wtorek, 31 sierpnia 2021

18 - Na mojej łasce

 

ROZDZIAŁ 18

Na mojej łasce

  

Pięć miesięcy później…

Skończyłam, schodząc z kulminacji i ocierając się o Hop’a. Trzymał ręce na moich biodrach, palcami wbijał się w moje ciało, mocniej mnie ocierając, gdy jęknął w moją klatkę piersiową.

Siedziałam na nim okrakiem, on siedział, moje palce były w jego włosach, a, gdy doszedł, owinęłam ramiona wokół jego ramion.

Kiedy skończył, przesunął ręce za moje plecy i przesunął ustami i wąsami w górę mojej klatki piersiowej do szyi, gdzie jego usta pracowały.

Pozwoliłam, by słodkie uczucie ust Hop’a poruszało się po mojej skórze i zdecydowałam, że nadszedł czas. Piątkowa noc. Weekend.

Hop był łagodny. Właśnie doszedł. Ja właśnie doszłam. Ja wiedziałam od tygodnia. On musiał wiedzieć.

Musiałam to zrobić teraz.

„Uch… kochanie?” - zawołałam.

„Tutaj, lady” - wymruczał w moją szyję.

„Jak się, hmmm… czujesz?” - zapytałam, szukając potwierdzenia, że dobrze, zanim go rozłożyłam.

Jego głowa odchyliła się do tyłu i zobaczyłam, jak jego usta wykrzywiły się.

„Poważnie pytasz o to gówno?”

Może to było głupie pytanie.

Z drugiej strony moje wiadomości były ogromne i mogły przynieść różne odpowiedzi, a ja chciałam mieć dobrą.

„Cóż…” - zaczęłam.

Owinął ramiona wokół mnie, odpowiadając - „Mój kutas jest zakopany w mokrej, ciasnej cipce mojej kobiety i właśnie doszedłem. Jak myślisz, jak się czuję?”

Dobra, to było głupie pytanie.

„Muszę ci coś powiedzieć” - podzieliłam się.

Zarejestrował wyraz mojej twarzy i przestał się uśmiechać.

„Co?”

No to ruszamy.

„Cóż, pamiętasz, kiedy zaczęłam mieć te bóle głowy i myśleliśmy, że chodzi o to, że miałam iść do psychoterapeuty i poradzić sobie z tym wszystkim, ale kazałeś mi iść do lekarza, a on zrobił kilka testów i powiedział mi, żebym spróbowała odstawić pigułkę na jakiś czas, a potem, potem, były te dwa razy, kiedy coś się, hmmm… podgrzało, a my nie do końca…”

Nie skończyłam, ponieważ Hop ściągnął mnie ze swojego fiuta, rzucił na swoje łóżko wodne i przykrył swoim ciałem. Zanim odzyskałam oddech, obramował moją głowę obiema rękami i zbliżył twarz.

„Mówisz mi, że masz moje dziecko?” - zapytał warcząc.

„Uch… Tak?” - odpowiedziałam, ale wyszło to jak pytanie, na wypadek, gdyby to nie była szczęśliwa wiadomość. Nie mogłam tego stwierdzić po warczeniu ani rzucie ciałem. Pośpieszyłam też z - „Wiem, że to wcześnie. Nie jesteśmy ze sobą długo, ale jestem tego pewna i jestem naprawdę szczęśliwa z powodu tego dziecka i…”

Ponownie nie skończyłam, ponieważ Hopper przewrócił nas i zrobił to dwa razy, testując bez falową pojemność swojego łóżka wodnego, więc skończyliśmy na łóżku, a ja znów leżałam na plecach z ciężarem Hop’a, który mnie przygniatał. Wyciągnął rękę, otworzył szufladę na nocnym stoliku, zaczął grzebać i nagle uniósł moja rękę, i wsunął na mój palec serdeczny oszałamiający, diamentowy kamień na prostej, smukłej obręczy z białego złota.

Wpatrywałam się w pierścionek i przestałam oddychać.

„W Boże Narodzenie, namówiłem Cherry, żeby ci naściemniała, że kupi ci biżuterię i dowiedziałem się jaki jest twój rozmiar pierścionka. Wtedy to kupiłem. Czekałem na dobry czas. Teraz jest kurewsko jasne, że to jest dobry czas” - oświadczył, gdy głęboko oddychałam.

Ale jeszcze nie skończył.

„Wprowadzisz się. Twój dom jest ładny, mała, ale jest fajny na początek. W takim domu nie wychowuje się rodziny. W takim domu mieszkasz sama. Więc wychowamy naszą rodzinę w tym domu. Więc się wprowadzisz i zrobisz to teraz. Na przykład w ten weekend. Ale najlepiej zabierz swoje dziewczyny do pracy. Dostaniesz moje nazwisko, zanim wypchniesz moją córkę, a one mają pracę do wykonania, jak zechcą, żeby ślub był zaplanowany na czas.”

Było tego dużo do omówienia, ale zaczęłam od końca.

„Twoją córkę?”

„Bóg mnie kocha. Udowodniłem to z Molly, Cody’m i tobą. Nie ma mowy, z twoją pięknością, żeby dał mi chłopca, kiedy ty możesz dać ją dziewczynie, a ja będę mógł patrzeć na was obie przez resztę mojego życia.”

O mój Boże.

To było takie piękne!

„Hopper” - szepnęłam.

„A więc to dziewczynka” - oświadczył.

O jej. Był niewiarygodnie słodki, a ja musiałam powiedzieć to, co miałam do powiedzenia.

Ale to był Hop. Spędził miesiące udowadniając, że rozumie, więc wiedziałam, że zrozumie.

„Hop, kochanie” - położyłam dłoń na jego policzku i uśmiechnęłam się drżącym uśmiechem - „Kocham pierścionek. Jest wspaniały. Wprowadzę się. Nie przeszkadza mi to. Jestem szczęśliwa, nie… właściwie zachwycona. To wszystko jest dobre. Ale nie możemy wziąć ślubu.”

Jego brwi ściągnęły się i zapytał - „Powiedz jeszcze raz?”

„Nie możemy wziąć ślubu” - odpowiedziałam ostrożnie.

„Lady, jak chcesz zachować swoje nazwisko dla biznesu, zrób to. Nie obchodzi mnie to. Ale każdy, kto mieszka pod tym dachem, nazywa się Kincaid. Jesteśmy jednostką pod każdym względem, zaczynając od naszej nazwy.”

Boże!

To też było piękne.

Nie ułatwiał tego.

„Hop” - wzięłam oddech, a następnie powiedziałam mu - „To nie to.”

Jego oczy przesunęły się po mojej twarzy na sekundę. Wiedziałam, że ponownie zarejestrował moje spojrzenie, więc poprosił delikatnie - „Powiedz mi, o co chodzi.”

„Nie chcę, żeby ta chwila zepsuła się, ale miałam pierścionek, suknię, całą wielką rzecz zaplanowaną z Elliottem i…”

„Okej.”

Zamrugałam.

„Co?”

„Okej.” - powtórzył.

Czy on się poddawał?

„Nie masz nic przeciwko, że nie będziemy małżeństwem?” - zapytałam z wahaniem.

„Przeżyjesz ze mną resztę życia?”

Moje serce się rozgrzało, ciało zmiękło pod jego i poczułam, jak łzy pieką mnie w oczy - „Absolutnie.”

„Jesteś szczęśliwa z powodu naszego dziecka?”

O tak, ale szczęśliwa to mało powiedziane.

„Szaleńczo” - wyszeptałam, choć nie powiedziałam mu wtedy, że chcę chłopca.

Chłopca, który będzie wyglądał jak on.

Jego usta złagodniały i opuścił czoło na moje.

„W takim razie okej, lady.”

Poddawał się.

„Okej, Hop.”

„Teraz mnie pocałuj.”

Uniosłam głowę i pocałowałam go.

Po pewnym czasie przerwał pocałunek, jego usta przesunęły się po moim policzku do ucha, gdy uniósł rękę, obejmując mój policzek, kciukiem przeciągając po moich ustach.

„Ona nosi moje dziecko” - wyszeptał mi do ucha, a moje ramiona, już wokół niego, zacisnęły się.

„Tak.”

„To mnie uszczęśliwia, Lanie.”

„Dobrze.”

„Uszczęśliwiasz mnie, lady.”

Łza wypłynęła mi z oka, a głos załamał się na powtórzonym - „Dobrze”.

Podniósł głowę i spojrzał na mnie - „Mam wszystko teraz, zrobiłem dziecko z miłości.”

Zabijał mnie.

„Przestań sprawiać, że płaczę i całuj mnie.”

Hop się uśmiechnął.

To była najpiękniejsza rzecz, jaką kiedykolwiek widziałam.

Potem postąpił zgodnie z rozkazem.

*****

Następnego ranka, o wiele za wcześnie, znalazłam się poderwana łóżka w ubraniach, które podniosłam z podłogi, w RAM’ie Hop’a w drodze po pączki z moim facetem.

Nie miałam pojęcia, dlaczego musiałam jechać. Jeśli Hop chciał pączków, był w stanie iść po nie sam i dobrze wiedział, jakie jest moje zamówienie i zamienniki jeśli by nie mieli tego, czego chciałam, bo w każdy weekend, gdy jego dzieci były w jego domu, w sobotę rano mieliśmy pączki z LaMar.

Nie miałam też pojęcia, dlaczego musiałam wstać tak wcześnie, żeby iść. Była sobota, a tak czy inaczej, LaMar był zaopatrywany na bieżąco przez cały dzień każdego dnia, zwłaszcza w sobotę.

Hop nalegał, więc zwlokłam się z łóżka, ubrałam i oto byliśmy.

Wyglądałam oszołomiona przez okno, popijając kawę z podróżnego kubka, którą Hop wsadził mi w rękę, wychodząc z jego domu i obserwowałam zbliżający się LaMar.

Potem zamrugałam, kiedy go mijaliśmy.

„Minąłeś to, kochanie” - poinformowałam go, patrząc przez ramię i obserwując, jak LaMar maleje w oddali.

„Podaj mi rękę” - powiedział. Bezmyślnie podałam mu rękę i spojrzałam na niego.

„Jedziesz do innego LaMar, czy znalazłeś inną piekarnię?” - zapytałam, mając nadzieję, że jedzie do innego LaMar. Jeśli miałby mnie wywlec z domu, żebym spróbowała innej piekarni, bałam się, że zamienimy słowa.

Sprawy z Hop’em pozostały dobre, świetne, najlepsze, ale to nie znaczyło, że nie walczyliśmy, a LaMar był zdecydowanie warty walki. Gdyby to było tak wcześnie, a ja byłam w świecie nadal z głową w łóżku w ubraniach, które nosiłam dzień wcześniej, nie ryzykowałabym żadnej innej piekarni.

„Wstałem wcześnie, wyszedłem, kupiłem pączki. Są z tyłu” - stwierdził, a ja znów zamrugałam.

Wtedy usłyszałam szczęk kajdanek. Spuściłam głowę i zobaczyłam jedną bransoletkę na sobie i patrzyłam, jak Hop kieruje kolanem, zaciskając drugą bransoletkę na własnym nadgarstku.

Moja głowa podskoczyła do góry i krzyknęłam - „Co robisz?”

„Porywam moją kobietę i zabieram ją do Vegas, by poślubić”.

Otworzyłam usta.

Zatrzasnęłam je, by zapytać - „Co?”

Spojrzał na mnie, a potem z powrotem na drogę - „Mała, uczę się.”

To nie odpowiedziało na moje pytanie. To nawet nie miało sensu!

„Hopper, o czym ty mówisz? Nie możemy jechać do Vegas!”

„Tak, możemy.”

Zmrużyłam na niego oczy - „Myślałam, że nie przeszkadza ci, że się nie pobieramy.”

„Nigdy tego nie powiedziałem.”

„Tak, powiedziałeś.”

„Zapytałaś: Nie masz nic przeciwko, że nie będziemy małżeństwem? Ja zapytałem: Przeżyjesz ze mną resztę życia? Odpowiedziałaś: Absolutnie. Nigdy nie powiedziałem, że jest mi z tym dobrze, bo nie jest. Więc bierzemy ślub w Vegas.”

Patrzyłam na niego, po czym szarpnęłam za nadgarstek, krzycząc - „Jesteś szalony.”

„Zabieram się za dramat przed czasem i robię to za pomocą dramatu” - odparł.

Co?” - wrzasnęłam i jeszcze raz spojrzałam.

„Mała, widziałem to, walczyłem z tobą, trafialiśmy w dramat. Kocham twój dramat, wiesz o tym, ale właśnie dowiedziałem się, że masz w sobie moje dziecko, po prostu włożyłem ci pierścionek na palec, którego, tak przy okazji, nie zdjęłaś.”

Nie zdjęłam.

Nadal go miałam.

Uch!

„Nie chciałem zepsuć tej chwili” - kontynuował - „Padłaś po wczorajszym świętowaniu wieści o dziecku. Kiedy spałaś, postanowiłem zwalczyć dramat dramatem. Rozpocząłem porwanie, które w ciągu najbliższych kilku godzin doprowadzi nas do przekroczenia granicy stanu. Dwa razy.”

„Nadal brzmisz bez sensu, Hop.”

Nagle zjechał z drogi, przestawił SUV’a na neutralny i zwrócił całą swoją uwagę na mnie.

„Masz coś pokręconego tam…” - wskazał na moją głowę - „…o ślubie. Gówno powiedziałaś o małżeństwie. Powiedziałaś, że nie możemy się pobrać, a nie, że nie możemy być małżeństwem.”

„Z technicznego punktu widzenia porywasz mnie?” - krzyknęłam, a on się uśmiechnął.

Potem użył naszych skutych razem dłoni, aby przyciągnąć mnie bliżej i ciągnął dalej.

„Mówiłaś o sukience, pierścionkach, planach. Rozumiem to. Rozumiem dlaczego. Więc nie ma sukienki. Bez kwiatów. Nic wielkiego. Będziemy związani. Żyjemy naszym życiem. Rozumiem, że unikasz wielkiej rzeczy. Jestem mężczyzną. Mi też chodzi o to, żeby nie mieć nic wielkiego. Musisz zrozumieć to, że żadne moje dziecko miłości nie przychodzi na ten świat z jego mamą, która nie nosi mojej obrączki i mojego nazwiska. To się po prostu nie stanie, Lanie. To co się stanie, to jedziemy do Vegas, pobieramy się, wracamy do domu, a ty wprowadzasz się.”

Był szalony.

„A co z dziećmi?”

„Kochają cię. Kochają mnie. Jesteś w moim łóżku każdej nocy, kiedy tam są. Nie ma znaczenia, czy masz ubrania w mojej szafie. Molly będzie wkurzona, że nie dostała sukienki, ale przezwycięży to. Cody poczuje ulgę, że nie musi nosić jakiegoś małpiego garnituru.”

To była prawda. Molly i Cody całkowicie zaakceptowali wprowadzenie Lanie w swoim życiowym koncercie, a Cody straciłby swój mały rozum twardziela na motocyklu, gdyby musiał założyć garnitur.

„Hopper, ja nie…”

„Nie przejmuję się tym, czego ty nie.” - przerwał mi - „Mam pączki na tylnym siedzeniu. Przekąski. Spakowałem ci torbę. Mam pełen bak. I masz dużo czasu, żeby pogodzić się z tym, że przybierasz moje nazwisko. Jak nie, wyciągnę twój tyłek podłączony do mnie, żeby zatankować i będziesz musiała skorzystać z męskiej toalety, bo na pewno nie wejdę do damskiej.”

Moje oczy się rozszerzyły - „Spakowałeś mi torbę?”

Uśmiechnął się - „Jasne, że coś przeoczyłem, ponieważ torba, którą dla ciebie spakowałem waży o wiele mniej niż normalnie. Ale gdybym czegoś zapomniał, możemy to dokupić w Vegas.”

Nienawidziłam, kiedy był rozbawiony, kiedy mnie wkurzał.

„Wprowadzam się i żyjemy długo i szczęśliwie, Hop. Zatrzymuję też pierścionek, ponieważ jest wspaniały. Ale się nie pobieramy.”

„Tak, pobieramy.”

„Nie, nie pobieramy.”

Odwrócił się z powrotem do kierownicy, uruchomił samochód i ruszył z powrotem na drogę, mrucząc - „Zobaczymy”.

„Nie zobaczymy!” - krzyknęłam, szarpiąc za nadgarstek przykuty do jego.

Złapał mnie za rękę i przycisnął do swojego uda - „Nie chcę, żeby moja panna młoda w dniu ślubu miała siniaki na nadgarstku.”

Wrr!

Zamilkłam.

Hop prowadził.

Przeżywałam.

Jechaliśmy w góry, kiedy stwierdziłam - „To nie zadziała, jeśli oboje będziemy robić dramaty, Hopperze Kincaid. Powinieneś być tym łagodnym.”

„Przemyślę to, bo jest fajne” - odpowiedział - „Teraz sięgnij mi pączka, mała.”

Warknęłam i zauważyłam, że Hopper się uśmiechnął.

Ale byłam głodna, a gdybym miała pączki, mogłabym rzucić w niego jednym.

Z trudem, bo mój nadgarstek był przykuty do Hop’a, przekręciłam się na tylne siedzenie i wzięłam pączki. Nie rzuciłam w niego, ponieważ w chwili, gdy je otworzyłam, ich cukierkowa, ciastowata dobroć popłynęła i byłoby zbrodnią zmarnować chociaż jeden.

Podałam Hop’owi jego i zaczęłam wcinać mojego.

„Mała?” - zawołał Hop.

„Na razie nie rozmawiam z tobą” - oznajmiłam z ustami pełnymi pączków.

„Kocham cię bardziej niż życie.”

Boże.

Po prostu mnie zabijał.

Wróciłam do cichego przeżywania.

Ale po tym, co powiedział, robiłam to bez przekonania.

*****

Tej nocy Flamingo Hotel, Vegas…

„O mój Boże” - wydyszałam, wbijając pięty w plecy Hop’a. Moje nadgarstki, przykute do łóżka, szarpnęły się i nagle usta Hop’a nie znajdowały się między moimi nogami.

Zmienił pozycję i poczułam, jak całuje wrażliwą skórę w miejscu, gdzie moja noga stykała się z miednicą, a moja głowa uniosła się, żeby na niego spojrzeć.

Uniósł się na przedramionach, moje nogi wciąż znajdowały się na jego ramionach, a ja dobrze przyjrzałam się nowemu tatuażowi, który był na jego skórze na sercu. Coś, z czym jako niespodzianką wrócił do domu kilka miesięcy temu. To była tarcza, jej zarys był zrobiony z zajebiście długiego łańcucha, a jej wnętrze było napisanym pięknym pismem Dla Mojej Lanie.

Pokochałam ten tatuaż prawie tak samo jak moją tarczę.

Ale w tej chwili nie mogłam myśleć o tym, jak bardzo kochałam jego tatuaż.

„Nie przestawaj” - błagałam.

„Wyjdziesz za mnie?” - zapytał.

Całkowicie mnie zabijał.

„Tak” - stwierdziłam natychmiast, a on uśmiechnął się seksownym uśmiechem.

„Mówisz tak, bo chcesz dojść, czy chcesz wyjść za mnie, bo chcesz moje nazwisko?”

„Oba.”

„Przysięgnij to, Lanie.”

Patrzyłam mu w oczy, nawet kiedy się wierciłam - „Przysięgam, Hop.”

„Kochasz mnie?”

„Dopóki nie umrę.”

Jego twarz zrobiła się łagodna, ale jego usta nakazały - „Powiedz to”.

Ponownie. Zabijał mnie.

„Hop, proszę…”

„Powiedz to, mała.”

„Co powiedzieć?”

„Chcesz moje nazwisko.”

„Rozkuj mnie.”

„Nie. Powiedz to.”

„Chcę cię dotknąć” - powiedziałam cicho i chciałam. Zdecydowanie chciałam go dotknąć, kiedy mu powiem, że chcę jego nazwiska.

„Schowam twarz z powrotem w tej cipce, a potem ją wypieprzę, wszystko z tobą na mojej łasce, mała. Możesz mnie później dotknąć. Powiedz teraz, co chcę usłyszeć.”

Opuściłam głowę z powrotem na łóżko i spojrzałam w sufit, pozwalając żarowi, jaki wywołały jego słowa, przemknąć przez moje ciało. Jednocześnie szybko uporządkowałam swoje myśli.

Był mój, ja byłam jego, on tego chciał. A ja chciałam, żeby miał wszystko, czego chciał.

Żebym mogła odpuścić tę ostatnią rzecz i dać mu ją. W tym samym czasie sama to mieć. Kiedy pozbierałam to, ponownie podniosłam się i spojrzałam na mojego mężczyznę.

„Chcę być twoją żoną. Chcę nosić twoje nazwisko. Chcę, żeby nasz syn miał twoje nazwisko. Chcę wziąć ślub.”

Jego twarz pociemniała, oczy stały się gorące, ale usta wykrzywiły się w uśmieszku, zanim poprawił - „Córka.”

„Syn.”

Potrząsnął głową, a potem patrzyłam, jak zanurza twarz między moimi nogami.

Tak.

Moje pięty wbiły się w jego plecy.

Hop wsunął ręce pod moje pośladki i wciągnął mnie głębiej do ust.

Trzymaj się szczęścia.

Trzymałam. Każdej sekundy.

Nawet gdybym musiała to zrobić tylko nogami.

*****

Następnej nocy…

„Musimy jak najszybciej zjeść razem kolację” - powiedziałam Tyrze z telefonem przy uchu, policzkiem przy piersi Hop’a, moim nagim ciałem splecionym z jego w naszym łóżku w Hotelu Flamingo w Vegas.

Pobraliśmy się z fałszywym Liberace[1].

Oboje byliśmy ubrani w dżinsy.

Po drodze znaleźliśmy obrączkę dla Hop’a w przydrożnym sklepiku (chociaż robiliśmy te zakupy, gdy byłam pod sztucznym przymusem). Była szeroka, srebrna, z grubą hebanową opaską pośrodku. Nie wyglądała jak tradycyjna obrączka ślubna, ale wyglądała jak obrączka motocyklisty. Idealna dla Hop’a.

Kupił mi bukiet czerwonych róż w kaplicy ślubnej fałszywego Liberace.

A kiedy Liberace powiedział Hop’owi, że może pocałować pannę młodą, Hop zanurzył się ze mną w sesji całowania z łukowatymi plecami, aby zakończyć to najlepszą ze wszystkich sesją całowania z języczkiem. Kiedy skończył, wyprostował mnie, przykucnął przede mną, owinął ramiona wokół moich ud, podniósł mnie i ryknął - „To jest moja kobieta!

Wybuchnęłam śmiechem, a jednocześnie wybuchnęłam płaczem. To był najszczęśliwszy moment w moim życiu.

Bez porównania.

Postąpiłam słusznie, poślubiając Hop’a. A dowody sugerowały, że tak samo było z moim mężczyzną.

Liberace powiedział nam, że nikt nigdy tak nie krzyczał po ceremonii. Zrobił to, dając do zrozumienia, że chciałby, aby wszyscy to robili. Liberace ze swoją fioletową fryzurą był również na niektórych naszych zdjęciach ślubnych. Uśmiechał się jak wariat. To było zabawne. Ale nie było wątpliwości, że naprawdę kochał swoją pracę.

Hop miał rację. Sukienka, pierścionek, kwiaty, wszystko to mnie przerażało, bo to właśnie doprowadziło mnie i Elliotta do Kansas City.

Ale dżinsy, róże i Liberace były idealne.

„Wszystko w porządku?” - spytała Tyra.

„Tak” - odpowiedziałam z ogromnym niedopowiedzeniem - „Czy możesz zadzwonić do Tabby i Shy’a i poprosić ich, żeby popilnowali chłopców, żebyście ty i Tack mogli wyjść z nami na kolację?”

„Oczywiście, kochanie.”

„Muszę iść” - powiedziałam jej i musiałam. W niedzielę musiałam zadzwonić do mojej asystentki do domu i powiedzieć jej, że wrócę do biura dopiero we wtorek.

Ale najpierw musiałam się trochę poprzytulać z moim mężem.

„W porządku. Do zobaczenia wkrótce.”

„Dobrze. Pa kochanie.”

„Do widzenia, Lanie.”

Rzuciłam telefon na łóżko, po czym przesunęłam palcami po przedramieniu Hop’a i prześledziłam wzór płomieni. Po jakimś czasie przesunęłam palcem, by śledzić swoją tarczę.

„Nazywam się Lanie Kincaid” - powiedziałam do jego piersi.

„Pewne jak cholera” - odparł Hop, warcząc, a ja uniosłam głowę, żeby na niego spojrzeć.

Jego przystojna twarz była twarda, zdeterminowana, wyglądał podobnie jak wtedy, gdy mówił o tym, co zrobił, by wydostać Chaos ze złego miejsca, w którym się znajdowali, do dobrego miejsca dla rodziny.

Rodzina.

„Czy jesteś naprawdę szczęśliwy, Hopperze Kincaid?” - zapytałam cicho.

„Abso-kurwa-lutnie, Lanie Kincaid” - stwierdził stanowczo.

Łał. To brzmiało pięknie.

Podniosłam rękę do jego twarzy i przesunęłam kciukiem bok jego wąsów, obserwując, jak się porusza, zanim podniosłam na niego oczy.

„Pierwszy raz od jedenastego roku życia i pierwszy raz w całym moim życiu, będąc całkowicie szczerą i całkowicie świadomą, ja też jestem.”

Podniósł się, obejmując mnie ramionami i obrócił nas tak, że był na górze, a potem mnie pocałował.

„Myślę, że teraz mam pojęcie, jak bardzo mnie teraz kochasz, Hop” - powiedziałam mu, kiedy przerwał pocałunek.

„Dobrze wiedzieć, mała” - powiedział z uśmiechem.

„Dziękuję ci” - szepnęłam.

„To było tak daleko od trudnego, że to nie jest zabawne, lady, ale nie ma za co.”

Uniosłam głowę, przesiewając przez palce jego długie włosy, czując jego korzenny zapach, czując, jak jego zarost łaskocze moją skórę i pocałowałam mojego męża.

To był najlepszy pocałunek w moim życiu. Jak na razie.

Stwierdziłabym, że Hop, jak zawsze, będzie je ulepszał.




[1] Walter Liberace - amerykański pianista, śpiewak i aktor

6 komentarzy:

  1. Dziękuję, ale coś za długo jest słodko, czyli szykuje się dramat stulecia, dramat nad dramaty - juz nie mogę się doczekać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba że nie będzie tak źle... Np tak jak z Shirleen

      Usuń
    2. Z tego co kojarzę to następnym rozdziałem jest epilog 🥺

      Usuń
  2. Gratulacje ❤️ i dziecka i małżeństwa 😁 dziękuję ❤️ słodkie to było. A Hop wymiata. Porwanie😁😁😁👍👍👍

    OdpowiedzUsuń