ROZDZIAŁ
12
Nóż
w moim brzuchu
Tydzień i trzy dni później…
„Więc,
jak to się stało dla ciebie?”
„Jak
to się stało dla mnie?”
Wysunęłam
twarz z gardła Hop’a i spojrzałam na niego - „Jak znalazłeś Chaos?”
Był
niedzielny poranek i leżeliśmy w jego łóżku w Kompleksie. Biorąc pod uwagę, że
nadal utrzymywaliśmy nasz związek w tajemnicy, było to ryzyko. Jednak zeszłej
nocy dołączyłam do Tyry i naszych przyjaciółek, Gwen i Elviry, w Kompleksie na
drinki przed wyjściem. To było na zaproszenie Tyry i, chociaż wolałabym spędzić
sobotni wieczór z Hop’em, żeby ukryć to, co mieliśmy, zgodziłam się.
Byli
tam wszyscy: Tack, Brick, Shy, Tug i Big Petey, więc nie wyszliśmy, a zamiast
tego wszyscy zostaliśmy w pokoju wspólnym.
Późnym
wieczorem, po tym, jak wysłałam mu jakiegoś tajnego SMS-a, żeby dać Hop’owi
znać, gdzie jestem, pokazał się.
To
było zabawne, zbyt zabawne. Z drugiej strony, zawsze tak było z Ty-Ty. Jak
dodało się Elvirę i Gwen do towarzystwa, wypadło to poza listy przebojów.
Elvira
była czarną kobietą, która była totalnie szalona (ale w dobry sposób). Gwen
była białą kobietą, która była tylko trochę mniej szalona niż Elvira, ale
pomyślałam, że ma to związek z faktem, że była żoną Hawka Delgado. Nie byłam
pewna, ponieważ Gwen o tym nie mówiła, ale biorąc pod uwagę, że zawsze nosił
bojówki, obcisłe koszulki, solidne buty, przerażający wyraz twarzy i pas z
bronią, pomyślałam, że Hawk był komandosem.
Prawdziwym
komandosem.
Domyślałam
się, że małżeństwo z komandosem ograniczało jej poziom szaleństwa, ponieważ nie
chciała dzwonić do domu do męża, który był komandosem, i wyjaśniać kłopoty, w
jakie się wpakowała. Nie wiedziałam, ale pomyślałam, że komandosi mają dość
problemów zawodowych. Nie potrzebowali więcej od swoich żon.
Ponieważ
Gwen była Gwen, mimo że była mamą poślubioną komandosowi, wciąż wiedziała, jak
dobrze się bawić.
Z
drugiej strony Elvira spotykała się z bardzo przystojnym, afroamerykańskim
gliną. W przeciwieństwie do Hawka, mężczyzna Elviry, Malik, uważał, że jej
szaleństwo było histeryczne i urocze. Wiedziałam o tym, ponieważ bywałam przy
nich i on to powtarzał. Często. Ponieważ była szalona. Bardzo. I dobrze, że tak
myślał, ponieważ oznaczało to, że dramat, który obficie wstrzykiwała w ich
związek, był czymś, co lubił, a nie czymś, co kazało mu uciekać gdzie pieprz
rośnie.
Nie
trzeba dodawać, że zalałyśmy się, a mężczyźni lubią, gdy ich kobiety są zalane.
Dlatego Tack wystartował z Ty-Ty, aby mogli cieszyć się jej upiciem się w ich
domu w górach. Hawk pokazał i poprowadził swoją podchmieloną żonę i Elvirę do
swojego SUV-a, podczas gdy Elvira rozmawiała przez telefon z Malikiem, co
oznaczało, że Malik miał dostać wskazówkę, że jego kobieta była ubzdryngolona i
pomyślałam, że spotka się z nią w jej domu, aby skorzystać.
Jeśli
chodzi o mnie, piłam i cieszyłam się czasem spędzonym z chłopakami, dopóki nie
pokazał się High. Chociaż byłam nietrzeźwa, wydawało mi się, że Hop dał mu
sygnał, a High jakoś zdołał odciągnąć innych chłopców od baru i zabrać się za
jakieś zadanie Chaosu.
Hop,
będąc ze mną sam w Kompleksie, nie marnował czasu, by zaprowadzić mnie do
swojego pokoju, gdzie uprawialiśmy dziki, szalony, pijacki seks (no dobra, ten
ostatni kawałek to tylko ja) i to… było… bajeczne.
Teraz bardziej bajecznie, odkąd wizyta Hop’a w klinice przyniosła dobre wieści.
Mógł „być” bez prezerwatyw, co oznaczało, że byliśmy tylko on i ja bez niczego
pomiędzy.
Natychmiast
zemdlałam, ale czterdzieści pięć minut temu obudził mnie mój mężczyzna, po czym
kochał się ze mną słodką, powolną miłością.
To
było dyskusyjne, ale mogło być bardziej bajeczne.
Miałam
lekkiego kaca.
Byłam
też nie-tak-lekko szczęśliwa.
„Jak
znalazłem Chaos?” - zapytał Hop, a ja uśmiechnęłam się do niego.
„Tak.”
„Tack
przyszedł na przedstawienie.”
Przechyliłam
głowę na bok - „Co?”
„Kiedy
byłem jeszcze w zespole, Tack przyszedł na koncert. Moja rodzina pochodzi z
Nevady. Mama i tata nadal tam mieszkają, ale Bog wszędzie rzuca ludzi, więc mieliśmy
koncerty w Denver. Po koncercie Tack podszedł do mnie i powiedział, że podobało
mu się to, co robiliśmy. Podobał mi się, wydawał się solidny i fajnie, że robił
wszystko, aby powiedzieć mi to gówno. Kiedy odszedłem z zespołu, myślałem o
tym, gdzie chciałem wylądować, a do tego czasu, mimo że miałem zaledwie
dwadzieścia cztery lata, przebyłem wiele dróg. Miejscem, które najbardziej mi
się podobało, było Denver. Przyjechałem tutaj, przypomniałem sobie Tacka.
Nietrudno go przegapić, zważywszy, że miał na sobie kurtkę z naszywką, że był w
Klubie, a ja wjechałem do miasta na motorze. Wydawało się pasować. Odszukałem
go, powiedziałem, że opuściłem zespół, opowiedział mi o Chaosie. Zaprosił mnie
na balangę.
Poszedłem.” - uśmiechnął się - „Reszta jest historią.”
„Więc
byłeś w Klubie od dwudziestego czwartego roku życia?” - zapytałam.
„Kiedy
tu dotarłem, podjąłem decyzję, skończyłem swój czas jako młodzik, pełne
członkostwo miałem w wieku dwudziestu siedmiu lat.”
„I
nigdy nie oglądasz się za siebie” - zauważyłam.
Łatwość
naszego porannego miłosnego postu zniknęła z jego twarzy, gdy odpowiedział -
„Nigdy nie oglądałem się za siebie.”
„Co
to jest?” - zapytałam.
„Co?”
„To
spojrzenie na twojej twarzy” - wyjaśniłam, a on zawahał się, zanim nas obrócił.
Wcześniej leżałam na nim. Hop ustawił nas tak, że byłam na plecach, a on
przycisnął swój przód do mojego boku, z ręką na moim brzuchu.
„Tack
nie tyle mnie zaprosił do przyłączenia się, ile zwerbował” - stwierdził w
sposób, który brzmiał dziwnie jak wyznanie i poczułam, jak moje brwi się
zsuwają.
„Nie
rozumiem. To znaczy, czy wszyscy faceci nie są rekrutowani?”
„Nie
do tego, do czego zwerbował mnie Tack.”
Wiedziałam
z jego tonu i wyrazu twarzy, że nasz szczęśliwy poranek wydawał się jakoś pogarszać.
Po
prostu tego nie rozumiałam.
„Co
ty mówisz?” - spytałam z wahaniem, nie chcąc, żeby nasz poranek się zepsuł i
nie do końca pewna, czy chcę wiedzieć, co mówi.
„Mówię,
że Klub był wtedy inny. Jak ty i ja pozostaniemy trwali, oficjalnie zostajesz
przyjęta do stada jako starsza pani, kiedy opublikujemy wieści o nas, wtedy usłyszysz
rozmowę.” - przyglądał mi się chwilę, zanim skończył - „Może już to słyszałaś”.
„Jeszcze
tego nie słyszałam” - podzieliłam się - „Jak Klub był inny?”
„Wtedy
byli w poważnym, złym gównie.”
O
jej.
Miałam
rację. Nie chciałam wiedzieć.
Mimo
wszystko musiałam.
Więc
naciskałam - „Co za poważne złe gówno?”
„Poważnie
poważne gówno” - uchylił się Hop.
„Hop…”
„Lanie.”
- Uniósł rękę i ujął mój policzek - „To nie było dobre. To, co to jest teraz
jest, tamto już się skończyło.”
„Myślę,
że może muszę to zrozumieć” - powiedziałam mu, choć nie sądziłam, że tego
potrzebowałam. Ale wiedziałam, że jeśli pojedziemy dalej, będę musiała
wiedzieć.
„Myślę,
że może musisz mi zaufać, że nie.”
„A
co, jeśli usłyszę rozmowę?” - nacisnęłam.
„Będziesz
wiedziała, że to koniec.”
„Hop…”
- zaczęłam, a jego twarz nagle się przybliżyła.
„Narkotyki…”
- warknął ostre słowo, ale prawie zduszone, jakby miał własnego potwora, który
wyciągnął to z niego i nie miał kontroli, nie miał sposobu, by to powstrzymać.
Sapnęłam,
a on kontynuował - „…i dziewczyny. Poważnie złe gówno, lady. Poważnie złe
gówno, z którym Tack nie chciał mieć nic wspólnego. Nie był wtedy prezydentem,
ale to nie znaczyło, że nie miał planu wyjścia Klubu z tego całego gówna. Miał
też cierpliwość. Dużo. Część jego planu polegała nie tylko na pracy za
kulisami, aby skierować braci do jego misji, ale także rekrutować braci, którzy
będą walczyć po jego stronie. Byłem jednym z braci, których zwerbował. Dog i Brick
też. Zajęło to trochę czasu, a przejęcie było wrogie. To był mroczny czas dla Klubu,
ale Tack to też zaplanował. Poprowadził nas do światła i właśnie tam jesteśmy,
Lanie. Przysięgam na Chrystusa. Jesteśmy w świetle.”
„Narkotyki
i dziewczyny?” - zapytałam bez tchu.
„To
skończone.”
„Dziewczyny?”
- mój głos był wyższy.
„Mała”
- jego dłoń przycisnęła się do mojej twarzy - „…to skończone.”
„Więc,
jeśli to się skończyło, co z Benito?” - zapytałam.
„Już
ci mówiłem, że nie mówię o Benito i w tym też musisz mi zaufać.”
„Hop…”
Tym
razem przerwał mi, przewracając się na mnie i obejmując moją głowę obiema
rękami.
„To
gówno… kurwa…” - wykrztusił,
przerwał, a jego twarz zdradziła wewnętrzną walkę, zanim kontynuował - „…musisz
wiedzieć. Pytałaś, to jest część mnie, ale to gówno, nie chciałem ci powiedzieć
do później. Ale pytałaś, więc oto
jest. Kiedy wszedłem do Klubu, byliśmy w tym gównie. Jak zostałeś bratem, spełniałeś
swój obowiązek wobec Klubu, a częścią moich obowiązków było to gówno.”
Nagle
coś, co powiedział High kilka tygodni wcześniej, przeniknęło do mnie.
„Dokładnie
jaką część tego gówna zrobiłeś?” - zapytałam.
Spojrzał
mi w oczy i odpowiedział prosto - „Dużo, ale głównie opiekowałem się
dziewczynami.”
Moje
ciało szarpnęło się pod jego, jakby próbowało uciec, ale jego ciężar przygniótł
mnie do łóżka, a jego kciuk przesunął się w dół, by wcisnąć się w moje usta.
Nawet
z jego kciukiem, który przeszkadzał w moich słowach, powiedziałam - „Masz
sposób na cipki.”
Jego
oczy błysnęły na moje słowa - „Lanie, posłuchaj, nie lubiłem robić tego gówna i
nie zrobiłbym tego, gdybym nie wiedział, że to środek do celu. Tack składał
obietnice, dotrzymywał ich, że to było tymczasowe.”
„Więc
byłeś alfonsem?” - szepnęłam z przerażeniem, a jego kciuk odsunął się.
„Chaos
był alfonsem. Po prostu opiekowałem się dziewczynami.”
„Nie
widzę niuansów różnicy, Hop” - powiedziałam mu, trzymając ręce na jego
ramionach, kiedy mnie naciskał i zaciskał szczękę.
„Trudno
zauważyć, ponieważ ten niuans jest właśnie w tym. Chaos to ja, jestem Chaosem.
Ale nie byłem alfonsem, kobieto. Inny brat miał tę pracę. Byłem egzekutorem.
Jak dziewczyna się przepracowała, przychodziła do mnie i sobie z tym radziłem.
Byłem nie tylko egzekutorem dziewczyn, byłem jednym z Klubu. Dobrze radzę sobie
z pięściami. Uczysz się tego gówna, kiedy większość życia spędzasz w barach,
czy masz w rękach gitarę, czy nie. Kiedy zaczynaliśmy, niektóre z tych barów
były szorstkie i zdarzało się gówno. Ówczesny prezes Klubu zauważył, że mam
talent w tej dziedzinie i był człowiekiem, który tego rodzaju talenty wykorzystywał.
Chroniłem ich plecy. Dziewczyny po prostu mi zaufały. Nie radzę sobie z
rozcięciem, Lanie. Ale jak facet cię przepracowuje i wychodzi, a ty sprawiasz,
że krwawi z powodu tego błędu, ta suka będzie ci wdzięczna. Przyszło to
naturalnie i te kobiety oddałyby to każdemu bratu, który by tak działał.”
Był
zły na mój komentarz. Wiedziałam, bo to czułam, ale wiedziałam też, bo nazywał
mnie „kobietą”, a nigdy tego nie robił.
Interesujące
było również zrozumienie, jak tak łatwo powalił człowieka z monster truckiem.
Nie
podzieliłam się tym z nim.
Powiedziałam
mu szczerze, choć ostrożnie - „Nie jestem pewna, czy to o wiele lepsze.”
„Miałabyś
rację” - odparł - „Nie będę cię okłamywał. Zrobiłem to, co zrobiłem, ale to nie
był mój wybór i nie była to moja decyzja. Ale to była moja decyzja, by dołączyć
do Klubu, wspierać Tacka, pomóc mu manewrować do wyjścia i być żołnierzem na
wojnie, która wyciągnie nas z tego gówna. Aby to zrobić, musiałem zrobić to, co
musiałem zrobić.”
„Spałeś
z tymi dziewczynami?” - zapytałam.
„Kurwa,
nie.”
„Dawałeś
im narkotyki?”
Hop
zamilkł, a żółć wpełzła mi do gardła.
Przepychałam
przez to ponownie - „Dawałeś im narkotyki?”
„Nie,
ale Chaos miał dostęp, a bracia, tacy, których teraz nie ma, tak.”
Zamknęłam
oczy i odwróciłam głowę na bok.
Hop
przesunął ją z powrotem na miejsce, a ja otworzyłam oczy, by spojrzeć na niego
gniewnie, ponieważ nie podobało mi się to, nic z tego, tylko po to, by
zobaczyć, jak się krzywi.
„Dwa
lata, Lanie, dwa pieprzone lata pracowałem z tymi dziewczynami, trzymając je w
kupie, próbując je wyprostować, pomagając im zaplanować, kiedy Tack dokona
przejęcia, a my je uwolnimy. To życie nie jest dobre i jak jesteś uzależniony
od gówna, zrobisz prawie wszystko, aby się nie zaopatrzyć. Próbowałem zrobić to
mądrze, uciszyć je i wyrzucić z życia, ale dwie z tych suczek gadały. Przez to
straciliśmy brata, Lanie. Otworzyły usta, gówno wyszło do niewłaściwych ludzi,
Tack musiał się ruszyć, żeby to zamknąć i straciliśmy brata. Zabranie nas z
tamtego życia do tego, w którym teraz jesteśmy, nie było łatwe, wszystkim
pobrudziły się ręce. Krew płynęła, ale tam, gdzie jesteśmy teraz, co możemy dać
naszym dzieciom, było warto.”
„Straciłeś
brata?” - zapytałam, a on niespodziewanie podniósł się, uniósł rękę i wskazał
na tatuaż na bicepsie.
Widziałam
to już wcześniej, raz za razem, nie tylko na Hopperze, ale mieli go wszyscy
bracia. Był to zestaw niezrównoważonych wag. Na górnej tacy widniał napis „Red[1]”, a po
bokach spływały rzeki czerwonej krwi. Wiedziałam, a nikt mi nie powiedział, że
to wskazywało na Tyrę i to, co się z nią stało z powodu Elliotta. Dolna skala
zawierała słowo „Black” z zakapturzonym żniwiarzem z twarzą czaszki,
przerażającymi niebieskimi oczami i kosą w dłoni szkieletu. Podpora wagi
została ukształtowana ze słów „Nigdy nie zapomnij”.
„Black.
Brat. Martwy z powodu rany. Rana i chciwość, Lanie.”
Siedział
w łóżku, wpatrując się we mnie i mówił dalej.
„Rozumiem,
że to szok i rozumiem dlaczego. Zaufaj mi, mała, podoba mi się to o cholernie wiele
mniej niż tobie, mam to gówno w mojej historii. Mniej mi się podoba wiedzieć,
że Black już nie oddycha na tej Ziemi. Był dobrym człowiekiem. Chciał dobrych
rzeczy dla Klubu i swojej rodziny. Tak bardzo, że umarł za to.”
To
nie było łatwe dla Hop’a, wiedziałam, widziałam to, ale byłam zbyt zszokowana
tym, co mi powiedział, by cokolwiek z tym zrobić.
Hop
kontynuował.
„Polubiłabyś
go, ponieważ dał się lubić, był lojalny, mądry, solidny. Nie jestem żołnierzem
w normalnym tego słowa znaczeniu, ale z doświadczenia wiem, że jak walczysz w
wojnie o coś, w co wierzysz, musisz być przygotowany na zrobienie jakiegoś
poważnego, chorego, szalonego, pomieszanego gówna, aby wygrać. Wszedłem do tego
Klubu, wiedząc, dokąd Tack chciał go poprowadzić, co chciał dać swoim braciom,
aby mogli dać to swoim rodzinom, i wszedłem do tego cały. Nigdy nie miałem
dobrej rodziny, ale każdy, kto spędza pięć sekund z Tackiem Allen wie, jakim
jest człowiekiem. Obiecał mi, że może doprowadzić mnie do czegoś, czego pragnąłem.
Wierzyłem w niego i miałem rację. Zaciągnąłem się do tej wojny, Lanie, i nie
jestem dumny z tego, co zrobiłem, aby ją wygrać, ale jestem dumny, że zrobiłem
swoją część, aby zdobyć to, co wygraliśmy.”
Patrzyłam
na niego, nie wiedząc, jak przetworzyć jego słowa, twardy, zdeterminowany wyraz
jego twarzy ani informacje, które właśnie mi przekazał.
Nie
miałam też dużo czasu, abym była pewna, że mogę to przetworzyć, zanim ktoś
zapukał do drzwi.
Nasza
dyskusja i co może oznaczać to pukanie, kto może być za tymi drzwiami, wywołały
we mnie falę paniki i, zanim kazałam mojemu ciału się poruszyć, już ruszałam się.
W
pośpiechu odrzuciłam kołdrę, stoczyłam się z łóżka i chwyciłam koszulkę Hop’a,
skandując - „Nie ma mnie tutaj, nie ma mnie tutaj, nie ma mnie” - gdy ją
wciągnęłam i pobiegłam do łazienki.
Zamknęłam
drzwi i głęboko odetchnęłam.
Wiedziałam,
że najstarszy syn Tacka, Rush, miał ich chłopców na nocowanie, co oznaczało, że
Tack i Ty-Ty nie zejdą z góry. Oboje byli ode mnie starsi, a mi daleko było do
czasów, w których moją największą nadzieją było wejście do licealnej drużyny
cheerleaderek, ale to nie znaczyło, że nie rzucali się na siebie jak króliki.
Dopóki nie miałam Hoppera, nie znałam mężczyzny z takim libido, jakie miał Kane
„Tack” Allen. Myślałam, że jest anomalią, szczęśliwą dla Tyry, ale jedyną.
Czując
się raczej bezpieczna przed wykryciem, pozwoliłam sobie na leniwy, szczęśliwy
poranek (który, niestety, okazał się walnięty) w łóżku Hoppera.
Ale
to nie znaczyło, że ktokolwiek był za tymi drzwiami, nie zechce mówić, a było
jednym, że mój samochód był rano na zewnątrz Kompleksu (od czasu do czasu
rozbijałam się w jednym z łóżek chłopców po wypiciu jednego za dużo), a czym
innym, że byłam naga w łóżku Hop’a.
„Bracie,
poważnie jak cholera, masz złe pieprzone wyczucie czasu” – usłyszałam
warknięcie Hoppera.
„Wiem,
że tu jest, jak wróciłem wczoraj wieczorem, widziałem, jak idzie. Zostawiła
torebkę na barze. Złapałem jej kluczyki i przeniosłem samochód” - odpowiedział
High - „Oto jej torebka, ale, bracie, Benito wykonał kilka ruchów zeszłej nocy,
nie jest zbyt dobrze. Tack został poinformowany i zwołuje spotkanie. Chłopcy
niedługo zejdą. Musisz stąd wydostać tyłek swojej kobiety.”
O
nie.
Tack
schodził z góry.
I
znowu nie.
Benito.
Nie
zapomniałam o Benito. Po prostu nie myślałam o nim, bo było wiele innych
rzeczy, o których musiałam myśleć, a moja głowa po prostu nie miała miejsca na
więcej. Teraz, wiedząc, co właśnie powiedział mi Hop, Benito ponownie się
pojawił na tapecie, czułam, że moja głowa zaraz eksploduje.
„Dzięki,
bracie” - odpowiedział Hop do High’a.
„Nie
jestem pewien, czy rozumiem, dlaczego to gówno jest tajemnicą, ale wy dwoje
jesteście tylko połączeniem, to nie jest to, czym jest. O ile nie zamierzasz
pobić rekord wszech czasów najdłuższego seksu i, tylko głowa do góry, bracie,
jest inny sposób, w jaki ludzie odnoszą się do tego gówna i nazywa się to
związkiem. Tack nie będzie się tym przejmował, ale szanuj Cherry, lepiej sobie
z tym porozmawiajcie. Tylko tyle razy mam zamiar wskoczyć w jej dupę i ukryć
to, Hop. Lanie to gówno i wcale nie jest trudna do oglądania, więc żaden brat
nie będzie miał problemu, by zrozumieć, co myślisz. Ale takie sekrety w
rodzinie mogą rozerwać braci. Mogą być gorsze dla sióstr. Słyszysz mnie?”
Dobra,
High nigdy nie był ulubieńcem. Lubiłam go, ale musiałam przyznać, że był
gburowaty i w ogóle nie był faworytem. Nawet jeśli jego słowa wywoływały we
mnie poczucie winy, teraz również uczyniły go ulubieńcem.
„Lanie
radzi sobie z jakimś gównem” - odpowiedział niejasno Hop.
„Pomóż
jej szybciej przez to przejść” - odkrzyknął High i usłyszałam, jak zamykają się
drzwi.
Dałam
mu chwilę, zanim otworzyłam drzwi i zrobiłam jeden krok na zewnątrz.
Ograniczyłam się do jednego, kiedy zobaczyłam wyraz twarzy Hop’a.
„Moi
bracia rozwalają sobie tyłki, żeby zakryć nasze gówno, a ty biegniesz do
łazienki, jakbyś miała piętnaście lat, a my bylibyśmy w twojej sypialni,
właśnie zerwałem ci wisienkę, kiedy twój tata stanął w drzwiach. Mała,
rozumiem, że masz problemy, ale na dodatek do całego naszego gówna, musimy
spędzić trochę czasu na ich rozwiązywaniu.”
To
było niefortunne otwarcie, głównie dlatego, że mnie wkurzyło.
„Chcesz
powiedzieć, że ważniejsze jest, aby porozmawiać teraz o tym, a nie o naszej
wcześniejszej rozmowie?” - zapytałam.
„Mówię,
że mamy dużo do przepracowania, a twoje inne gówno stojące na drodze nie sprawia,
że to obecne gówno będzie łatwiejsze.”
Patrzyłam
mu w oczy przez dłuższą chwilę, zanim zapytałam ostrożnie - „Szczerze myślałeś,
że pogodzę się z tym wszystkim?”
„Nie,
bo ja sam nie jestem z tym pogodzony.” - odparł - „Szczerze myślałem, że mnie
znasz. Nie różnię się teraz, kiedy znasz moją historię, od mężczyzny, z którym
kochałaś się godzinę temu, mała. Nie ominęło mnie to, kiedy podzieliłem się z
tobą tą historią, ale szczerze myślałem, że jesteś dziewczyną Cherry, a Cherry
wie o tym całym gównie i to rozumie, więc ty też zrozumiesz, że ten facet nigdy
nie był mną. Ten mężczyzna był mężczyzną, którym musiał być, aby doprowadzić
ten Klub do tego, że mógł być rodziną, która złagodzi upadek kobiety.”
To
był cios i to brudny.
„To
niesprawiedliwe.” - powiedziałam cicho.
„To
nie tylko sprawiedliwe, ale prawdziwe i dobrze o tym wiesz” - odpowiedział - „Moi
bracia walczyli, krwawili i umierali, żebyś miała tę rodzinę, lady. Nie możesz
kilka tygodni wcześniej stawać mi w twarz z powodu braku osądzania, a potem
stać tutaj w moim pokoju, w mojej koszulce i zmuszać mnie do przyjęcia twojego
osądu. Nawet jeśli to gówno było mną,
to ja znalazłem odkupienie, więc już nie jest, a jeśli ty jesteś kobietą, którą
myślałem, że jesteś, pogodzisz się z tym, ale, jak wyjaśniłem, nigdy, kurwa, tak
na prawdę nie było mną.”
To
było do bani, ale miał rację.
„Ponieważ
to wszystko wymaga czasu…” - zaczęłam sugerować - „…może powinniśmy ponownie pomówić
o Benito.”
„Powiedziałem
wszystko, co mam do powiedzenia o tym sukinsynu” - odparł Hop.
„Czy
to stare życie się skończyło?” - zapytałam.
„Powiedziałem
ci, że tak” - odpowiedział.
„Więc
kim jest Benito?”
„Szumowiną,
która chce kawałek terytorium Chaosu. Problem z tym, że jak zje ten kawałek,
będzie chciał więcej. Więc go powstrzymujemy.”
„A
jak ty to robicie?”
„Dla
ciebie, mała, powiedziałem więcej o tym sukinsynu, ale teraz powiedziałem wszystko,
co mam do powiedzenia.”
Znowu
staliśmy tam, wpatrując się w siebie w milczeniu, dopóki go nie złamałam.
„Potrzebuję
czasu, aby przetworzyć wszystko, czego się dzisiaj dowiedziałam.”
„Masz
dwie sekundy” - odpowiedział natychmiast - „Jak zajmie ci więcej niż dwie
sekundy, aby przynieść tutaj swój tyłek i objąć mnie ramionami, akceptując mnie
takim, jakim jestem pomimo tego, co robiłem, będziemy mieli problemy”.
O
Boże.
„Jakiego
rodzaju problemy?”
„Tego
rodzaju problemy, które pochodzą ode mnie wiedzącego, że kłamałaś. Bo dowiem się,
że osądzasz. A nie chcę tego gówna w moim życiu ani wokół moich dzieci.”
Czy
był szalony?
„Hop!”
- warknęłam - „Właśnie mi powiedziałeś, że jesteś egzekutorem, a Chaos
handlował narkotykami i prostytuował kobiety.”
„Nigdy
nie powiedziałem, że Chaos handlował narkotykami” - odpalił.
„Czy
w twoje operacje były zaangażowane narkotyki?” - odparłam.
„Tak”
- uciął.
Pochyliłam
się do niego - „W takim razie kłócimy się o to, że ja mówię „herbata”, a ty
mówisz „hahbata”.
„Nie,
mała, kłócimy się o to, że wyłożyłem ci wszystko szczerze, pozwoliłem temu
wszystkiemu wylać się, coś, co chyba przegapiłaś, nie było łatwe do zrobienia,
tak jak nie było łatwe do zrobienia to gówno, które kiedyś robiłem i też to tobie
powiedziałem, a ty mnie osądzasz.”
„Tylko
poprosiłam o czas” - przypomniałam mu.
„A
ja właśnie ci powiedziałem, jeśli wiesz, że to, co mamy między nami, jest
prawdziwe i jesteś w tym przez cały czas ze mną, więc nie potrzebujesz tego
czasu”.
„Jestem
raczkującą starszą panią, Hopper. Daj mi luz” - odpowiedziałam.
„Nie
będziesz starszą panią, Lanie, jeśli mi tego nie dasz.”
Moje
usta opadły.
To
było to, mój punkt przełomowy. Miałam dość i szczerze, kto mógł mnie winić.
Naprawdę?
Aby
to przekazać, krzyknęłam - „Pieprz się!”
i deptałam po moje ubranie.
„Lanie…”
- zaczął Hop.
„Nie,
o nie!” - wrzasnęłam, szarpiąc dżinsy - „Nie możesz rzucać mi w twarz moimi
słowami, a potem grozić, że odbierzesz…” - szarpnęłam się do wstania i dźgnęłam
go palcem – „…ciebie, co jest dokładnie tą samą pieprzoną rzeczą, w
której straciłeś opanowanie, kiedy ja to zrobiłam.”
Wróciłam
do ubierania się i utknęłam w tym wysiłku, gdy Hop delikatnie pociągnął mnie za
ramię. Niedelikatnie wyrwałam go z jego uścisku i ubierałam się dalej.
„Nie
było łatwo się tym podzielić” - stwierdził spokojniejszym głosem.
Usiadłam
na łóżku, żeby włożyć buty, ale spojrzałam mu w oczy.
„I
mnie nie było łatwo, kiedy mój mężczyzna leżał na mnie i dzielił się tym, a ja nie
miałam pieprzonego pojęcia…” - wykrzyknęłam
ostatnie słowo - „… że on miał to w swojej historii. Nie było łatwo się tego dowiedzieć.
A ty chcesz coś wiedzieć, Hopperze Kincaid?” - zapytałam, wstając i wyrywając
torebkę z łóżka, na które Hop najwyraźniej ją rzucił po tym, jak High mu ją
dał.
Zatrzymałam
się, ale nie na tyle długo, by mógł odpowiedzieć.
Dałam
mu to.
„Nie
było łatwo dowiedzieć się, że mężczyzna, mój
mężczyzna, mężczyzna, o którym myślałam, że jest dobrym człowiekiem, nie ma w sobie tego, aby zrozumieć, czego
potrzebuję…” - podniosłam rękę, kciuk i palec wskazujący odsunięte od siebie -
„… tak mało czasu, aby pogodzić się z pewnymi ważnymi informacjami o jego
przeszłości, zanim przejdziemy dalej. To było najgorsze. Więc, nowina, Hopper.
Twoja starsza pani pogodziłaby się z tym. Ale jeśli nie dajesz kobiecie, która
chce być twoją starszą panią, możliwości pogodzenia się z tym i udowodnienia,
że jest starszą panią, oznacza, że nie będziesz mieć starszej pani.”
I
na tym pobiegłam do krzesła, chwyciłam kurtkę i wybiegłam.
Niestety
Hop deptał mi po piętach.
Równie
niestety Shy był w tylnym korytarzu i patrzył na nas w taki sposób, że
wiedziałam, że nie ominęły go moje krzyki. Ale zauważyłam z roztargnionym
zdziwieniem, że, mimo poranka (a może szczególnie rano), Shy nie był z
dziewczyną. To była niespodzianka, ponieważ wydawało się, że zawsze był z
dziewczyną. Był młody, był gorący, był twardzielem i często wykorzystywał to
wszystko, żeby się z kimś przespać. W rzeczywistości był z tego znany i
przezwany „shy[2]”
jako żart, ponieważ absolutnie nie był nieśmiały.
Mimo,
że te myśli przyszły do mnie, zignorowałam je i Shy’a.
„Lanie,
do cholery, zwolnij” - warknął Hop.
„Odpieprz
się” - odpaliłam, zatrzymałam się w pokoju wspólnym i spojrzałam na High’a,
który stał za barem - „Mój samochód?”
„Przecznica
na północ, skręć w prawo, dwie przecznice wyżej” - odpowiedział High, jego oczy
strzelały z Hop’a do mnie.
„Dziękuję.
Pocałowałabym cię, gdybym nie była tak wkurzona, więc będziesz musiał na to poczekać”
- powiedziałam mu.
„Nie
mogę się doczekać” - powiedział mi High.
„Kurwa,
gówno” - warknął Hop zza mnie, a ja odwróciłam się do niego.
„Miłego
życia, Hopperze Kincaid” - syknęłam, po czym odskoczyłam i wybiegłam.
Doszłam
do połowy dziedzińca, kiedy zostałam obrócona z mocnym uściskiem za ramię.
Zatrzymałam się, wpadając na ciało Hop’a, po czym jego ramiona zacisnęły się
wokół mnie.
„Masz
ten dramat, mała, masz czas do końca spotkania Tacka, żeby go wypalić, ale zapamiętaj
to, Lanie. Po tym spotkaniu, mam w dupie, jeśli będziesz przywiązana do
rakiety, żeby polecieć na cholerny księżyc, znajdę cię, uporządkujemy to gówno
i ruszamy dalej” - ostrzegł.
„Właśnie
zanotowałam sobie w pamięci, żeby znaleźć chirurga plastycznego, który wykonuje
nagłe zmiany twarzy, żebyś nie wiedział, kogo szukać” – odpaliłam.
„Jezu,
jestem cholernie wkurzony, a ona wciąż jest urocza” - jęknął, jakby nie mówił
do mnie, ale narzekał Synowi Bożemu.
„Jezus
pracuje w niedzielę, Hop. Jak chcesz mieć bezpośrednią linię, to czas na
zaciągnięcie tyłka motocyklisty do kościoła” - podzieliłam się.
„Chcesz,
żebym cię wypuścił, abyś mogła to wypalić, to lepiej przestań być słodka, lady.
Nadal bądź słodka, a pocałuję cię na cholernym dziedzińcu i mam w dupie, kto to
zobaczy.”
Zamknęłam
usta.
„Tak
właśnie myślałem” - mruknął.
„Czy
pozwolisz mi odejść, żebym mogła to wypalić?” - podpowiedziałam.
„Ukryjesz
się przede mną?” - zapytał.
„Nie
zdecydowałam” - odpowiedziałam.
„To
może ci pomóc w podjęciu decyzji. Jak ukryjesz się, Lanie, zmarnujesz mój czas
na szukanie ciebie, odpłacisz za ten czas. Dostanę zemstę i w końcu ci się
spodoba, obiecuję ci, ale przed tym, sprawię, że będziesz błagać, żebyś mi to
dała i to błaganie, mała, potrwa długi pieprzony czas.”
O
mój Boże.
Jak
mogłam być tak zła i nadal mieć
mini-orgazm na dziedzińcu warsztatu?
„Nie
pozwalasz mi odejść” - zauważyłam.
„Będziesz
w domu, kiedy to spotkanie się skończy?”
Spojrzałam
na niego, a potem warknęłam - „Tak.”
Spojrzał
na moje usta i wymamrotał - „Kurwa, chcę cię pocałować.”
Kolejny
mini-orgazm.
Boże,
on mnie zabijał.
„Hop…”
Jego
spojrzenie wróciło do moich oczu - „Jesteś dla mnie całym światem, Lanie. Nikt
poza moimi braćmi nie wie, jakie gówno robiłem dla Klubu. Nikt. Nie ufałem w
tym żadnej cholernej duszy, w tym Mitzi. Ufam ci, ponieważ zależy mi na tobie i
chciałem, żebyś miała tę część mnie, ponieważ chcę, żebyś miała mnie całego. Więc kiedy wypalisz swój dramat,
pomyśl o tym, a także pomyśl o tym, że czuję to jak pieprzony nóż w moim brzuchu,
że teraz muszę pozwolić ci odejść i to nie mając swobody zabrania twoich ust do
pożegnania.”
Przestałam
oddychać.
Hop
puścił mnie.
„Pomyśl
o tym wszystkim, mała” - powiedział łagodnie i dokończył - „Będę u ciebie za
kilka godzin.”
Potem
odszedł, a ja patrzyłam, jak odchodzi.
Zniknął
za drzwiami do Kompleksu i minęło trochę czasu, zanim przypomniałam sobie,
gdzie jestem i że muszę się stamtąd wydostać.
Odwróciłam
się więc i szybko poszłam do samochodu.
*****
Trzy godziny później…
Pracowałam
w kuchni, kiedy usłyszałam ryk Harleya.
Zatrzymał
się za moim domem.
Umyłam
ręce, żeby zmyć ciasto na domowe bułki, które robiłam, ale stałam za wyspą i
patrzyłam na przesuwane szklane drzwi.
Oczy
Hop’a utkwiły we mnie, kiedy był na patio i nie oderwał ich, gdy wchodził i zasuwał
drzwi.
Kiedy
zatrzymał się i skrzyżował ręce na piersi, przemówiłam jako pierwsza.
„Ty
też dla mnie jesteś całym światem.”
Pokój
natychmiast napełnił się czystym pięknem.
„Chodź
tutaj” - warknął.
Te
trzy słowa poczułam w trzech bardzo dobrych miejscach, ale nie ruszyłam się.
„Zachowuję
się dramatycznie” - przypomniałam mu.
„Chodź
tutaj, Lanie.”
„Reaguję
nadmiernie.”
„Chodź.
Tutaj.”
„Tworzę
sceny”.
„Lanie.
Ale już.”
„Musisz
się do tego przyzwyczaić. To część tego, kim jestem.”
Hop
się nie odzywał.
„Nie
podoba mi się, że zrobiłeś to, co zrobiłeś, ale podoba mi się, że jesteś
mężczyzną, który walczy o to, w co wierzy, aby to urzeczywistnić.”
Zamknął
oczy, a jego głowa opadła, gdy rozłożył ramiona i oparł ręce na biodrach.
„Słonko”
- zawołałam i podniósł głowę - „Ty też masz potwora.”
„Miałem.
Moja kobieta właśnie go zabiła.”
To
była moja kolej, aby zamknąć oczy i spuścić głowę, ponieważ czułam się tak
dobrze, że nie mogłam wpuścić niczego poza to uczucie.
„Lady”
- zawołał, a ja podniosłam głowę.
„Martwię
się o Benito” - oznajmiłam.
„Wiem”
- odpowiedział.
„Nie
zgadzamy się w tym, jak z nim sobie poradzić.”
„Daj
trochę czasu, mała, zaufasz mi, zrozumiesz mój rodzaj ochrony, a to nie będzie
problemem.”
Oboje
zamilkliśmy.
Potem
poddałam się - „Okej.”
Obserwowałem,
jak wpłynęła na niego moja kapitulacja, gdy pozwolił emocjom przemyć jego
twarz. Łagodność, ciepło, potem mrok namiętności.
Zatrzymał
się przy namiętności i rozkazał - „Teraz chodź tutaj”.
„Zamierzasz
dać mi odparzenie od dywanu?” - zapytałam.
„Nie.
Ale poznasz siedzenie swojej kanapy i nie dlatego, że będziesz na nim siedziała,
ale dlatego, że będzie w nim twoja twarz. Twoja dupa będzie z tyłu i tak mnie weźmiesz.”
Kolejny
mini-orgazm.
„Myślę,
że właśnie dałaś mi mini-orgazm” - podzieliłam się.
„Jeśli
przyniesiesz tu swój tyłek, dam ci taki, który nie jest mini.”
Och,
łał. Znowu się pojawił.
„To
czwarty” - przyznałam, po czym głupio kontynuowałam - „Dla twojej informacji, miałam
dwa na dziedzińcu.”
„Lanie,
jesteś słodka, a to tylko sprawia, że chcę cię mocniej pieprzyć.”
„Czy
to złe?”
Hop
stracił cierpliwość - „Lady. Przyjdź. Tutaj.
Teraz.”
Dotarłam
tam.
W
chwili, gdy byłam w zasięgu ręki, Hop zmiażdżył mnie w swoich ramionach i
przycisnął usta do moich ust. Niedługo potem zapoznałam się z siedziskiem mojej
kanapy w sposób, którego nigdy bym się nie spodziewała.
To
było wspaniałe.
Dziękuję za rozdział :)
OdpowiedzUsuńCo z tego że u niej w domu jest słodko jak nie chce ich ujawnic :(
CZekam na kolejny rozdział.
Tego też w niej nie lubię, dla Eliota gotowa była umrzeć, a z nim zachowuje się jakby się go wstydziła 😐
UsuńLubię o dziwo Hopa. Facet się uczy na błędach. Chwała mu za to. Dziękuję ❤️😘
OdpowiedzUsuńDziękuję
OdpowiedzUsuńDziękuję
OdpowiedzUsuń