sobota, 21 sierpnia 2021

12 - Nóż w moim brzuchu

 

ROZDZIAŁ 12

Nóż w moim brzuchu

 

 

Tydzień i trzy dni później…

„Więc, jak to się stało dla ciebie?”

„Jak to się stało dla mnie?”

Wysunęłam twarz z gardła Hop’a i spojrzałam na niego - „Jak znalazłeś Chaos?”

Był niedzielny poranek i leżeliśmy w jego łóżku w Kompleksie. Biorąc pod uwagę, że nadal utrzymywaliśmy nasz związek w tajemnicy, było to ryzyko. Jednak zeszłej nocy dołączyłam do Tyry i naszych przyjaciółek, Gwen i Elviry, w Kompleksie na drinki przed wyjściem. To było na zaproszenie Tyry i, chociaż wolałabym spędzić sobotni wieczór z Hop’em, żeby ukryć to, co mieliśmy, zgodziłam się.

Byli tam wszyscy: Tack, Brick, Shy, Tug i Big Petey, więc nie wyszliśmy, a zamiast tego wszyscy zostaliśmy w pokoju wspólnym.

Późnym wieczorem, po tym, jak wysłałam mu jakiegoś tajnego SMS-a, żeby dać Hop’owi znać, gdzie jestem, pokazał się.

To było zabawne, zbyt zabawne. Z drugiej strony, zawsze tak było z Ty-Ty. Jak dodało się Elvirę i Gwen do towarzystwa, wypadło to poza listy przebojów.

Elvira była czarną kobietą, która była totalnie szalona (ale w dobry sposób). Gwen była białą kobietą, która była tylko trochę mniej szalona niż Elvira, ale pomyślałam, że ma to związek z faktem, że była żoną Hawka Delgado. Nie byłam pewna, ponieważ Gwen o tym nie mówiła, ale biorąc pod uwagę, że zawsze nosił bojówki, obcisłe koszulki, solidne buty, przerażający wyraz twarzy i pas z bronią, pomyślałam, że Hawk był komandosem.

Prawdziwym komandosem.

Domyślałam się, że małżeństwo z komandosem ograniczało jej poziom szaleństwa, ponieważ nie chciała dzwonić do domu do męża, który był komandosem, i wyjaśniać kłopoty, w jakie się wpakowała. Nie wiedziałam, ale pomyślałam, że komandosi mają dość problemów zawodowych. Nie potrzebowali więcej od swoich żon.

Ponieważ Gwen była Gwen, mimo że była mamą poślubioną komandosowi, wciąż wiedziała, jak dobrze się bawić.

Z drugiej strony Elvira spotykała się z bardzo przystojnym, afroamerykańskim gliną. W przeciwieństwie do Hawka, mężczyzna Elviry, Malik, uważał, że jej szaleństwo było histeryczne i urocze. Wiedziałam o tym, ponieważ bywałam przy nich i on to powtarzał. Często. Ponieważ była szalona. Bardzo. I dobrze, że tak myślał, ponieważ oznaczało to, że dramat, który obficie wstrzykiwała w ich związek, był czymś, co lubił, a nie czymś, co kazało mu uciekać gdzie pieprz rośnie.

Nie trzeba dodawać, że zalałyśmy się, a mężczyźni lubią, gdy ich kobiety są zalane. Dlatego Tack wystartował z Ty-Ty, aby mogli cieszyć się jej upiciem się w ich domu w górach. Hawk pokazał i poprowadził swoją podchmieloną żonę i Elvirę do swojego SUV-a, podczas gdy Elvira rozmawiała przez telefon z Malikiem, co oznaczało, że Malik miał dostać wskazówkę, że jego kobieta była ubzdryngolona i pomyślałam, że spotka się z nią w jej domu, aby skorzystać.

Jeśli chodzi o mnie, piłam i cieszyłam się czasem spędzonym z chłopakami, dopóki nie pokazał się High. Chociaż byłam nietrzeźwa, wydawało mi się, że Hop dał mu sygnał, a High jakoś zdołał odciągnąć innych chłopców od baru i zabrać się za jakieś zadanie Chaosu.

Hop, będąc ze mną sam w Kompleksie, nie marnował czasu, by zaprowadzić mnie do swojego pokoju, gdzie uprawialiśmy dziki, szalony, pijacki seks (no dobra, ten ostatni kawałek to tylko ja) i to… było… bajeczne. Teraz bardziej bajecznie, odkąd wizyta Hop’a w klinice przyniosła dobre wieści. Mógł „być” bez prezerwatyw, co oznaczało, że byliśmy tylko on i ja bez niczego pomiędzy.

Natychmiast zemdlałam, ale czterdzieści pięć minut temu obudził mnie mój mężczyzna, po czym kochał się ze mną słodką, powolną miłością.

To było dyskusyjne, ale mogło być bardziej bajeczne.

Miałam lekkiego kaca.

Byłam też nie-tak-lekko szczęśliwa.

„Jak znalazłem Chaos?” - zapytał Hop, a ja uśmiechnęłam się do niego.

„Tak.”

„Tack przyszedł na przedstawienie.”

Przechyliłam głowę na bok - „Co?”

„Kiedy byłem jeszcze w zespole, Tack przyszedł na koncert. Moja rodzina pochodzi z Nevady. Mama i tata nadal tam mieszkają, ale Bog wszędzie rzuca ludzi, więc mieliśmy koncerty w Denver. Po koncercie Tack podszedł do mnie i powiedział, że podobało mu się to, co robiliśmy. Podobał mi się, wydawał się solidny i fajnie, że robił wszystko, aby powiedzieć mi to gówno. Kiedy odszedłem z zespołu, myślałem o tym, gdzie chciałem wylądować, a do tego czasu, mimo że miałem zaledwie dwadzieścia cztery lata, przebyłem wiele dróg. Miejscem, które najbardziej mi się podobało, było Denver. Przyjechałem tutaj, przypomniałem sobie Tacka. Nietrudno go przegapić, zważywszy, że miał na sobie kurtkę z naszywką, że był w Klubie, a ja wjechałem do miasta na motorze. Wydawało się pasować. Odszukałem go, powiedziałem, że opuściłem zespół, opowiedział mi o Chaosie. Zaprosił mnie na balangę. Poszedłem.” - uśmiechnął się - „Reszta jest historią.”

„Więc byłeś w Klubie od dwudziestego czwartego roku życia?” - zapytałam.

„Kiedy tu dotarłem, podjąłem decyzję, skończyłem swój czas jako młodzik, pełne członkostwo miałem w wieku dwudziestu siedmiu lat.”

„I nigdy nie oglądasz się za siebie” - zauważyłam.

Łatwość naszego porannego miłosnego postu zniknęła z jego twarzy, gdy odpowiedział - „Nigdy nie oglądałem się za siebie.”

„Co to jest?” - zapytałam.

„Co?”

„To spojrzenie na twojej twarzy” - wyjaśniłam, a on zawahał się, zanim nas obrócił. Wcześniej leżałam na nim. Hop ustawił nas tak, że byłam na plecach, a on przycisnął swój przód do mojego boku, z ręką na moim brzuchu.

„Tack nie tyle mnie zaprosił do przyłączenia się, ile zwerbował” - stwierdził w sposób, który brzmiał dziwnie jak wyznanie i poczułam, jak moje brwi się zsuwają.

„Nie rozumiem. To znaczy, czy wszyscy faceci nie są rekrutowani?”

„Nie do tego, do czego zwerbował mnie Tack.”

Wiedziałam z jego tonu i wyrazu twarzy, że nasz szczęśliwy poranek wydawał się jakoś pogarszać.

Po prostu tego nie rozumiałam.

„Co ty mówisz?” - spytałam z wahaniem, nie chcąc, żeby nasz poranek się zepsuł i nie do końca pewna, czy chcę wiedzieć, co mówi.

„Mówię, że Klub był wtedy inny. Jak ty i ja pozostaniemy trwali, oficjalnie zostajesz przyjęta do stada jako starsza pani, kiedy opublikujemy wieści o nas, wtedy usłyszysz rozmowę.” - przyglądał mi się chwilę, zanim skończył - „Może już to słyszałaś”.

„Jeszcze tego nie słyszałam” - podzieliłam się - „Jak Klub był inny?”

„Wtedy byli w poważnym, złym gównie.”

O jej.

Miałam rację. Nie chciałam wiedzieć.

Mimo wszystko musiałam.

Więc naciskałam - „Co za poważne złe gówno?”

„Poważnie poważne gówno” - uchylił się Hop.

„Hop…”

„Lanie.” - Uniósł rękę i ujął mój policzek - „To nie było dobre. To, co to jest teraz jest, tamto już się skończyło.”

„Myślę, że może muszę to zrozumieć” - powiedziałam mu, choć nie sądziłam, że tego potrzebowałam. Ale wiedziałam, że jeśli pojedziemy dalej, będę musiała wiedzieć.

„Myślę, że może musisz mi zaufać, że nie.”

„A co, jeśli usłyszę rozmowę?” - nacisnęłam.

„Będziesz wiedziała, że to koniec.”

„Hop…” - zaczęłam, a jego twarz nagle się przybliżyła.

„Narkotyki…” - warknął ostre słowo, ale prawie zduszone, jakby miał własnego potwora, który wyciągnął to z niego i nie miał kontroli, nie miał sposobu, by to powstrzymać.

Sapnęłam, a on kontynuował - „…i dziewczyny. Poważnie złe gówno, lady. Poważnie złe gówno, z którym Tack nie chciał mieć nic wspólnego. Nie był wtedy prezydentem, ale to nie znaczyło, że nie miał planu wyjścia Klubu z tego całego gówna. Miał też cierpliwość. Dużo. Część jego planu polegała nie tylko na pracy za kulisami, aby skierować braci do jego misji, ale także rekrutować braci, którzy będą walczyć po jego stronie. Byłem jednym z braci, których zwerbował. Dog i Brick też. Zajęło to trochę czasu, a przejęcie było wrogie. To był mroczny czas dla Klubu, ale Tack to też zaplanował. Poprowadził nas do światła i właśnie tam jesteśmy, Lanie. Przysięgam na Chrystusa. Jesteśmy w świetle.”

„Narkotyki i dziewczyny?” - zapytałam bez tchu.

„To skończone.”

„Dziewczyny?” - mój głos był wyższy.

„Mała” - jego dłoń przycisnęła się do mojej twarzy - „…to skończone.”

„Więc, jeśli to się skończyło, co z Benito?” - zapytałam.

„Już ci mówiłem, że nie mówię o Benito i w tym też musisz mi zaufać.”

„Hop…”

Tym razem przerwał mi, przewracając się na mnie i obejmując moją głowę obiema rękami.

„To gówno… kurwa…” - wykrztusił, przerwał, a jego twarz zdradziła wewnętrzną walkę, zanim kontynuował - „…musisz wiedzieć. Pytałaś, to jest część mnie, ale to gówno, nie chciałem ci powiedzieć do później. Ale pytałaś, więc oto jest. Kiedy wszedłem do Klubu, byliśmy w tym gównie. Jak zostałeś bratem, spełniałeś swój obowiązek wobec Klubu, a częścią moich obowiązków było to gówno.”

Nagle coś, co powiedział High kilka tygodni wcześniej, przeniknęło do mnie.

„Dokładnie jaką część tego gówna zrobiłeś?” - zapytałam.

Spojrzał mi w oczy i odpowiedział prosto - „Dużo, ale głównie opiekowałem się dziewczynami.”

Moje ciało szarpnęło się pod jego, jakby próbowało uciec, ale jego ciężar przygniótł mnie do łóżka, a jego kciuk przesunął się w dół, by wcisnąć się w moje usta.

Nawet z jego kciukiem, który przeszkadzał w moich słowach, powiedziałam - „Masz sposób na cipki.”

Jego oczy błysnęły na moje słowa - „Lanie, posłuchaj, nie lubiłem robić tego gówna i nie zrobiłbym tego, gdybym nie wiedział, że to środek do celu. Tack składał obietnice, dotrzymywał ich, że to było tymczasowe.”

„Więc byłeś alfonsem?” - szepnęłam z przerażeniem, a jego kciuk odsunął się.

„Chaos był alfonsem. Po prostu opiekowałem się dziewczynami.”

„Nie widzę niuansów różnicy, Hop” - powiedziałam mu, trzymając ręce na jego ramionach, kiedy mnie naciskał i zaciskał szczękę.

„Trudno zauważyć, ponieważ ten niuans jest właśnie w tym. Chaos to ja, jestem Chaosem. Ale nie byłem alfonsem, kobieto. Inny brat miał tę pracę. Byłem egzekutorem. Jak dziewczyna się przepracowała, przychodziła do mnie i sobie z tym radziłem. Byłem nie tylko egzekutorem dziewczyn, byłem jednym z Klubu. Dobrze radzę sobie z pięściami. Uczysz się tego gówna, kiedy większość życia spędzasz w barach, czy masz w rękach gitarę, czy nie. Kiedy zaczynaliśmy, niektóre z tych barów były szorstkie i zdarzało się gówno. Ówczesny prezes Klubu zauważył, że mam talent w tej dziedzinie i był człowiekiem, który tego rodzaju talenty wykorzystywał. Chroniłem ich plecy. Dziewczyny po prostu mi zaufały. Nie radzę sobie z rozcięciem, Lanie. Ale jak facet cię przepracowuje i wychodzi, a ty sprawiasz, że krwawi z powodu tego błędu, ta suka będzie ci wdzięczna. Przyszło to naturalnie i te kobiety oddałyby to każdemu bratu, który by tak działał.”

Był zły na mój komentarz. Wiedziałam, bo to czułam, ale wiedziałam też, bo nazywał mnie „kobietą”, a nigdy tego nie robił.

Interesujące było również zrozumienie, jak tak łatwo powalił człowieka z monster truckiem.

Nie podzieliłam się tym z nim.

Powiedziałam mu szczerze, choć ostrożnie - „Nie jestem pewna, czy to o wiele lepsze.”

„Miałabyś rację” - odparł - „Nie będę cię okłamywał. Zrobiłem to, co zrobiłem, ale to nie był mój wybór i nie była to moja decyzja. Ale to była moja decyzja, by dołączyć do Klubu, wspierać Tacka, pomóc mu manewrować do wyjścia i być żołnierzem na wojnie, która wyciągnie nas z tego gówna. Aby to zrobić, musiałem zrobić to, co musiałem zrobić.”

„Spałeś z tymi dziewczynami?” - zapytałam.

„Kurwa, nie.”

„Dawałeś im narkotyki?”

Hop zamilkł, a żółć wpełzła mi do gardła.

Przepychałam przez to ponownie - „Dawałeś im narkotyki?”

„Nie, ale Chaos miał dostęp, a bracia, tacy, których teraz nie ma, tak.”

Zamknęłam oczy i odwróciłam głowę na bok.

Hop przesunął ją z powrotem na miejsce, a ja otworzyłam oczy, by spojrzeć na niego gniewnie, ponieważ nie podobało mi się to, nic z tego, tylko po to, by zobaczyć, jak się krzywi.

„Dwa lata, Lanie, dwa pieprzone lata pracowałem z tymi dziewczynami, trzymając je w kupie, próbując je wyprostować, pomagając im zaplanować, kiedy Tack dokona przejęcia, a my je uwolnimy. To życie nie jest dobre i jak jesteś uzależniony od gówna, zrobisz prawie wszystko, aby się nie zaopatrzyć. Próbowałem zrobić to mądrze, uciszyć je i wyrzucić z życia, ale dwie z tych suczek gadały. Przez to straciliśmy brata, Lanie. Otworzyły usta, gówno wyszło do niewłaściwych ludzi, Tack musiał się ruszyć, żeby to zamknąć i straciliśmy brata. Zabranie nas z tamtego życia do tego, w którym teraz jesteśmy, nie było łatwe, wszystkim pobrudziły się ręce. Krew płynęła, ale tam, gdzie jesteśmy teraz, co możemy dać naszym dzieciom, było warto.”

„Straciłeś brata?” - zapytałam, a on niespodziewanie podniósł się, uniósł rękę i wskazał na tatuaż na bicepsie.

Widziałam to już wcześniej, raz za razem, nie tylko na Hopperze, ale mieli go wszyscy bracia. Był to zestaw niezrównoważonych wag. Na górnej tacy widniał napis „Red[1]”, a po bokach spływały rzeki czerwonej krwi. Wiedziałam, a nikt mi nie powiedział, że to wskazywało na Tyrę i to, co się z nią stało z powodu Elliotta. Dolna skala zawierała słowo „Black” z zakapturzonym żniwiarzem z twarzą czaszki, przerażającymi niebieskimi oczami i kosą w dłoni szkieletu. Podpora wagi została ukształtowana ze słów „Nigdy nie zapomnij”.

„Black. Brat. Martwy z powodu rany. Rana i chciwość, Lanie.”

Siedział w łóżku, wpatrując się we mnie i mówił dalej.

„Rozumiem, że to szok i rozumiem dlaczego. Zaufaj mi, mała, podoba mi się to o cholernie wiele mniej niż tobie, mam to gówno w mojej historii. Mniej mi się podoba wiedzieć, że Black już nie oddycha na tej Ziemi. Był dobrym człowiekiem. Chciał dobrych rzeczy dla Klubu i swojej rodziny. Tak bardzo, że umarł za to.”

To nie było łatwe dla Hop’a, wiedziałam, widziałam to, ale byłam zbyt zszokowana tym, co mi powiedział, by cokolwiek z tym zrobić.

Hop kontynuował.

„Polubiłabyś go, ponieważ dał się lubić, był lojalny, mądry, solidny. Nie jestem żołnierzem w normalnym tego słowa znaczeniu, ale z doświadczenia wiem, że jak walczysz w wojnie o coś, w co wierzysz, musisz być przygotowany na zrobienie jakiegoś poważnego, chorego, szalonego, pomieszanego gówna, aby wygrać. Wszedłem do tego Klubu, wiedząc, dokąd Tack chciał go poprowadzić, co chciał dać swoim braciom, aby mogli dać to swoim rodzinom, i wszedłem do tego cały. Nigdy nie miałem dobrej rodziny, ale każdy, kto spędza pięć sekund z Tackiem Allen wie, jakim jest człowiekiem. Obiecał mi, że może doprowadzić mnie do czegoś, czego pragnąłem. Wierzyłem w niego i miałem rację. Zaciągnąłem się do tej wojny, Lanie, i nie jestem dumny z tego, co zrobiłem, aby ją wygrać, ale jestem dumny, że zrobiłem swoją część, aby zdobyć to, co wygraliśmy.”

Patrzyłam na niego, nie wiedząc, jak przetworzyć jego słowa, twardy, zdeterminowany wyraz jego twarzy ani informacje, które właśnie mi przekazał.

Nie miałam też dużo czasu, abym była pewna, że mogę to przetworzyć, zanim ktoś zapukał do drzwi.

Nasza dyskusja i co może oznaczać to pukanie, kto może być za tymi drzwiami, wywołały we mnie falę paniki i, zanim kazałam mojemu ciału się poruszyć, już ruszałam się.

W pośpiechu odrzuciłam kołdrę, stoczyłam się z łóżka i chwyciłam koszulkę Hop’a, skandując - „Nie ma mnie tutaj, nie ma mnie tutaj, nie ma mnie” - gdy ją wciągnęłam i pobiegłam do łazienki.

Zamknęłam drzwi i głęboko odetchnęłam.

Wiedziałam, że najstarszy syn Tacka, Rush, miał ich chłopców na nocowanie, co oznaczało, że Tack i Ty-Ty nie zejdą z góry. Oboje byli ode mnie starsi, a mi daleko było do czasów, w których moją największą nadzieją było wejście do licealnej drużyny cheerleaderek, ale to nie znaczyło, że nie rzucali się na siebie jak króliki. Dopóki nie miałam Hoppera, nie znałam mężczyzny z takim libido, jakie miał Kane „Tack” Allen. Myślałam, że jest anomalią, szczęśliwą dla Tyry, ale jedyną.

Czując się raczej bezpieczna przed wykryciem, pozwoliłam sobie na leniwy, szczęśliwy poranek (który, niestety, okazał się walnięty) w łóżku Hoppera.

Ale to nie znaczyło, że ktokolwiek był za tymi drzwiami, nie zechce mówić, a było jednym, że mój samochód był rano na zewnątrz Kompleksu (od czasu do czasu rozbijałam się w jednym z łóżek chłopców po wypiciu jednego za dużo), a czym innym, że byłam naga w łóżku Hop’a.

„Bracie, poważnie jak cholera, masz złe pieprzone wyczucie czasu” – usłyszałam warknięcie Hoppera.

„Wiem, że tu jest, jak wróciłem wczoraj wieczorem, widziałem, jak idzie. Zostawiła torebkę na barze. Złapałem jej kluczyki i przeniosłem samochód” - odpowiedział High - „Oto jej torebka, ale, bracie, Benito wykonał kilka ruchów zeszłej nocy, nie jest zbyt dobrze. Tack został poinformowany i zwołuje spotkanie. Chłopcy niedługo zejdą. Musisz stąd wydostać tyłek swojej kobiety.”

O nie.

Tack schodził z góry.

I znowu nie.

Benito.

Nie zapomniałam o Benito. Po prostu nie myślałam o nim, bo było wiele innych rzeczy, o których musiałam myśleć, a moja głowa po prostu nie miała miejsca na więcej. Teraz, wiedząc, co właśnie powiedział mi Hop, Benito ponownie się pojawił na tapecie, czułam, że moja głowa zaraz eksploduje.

„Dzięki, bracie” - odpowiedział Hop do High’a.

„Nie jestem pewien, czy rozumiem, dlaczego to gówno jest tajemnicą, ale wy dwoje jesteście tylko połączeniem, to nie jest to, czym jest. O ile nie zamierzasz pobić rekord wszech czasów najdłuższego seksu i, tylko głowa do góry, bracie, jest inny sposób, w jaki ludzie odnoszą się do tego gówna i nazywa się to związkiem. Tack nie będzie się tym przejmował, ale szanuj Cherry, lepiej sobie z tym porozmawiajcie. Tylko tyle razy mam zamiar wskoczyć w jej dupę i ukryć to, Hop. Lanie to gówno i wcale nie jest trudna do oglądania, więc żaden brat nie będzie miał problemu, by zrozumieć, co myślisz. Ale takie sekrety w rodzinie mogą rozerwać braci. Mogą być gorsze dla sióstr. Słyszysz mnie?”

Dobra, High nigdy nie był ulubieńcem. Lubiłam go, ale musiałam przyznać, że był gburowaty i w ogóle nie był faworytem. Nawet jeśli jego słowa wywoływały we mnie poczucie winy, teraz również uczyniły go ulubieńcem.

„Lanie radzi sobie z jakimś gównem” - odpowiedział niejasno Hop.

„Pomóż jej szybciej przez to przejść” - odkrzyknął High i usłyszałam, jak zamykają się drzwi.

Dałam mu chwilę, zanim otworzyłam drzwi i zrobiłam jeden krok na zewnątrz. Ograniczyłam się do jednego, kiedy zobaczyłam wyraz twarzy Hop’a.

„Moi bracia rozwalają sobie tyłki, żeby zakryć nasze gówno, a ty biegniesz do łazienki, jakbyś miała piętnaście lat, a my bylibyśmy w twojej sypialni, właśnie zerwałem ci wisienkę, kiedy twój tata stanął w drzwiach. Mała, rozumiem, że masz problemy, ale na dodatek do całego naszego gówna, musimy spędzić trochę czasu na ich rozwiązywaniu.”

To było niefortunne otwarcie, głównie dlatego, że mnie wkurzyło.

„Chcesz powiedzieć, że ważniejsze jest, aby porozmawiać teraz o tym, a nie o naszej wcześniejszej rozmowie?” - zapytałam.

„Mówię, że mamy dużo do przepracowania, a twoje inne gówno stojące na drodze nie sprawia, że to obecne gówno będzie łatwiejsze.”

Patrzyłam mu w oczy przez dłuższą chwilę, zanim zapytałam ostrożnie - „Szczerze myślałeś, że pogodzę się z tym wszystkim?”

„Nie, bo ja sam nie jestem z tym pogodzony.” - odparł - „Szczerze myślałem, że mnie znasz. Nie różnię się teraz, kiedy znasz moją historię, od mężczyzny, z którym kochałaś się godzinę temu, mała. Nie ominęło mnie to, kiedy podzieliłem się z tobą tą historią, ale szczerze myślałem, że jesteś dziewczyną Cherry, a Cherry wie o tym całym gównie i to rozumie, więc ty też zrozumiesz, że ten facet nigdy nie był mną. Ten mężczyzna był mężczyzną, którym musiał być, aby doprowadzić ten Klub do tego, że mógł być rodziną, która złagodzi upadek kobiety.”

To był cios i to brudny.

„To niesprawiedliwe.” - powiedziałam cicho.

„To nie tylko sprawiedliwe, ale prawdziwe i dobrze o tym wiesz” - odpowiedział - „Moi bracia walczyli, krwawili i umierali, żebyś miała tę rodzinę, lady. Nie możesz kilka tygodni wcześniej stawać mi w twarz z powodu braku osądzania, a potem stać tutaj w moim pokoju, w mojej koszulce i zmuszać mnie do przyjęcia twojego osądu. Nawet jeśli to gówno było mną, to ja znalazłem odkupienie, więc już nie jest, a jeśli ty jesteś kobietą, którą myślałem, że jesteś, pogodzisz się z tym, ale, jak wyjaśniłem, nigdy, kurwa, tak na prawdę nie było mną.”

To było do bani, ale miał rację.

„Ponieważ to wszystko wymaga czasu…” - zaczęłam sugerować - „…może powinniśmy ponownie pomówić o Benito.”

„Powiedziałem wszystko, co mam do powiedzenia o tym sukinsynu” - odparł Hop.

„Czy to stare życie się skończyło?” - zapytałam.

„Powiedziałem ci, że tak” - odpowiedział.

„Więc kim jest Benito?”

„Szumowiną, która chce kawałek terytorium Chaosu. Problem z tym, że jak zje ten kawałek, będzie chciał więcej. Więc go powstrzymujemy.”

„A jak ty to robicie?”

„Dla ciebie, mała, powiedziałem więcej o tym sukinsynu, ale teraz powiedziałem wszystko, co mam do powiedzenia.”

Znowu staliśmy tam, wpatrując się w siebie w milczeniu, dopóki go nie złamałam.

„Potrzebuję czasu, aby przetworzyć wszystko, czego się dzisiaj dowiedziałam.”

„Masz dwie sekundy” - odpowiedział natychmiast - „Jak zajmie ci więcej niż dwie sekundy, aby przynieść tutaj swój tyłek i objąć mnie ramionami, akceptując mnie takim, jakim jestem pomimo tego, co robiłem, będziemy mieli problemy”.

O Boże.

„Jakiego rodzaju problemy?”

„Tego rodzaju problemy, które pochodzą ode mnie wiedzącego, że kłamałaś. Bo dowiem się, że osądzasz. A nie chcę tego gówna w moim życiu ani wokół moich dzieci.”

Czy był szalony?

„Hop!” - warknęłam - „Właśnie mi powiedziałeś, że jesteś egzekutorem, a Chaos handlował narkotykami i prostytuował kobiety.”

„Nigdy nie powiedziałem, że Chaos handlował narkotykami” - odpalił.

„Czy w twoje operacje były zaangażowane narkotyki?” - odparłam.

„Tak” - uciął.

Pochyliłam się do niego - „W takim razie kłócimy się o to, że ja mówię „herbata”, a ty mówisz „hahbata”.

„Nie, mała, kłócimy się o to, że wyłożyłem ci wszystko szczerze, pozwoliłem temu wszystkiemu wylać się, coś, co chyba przegapiłaś, nie było łatwe do zrobienia, tak jak nie było łatwe do zrobienia to gówno, które kiedyś robiłem i też to tobie powiedziałem, a ty mnie osądzasz.”

„Tylko poprosiłam o czas” - przypomniałam mu.

„A ja właśnie ci powiedziałem, jeśli wiesz, że to, co mamy między nami, jest prawdziwe i jesteś w tym przez cały czas ze mną, więc nie potrzebujesz tego czasu”.

„Jestem raczkującą starszą panią, Hopper. Daj mi luz” - odpowiedziałam.

„Nie będziesz starszą panią, Lanie, jeśli mi tego nie dasz.”

Moje usta opadły.

To było to, mój punkt przełomowy. Miałam dość i szczerze, kto mógł mnie winić.

Naprawdę?

Aby to przekazać, krzyknęłam - „Pieprz się!” i deptałam po moje ubranie.

„Lanie…” - zaczął Hop.

„Nie, o nie!” - wrzasnęłam, szarpiąc dżinsy - „Nie możesz rzucać mi w twarz moimi słowami, a potem grozić, że odbierzesz…” - szarpnęłam się do wstania i dźgnęłam go palcem – „…ciebie, co jest dokładnie tą samą pieprzoną rzeczą, w której straciłeś opanowanie, kiedy ja to zrobiłam.”

Wróciłam do ubierania się i utknęłam w tym wysiłku, gdy Hop delikatnie pociągnął mnie za ramię. Niedelikatnie wyrwałam go z jego uścisku i ubierałam się dalej.

„Nie było łatwo się tym podzielić” - stwierdził spokojniejszym głosem.

Usiadłam na łóżku, żeby włożyć buty, ale spojrzałam mu w oczy.

„I mnie nie było łatwo, kiedy mój mężczyzna leżał na mnie i dzielił się tym, a ja nie miałam pieprzonego pojęcia…” - wykrzyknęłam ostatnie słowo - „… że on miał to w swojej historii. Nie było łatwo się tego dowiedzieć. A ty chcesz coś wiedzieć, Hopperze Kincaid?” - zapytałam, wstając i wyrywając torebkę z łóżka, na które Hop najwyraźniej ją rzucił po tym, jak High mu ją dał.

Zatrzymałam się, ale nie na tyle długo, by mógł odpowiedzieć.

Dałam mu to.

„Nie było łatwo dowiedzieć się, że mężczyzna, mój mężczyzna, mężczyzna, o którym myślałam, że jest dobrym człowiekiem, nie ma w sobie tego, aby zrozumieć, czego potrzebuję…” - podniosłam rękę, kciuk i palec wskazujący odsunięte od siebie - „… tak mało czasu, aby pogodzić się z pewnymi ważnymi informacjami o jego przeszłości, zanim przejdziemy dalej. To było najgorsze. Więc, nowina, Hopper. Twoja starsza pani pogodziłaby się z tym. Ale jeśli nie dajesz kobiecie, która chce być twoją starszą panią, możliwości pogodzenia się z tym i udowodnienia, że jest starszą panią, oznacza, że nie będziesz mieć starszej pani.”

I na tym pobiegłam do krzesła, chwyciłam kurtkę i wybiegłam.

Niestety Hop deptał mi po piętach.

Równie niestety Shy był w tylnym korytarzu i patrzył na nas w taki sposób, że wiedziałam, że nie ominęły go moje krzyki. Ale zauważyłam z roztargnionym zdziwieniem, że, mimo poranka (a może szczególnie rano), Shy nie był z dziewczyną. To była niespodzianka, ponieważ wydawało się, że zawsze był z dziewczyną. Był młody, był gorący, był twardzielem i często wykorzystywał to wszystko, żeby się z kimś przespać. W rzeczywistości był z tego znany i przezwany „shy[2]” jako żart, ponieważ absolutnie nie był nieśmiały.

Mimo, że te myśli przyszły do mnie, zignorowałam je i Shy’a.

„Lanie, do cholery, zwolnij” - warknął Hop.

„Odpieprz się” - odpaliłam, zatrzymałam się w pokoju wspólnym i spojrzałam na High’a, który stał za barem - „Mój samochód?”

„Przecznica na północ, skręć w prawo, dwie przecznice wyżej” - odpowiedział High, jego oczy strzelały z Hop’a do mnie.

„Dziękuję. Pocałowałabym cię, gdybym nie była tak wkurzona, więc będziesz musiał na to poczekać” - powiedziałam mu.

„Nie mogę się doczekać” - powiedział mi High.

„Kurwa, gówno” - warknął Hop zza mnie, a ja odwróciłam się do niego.

„Miłego życia, Hopperze Kincaid” - syknęłam, po czym odskoczyłam i wybiegłam.

Doszłam do połowy dziedzińca, kiedy zostałam obrócona z mocnym uściskiem za ramię. Zatrzymałam się, wpadając na ciało Hop’a, po czym jego ramiona zacisnęły się wokół mnie.

„Masz ten dramat, mała, masz czas do końca spotkania Tacka, żeby go wypalić, ale zapamiętaj to, Lanie. Po tym spotkaniu, mam w dupie, jeśli będziesz przywiązana do rakiety, żeby polecieć na cholerny księżyc, znajdę cię, uporządkujemy to gówno i ruszamy dalej” - ostrzegł.

„Właśnie zanotowałam sobie w pamięci, żeby znaleźć chirurga plastycznego, który wykonuje nagłe zmiany twarzy, żebyś nie wiedział, kogo szukać” – odpaliłam.

„Jezu, jestem cholernie wkurzony, a ona wciąż jest urocza” - jęknął, jakby nie mówił do mnie, ale narzekał Synowi Bożemu.

„Jezus pracuje w niedzielę, Hop. Jak chcesz mieć bezpośrednią linię, to czas na zaciągnięcie tyłka motocyklisty do kościoła” - podzieliłam się.

„Chcesz, żebym cię wypuścił, abyś mogła to wypalić, to lepiej przestań być słodka, lady. Nadal bądź słodka, a pocałuję cię na cholernym dziedzińcu i mam w dupie, kto to zobaczy.”

Zamknęłam usta.

„Tak właśnie myślałem” - mruknął.

„Czy pozwolisz mi odejść, żebym mogła to wypalić?” - podpowiedziałam.

„Ukryjesz się przede mną?” - zapytał.

„Nie zdecydowałam” - odpowiedziałam.

„To może ci pomóc w podjęciu decyzji. Jak ukryjesz się, Lanie, zmarnujesz mój czas na szukanie ciebie, odpłacisz za ten czas. Dostanę zemstę i w końcu ci się spodoba, obiecuję ci, ale przed tym, sprawię, że będziesz błagać, żebyś mi to dała i to błaganie, mała, potrwa długi pieprzony czas.”

O mój Boże.

Jak mogłam być tak zła i nadal mieć mini-orgazm na dziedzińcu warsztatu?

„Nie pozwalasz mi odejść” - zauważyłam.

„Będziesz w domu, kiedy to spotkanie się skończy?”

Spojrzałam na niego, a potem warknęłam - „Tak.”

Spojrzał na moje usta i wymamrotał - „Kurwa, chcę cię pocałować.”

Kolejny mini-orgazm.

Boże, on mnie zabijał.

„Hop…”

Jego spojrzenie wróciło do moich oczu - „Jesteś dla mnie całym światem, Lanie. Nikt poza moimi braćmi nie wie, jakie gówno robiłem dla Klubu. Nikt. Nie ufałem w tym żadnej cholernej duszy, w tym Mitzi. Ufam ci, ponieważ zależy mi na tobie i chciałem, żebyś miała tę część mnie, ponieważ chcę, żebyś miała mnie całego. Więc kiedy wypalisz swój dramat, pomyśl o tym, a także pomyśl o tym, że czuję to jak pieprzony nóż w moim brzuchu, że teraz muszę pozwolić ci odejść i to nie mając swobody zabrania twoich ust do pożegnania.”

Przestałam oddychać.

Hop puścił mnie.

„Pomyśl o tym wszystkim, mała” - powiedział łagodnie i dokończył - „Będę u ciebie za kilka godzin.”

Potem odszedł, a ja patrzyłam, jak odchodzi.

Zniknął za drzwiami do Kompleksu i minęło trochę czasu, zanim przypomniałam sobie, gdzie jestem i że muszę się stamtąd wydostać.

Odwróciłam się więc i szybko poszłam do samochodu.

*****

Trzy godziny później…

Pracowałam w kuchni, kiedy usłyszałam ryk Harleya.

Zatrzymał się za moim domem.

Umyłam ręce, żeby zmyć ciasto na domowe bułki, które robiłam, ale stałam za wyspą i patrzyłam na przesuwane szklane drzwi.

Oczy Hop’a utkwiły we mnie, kiedy był na patio i nie oderwał ich, gdy wchodził i zasuwał drzwi.

Kiedy zatrzymał się i skrzyżował ręce na piersi, przemówiłam jako pierwsza.

„Ty też dla mnie jesteś całym światem.”

Pokój natychmiast napełnił się czystym pięknem.

„Chodź tutaj” - warknął.

Te trzy słowa poczułam w trzech bardzo dobrych miejscach, ale nie ruszyłam się.

„Zachowuję się dramatycznie” - przypomniałam mu.

„Chodź tutaj, Lanie.”

„Reaguję nadmiernie.”

„Chodź. Tutaj.”

„Tworzę sceny”.

„Lanie. Ale już.”

„Musisz się do tego przyzwyczaić. To część tego, kim jestem.”

Hop się nie odzywał.

„Nie podoba mi się, że zrobiłeś to, co zrobiłeś, ale podoba mi się, że jesteś mężczyzną, który walczy o to, w co wierzy, aby to urzeczywistnić.”

Zamknął oczy, a jego głowa opadła, gdy rozłożył ramiona i oparł ręce na biodrach.

„Słonko” - zawołałam i podniósł głowę - „Ty też masz potwora.”

„Miałem. Moja kobieta właśnie go zabiła.”

To była moja kolej, aby zamknąć oczy i spuścić głowę, ponieważ czułam się tak dobrze, że nie mogłam wpuścić niczego poza to uczucie.

„Lady” - zawołał, a ja podniosłam głowę.

„Martwię się o Benito” - oznajmiłam.

„Wiem” - odpowiedział.

„Nie zgadzamy się w tym, jak z nim sobie poradzić.”

„Daj trochę czasu, mała, zaufasz mi, zrozumiesz mój rodzaj ochrony, a to nie będzie problemem.”

Oboje zamilkliśmy.

Potem poddałam się - „Okej.”

Obserwowałem, jak wpłynęła na niego moja kapitulacja, gdy pozwolił emocjom przemyć jego twarz. Łagodność, ciepło, potem mrok namiętności.

Zatrzymał się przy namiętności i rozkazał - „Teraz chodź tutaj”.

„Zamierzasz dać mi odparzenie od dywanu?” - zapytałam.

„Nie. Ale poznasz siedzenie swojej kanapy i nie dlatego, że będziesz na nim siedziała, ale dlatego, że będzie w nim twoja twarz. Twoja dupa będzie z tyłu i tak mnie weźmiesz.”

Kolejny mini-orgazm.

„Myślę, że właśnie dałaś mi mini-orgazm” - podzieliłam się.

„Jeśli przyniesiesz tu swój tyłek, dam ci taki, który nie jest mini.”

Och, łał. Znowu się pojawił.

„To czwarty” - przyznałam, po czym głupio kontynuowałam - „Dla twojej informacji, miałam dwa na dziedzińcu.”

„Lanie, jesteś słodka, a to tylko sprawia, że chcę cię mocniej pieprzyć.”

„Czy to złe?”

Hop stracił cierpliwość - „Lady. Przyjdź. Tutaj. Teraz.”

Dotarłam tam.

W chwili, gdy byłam w zasięgu ręki, Hop zmiażdżył mnie w swoich ramionach i przycisnął usta do moich ust. Niedługo potem zapoznałam się z siedziskiem mojej kanapy w sposób, którego nigdy bym się nie spodziewała.

To było wspaniałe.


 



[1] Red to po polsku czerwony; tym imieniem Tack określa Tyrę i przetłumaczono to na „Rudzielec”

[2] Shy po polsku to nieśmiały

5 komentarzy:

  1. Dziękuję za rozdział :)
    Co z tego że u niej w domu jest słodko jak nie chce ich ujawnic :(
    CZekam na kolejny rozdział.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tego też w niej nie lubię, dla Eliota gotowa była umrzeć, a z nim zachowuje się jakby się go wstydziła 😐

      Usuń
  2. Lubię o dziwo Hopa. Facet się uczy na błędach. Chwała mu za to. Dziękuję ❤️😘

    OdpowiedzUsuń