czwartek, 19 sierpnia 2021

10 - To działa

 

ROZDZIAŁ 10

To działa

 

 

Dwa tygodnie później…

„To gówno musi się skończyć” - oznajmił Hop warczącym głosem, brzmiąc na wkurzonego.

On i ja byliśmy w mojej kuchni, zmywając naczynia. Zrobiłam dla niego smażone kotlety wołowe i puszyste, tłuczone ziemniaki Babuni, które udało mi się stworzyć bardziej dekadenckie, bo, ubijając je, zastąpiłam mleko odrobiną gęstej śmietany.

I właśnie powiedziałam mu o rzeczach, które działy się w pracy.

Minęły dwa dobre tygodnie z Hop’em. Nasz pierwszy wspólny tydzień spędzaliśmy każdą noc razem w jego łóżku lub moim łóżku, kochając się i rozmawiając po wspólnej kolacji.

Odkryłam, że jego „cholerne kotlety schabowe” były bombą.

Jego powiedzenie - „To twoje ciało, mała, nie pasuje do sposobu, w jaki gotujesz i jesz, i jestem z tego zadowolony w cholerę. Biorę cię taką, jaka przychodzisz, ale gdybym musiał jeść dużo sałatki, przyznaję, że to by było do dupy” - było jeszcze lepsze.

Oczywiście, kiedy w zeszłym tygodniu miał dzieci, nie spędzałam z nim nocy. Zamiast tego prowadziliśmy późne nocne rozmowy, które obejmowały seks przez telefon, a na dodatek albo Hop, albo ja dzwoniliśmy w ciągu dnia tylko po to, żeby pogadać.

Hop powiedział mi, że postanowił przedstawić swoim dzieciom „wolno” fakt, że będę w ich życiu.

„Musimy mieć swój czas i musisz czuć, że to jest trwałe. Trwałość jest również tym, co chcę im przekazać, więc ułatwię to moim dzieciom w ten sam sposób, w jaki ułatwiam tobie” - powiedział.

To były jego dzieci, więc to był jego wybór. Nie dyskutowałam o trwałości „nas” głównie dlatego, że, chociaż czułam się z tym dobrze i szło świetnie, mieliśmy trudny początek. Nie oszukiwałam się, że nie mam problemów do przepracowania i nie było tak, że byliśmy razem bardzo długo, więc chociaż to był jego wybór, zgodziłam się z tym.

Co więcej, podobało mi się to, jak chronił swoje dzieci przed zbytnim wchodzeniem w coś, co mogłoby im zaszkodzić, gdyby się pogorszyło.

Tak więc ułatwianie tego w ten sposób pracowało dla nas wszystkich.

Mimo to, kiedy Molly miała w zeszłym tygodniu recital taneczny, najwyraźniej Hop nie miał zamiaru marnować czasu na ułatwianie wszystkim rzeczy, bo zaprosił mnie na ten występ. Lubiłam jego dzieci, chciałam zobaczyć Molly tańczącą, czułam, że sprawy krzepną z Hop’em i to co dzień bardziej, więc się zgodziłam.

Poszliśmy osobno, spotkaliśmy się tam, a kiedy było po wszystkim, powiedziałam Molly, że Hop mi o tym wspomniał, a ponieważ chciałam zobaczyć, jak tańczy, przyjechałam. Była niesamowicie szczęśliwa, że tam byłam, co było satysfakcjonujące. Podczas występu siedziałam przy Hop’ie, ocierając się z nim kolanami, co było bardziej satysfakcjonujące. A kiedy Molly tańczyła, odwróciłam głowę, żeby zobaczyć uśmiechnięty, dumny profil Hop’a, co było jeszcze bardziej satysfakcjonujące.

To, co nie było satysfakcjonujące, to fakt, że była tam Mitzi. Hop ostrzegł mnie, że będzie, więc byłam trochę przygotowana, ale nigdy nie można być całkowicie przygotowanym na coś takiego.

Ale to było gorsze niż bycie po raz pierwszy w tym samym pokoju z byłą twojego mężczyzny. Stało się tak, ponieważ obserwowałam, jak z łatwością wynikającą z praktyki wybrali miejsca jak najdalej od siebie i robili to nawet na siebie nie patrząc.

Ponieważ to był tydzień Hop’a, Cody przyszedł z tatą i, chociaż poszedł się przywitać z mamą, siedział z Hop’em i ze mną.

Było to nieprzyjemne, bo, chociaż Hop’owi i Mitzi przyszło to naturalnie, podejrzewałam, że dla Cody’ego nie było to wcale takie zabawne. Podejrzewałam też, że zarówno Hop, jak i Mitzi o tym wiedzieli, nie lubili tego, ale nie mieli zamiaru nic z tym zrobić.

Co więcej, zaryzykowałam zerknięcie na Mitzi w chwili, gdy patrzyła w naszą stronę z zaciśniętymi ustami i oczami utkwionymi w Cody’m. Nie miałam zbyt wiele okazji, by przyjrzeć się jej rozjaśnionym, wyczesanym, ale wciąż atrakcyjnym włosom biker baby lub jej twardej twarzy, która okazała się bardzo ładna, zanim jej wzrok przesunął się na mnie i poczułam lodowate ukłucie. Zwalczyłam chłód, posłałam jej mały, niezobowiązujący uśmiech i skierowałam wzrok z powrotem na scenę.

Nie rozmawiałam o tym z Hop’em, bo nie było nic do powiedzenia. Prawdopodobnie nie zdziwiłoby go, że jego była spojrzała na mnie lodowato. To właśnie robiły byłe, a, biorąc pod uwagę reputację Mitzi i to, co powiedział o niej Hop, nie było to niezgodne z jej charakterem, więc nie musiałam go denerwować, mówiąc mu o tym.

Jednak chociaż nic nieprzyjemnego się nie wydarzyło, noc była podkreślona nieprzyjemnym uczuciem. Zasmuciło mnie myślenie, że nie tylko Mitzi i Hop musieli wykonywać ten taniec unikowy za każdym razem, gdy byli w pobliżu siebie, ale i dzieci musiały to znosić.

To z kolei sprawiło, że zaczęłam się zastanawiać nad moim ojcem. Zastanawiałam się, czy częściowo podjął decyzję o pozostaniu z mamą, żebyśmy Lis i ja nie musiały wybierać stron.

Jeśli to przyszło mu do głowy, nie usprawiedliwiało tego, co robił. Ale wciąż skłaniało mnie to do myślenia.

Dzieciaki wróciły do Mitzi w poniedziałek po szkole i teraz znowu był Hop i ja, kolacja, pogawędki, czasem telewizja, a potem łóżko.

Ale podczas gdy Hop spłukiwał naczynia i wkładał je do zmywarki, a ja odkładałam jedzenie, sprzątałam i wycierałam blaty, opowiedziałam mu o mojej starej agencji, która próbowała ukraść mojego dużego nowego klienta. Opowiedziałam też trochę o tym, jak wielokrotnie próbowali mnie podciąć, próbując doprowadzić mnie do fuzji.

Nie zdziwiła mnie stanowcza reakcja Hop’a motocyklisty. Nie po to spędzałam czas z Chaosem i moją najlepszą przyjaciółką, która wyszła za mąż za prezesa Klubu, by nie dowiedzieć się, jak działają ci mężczyźni.

Dlatego podeszłam do zlewu, wrzuciłam do niego gąbkę, odwróciłam się do mojego mężczyzny i powiedziałam - „Hop, Słonko, powiedziałam ci o tym, bo to mnie uwiera i musiałam się odpowietrzyć. Nie powiedziałam ci, żebyś coś z tym zrobił.”

Hop wsunął talerz do zmywarki, wsunął szufladę i zamknął drzwi butem, po czym odwrócił się do mnie.

„Lanie, mała, może tak jest, ale moja kobieta nie jest głupia. Może nie zostałaś oficjalnie wrzucona do tego życia, ale byłaś w Klubie wystarczająco często, by wiedzieć dokładnie, że to gówno, co mi mówisz, doprowadzi mnie do zrobienia czegoś.”

„Te rzeczy z moją starą firmą są bez przekonania i ostatecznie umrą” - wyjaśniłam.

„Mam w dupie, czy to jest bez przekonania, ale wiem, że umrze” - oświadczył.

O jej!

Nie wycofywał się. Zamierzał interweniować.

Twardziel motocyklista przeciwko agencji reklamowej.

To nie było dobre.

„Miałam na myśli naturalnie, Hop” - zaprotestowałam, próbując odciąć mu drogę przed faktem - „Nie wycofają się, ponieważ mój mężczyzna i jego bracia motocykliści złożą im groźną wizytę.”

„Chaos nie grozi, mała.”

Uch!

„Hop!” - zawołałam szybko tracąc cierpliwość, jak miałam w zwyczaju - „Na serio. Nie chcę, żebyś się w to angażował. Nie powiedziałam ci, żebyś się zaangażował. A co najważniejsze, jeśli to zrobisz…” - pochyliłam się do niego - „…to mnie wkurzy. I to bardzo.”

Uśmiechnął się do mnie, jakbym go bawiła, i zapytał - „I to bardzo?”

„Nie śmiej się ze mnie” - warknęłam.

„Nie bądź słodka, a nie będę się z ciebie naśmiewać” - odpowiedział, wciąż się uśmiechając.

Nie jestem zabawna, Hopperze Kincaid, mówię bardzo poważnie” - ostrzegłam - „To moja kariera i ciężko pracowałam, aby wyrobić sobie markę w tym biznesie. Ciężko pracowałam, aby zbudować swoją agencję. To coś dla mnie znaczy” - podzieliłam się - „Nie mogę mieć grupy twardzieli motocyklistów, którzy tupią w butach motocyklowych i skórzanych kurtkach, co da mi reputację, której nie potrzebuję.”

Uśmiech zniknął z jego twarzy i zrobiło się ciężko, a potem zapytał - „Reputacja, której nie potrzebujesz?”

Ocho.

Odebrał to w niewłaściwy sposób.

„Wiesz, że nie o to miałam na myśli” - powiedziałam.

„W takim razie, mała, byłoby dobrze, gdybyś mi powiedziała, co miałaś na myśli, i zrobiła to naprawdę cholernie szybko” - odpalił Hop, a ja patrzyłam na niego, gdy nieprzyjemne oparzenie uderzyło mój brzuch.

Potem powiedziałam cicho - „To nie jest fajne.”

„Cholerna prawda, nie jest” - odparł, a ja potrząsnęłam głową.

„Nie. Nie rozumiesz mnie. To nie jest fajne, a nawet nie jest fajne, Hop, że mogłeś pomyśleć przez sekundę, że o co mi chodziło.”

„Znowu, lady, musisz mi powiedzieć, co miałaś na myśli.”

„Chociaż raz…” - wzięłam uspokajający oddech, zanim przeszłam dalej - „Czy choć raz, Hopper, od tej pierwszej chwili, kiedy Brick wszedł do mojego domu z Tyrą, kiedy powiedziała mi, że Elliott podejmuje chybione decyzje, a potem pokazałeś się, by posadzić mnie na tylnym siedzeniu twojego motoru i zabrać mnie do Ty-Ty, czy kiedykolwiek…” - pochyliłam się ponownie - „…zrobiłam jedną śmierdzącą rzecz, by wskazać, że osądzam motocyklistów.”

„Nie, dopóki nie powiedziałaś mi, że zdobędziesz reputację, jak zaangażuję się w twoje życie” - odpowiedział, nie odpuszczając.

„Nie, nie powiedziałam tego. Powiedziałam, że zdobędę reputację, jeśli zaangażujesz się w mój biznes” - poprawiłam go ostro - „I nie miałoby znaczenia, czy jesteś motocyklistą, czy biznesmenem, Hop. Jestem bizneswoman i przeszliśmy długą drogę, ale to wciąż męski świat, a każdy mężczyzna wtykający nos w mój biznes sprawia, że wygląda na to, że ja nie mogę dopilnować swojej firmy. Zbyt cholernie ciężko pracowałam, żeby udowodnić, że jestem dobra w tym, co robię, żeby żądać uznania za moją pracę, kiedy jakiś dupek mi je odbiera, żeby udowodnić, że umiem zarządzać kontami, personelem, całą agencją i żeby konkurować o biznes jako najlepsza konkurencja, by  mieć mężczyznę, nieważne, że jest moim mężczyzną, zależy mi na nim, a on myśli, że troszczy się o mnie, sprawiając, że wyglądam, jakbym nie był wystarczająco silna, aby to zrobić.”

Wpatrywałam się w niego i ciężko oddychałam, kiedy skończyłam przemawiać, więc zajęło mi kilka chwil, zanim zobaczyłam, jak twardość zniknęła z jego twarzy, a jego oczy się rozgrzały.

Rozumiał mnie.

Nie obchodziło mnie to.

To, co powiedział, było złe i nadal byłam wkurzona.

Zrobił ruch, żeby zrobić krok w moją stronę, ale ponieważ wciąż byłam wkurzona, cofnęłam się. Zatrzymał się i jego oczy utkwiły we mnie.

„Nie ominęło mnie, jak żyjesz” - powiedział cicho, wyciągając rękę, by wskazać mój dom - „Twoje biuro. Twoje ubrania. Słodka bryczka, którą prowadzisz. Twoi rodzice. To pieprzone mieszkanie, które było trzy razy większe od tego, które dałem moim dzieciom.”

„I?” - ponagliłam kwaśno.

„W końcu będziemy mieli tę rozmowę” - wyjaśnił, ale to niczego nie wyjaśniało.

„Dlaczego?” - zapytałam.

„Mała, nie jesteś z mojego świata” - poinformował mnie.

„Naprawdę?” - odparłam - „Więc mam Klona Biker Babe Lanie, o którym nie wiem, a który chodził na pieczenie wieprzowe i strzelał wiatrem w Kompleksie przez ostatnie siedem lat?” - zapytałam sarkastycznie.

Oparł swój ciężar w dłoni na krawędzi zlewu i powiedział ostrzegawczym głosem - „Uspokój się, Lanie. Musimy to przedyskutować, ale nie musimy robić tego brzydko.”

„W porządku, więc kiedy wywnioskuję, że ty jesteś nietolerancyjny albo kimś równie niesmacznym, mogę spocząć na świadomości, że będziesz fajny w obliczu tego, że ja jestem dupkiem?”

Jego szczęka zacisnęła się mocno, zanim odpowiedział - „Nie, mała, rozumiem, skąd pochodzi twój gniew, ale musisz powstrzymać dramat i zobaczyć, skąd pochodzę.”

„Twoja kolej, by mi powiedzieć, co ty masz na myśli” - warknęłam.

„Poznałem twoich rodziców” - zaczął - „Wiem, jak dorastałaś, z kim dorastałaś i jak myślą. I wiesz, mała, oni cię wychowali, więc nie jest pochopnym wniosek, że istnieje możliwość, że przynajmniej część tego gówna jest w tobie.”

Nie mógł być poważny!

„Po pierwsze, Hop, to, skoro znasz mnie od lat i poznajesz mnie od tygodni, wiesz, że to nie w porządku. Po drugie, myślałam, że nie obchodzi cię, co ludzie myślą o twoim stylu życia.”

„Nie obchodzi, ale ty nie jesteś ludźmi, Lanie. Jesteś moja i bardzo zależy mi na tym, co myślisz o mnie, o tym, jak żyję swoim życiem, o tym, jak czujesz, że się w nim zmieścisz, o pieprzone wszystko, jeśli chodzi o ciebie.”

Okej, to było miłe, bardzo miłe, ale nadal byłam wkurzona.

Zbyt wkurzona.

A także zbyt Lanie Heron, by odeprzeć dramat.

Dlatego odpaliłam - „W tej chwili ponownie zastanawiam się nad tą opcją życiową” - i poczułam, że stracił opanowanie.

Nie widziałam tego. Nie słyszałam tego.

Czułam to.

Wtedy to usłyszałam.

„Wszystko” - powiedział złowrogim szeptem - „..wszystko w tobie lubię. W tym dramat. Przestanę to lubić, jeśli wydmuchujesz takie gówno nieproporcjonalnie i powiesz gówno, którego nie możesz cofnąć.”

„Do tej pory nie powiedziałam niczego, co chciałabym cofnąć” - odpowiedziałam, a jego brwi uniosły się do góry.

„Więc uważasz, że dobrze było grozić, że zabierzesz mi ciebie, coś, czego wiesz, że chcę i chcę tego bardzo, wystarczająco, by nad tym pracować, wystarczająco, by skręcić się w pierdolone supły za to, ponieważ ty jesteś słusznie wkurzona, ale nieuzasadnienie nie otwierasz umysłu na to, skąd ja pochodzę i dlatego nie widzisz, że się tłumaczę lub nie dajesz mi szansy na przeprosiny?”

To mnie uciszyło, bo niestety miał rację. Byłam szalona. Nie słuchałam. I zagroziłam, że mnie od niego zabiorę, kiedy zdecydowanie nad nami pracował i robił to skręcając się w supły.

Nie mówiłam. Hop też nie.

Trwało to bardzo długo. Tak długo, że wierciłam się wewnętrznie i było to tak niewygodne, że miałam powiedzieć coś, co załagodzi sprawę, przywróci nas na właściwe tory.

Niestety czekałam o sekundę za długo.

„Pieprz mnie, mogę dodać cholerną uparciuchę do wysokich wymogów utrzymania i królowej dramatu. Niedobrze, mała” - odgryzł się.

Mój temperament, który ochładzał się, znów się rozpalił.

„Nie jestem wymagająca w utrzymaniu!” - wykrzyknęłam, a on odsunął się od zlewu.

„Na serio?” - zapytał z niedowierzaniem - „Byłem w twoim łóżku, kiedy wstałaś o pierdolonej piątej trzydzieści w pierdolony poranek, żeby zagrać swój występ w łazience przed pójściem do pracy, a ja zaciągnąłem twoje gówno do mojej sypialni, żebyś mogła to zrobić w moim miejscu. Lanie, mieszkasz piętnaście minut od swojego biura i docierasz tam o ósmej. Ponad dwie godziny dziennie tylko na zrobienie fryzury i makijażu. Diana pieprzona Ross w okresie swojej świetności prawdopodobnie potrzebowała mniej czasu, aby przygotować się do występu. Mała, jeśli to nie są wysokie wymagania, nie wiem, co to jest.”

Komentarz o Dianie Ross był zabawny, ale się nie śmiałam.

„W tym czasie też jem śniadanie, Hopper” - przypomniałam mu.

„Przełykasz jogurt i zasysasz kawę, lady. Nie pieczesz quiche i nie jesz go przy stole w jadalni z serwetkami i mimozami” - odpalił.

Szkoda, że był zabawny, kiedy był zły.

Nawet wypowiedzenie przez Hop’a słowa „quiche” było zabawne.

Chciałam się śmiać. Naprawdę.

Nie śmiałam się.

Nie skończył.

„Kurwa, stoisz w swojej szafie przez pełne piętnaście minut za każdym pieprzonym razem, gdy jestem rano w twoim domu, tak jakbyś robiła wybór garderoby na dany dzień, by ogłosić swoją kandydaturę na prezydenta.”

„Przestań być zabawny, Hopper” - syknęłam, pochylając się w jego stronę, a on pochylił się w moją stronę.

„Mała, nie jestem zabawny.”

Obejrzałam wyraz jego twarzy.

Nie był. Absolutnie nie. Był śmieszny, ale nie był zabawny.

Był zły i to było poważne.

„Zamortyzowałeś mój upadek.”

To wyszło z moich ust i wiedziałam, że Hop nie zrozumiał tego, kiedy mrugnął.

„Powtórz?” - poprosił.

„Chaos. Ty. Tyra. Tack. Wielki Petey. Brick. Dog.” - wyciągnęłam do niego rękę - „Wszyscy złagodziliście mój upadek, Hop. Wszyscy wiedzieliście, jak daleko upadłam, a lądowanie po takim upadku może zniszczyć. Nie zniszczyło mnie, ponieważ Chaos zamortyzował mój upadek.”

Gniew zniknął z jego twarzy, gdy wymamrotał - „Mała.”

Potrząsnęłam głową i mówiłam dalej.

„Wszyscy coś dla mnie znaczycie. Jesteś rodziną i dajesz do zrozumienia, że mogłam myśleć, że jestem lepsza od ciebie lub mogłam źle o tobie myśleć…” - wzięłam wdech, zanim przyznałam - „Nie chcę, żeby ktokolwiek z was, z powodu mojego ubrania, domu, pracy czy samochodu, myślał, że kiedykolwiek pomyślę o was złe rzeczy. A z oczywistych powodów szczególnie nie chcę, żebyś ty tak myślał.”

Kiedy skończyłam mówić, Hop patrzył mi w oczy i pozwoliłam mu na to, bo nasiąkłam spojrzeniem, które mi posyłał.

To było spojrzenie, którego nigdy nie widziałam u niego ani nikogo.

Nie skierowane do mnie.

Ale widziałam to. Widziałam to setki razy.

Widziałam to, kiedy Tack obserwował Ty-Ty z ich synami. Albo kiedy chichotała z jego córką, Tabby. Albo kiedy wygłupiała się z chłopakami, a on był zdystansowany, ale obserwował i lubił to, co widział.

Albo, moje ulubione chwile, kiedy właśnie zauważył, jak wchodzi do pokoju.

To było spojrzenie pełne ciepła. Spojrzenie pełne intymności. Spojrzenie połączenia.

Spojrzenie miłości.

Tak, właśnie wtedy Hopper Kincaid patrzył na mnie w ten sposób.

„Chodź tu, lady” - rozkazał delikatnie, a kiedy zostałam zamrożona, utknęłam w blasku jego spojrzenia i nie ruszyłam się od razu, pochylił się w moją stronę, wsunął palec w szlufkę moich dżinsów i przyciągnął mnie tam.

Kiedy byłam blisko, owinął ramiona wokół mojej talii i automatycznie podniosłam ręce i położyłam je na jego klatce piersiowej. Ale uważałam, żeby nie stracić kontaktu z tym spojrzeniem w jego oczach.

Hop wydawał się nie zauważać, że byłam zahipnotyzowana, ponieważ zaczął mówić.

„Spieprzyłem, wyciągałem pochopne wnioski, powiedziałem coś głupiego i miałaś rację, że się wkurzyłaś” - powiedział mi, a ja patrzyłam na niego oszołomiona, zadowolona, ciepła…

Szczęśliwa.

Hop nie skończył.

„Słyszałem to o twojej pracy i nie będę się w to angażować.”

Moje ciało lekko szarpnęło ze zdziwienia, wyrywając mnie z pławienia się w blasku jego spojrzenia i poczułam, że moje oczy się rozszerzają.

„Mówisz poważnie?” - spytałam bez tchu.

„Tak” - odpowiedział - „Ale zawsze zastrzegam sobie prawo, by, jeśli to gówno będzie brzydkie, mieć kolejną rozmowę na ten temat. A jeśli poczuję, że mnie potrzebujesz, ta rozmowa może mieć inne zakończenie.”

O mój Boże.

Po prostu było coraz lepiej.

Kompromis.

Hopper Kincaid, członek Klubu Motocyklowego Chaos, twardziel motocyklista, który potrafił pokonać do nieprzytomności górę Człowieka Właściciela Monster Trucka i zrobił to w trzy minuty, był gotów pójść na kompromis.

„Łał” - wyszeptałam, a mój szept obejmował wiele rzeczy, a jeszcze więcej uczuć i patrzyłam, jak Hop się uśmiecha.

Ale jego twarz spoważniała, a ramiona zacisnęły się, kiedy kontynuował - „Musisz wziąć z tego dwie rzeczy. To, co oczywiście wzięłaś i, że nie zagrzebujesz gówna, bo martwisz się o moją reakcję na to. Musisz to z siebie wyrzucić, lady, jestem tutaj. Zaczyna się bałagan w twojej głowie, twoim śnie, twojej radości z pracy, którą wykonujesz, wtedy spodziewam się naszej rozmowy. Zgadzasz się z tym?”

To była moja kolej na uśmiech, ale podejrzewałam, że był to mniej grymas, a bardziej promienny uśmiech.

„Zgadzam się z tym, Hop” - zgodziłam się.

Jego oczy przesunęły się po mojej twarzy, a jego uśmiech powrócił.

„Dobrze. Teraz; naczynia zrobione. Chcesz oglądać telewizję czy iść na górę i się pieprzyć?”

Walczyłam, a sposób, w jaki Hop to zakończył lubiłam w sposób, który wiedziałam, że mogę polubić to przez całe życie, więc wtopiłam się w niego i zapytałam - „Czy musimy iść na górę, żeby się pieprzyć?”

Przysunął twarz bliżej i odpowiedział - „Jestem w nastroju, by dominować, mała, a nie przepadam za oparzeniami od dywanu u mojej starej pani.”

Był w nastroju do dominacji.

Tak.

Po prostu było coraz lepiej.

Uśmiechnęłam się do niego i wsunęłam ręce w górę, by moje ramiona mogły objąć jego szyję, zanim zasugerowałam - „Może ochrzcimy kanapę?”

Jego oczy zapłonęły, a jego usta uderzyły w moje.

„To zadziała.”

Godzinę później odkryłam, że Hop miał rację.

To działało.

Działaliśmy.

Tak działaliśmy.

Na wiele sposobów.

 


 

4 komentarze: