ROZDZIAŁ
10
To
działa
Dwa tygodnie później…
„To
gówno musi się skończyć” - oznajmił Hop warczącym głosem, brzmiąc na
wkurzonego.
On
i ja byliśmy w mojej kuchni, zmywając naczynia. Zrobiłam dla niego smażone
kotlety wołowe i puszyste, tłuczone ziemniaki Babuni, które udało mi się
stworzyć bardziej dekadenckie, bo, ubijając je, zastąpiłam mleko odrobiną
gęstej śmietany.
I
właśnie powiedziałam mu o rzeczach, które działy się w pracy.
Minęły
dwa dobre tygodnie z Hop’em. Nasz pierwszy wspólny tydzień spędzaliśmy każdą
noc razem w jego łóżku lub moim
łóżku, kochając się i rozmawiając po wspólnej kolacji.
Odkryłam,
że jego „cholerne kotlety schabowe” były bombą.
Jego
powiedzenie - „To twoje ciało, mała, nie pasuje do sposobu, w jaki gotujesz i jesz, i jestem z tego zadowolony w
cholerę. Biorę cię taką, jaka przychodzisz, ale gdybym musiał jeść dużo sałatki,
przyznaję, że to by było do dupy” - było jeszcze lepsze.
Oczywiście,
kiedy w zeszłym tygodniu miał dzieci, nie spędzałam z nim nocy. Zamiast tego
prowadziliśmy późne nocne rozmowy, które obejmowały seks przez telefon, a na
dodatek albo Hop, albo ja dzwoniliśmy w ciągu dnia tylko po to, żeby pogadać.
Hop
powiedział mi, że postanowił przedstawić swoim dzieciom „wolno” fakt, że będę w
ich życiu.
„Musimy
mieć swój czas i musisz czuć, że to jest trwałe. Trwałość jest również tym, co
chcę im przekazać, więc ułatwię to moim dzieciom w ten sam sposób, w jaki
ułatwiam tobie” - powiedział.
To
były jego dzieci, więc to był jego wybór. Nie dyskutowałam o trwałości „nas”
głównie dlatego, że, chociaż czułam się z tym dobrze i szło świetnie, mieliśmy
trudny początek. Nie oszukiwałam się, że nie mam problemów do przepracowania i
nie było tak, że byliśmy razem bardzo długo, więc chociaż to był jego wybór,
zgodziłam się z tym.
Co
więcej, podobało mi się to, jak chronił swoje dzieci przed zbytnim wchodzeniem
w coś, co mogłoby im zaszkodzić, gdyby się pogorszyło.
Tak
więc ułatwianie tego w ten sposób pracowało dla nas wszystkich.
Mimo
to, kiedy Molly miała w zeszłym tygodniu recital taneczny, najwyraźniej Hop nie
miał zamiaru marnować czasu na ułatwianie wszystkim rzeczy, bo zaprosił mnie na
ten występ. Lubiłam jego dzieci, chciałam zobaczyć Molly tańczącą, czułam, że
sprawy krzepną z Hop’em i to co dzień bardziej, więc się zgodziłam.
Poszliśmy
osobno, spotkaliśmy się tam, a kiedy było po wszystkim, powiedziałam Molly, że
Hop mi o tym wspomniał, a ponieważ chciałam zobaczyć, jak tańczy, przyjechałam.
Była niesamowicie szczęśliwa, że tam byłam, co było satysfakcjonujące. Podczas
występu siedziałam przy Hop’ie, ocierając się z nim kolanami, co było bardziej
satysfakcjonujące. A kiedy Molly tańczyła, odwróciłam głowę, żeby zobaczyć
uśmiechnięty, dumny profil Hop’a, co było jeszcze bardziej satysfakcjonujące.
To,
co nie było satysfakcjonujące, to fakt, że była tam Mitzi. Hop ostrzegł mnie,
że będzie, więc byłam trochę przygotowana, ale nigdy nie można być całkowicie
przygotowanym na coś takiego.
Ale
to było gorsze niż bycie po raz pierwszy w tym samym pokoju z byłą twojego
mężczyzny. Stało się tak, ponieważ obserwowałam, jak z łatwością wynikającą z
praktyki wybrali miejsca jak najdalej od siebie i robili to nawet na siebie nie
patrząc.
Ponieważ
to był tydzień Hop’a, Cody przyszedł z tatą i, chociaż poszedł się przywitać z
mamą, siedział z Hop’em i ze mną.
Było
to nieprzyjemne, bo, chociaż Hop’owi i Mitzi przyszło to naturalnie, podejrzewałam,
że dla Cody’ego nie było to wcale takie zabawne. Podejrzewałam też, że zarówno
Hop, jak i Mitzi o tym wiedzieli, nie lubili tego, ale nie mieli zamiaru nic z
tym zrobić.
Co
więcej, zaryzykowałam zerknięcie na Mitzi w chwili, gdy patrzyła w naszą stronę
z zaciśniętymi ustami i oczami utkwionymi w Cody’m. Nie miałam zbyt wiele
okazji, by przyjrzeć się jej rozjaśnionym, wyczesanym, ale wciąż atrakcyjnym
włosom biker baby lub jej twardej twarzy, która okazała się bardzo ładna, zanim
jej wzrok przesunął się na mnie i poczułam lodowate ukłucie. Zwalczyłam chłód,
posłałam jej mały, niezobowiązujący uśmiech i skierowałam wzrok z powrotem na
scenę.
Nie
rozmawiałam o tym z Hop’em, bo nie było nic do powiedzenia. Prawdopodobnie nie
zdziwiłoby go, że jego była spojrzała na mnie lodowato. To właśnie robiły byłe,
a, biorąc pod uwagę reputację Mitzi i to, co powiedział o niej Hop, nie było to
niezgodne z jej charakterem, więc nie musiałam go denerwować, mówiąc mu o tym.
Jednak
chociaż nic nieprzyjemnego się nie wydarzyło, noc była podkreślona
nieprzyjemnym uczuciem. Zasmuciło mnie myślenie, że nie tylko Mitzi i Hop
musieli wykonywać ten taniec unikowy za każdym razem, gdy byli w pobliżu
siebie, ale i dzieci musiały to znosić.
To
z kolei sprawiło, że zaczęłam się zastanawiać nad moim ojcem. Zastanawiałam
się, czy częściowo podjął decyzję o pozostaniu z mamą, żebyśmy Lis i ja nie
musiały wybierać stron.
Jeśli
to przyszło mu do głowy, nie usprawiedliwiało tego, co robił. Ale wciąż
skłaniało mnie to do myślenia.
Dzieciaki
wróciły do Mitzi w poniedziałek po szkole i teraz znowu był Hop i ja, kolacja,
pogawędki, czasem telewizja, a potem łóżko.
Ale
podczas gdy Hop spłukiwał naczynia i wkładał je do zmywarki, a ja odkładałam
jedzenie, sprzątałam i wycierałam blaty, opowiedziałam mu o mojej starej
agencji, która próbowała ukraść mojego dużego nowego klienta. Opowiedziałam też
trochę o tym, jak wielokrotnie próbowali mnie podciąć, próbując doprowadzić
mnie do fuzji.
Nie
zdziwiła mnie stanowcza reakcja Hop’a motocyklisty. Nie po to spędzałam czas z
Chaosem i moją najlepszą przyjaciółką, która wyszła za mąż za prezesa Klubu, by
nie dowiedzieć się, jak działają ci mężczyźni.
Dlatego
podeszłam do zlewu, wrzuciłam do niego gąbkę, odwróciłam się do mojego
mężczyzny i powiedziałam - „Hop, Słonko, powiedziałam ci o tym, bo to mnie
uwiera i musiałam się odpowietrzyć. Nie powiedziałam ci, żebyś coś z tym
zrobił.”
Hop
wsunął talerz do zmywarki, wsunął szufladę i zamknął drzwi butem, po czym
odwrócił się do mnie.
„Lanie,
mała, może tak jest, ale moja kobieta nie jest głupia. Może nie zostałaś
oficjalnie wrzucona do tego życia, ale byłaś w Klubie wystarczająco często, by
wiedzieć dokładnie, że to gówno, co mi mówisz, doprowadzi mnie do zrobienia
czegoś.”
„Te
rzeczy z moją starą firmą są bez przekonania i ostatecznie umrą” - wyjaśniłam.
„Mam
w dupie, czy to jest bez przekonania, ale wiem, że umrze” - oświadczył.
O
jej!
Nie
wycofywał się. Zamierzał interweniować.
Twardziel
motocyklista przeciwko agencji reklamowej.
To
nie było dobre.
„Miałam
na myśli naturalnie, Hop” - zaprotestowałam, próbując odciąć mu drogę przed
faktem - „Nie wycofają się, ponieważ mój mężczyzna i jego bracia motocykliści złożą
im groźną wizytę.”
„Chaos
nie grozi, mała.”
Uch!
„Hop!”
- zawołałam szybko tracąc cierpliwość, jak miałam w zwyczaju - „Na serio. Nie
chcę, żebyś się w to angażował. Nie powiedziałam ci, żebyś się zaangażował. A
co najważniejsze, jeśli to zrobisz…” -
pochyliłam się do niego - „…to mnie wkurzy.
I to bardzo.”
Uśmiechnął
się do mnie, jakbym go bawiła, i zapytał - „I to bardzo?”
„Nie
śmiej się ze mnie” - warknęłam.
„Nie
bądź słodka, a nie będę się z ciebie naśmiewać” - odpowiedział, wciąż się
uśmiechając.
Nie
jestem zabawna, Hopperze Kincaid, mówię bardzo poważnie” - ostrzegłam - „To
moja kariera i ciężko pracowałam, aby wyrobić sobie markę w tym biznesie.
Ciężko pracowałam, aby zbudować swoją agencję. To coś dla mnie znaczy” -
podzieliłam się - „Nie mogę mieć grupy twardzieli motocyklistów, którzy tupią w
butach motocyklowych i skórzanych kurtkach, co da mi reputację, której nie
potrzebuję.”
Uśmiech
zniknął z jego twarzy i zrobiło się ciężko, a potem zapytał - „Reputacja,
której nie potrzebujesz?”
Ocho.
Odebrał
to w niewłaściwy sposób.
„Wiesz,
że nie o to miałam na myśli” - powiedziałam.
„W
takim razie, mała, byłoby dobrze, gdybyś mi powiedziała, co miałaś na myśli, i
zrobiła to naprawdę cholernie szybko” - odpalił Hop, a ja patrzyłam na niego,
gdy nieprzyjemne oparzenie uderzyło mój brzuch.
Potem
powiedziałam cicho - „To nie jest fajne.”
„Cholerna
prawda, nie jest” - odparł, a ja potrząsnęłam głową.
„Nie.
Nie rozumiesz mnie. To nie jest fajne, a nawet nie jest fajne, Hop, że mogłeś
pomyśleć przez sekundę, że o co mi
chodziło.”
„Znowu,
lady, musisz mi powiedzieć, co miałaś
na myśli.”
„Chociaż
raz…” - wzięłam uspokajający oddech, zanim przeszłam dalej - „Czy choć raz,
Hopper, od tej pierwszej chwili, kiedy Brick wszedł do mojego domu z Tyrą,
kiedy powiedziała mi, że Elliott podejmuje chybione decyzje, a potem pokazałeś się,
by posadzić mnie na tylnym siedzeniu twojego motoru i zabrać mnie do Ty-Ty, czy
kiedykolwiek…” - pochyliłam się
ponownie - „…zrobiłam jedną śmierdzącą
rzecz, by wskazać, że osądzam
motocyklistów.”
„Nie,
dopóki nie powiedziałaś mi, że zdobędziesz reputację, jak zaangażuję się w
twoje życie” - odpowiedział, nie odpuszczając.
„Nie,
nie powiedziałam tego. Powiedziałam, że zdobędę reputację, jeśli zaangażujesz
się w mój biznes” - poprawiłam go
ostro - „I nie miałoby znaczenia, czy jesteś motocyklistą, czy biznesmenem,
Hop. Jestem bizneswoman i przeszliśmy długą drogę, ale to wciąż męski świat, a każdy mężczyzna wtykający nos w mój biznes sprawia, że wygląda na to, że
ja nie mogę dopilnować swojej firmy.
Zbyt cholernie ciężko pracowałam, żeby udowodnić, że jestem dobra w tym, co
robię, żeby żądać uznania za moją pracę, kiedy jakiś dupek mi je odbiera, żeby
udowodnić, że umiem zarządzać kontami, personelem, całą agencją i żeby
konkurować o biznes jako najlepsza konkurencja, by mieć mężczyznę, nieważne, że jest moim
mężczyzną, zależy mi na nim, a on myśli, że troszczy się o mnie, sprawiając, że
wyglądam, jakbym nie był wystarczająco silna, aby to zrobić.”
Wpatrywałam
się w niego i ciężko oddychałam, kiedy skończyłam przemawiać, więc zajęło mi
kilka chwil, zanim zobaczyłam, jak twardość zniknęła z jego twarzy, a jego oczy
się rozgrzały.
Rozumiał
mnie.
Nie
obchodziło mnie to.
To,
co powiedział, było złe i nadal byłam wkurzona.
Zrobił
ruch, żeby zrobić krok w moją stronę, ale ponieważ wciąż byłam wkurzona,
cofnęłam się. Zatrzymał się i jego oczy utkwiły we mnie.
„Nie
ominęło mnie, jak żyjesz” - powiedział cicho, wyciągając rękę, by wskazać mój
dom - „Twoje biuro. Twoje ubrania. Słodka bryczka, którą prowadzisz. Twoi
rodzice. To pieprzone mieszkanie, które było trzy razy większe od tego, które
dałem moim dzieciom.”
„I?”
- ponagliłam kwaśno.
„W
końcu będziemy mieli tę rozmowę” - wyjaśnił, ale to niczego nie wyjaśniało.
„Dlaczego?”
- zapytałam.
„Mała,
nie jesteś z mojego świata” - poinformował mnie.
„Naprawdę?”
- odparłam - „Więc mam Klona Biker Babe Lanie, o którym nie wiem, a który
chodził na pieczenie wieprzowe i strzelał wiatrem w Kompleksie przez ostatnie
siedem lat?” - zapytałam sarkastycznie.
Oparł
swój ciężar w dłoni na krawędzi zlewu i powiedział ostrzegawczym głosem - „Uspokój
się, Lanie. Musimy to przedyskutować, ale nie musimy robić tego brzydko.”
„W
porządku, więc kiedy wywnioskuję, że ty jesteś nietolerancyjny albo kimś równie
niesmacznym, mogę spocząć na świadomości, że będziesz fajny w obliczu tego, że ja
jestem dupkiem?”
Jego
szczęka zacisnęła się mocno, zanim odpowiedział - „Nie, mała, rozumiem, skąd
pochodzi twój gniew, ale musisz powstrzymać dramat i zobaczyć, skąd pochodzę.”
„Twoja
kolej, by mi powiedzieć, co ty masz
na myśli” - warknęłam.
„Poznałem
twoich rodziców” - zaczął - „Wiem, jak dorastałaś, z kim dorastałaś i jak
myślą. I wiesz, mała, oni cię wychowali, więc nie jest pochopnym wniosek, że
istnieje możliwość, że przynajmniej część tego gówna jest w tobie.”
Nie
mógł być poważny!
„Po
pierwsze, Hop, to, skoro znasz mnie od lat i poznajesz mnie od tygodni, wiesz, że to nie w porządku. Po drugie,
myślałam, że nie obchodzi cię, co ludzie myślą o twoim stylu życia.”
„Nie
obchodzi, ale ty nie jesteś ludźmi, Lanie. Jesteś moja i bardzo zależy mi na
tym, co myślisz o mnie, o tym, jak żyję swoim życiem, o tym, jak czujesz, że
się w nim zmieścisz, o pieprzone wszystko,
jeśli chodzi o ciebie.”
Okej,
to było miłe, bardzo miłe, ale nadal byłam wkurzona.
Zbyt
wkurzona.
A
także zbyt Lanie Heron, by odeprzeć dramat.
Dlatego
odpaliłam - „W tej chwili ponownie zastanawiam się nad tą opcją życiową” - i
poczułam, że stracił opanowanie.
Nie
widziałam tego. Nie słyszałam tego.
Czułam
to.
Wtedy
to usłyszałam.
„Wszystko”
- powiedział złowrogim szeptem - „..wszystko w tobie lubię. W tym dramat.
Przestanę to lubić, jeśli wydmuchujesz takie gówno nieproporcjonalnie i powiesz
gówno, którego nie możesz cofnąć.”
„Do
tej pory nie powiedziałam niczego, co chciałabym cofnąć” - odpowiedziałam, a
jego brwi uniosły się do góry.
„Więc
uważasz, że dobrze było grozić, że zabierzesz mi ciebie, coś, czego wiesz, że chcę i chcę tego bardzo, wystarczająco,
by nad tym pracować, wystarczająco, by skręcić się w pierdolone supły za to,
ponieważ ty jesteś słusznie wkurzona, ale nieuzasadnienie nie otwierasz umysłu
na to, skąd ja pochodzę i dlatego nie widzisz, że się tłumaczę lub nie dajesz
mi szansy na przeprosiny?”
To
mnie uciszyło, bo niestety miał rację. Byłam szalona. Nie słuchałam. I
zagroziłam, że mnie od niego zabiorę, kiedy zdecydowanie nad nami pracował i
robił to skręcając się w supły.
Nie
mówiłam. Hop też nie.
Trwało
to bardzo długo. Tak długo, że wierciłam się wewnętrznie i było to tak
niewygodne, że miałam powiedzieć coś, co załagodzi sprawę, przywróci nas na
właściwe tory.
Niestety
czekałam o sekundę za długo.
„Pieprz
mnie, mogę dodać cholerną uparciuchę do wysokich wymogów utrzymania i królowej
dramatu. Niedobrze, mała” - odgryzł się.
Mój
temperament, który ochładzał się, znów się rozpalił.
„Nie
jestem wymagająca w utrzymaniu!” - wykrzyknęłam, a on odsunął się od zlewu.
„Na
serio?” - zapytał z niedowierzaniem - „Byłem w twoim łóżku, kiedy wstałaś o
pierdolonej piątej trzydzieści w pierdolony poranek, żeby zagrać swój występ w
łazience przed pójściem do pracy, a ja zaciągnąłem twoje gówno do mojej
sypialni, żebyś mogła to zrobić w moim miejscu. Lanie, mieszkasz piętnaście
minut od swojego biura i docierasz tam o ósmej. Ponad dwie godziny dziennie
tylko na zrobienie fryzury i makijażu. Diana pieprzona Ross w okresie swojej
świetności prawdopodobnie potrzebowała mniej czasu, aby przygotować się do
występu. Mała, jeśli to nie są wysokie wymagania, nie wiem, co to jest.”
Komentarz
o Dianie Ross był zabawny, ale się nie śmiałam.
„W
tym czasie też jem śniadanie, Hopper” - przypomniałam mu.
„Przełykasz
jogurt i zasysasz kawę, lady. Nie pieczesz quiche i nie jesz go przy stole w
jadalni z serwetkami i mimozami” - odpalił.
Szkoda,
że był zabawny, kiedy był zły.
Nawet
wypowiedzenie przez Hop’a słowa „quiche” było zabawne.
Chciałam
się śmiać. Naprawdę.
Nie
śmiałam się.
Nie
skończył.
„Kurwa,
stoisz w swojej szafie przez pełne piętnaście minut za każdym pieprzonym razem,
gdy jestem rano w twoim domu, tak jakbyś robiła wybór garderoby na dany dzień,
by ogłosić swoją kandydaturę na prezydenta.”
„Przestań
być zabawny, Hopper” - syknęłam, pochylając się w jego stronę, a on pochylił
się w moją stronę.
„Mała,
nie jestem zabawny.”
Obejrzałam
wyraz jego twarzy.
Nie
był. Absolutnie nie. Był śmieszny, ale nie był zabawny.
Był
zły i to było poważne.
„Zamortyzowałeś
mój upadek.”
To
wyszło z moich ust i wiedziałam, że Hop nie zrozumiał tego, kiedy mrugnął.
„Powtórz?”
- poprosił.
„Chaos.
Ty. Tyra. Tack. Wielki Petey. Brick. Dog.” - wyciągnęłam do niego rękę - „Wszyscy
złagodziliście mój upadek, Hop. Wszyscy wiedzieliście, jak daleko upadłam, a
lądowanie po takim upadku może zniszczyć. Nie zniszczyło mnie, ponieważ Chaos
zamortyzował mój upadek.”
Gniew
zniknął z jego twarzy, gdy wymamrotał - „Mała.”
Potrząsnęłam
głową i mówiłam dalej.
„Wszyscy
coś dla mnie znaczycie. Jesteś rodziną i dajesz do zrozumienia, że mogłam
myśleć, że jestem lepsza od ciebie lub mogłam źle o tobie myśleć…” - wzięłam
wdech, zanim przyznałam - „Nie chcę, żeby ktokolwiek z was, z powodu mojego
ubrania, domu, pracy czy samochodu, myślał, że kiedykolwiek pomyślę o was złe
rzeczy. A z oczywistych powodów szczególnie nie chcę, żebyś ty tak myślał.”
Kiedy
skończyłam mówić, Hop patrzył mi w oczy i pozwoliłam mu na to, bo nasiąkłam
spojrzeniem, które mi posyłał.
To
było spojrzenie, którego nigdy nie widziałam u niego ani nikogo.
Nie
skierowane do mnie.
Ale
widziałam to. Widziałam to setki razy.
Widziałam
to, kiedy Tack obserwował Ty-Ty z ich synami. Albo kiedy chichotała z jego
córką, Tabby. Albo kiedy wygłupiała się z chłopakami, a on był zdystansowany,
ale obserwował i lubił to, co widział.
Albo,
moje ulubione chwile, kiedy właśnie zauważył, jak wchodzi do pokoju.
To
było spojrzenie pełne ciepła. Spojrzenie pełne intymności. Spojrzenie połączenia.
Spojrzenie
miłości.
Tak,
właśnie wtedy Hopper Kincaid patrzył na mnie w ten sposób.
„Chodź
tu, lady” - rozkazał delikatnie, a kiedy zostałam zamrożona, utknęłam w blasku
jego spojrzenia i nie ruszyłam się od razu, pochylił się w moją stronę, wsunął
palec w szlufkę moich dżinsów i przyciągnął mnie tam.
Kiedy
byłam blisko, owinął ramiona wokół mojej talii i automatycznie podniosłam ręce
i położyłam je na jego klatce piersiowej. Ale uważałam, żeby nie stracić
kontaktu z tym spojrzeniem w jego oczach.
Hop
wydawał się nie zauważać, że byłam zahipnotyzowana, ponieważ zaczął mówić.
„Spieprzyłem,
wyciągałem pochopne wnioski, powiedziałem coś głupiego i miałaś rację, że się
wkurzyłaś” - powiedział mi, a ja patrzyłam na niego oszołomiona, zadowolona,
ciepła…
Szczęśliwa.
Hop
nie skończył.
„Słyszałem
to o twojej pracy i nie będę się w to angażować.”
Moje
ciało lekko szarpnęło ze zdziwienia, wyrywając mnie z pławienia się w blasku
jego spojrzenia i poczułam, że moje oczy się rozszerzają.
„Mówisz
poważnie?” - spytałam bez tchu.
„Tak”
- odpowiedział - „Ale zawsze zastrzegam sobie prawo, by, jeśli to gówno będzie
brzydkie, mieć kolejną rozmowę na ten temat. A jeśli poczuję, że mnie
potrzebujesz, ta rozmowa może mieć inne zakończenie.”
O
mój Boże.
Po
prostu było coraz lepiej.
Kompromis.
Hopper
Kincaid, członek Klubu Motocyklowego Chaos, twardziel motocyklista, który
potrafił pokonać do nieprzytomności górę Człowieka Właściciela Monster Trucka i
zrobił to w trzy minuty, był gotów pójść na kompromis.
„Łał”
- wyszeptałam, a mój szept obejmował wiele rzeczy, a jeszcze więcej uczuć i
patrzyłam, jak Hop się uśmiecha.
Ale
jego twarz spoważniała, a ramiona zacisnęły się, kiedy kontynuował - „Musisz
wziąć z tego dwie rzeczy. To, co oczywiście wzięłaś i, że nie zagrzebujesz gówna,
bo martwisz się o moją reakcję na to. Musisz to z siebie wyrzucić, lady, jestem
tutaj. Zaczyna się bałagan w twojej głowie, twoim śnie, twojej radości z pracy,
którą wykonujesz, wtedy spodziewam się naszej rozmowy. Zgadzasz się z tym?”
To
była moja kolej na uśmiech, ale podejrzewałam, że był to mniej grymas, a
bardziej promienny uśmiech.
„Zgadzam
się z tym, Hop” - zgodziłam się.
Jego
oczy przesunęły się po mojej twarzy, a jego uśmiech powrócił.
„Dobrze.
Teraz; naczynia zrobione. Chcesz oglądać telewizję czy iść na górę i się
pieprzyć?”
Walczyłam,
a sposób, w jaki Hop to zakończył lubiłam w sposób, który wiedziałam, że mogę
polubić to przez całe życie, więc wtopiłam się w niego i zapytałam - „Czy
musimy iść na górę, żeby się pieprzyć?”
Przysunął
twarz bliżej i odpowiedział - „Jestem w nastroju, by dominować, mała, a nie
przepadam za oparzeniami od dywanu u mojej starej pani.”
Był
w nastroju do dominacji.
Tak.
Po
prostu było coraz lepiej.
Uśmiechnęłam
się do niego i wsunęłam ręce w górę, by moje ramiona mogły objąć jego szyję,
zanim zasugerowałam - „Może ochrzcimy kanapę?”
Jego
oczy zapłonęły, a jego usta uderzyły w moje.
„To
zadziała.”
Godzinę
później odkryłam, że Hop miał rację.
To
działało.
Działaliśmy.
Tak
działaliśmy.
Na
wiele sposobów.
Dziękuję 😘
OdpowiedzUsuńDziękuję
OdpowiedzUsuńDziękuję
OdpowiedzUsuńDziękuję ❤️
OdpowiedzUsuń