej do mnie, skręcając mnie, i pogłębił pocałunek.

Ekstaza.

Odsunęłam się, płynąc w błogości, kiedy oderwał swoje usta od moich, cofnął się, pozwolił mi się odsunąć, ale zacisnął palce w mocnym uścisku wokół mojej dłoni i zaczął iść, ciągnąc mnie za sobą. W butach na wysokim obcasie pognałam za nim. Trzymał nas w cieniu otaczającym hulankę. Dotarliśmy do Kompleksu, a on dalej nie marnował czasu, ciągnąc mnie do tylnego korytarza i do swojego pokoju.

Zamknął i zaryglował drzwi, gdy rzuciłam torebkę na podłogę i zerwałam szal. Potem zwrócił się do mnie.

Popychał mnie tyłem do łóżka, gdy jego ręce powędrowały do mojego swetra, podciągnął go i już go nie było.

Jego usta uderzyły w moje, a sekundę później moje plecy uderzyły w łóżko.

Całowaliśmy się głęboko i mokro, kiedy pociągnęłam za jego kurtkę, aby zsunąć ją w dół jego ramion. Hop przerwał pocałunek, by wygiąć się w łuk, zerwał ją, a potem ściągnął czarną koszulkę termalną.

Tak!

Moje dłonie powędrowały na jego klatkę piersiową, moje palce zacisnęły się, paznokcie szorowały w dół, jeden przeczesywał gęstsze włosy wzdłuż linii po środku jego brzucha.

Warknął, wziął moje usta w kolejny pocałunek, gdy szarpnął miseczkę stanika, a jego kciuk i palec wskazujący znalazły się w środku.

Jęknęłam w jego usta. Hop wcisnął biodrami swoje twarde w moje miękkie. Nie mogłam dłużej czekać.

Oderwałam usta - „Teraz Hop, kochanie. Teraz cię potrzebuję” - błagałam.

„Masz mnie, lady” - odparł grubym głosem, przesuwając dłoń z mojej piersi na sprzączkę paska.

Szarpnęłam i pociągnęłam za jego. To samo on zrobił z moim. Ręce mi trzęsły się z potrzeby, więc on szybciej wykonał swoje zadanie, a ja straciłam kontrolę nad jego dżinsami, kiedy ściągnął moje w dół.

„Kurwa. Twoje buty” - mruknął - „Jak mam pozbyć się tych skurwysynów?”

„Zamek z boku” - wydyszałam, ściągając majtki. Zdjął moje buty, a potem palce zacisnął na moich majtkach i już ich nie było.

„Połóż się. Otwórz” - rozkazał.

Zrobiłam, o co prosił. Hop mnie nakrył, potem wszedł we mnie.

Nawet gdy moje plecy wygięły się w łuk, objęłam go wszystkimi kończynami.

O, tak. Boże, tak.

To było to, czego potrzebowałam. Nie mogłabym bez tego żyć. Nie mogłam pokonać tego nałogu. Nawet nie chciałam.

„Piękno, kurwa, tęskniłem za tym, jak pięknie cię czuć” - mruknął Hop, waląc mocno i głęboko.

„Tak, ale piękno to ty” - sapnęłam, podnosząc głowę, wtulając twarz w jego szyję.

„Odchyl się, mała. Wiesz, że lubię mieć twoje oczy.”

Wiedziałam o tym.

Odchyliłam głowę do tyłu.

Hop pchnął szybko i mocno, unosząc rękę, by obramować moją twarz, jego kciuk przycisnął do moich ust, ciągnąc za dolną wargę, biorąc w posiadanie to, co już posiadał.

Włóczyłam po jego skórze rękami, wbijając w nią paznokcie, zaciskając nogi wokół jego bioder, biorąc na swój sposób w posiadanie to, co było moje.

Wszystko moje.

Nagle to, co mi dawał między nogami, zaczęło mnie przytłaczać.

„Hop” - wydyszałam.

„Tak, mała, czuję to” - burknął.

„Hop!” - zapłakałam.

„Kurwa, taka piękna” - jęknął i to mnie uderzyło. Doszłam do szczytu, moja głowa cofnęła się, moje ciało wygięło się w niego, moje ręce i nogi drżały wokół niego, gdy usłyszałam, jak warczy - „Tak, tak cholernie piękna.”

Potem miałam jego usta na moich i pomruki jego orgazmu schodziły mi do gardła.

Miał rację.

Tak cholernie piękne.

Wiedziałam, że opuścił go punkt kulminacyjny, gdy jego język przesunął się po moich ustach, a następnie jego usta osunęły się w dół do mojej szczęki, by zatrzymać się na mojej szyi i tam pracować.

Odwróciłam głowę i szepnęłam mu do ucha - „Masz rację. Cholernie się boję, że zaryzykuję odczucie pełni tego, jak bardzo cię kocham.”

Jego usta przestały pracować, jego ciało znieruchomiało, z wyjątkiem jego bioder przyciskających się do moich.

Potem podniósł głowę i poczułam na sobie jego wzrok w ciemności, ale nie powiedział ani słowa.

Więc ja to zrobiłam.

„Nigdy nie kochałam nikogo tak, jak kocham ciebie.”

„Pieprz mnie” - wymamrotał szorstkim głosem i to nie dlatego, że właśnie doszedł.

„Moja mama tak kochała mojego tatę. Podjęła to ryzyko. I przeżyła całe życie, płacąc za tę decyzję.”

„Mała.”

„Boję się, Hop; Od jedenastego roku życia i zrozumiałam to. I wszystko, co wydarzyło się z mężczyznami przez całe moje życie, kończąc się tym, co wydarzyło się w Kansas City, udowadniało, że miałam rację.”

„Kurwa, mała” - jęknął, opuszczając głowę tak, że jego czoło spoczęło na moim.

„Odepchnęłam cię. Miotałam tobą. Budowałam mury i trzymałam się głupich wymówek, żeby nas rozdzielić, bo się bałam” - przyznałam, a on pochylił głowę, jego usta musnęły moje, a potem delikatnie wysunął się ze mnie.

Przeturlał się, zabierając mnie ze sobą, podnosząc nas na łóżku i usiadł opierając się plecami ze mną w ramionach.

Przycisnęłam się bliżej. Owijając ramię wokół jego torsu, oparłam policzek na jego klatce piersiowej.

„Nie chciałam tylko jednej nocy” - podzieliłam się.

„Wiem” - powiedział cicho.

„Obserwowałam cię od lat.”

„Wiem, mała.”

„Byłam gotowa ponownie podjąć ryzyko. Po prostu nie byłam gotowa się do tego przyznać, aż do tej pory, na zewnątrz, kiedy powiedziałeś to, co powiedziałeś, co było dokładnie tym, przez co ja przechodziłam, a potem mnie pocałowałeś i wiedziałam, że nie mogę bez ciebie żyć. Ale wszystko, co wydarzyło się wcześniej… przepuściłam cię przez piekło.”

„Lanie…”

Mocno zamknęłam oczy, a potem je otworzyłam - „Przepraszam, że cię przez to naraziłam. Przykro mi.”

„Mi nie, lady, bo kochałem każdą pierdoloną sekundę.”

Zamrugałam w ciemności, a potem podniosłam głowę, żeby na niego spojrzeć - „Co?”

„Nie posiadanie cię przez te ostatnie tygodnie było do kitu, ale doprowadziło to do tego, że doszedłem tak mocno, tak szybko i dałem ci to samo, więc było warto. I jesteś tu, w moim łóżku, mówisz mi, że mnie kochasz i zatrzymam cię tutaj, więc, kurwa, tak. To było tego warte.”

Złapał mój podbródek palcem wskazującym i kciukiem, aby przyciągnąć moją twarz do swojej, gdy ciągnął dalej.

„Ale wcześniej kochałem każdą pierdoloną sekundę, Lanie. Nawet kiedy walczyliśmy. I, mała, jesteś dla siebie zbyt surowa. Ja też zadawałem ciosy, a wiem, że bywam kutasem, kiedy to robię. Więc nie rób tego, co robisz, biorąc całe to gówno na swoje barki.”

„Zawsze byłeś przodem do mnie. Nie wiedziałam o tym, ale pogrywałam tobą.”

„Masz namieszane w głowie, Lanie. To nie były gry. To był twój sposób na prostowanie gówna.”

Podobało mi się, że tak myślał i miałam nadzieję, że ma rację. Nadal.

„Walczymy brudno, Słonko” - zauważyłam.

„Nie, walczymy uczciwie. Zaufaj mi, wiem, kiedy walka wychodzi z jakiegoś brzydkiego, zimnego, zboczonego miejsca. Dostałem to gówno od Mitzi. Wiem też, kiedy pochodzi z innego miejsca, z uczucia, które jest dobre, rozpoznam walki, które są tego warte, aby przejść przez gówno i dowiedzieć się o sobie nawzajem i wiem o tym, ponieważ my takie mamy.”

„Tak myślisz?” - zapytałam.

„Wiem to” - odpowiedział Hop i jego słowa były stanowcze.

Wyciągnęłam brodę z jego uścisku i przycisnęłam twarz do jego szyi.

„To boli” - powiedziałam mu.

„To boli, bo się przejmujesz.”

To miało sens, ale jednak.

„Powiedziałeś, że naprawdę cię uszczęśliwiam” - przypomniałam mu.

„Tak, powiedziałem to” - potwierdził.

Uniosłam głowę, żeby znów na niego spojrzeć - „Jak? Oszukałam cię. Kłamałam o tym, czego chciałam od samego początku. Mimo że nie zrobiłam tego świadomie, nadal to zrobiłam. Schrzaniłam wszystko, a potem robiłam to raz za razem i…”

„Mała…” - przerwał mi, jego ciało nagle trzęsło się ze śmiechu - „…nie słyszałaś mnie, kiedy powiedziałem, że lubię wyzwania?”

„Co innego jak jest wyzwanie, Hop, a inne jak jest ból w dupie.”

Wciąż się śmiejąc, znów nas obrócił, więc byłam na plecach i wcisnął się we mnie.

„Jesteś piękna, pieprz mnie, poważnie, tak cholernie piękna, że czasami, przysięgam na Boga, myślę, że nie mogę dłużej na ciebie patrzeć, bo jeśli to zrobię, twoja uroda wypali mi oczy.”

O mój Boże!

To było takie słodkie.

„Jesteś zabawna. Jesteś szalona.” - kontynuował - „Jesteś po prostu sobą i do diabła z tym, co myślą ludzie. Jesteś totalną klasą. Mogłabyś być snobką, bo pochodzisz z rodziny z pieniędzmi i masz swój rodzaj urody, ale ponieważ jesteś sobą, pasujesz wszędzie. Dobrze traktujesz moje dzieci. Jesteś fantastyczną pieprzoną kucharką. Odpuszczasz w łóżku i dochodzisz mocno, dając mi jeszcze więcej piękna. Leżę z tobą w łóżku, opowiadając ci historie o dziwkach, z którymi kiedyś się umawiałem, a ty śmiejesz się, nie rzucasz mi w twarz, że przypominam ci, że kiedyś umawiałem się z tymi sukami. Leżę w łóżku, opowiadając ci historie o moim życiu, a ty patrzysz na mnie swoimi pięknymi oczami i słuchasz, jakbym opowiadał ci o tajemniczym Bożym planie harmonii świata. A jak śpiewam ci piosenkę, ty stoisz na cholernym krześle i krzyczysz, że jestem gównem, a potem skaczesz na mnie, kiedy wracamy do domu. Nic z tego, nic z tego, lady, nie jest wrzodem na tyłku. O to wszystko, pod każdym względem, warto walczyć.”

O.

Mój.

Boże!

To było takie słodkie.

„Hopper” - wyszeptałam.

„Mała, posłuchaj tego. Rozgryzłem coś o Mitzi. Nie chciała tego faceta, bo oddała mu serce. Chciała tego faceta, ponieważ jej tata robił gówno, ale mieszkali w części miasta, gdzie chodziła do szkoły z dziećmi, które miały poważne pieniądze. Nie wiem, ale myślę, że to, że bywała biedna wokół bogatych pieprzyło jej w głowie. A tata tego faceta zarabiał duże pieniądze. Pieniądze, które oznaczały, że on miał łatwe życie, drzwi się przed nim otworzyły. Więc kiedy go poznałem, miał żonę, która nie mogła mu dać dzieci, ale wciąż miał dom z sześcioma sypialniami w Cherry Creek. Jeździł BMW. Ona prowadziła Merca. Nosił pierdolone mokasyny, które błyszczały tak jasno, że walczyłem z założeniem okularów przeciwsłonecznych, by walczyć z blaskiem. I był tak pokręcony, że nie trzeba było psychologa, żeby zorientować się, że używa pieniędzy, by kupić sobie szczęście. Mitzi tego chciała. Chciała Merca i rzeczy wysokiej klasy. Nie chciała jego.”

Nie wiedziałam, dokąd to prowadzi, więc po prostu powiedziałam - „Okej.”

Hop zrozumiał, że nie zrozumiałam, więc wyjaśnił.

„Mówię, że to pieprzy z dumą mężczyzny, jak jego kobieta opuszcza go. Ale kiedy Mitzi uporządkowała swoje gówno i zorientowała się, że zmarnowała większość swojego życia na marzenie, którym nie mogła żyć, bo nie była wystarczająco dobrą kobietą, by utrzymać porządnego mężczyznę, zechciała wrócić do mnie. Nie oszukała mnie. Gówno mnie to obchodziło. Byłem tam tylko po to, żeby nie była samotna i żeby ją zabrać. Wyszła z naszego życia. Zbyt późno zrozumiała, że krzykliwe samochody i wielkie domy nie były tym, co powinna chcieć. Mężczyzny jej w łóżku, który będzie jej wierny i którego najwyższym priorytetem w życiu jest opieka nad nią i dziećmi, które razem spłodzicie.”

Cóż, to była szczera Boża prawda.

I kochałam, kochałam, kochałam to, że Hop myślał w ten sposób.

„Życie jest popieprzone” - kontynuował Hop - „Najpierw poprowadziło mnie to do suki, która chciała życia na wysokim poziomie i wypieprzyła mnie, próbując je zdobyć. A potem zaprowadziło mnie do dobrej kobiety, która miała życie wysokiej klasy i wiedziała lepiej, co jest ważne” - Podniósł rękę, by zakryć moją szczękę, zanim skończył - „Cholernie dziękuję, że to przyszło w tej kolejności, mała, bo inaczej bym był wypieprzony.”

„Zabawne…” - powiedziałam cicho - „…ja cholernie dziękowałam, bo w ogóle pojawiłeś się w moim życiu.”

Po tym, jak wypowiedziałam swoje słowa, pokój zamarł i pozostał tak przez tak długi czas, że zaczęło mnie to przerażać.

„Hop?” - zawołałam.

„Czy masz jakieś pieprzone pojęcie, jak bardzo cię kocham?”

Po jego warczących słowach przestałam oddychać. Dlatego potrzebowałam wysiłku, by wykrztusić - „Teraz tak.”

Poczułam, jak jego usta uderzają w moje, gdzie powiedział - „Jestem wdzięczny za każdy krok, każdy oddech, każdą sekundę, w której żyłem na tej Ziemi, bez względu na to, jak popieprzone, walnięte, twarde lub dobre były, bo całe to gówno doprowadziło mnie do ciebie.”

O jej.

Będę płakać.

Cholera!

Płakałam.

Prawdę mówiąc, wybuchnęłam stłumionym szlochem, przekręcając głowę i wciskając twarz w szyję Hop’a.

Jego ramiona zacisnęły się wokół mnie, przewrócił nas na boki i trzymał blisko, jedną ręką gładząc mój kręgosłup, gdy dobroć, którą czułam z jego słów, płynęła z moich oczu do jego skóry.

„Daję ci klucz do mojego domu” - oznajmiłam głupio, łamiącymi słowami, z urywanym oddechem.

„Dobrze” - mruknął, a jego słowa łamały się, bo tłumił śmiech.

„Musimy przyspieszyć wprowadzanie Cody’ego i Molly w ten koncert, ponieważ nie chcę bez ciebie spać, nawet jeśli to niestosowne, gdy dziewczyna taty spędza noc” - oświadczyłam.

„Natychmiast nad tym popracuję” - odparł Hop, wciąż brzmiąc na rozbawionego.

„Jeśli to zajmie trochę czasu, kiedy będą spali, wczołgam się przez okno.”

Jeszcze więcej humoru w jego tonie, gdy stwierdził - „Mała, widząc, że mój pokój jest na najwyższym piętrze, chciałbym zobaczyć, jak to zrobisz, ale oszczędzę ci kłopotów i wpuszczę cię przez drzwi frontowe.”

Z opóźnieniem zamilkłam i przestałam zachowywać się jak idiotka, ale dalej płakałam.

Hop zapytał - „Wprowadzanie Cody’ego i Molly w ten… koncert?”

Odchyliłam głowę i spojrzałam na niego - „Co?”

„Nie mów przy tym słów takich jak „koncert”, lady.”

„Mój mężczyzna jest motocyklistą. Gówno się udziela.”

W chwili, gdy skończyłam mówić, ramiona Hop’a zacisnęły się wokół mnie, gdy wybuchnął śmiechem. Obserwowałam i słuchałam w ciemności, kochając każdą sekundę.

Wciąż się śmiejąc, pochylił głowę i ujął moje usta, śmiejąc się w moje usta, gdy mnie całował. Najlepsze.

Potem kochał się ze mną, tym razem dużo wolniej. Nawet lepiej.

I na koniec zasnęłam naga w jego ramionach.

Żadnych snów. Tylko Hop.


 

4 komentarze: